Jennifer Tilly – Zawsze z nim przegrywam, ale to się w końcu zmieni! Cz. I

0
jennifer tilly
Jennifer Tilly

W długim wywiadzie dla „SoMuchPoker”, Jennifer Tilly opowiada o pokerze, aktorstwie i wszystkim pomiędzy. Jak żyje jej się z pokerzystą? Z kim nigdy nie może wygrać? Co najbardziej kocha w pokerze? Wszystko to i wiele więcej znajdziecie w tej rozmowie.

– Jak trafiłaś do pokerowego świata?

– Dorastałam w latach 60., bez telewizora. Mieliśmy wiele książek, a w każdy piątkowy wieczór graliśmy w karty. Zawsze kochałam karty. Graliśmy w wiele gier, ale nigdy w pokera. To dziwne, bo w ten sposób Amerykanie zabijali czas wolny. Ale jestem Kanadyjką, więc może to dlatego! Gdy przeprowadziłam się do Hollywood, miałam chłopaka, który był pokerzystą. Lubiłam rywalizację, więc chciałam brać udział w jego poniedziałkowych grach. Nauczył mnie grać, ale zaproszenie dostałam niestety tylko raz. To było bardziej na zasadzie męskiego wieczoru niż samej gry, więc nie chcieli, żeby dziewczyna im przeszkadzała.

Mój tata też był pokerzystą, ale uświadomiłam sobie to dopiero po jego śmierci. Dał mi kiedyś grę o nazwie World Series of Poker. Była to gra wideo, w którą zagrywał się przez lata.

Zaczęłam wtedy spotykać się z Philem Laakiem. Poznałam go na turnieju. Miałam już wtedy obsesję na punkcie tej gry. Gdy wygrałam turniej w grze wideo, Phil powiedział mi, że to nie znaczy, że jestem dobrą pokerzystką. Jedyne co, to udało mi się wystarczająco dobrze poznać algorytmy w grze. Grałam w nią jednak jeszcze kilka razy i często wygrywałam, a na ekranie pojawiała się złota bransoletka.

Miałam notatnik, w którym zapisywałam wszystko, co chciałam osiągnąć. Zostać gwiazdą filmową, milionerką, podróżować po świecie. Napisałam też: „pojechać na prawdziwe WSOP i wygrać prawdziwą bransoletkę”. Co ciekawe, pierwszy raz, gdy pojechałam na WSOP, wygrałam bransoletkę w turnieju dla pań. Wydawało mi się wtedy, że osiągnięcie moich marzeń będzie łatwe, ale gdy chciałam wygrać drugą, to zrozumiałam jak trudne to jest. Zawsze powtarzam, że poker to 70% umiejętności i 30% szczęścia. I te 30% potrafi naprawdę przeszkadzać! Mam obsesję na punkcie pokera i jest to chyba genetyczne. Naprawdę myślę, że uzależnienie od hazardu może być przekazywane w genach, a tego nie brakowało w naszej rodzinie.

Jennifer Tilly

– Tak, jak powiedziałaś: może to być niebezpieczna ścieżka.

– Mam skłonności do tego, by popaść w obsesję na punkcie czegoś, dlatego musze bardzo uważać. Profesjonalni pokerzyści powinni też na to uważać. Gdy grasz, łatwo jest popaść w efekt kuli śnieżnej, gdy straty są coraz większe. Swego czasu cały czas grałam w domówkach na wysokie stawki. Można w nich wygrać lub przegrać mnóstwo pieniędzy, a ja grałam cztery razy w tygodniu. Zaczynaliśmy o 20:00 i graliśmy do… 14:00 następnego dnia. Niektórzy o trzeciej w nocy byli milion dolarów do przodu, a w południe mieli już pół miliona w plecy. Wtedy zrozumiałam, że nie chcę takiego stresu w moim życiu.

Poker miał wzbogacać moje życie. Kiedy wygrywałam, cieszyłam się przez tydzień. Ale kiedy przegrywałam, byłam smutna przez miesiąc. Teraz gram przede wszystkim w turniejach. Lubię grać w pokera w telewizji, a od czasu do czasu biorę udział w jakiejś domówce. Nie jestem już degeneratem na pełen etat!

– Z Philem Laakiem jesteście już od ponad dziesięciu lat. To dużo, szczególnie dla pary pokerzystów. Jaki jest wasz sekret?

– To już w zasadzie piętnaście lat. Jedną z rzeczy jest to, że staramy się nigdy nie grać przy tym samym stole. Gdy rejestrujemy się do turnieju, to robimy to razem, żeby móc powiedzieć, że nie chcemy grać przy tym samym stole. Czasem nie da się tego uniknąć i wtedy czujemy się mało komfortowo. Pamiętam, gdy raz oboje graliśmy w rozdaniu, w którym na boardzie pojawił się full. Phil wszedł all in sugerując, że ma fulla wyższego niż ten na boardzie. Sprawdziłam go, bo go znam, a wszyscy przy stole zaczęli mu dokuczać, że jak mógł zrobić coś takiego swojej dziewczynie! Ale zawsze, gdy gramy ze sobą, to przeciwko mnie stara się wyjątkowo bardzo, ponieważ nie chce, żeby ktoś pomyślał, że traktuje mnie łagodniej, bo jesteśmy razem. Ale i tak ludzie zawsze myślą, że jest dokładnie na odwrót – że gramy przeciwko sobie delikatnie, chociaż naprawdę walczymy bardziej zacięcie niż przeciwko komukolwiek innemu.

