Jeszcze żyję :)

8

Dawno nie pisałem (ponad miesiąc). Powodem tego są słabe wyniki. Nie ma sensu pisać o tym, że jakoś jest. Właśnie skończyłem mecz numer 520 (od momentu, kiedy to w czerwcu zacząłem trzaskać headsupy) i patrząc na wykres to jestem gdzieś w okolicach 0 (słownie: zera) – raczej słaby wynik jak na 70 godzin gry. Dlatego dzisiaj będzie mniej twardych danych a trochę więcej pierdololo.

Ostatnimi czasy mam raczej złe podejście do gry. Wczoraj nawet wrzeszczałem do monitora. Zawsze staram się kontrolować emocje – tzn. pozwalać na radość i złość, ale nie pozwalać aby wpływały na grę – ostatnio jednak nie wychodzi. Powodów może być kilka (wracam z roboty urobiony jak cholera, od trzech tygodni nie palę fajek i jestem trochę poirytowany, jesienna deprecha nadchodzi). Dawno mi to się nie zdarzyło, ale miałem nawet trzy rozgrywki pod tytułem ‚pewnie kurwa! nażryj się’ i wpychałem z każdą ręką (dwie z trzech wygrałem 🙂 ) – muszę poczytać jakąś książkę o majndsecie, żeby lepiej się kontrolować, bo ostatnio bywa z tym kiepsko. Cały czas utrzymuję, że nie muszę zarabiać, byle bym miał za co grać do końca roku i rozegrał zaplanowane 1200-1400 meczów. Bankroll się raczej nie wyczerpie, bo przy obecnym stanie musiałbym ze wskaźnika +33 spaść do -62 żeby wypsztykać się ze wszystkiego (no wiadomo, jak zagram 1000 meczy na 0 to rake mnie zeżre, ale jak na razie jeszcze jestem na dodatniej skuteczności).

Trochę ostatnio słabo też z wchodzeniem i czynnym uczestniczeniem w życiu PT. Nawet nie minusuję już rąk stanko – a widzę, że powrócił z płaczem i żalem na łono serwisu. Dlatego też ten wpis – żeby trochę się przymusić 🙂

Ostatni sprawa – w sumie to ta, która mnie nakłoniła, żeby coś dzisiaj napisać – to kilka chwil refleksji dzisiejszego dnia. Miałem w pracy moment załamania. Otrzymałem maila z odpowiedzią, która mnie dobiła. Generalnie, nieładnie tak mówić o współpracownikach z firmy, ale stwierdziłem, że koleś (który mi odpisywał) ma całkowicie złe podejście do tego co robimy. Rozwaliło mnie to totalnie i siedziałem dłuższą chwilę zastanawiając się, jak ten temat ugryźć. Nie mogę mu odpisać co myślę o jego pomyśle, bo tylko eskaluje to problem, nie chcę też rezygnować z czystego sumienia. Jedną z wielu rzeczy, którą chciałbym być, to być profesjonalistą – być dobry i rzeczowy w tym, czym się zajmuję. Gościu odpisał mi jak ‚wyrobkiewicz’ – zrobione, przepchnięte i z głowy – nie lubię czegoś takiego. W pracy nic nie wymyśliłem więc wracając spacerkiem rozmyślałem o tym temacie. Po drodze zaszedłem do sklepu – byłem świadkiem kłótni klientki z kierownikiem o cenę kosza z prezentami, czy coś w tym stylu (chodziło o to, że cena się nie zgadza, albo cośtam – co chwilę „250zł a nie 300zł” itd). Koleś nawet nie próbował kobiety uspokoić ani przeprosić za nieporozumienie. Z rozmowy wynikało, że kobiecie nie chodzi o zniżkę i zapłacenie w niższej cenie, tylko o to, że źle ją potraktowano po pierwsze nie informując jej o całkowitym koszcie a po drugie reakcja na jej zastrzeżenia była nieuprzejma. Na co kierownik niewiele się przejmując zaczął bronić swoich racji. Słysząc tą rozmowę pomyślałem sobie, że chyba niewielu ludzi pragnie tak jak ja ‚być profesjonalistą’. Gościu na tym stanowisku powinien lepiej radzić sobie z takimi sytuacjami a brzmiało to jak przepychanka i próba pozbycia się problemu, jakim była niewygodna klientka. Ta myśl poprawiła mi nieco humor i stwierdziłem, że muszę trochę pomedytować nad tym – przenieść to też na pokera – pomyślałem do siebie „chcesz być dobry i rzeczowy? profesjonalny? zacznij się zachowywać, tak jakbyś należał do tego świata.” Wiem, że to brzmi jak amerykańskie motywacyjne gadanie, ale spodobało mi się i postanowiłem spróbować tego podejścia dzisiaj. Reakcja była jak dla mnie zaskakująca:

Grałem z gościem HU i w ciągu 4-5 rozdań zagrałem mu 3 razy checkraise'a. Akurat tak się złożyło, że spadły mi na flopie jakieś kosiary, on podbijał i był dobry moment żeby tak zagrać. Po tych kilku rozdaniach miałem przewagę 2k na 1k – blindy nadal były niskie, ale powoli go wykańczałem. Po wygranej kliknąłem ‚rewanż’, on też. Zrobiłem w moim pliku notatkę do gry „raczej normalnie, ale miałem też dobre karty” i przeszedłem do okienka z pokerstarsa, gdzie już na czacie czekało na mnie pytanie: „you think your so fucking good?”. Olałem to, bo pomyślałem, że mam gościa na tilcie i będzie łatwo wyciągnąć z niego kasę. Dwa rozdania później miałem dwie pary i zagrywałem na flopie, turnie i riverze, gdzie on sprawdził wszystko. Spojrzałem w historię i zobaczyłem u niego K5 (gdzie na stole leżało 2 4 7 T J totalna tęcza) a że pytanie było jeszcze widoczne w okienku czata odpisałem „good enough to fold K high on the river”. Zazwyczaj nie wdaję się w żadne rozmowy na czacie, ale tutaj nie mogłem sobie odpuścić. Po czym on odpisał „stfu cunt”. I tak pomyślałem, że to już słabe – to co wcześniej napisał nie było chamskie, wulgarne może tak, ale taka tam, po prostu zaczepka. Moja odpowiedź była w podobny deseń. Ale takie wyzwiska? Tak już nie powinniśmy zachowywać się przy stole 🙂 Więc odpisałem mu „dude, chill out” spodziewając się wyzwisk a tutaj „ok, peace” i po chwili „sry”. Kurcze, tak po prostu okazało się, że po drugiej stronie siedzi człowiek a nie ‚frajer pierdolony, szmata, kurwa z K5 sprawdza – co za zjeb’. Dograliśmy do końca, przegrałem….. i tak sobie myślę, po chuj mi to było? – przecież mogłem go wykończyć, wyzwać jego matkę, śmiać się przy tym i zobaczyć jak wkurzony na maksa oddaje mi te 7 baksów 😉 Durnia strugam – poker to nie tylko kasa, ale też dobra zabawa. O wiele przyjemniej kończyło mi się dzisiaj serię przegranym meczem z normalnym kolesiem ze Szwecji, niż tak jak ostatnio to było ‚koniecznie muszę rozwalić jakiegoś frajera na koniec’ – jeśli takie traktowanie będę prezentował wobec wszystkich graczy, to jak czerpać radość z ciągłego obcowania z frajerami? A przegrałem i tak na coolerze – 9 8 2 3 na stole, nie ma koloru, pula już spora (z 500), ja mam A8, on ma 99 (jak się później okazało) i na riverze spada 8 – fajerwerki!

Tyle! Pozdro!

P.S. Mam długą historię olbrzymich wybuchów przez internet – czy to przy pokerze, czy w innych grach, więc nie będzie łatwo się tego pozbyć, ale myślę, że warto.

Fanom Eminema jeśli kawałek nie podchodzi polecam przewinięcie chociaż na chwilę do 2:08 🙂

8 KOMENTARZE

  1. Książka mindsetowa – „The Mental Game of Poker”. Co do chata zacznij kompletnie ignorować, wychodzę z założenia że jeśli mam czas na pogaduchy to widocznie mam otwarte za mało stołów. Szkoda czasu i uwagi na przepychanki.

  2. Miło czytać o zdrowym podejściu do wszystkiego.

    Powinna to być norma. Trudno być normalnym wśród stada cymbałów.

    Gratuluję

    Hajjer (od dzisiaj Twój fan)

    • Hajjer, żyjesz przyjacielu? Ty jesteś jak meteor na PT – wpadasz, pojawiasz się i zaraz znikasz na kolejny rok 🙂

    • dzięki hajjer – dzisiaj mam dobry dzień na zbieranie fanów, bo w robocie dzięki mojemu zaangażowaniu w pewną sprawę cały mój zespół dostał pączki w podziękowaniu, więc też złapałem kilku fanów 🙂

Comments are closed.