Teraz staramy się w ogóle nie rozmawiać ze sobą o pokerze. Kiedyś było inaczej, a Phil jest bardzo ostrym nauczycielem. Nawet, gdy wygram turniej, rzadko kiedy powie, że grałam świetnie. Zacznie od rozdania, które źle rozegrałam. Jest bardzo szczery i chce, żebym była coraz lepsza. Po kilku latach wiedziałam, że nie jestem najlepszą pokerzystką, ale trudno było być cały czas poprawianą przez swojego chłopaka. Nauczyliśmy się więc nie mówić zbyt często o pokerze.

Phil ma swój styl gry. Jest jak robot zaprogramowany na GTO. Ja mam swój własny styl gry, który polega bardziej na psychice i intuicji. Jestem bardziej „wyluzowana” od niego, bo kocham ryzyko. Czasem gram zupełnie wbrew GTO, bo po prostu czuję, że mam większą szansę być opłacona – jak np. z moją ulubioną ręką 23s. Teraz może już tego nie robię, ale poker ma być dla mnie zabawą, a mnie bardzo pociąga hazard.

To największa różnica między nami. Dlatego, gdy krytykuje moją grę, mówię mu, żeby pozwolił mi grać tak, jak lubię. Myślę, że wszystkie pokerowe pary wcześniej czy później zaczynają omawiać swoje rozdania z innymi ludźmi niż swoi partnerzy, ponieważ staje się to zbyt osobiste. Phil czuł się chyba odpowiedzialny za mój progres, ponieważ to od niego zaczęła się moja prawdziwa pokerowa edukacja. Lubię czytać pokerowe książki, przeglądać pokerowe strony, analizować rozdania i słuchać komentatorów – Jesse May jest cudowny.

jennifer tilly

– Swego czasu brałaś udział we wszystkich największych programach pokerowych: Big Game, Poker After Dark itd. Teraz wróciłaś do nich i bierzesz udział w Friday Night Poker na Poker Go. Masz teraz inne podejście do gry? Coś się zmieniło?

– Wtedy byłam bardziej pokerzystką ABC i sądziłam, że nikt nigdy nie blefuje. Nigdy bym nie podejrzewała, że ludzie robią tak szalone raise’y i grają nie mając praktycznie nic w kartach. Powiedzmy, że moja gra jest teraz nieco bardziej… niebezpieczna. Jeżeli dziesięć lat temu ktoś 4-betował mnie, a ja miałam QQ, wiedziałam, że muszę mieć AA! Teraz myślę na nieco innym poziomie i lepiej rozumiem dane sytuacje. Czasem idzie to jednak za daleko i zdarza mi się myśleć, że wszyscy blefują! Powinnam znaleźć równowagę między tymi dwoma podejściami.

Poza tym zawsze robiłam raise z dobrą ręką i tylko sprawdzałam ze średnią ręką. Było to zbyt przewidywalne. Teraz mój zakres w przypadku różnych zagrań jest o wiele szerszy. To jest wspaniałe w pokerze: stale trzeba się dostosowywać do sytuacji i rywali. Nigdy nie możesz przestać myśleć. Jest to też bardzo społeczna gra. Nieważne, czy lubisz ludzi przy swoim stole czy nie – zawsze dużo się uczysz nawiązując z nimi interakcje. Uwielbiam grać w pokera w telewizji, ponieważ łączy on wszystko to, co najlepsze, z obu moich światów: aktorki i pokerzystki. Kocham grać w pokera i kocham być w telewizji, dlatego jest to dla mnie idealne rozwiązanie!

Wielokrotnie można usłyszeć profesjonalnych pokerzystów, szczególnie w grach domowych, mówiących, że chcą grać przeciwko fishom i bogatym biznesmenom. Ja jednak jestem inna. Chcę grać przeciwko najlepszym! Jest to dla mnie wyzwanie i niesamowite emocje. Pierwszy raz, gdy brałam udział w Poker After Dark, wpisowe wynosiło 250.000$, a mi powiedziano, że przy stole będzie bogaty biznesmen. Pojawiłam się, a tam czekali już Doyle Brunson, Phil Ivey, Johnny Chan, Antonio Esfandiari i Jean-Robert Bellande. Każdy przy stole był pokerowym geniuszem! Wszyscy poza mną. Ale i tak usiadłam z nimi.

jennifer tilly

Pomyślałam, że wszyscy będą to oglądać – coś niesamowitego! Jeśli chodzi o telewizyjne show, to nie szukam gier, w których mogę wyjść zwycięsko. Szukam gier, w których fajnie będzie wziąć udział. Nawet, jeżeli przegram. Nigdy nie potrafiłam pokonać Esfandiariego. Zawsze gra presję i zawsze ma szczęście przeciwko mnie. Nawet ostatnio miałam top seta i 73% szans na zwycięstwo, a on trafił swojego runner runnera. W pewien sposób nawet mi to nie przeszkadzało, bo uznałam, że będzie to świetnie wyglądało w telewizji. Zamierzam oglądać jego grę w poszukiwaniu tellów, bo jego zwycięska passa nie może trwać wiecznie!

Bardzo lubię rywalizację i nie odpuszczam, gdy z kimś przegrywam. Niedawno grałam w Poker Night in America z Jasonem Mercierem i chociaż przegrałam z nim mnóstwo pieniędzy, to nie mogę doczekać się naszego kolejnego spotkania. Jest bardzo zabawny i bardzo bystry. Chcę jednak odzyskać od niego swoje pieniądze i to mnie napędza.

Wielokrotnie grałam też w brytyjskich programach – w show Party Poker i Premier League. Uwielbiałam to. Po Black Friday wszystkie programy poznikały, ale teraz zaczynają powracać i to wspaniała wiadomość dla mnie. Kocham grać w pokera w telewizji!

Super High Roller Bowl – Hellmuth, Negreanu, Bonomo i Holz pośród uczestników

    Poker to jedno z moich licznych zainteresowań. A o każdym z nich lubię też pisać, co robię już od kilku lat.