Gus Hansen – Jestem degeneratem, podobnie jak wielu innych pokerzystów

0
gus hansen

Joe Ingram zaprasza od niedawna do swojego podcastu czołowych pokerzystów, a jego ostatnim gościem był Gus Hansen. Legendarny pokerzysta w ostatnich miesiącach „wrócił do życia”: widać go online, na żywo w Vegas, a nawet w mediach społecznościowych. O wszystkim opowiada teraz w najnowszym odcinku podcastu.

O swoim powrocie…

– Wszyscy wiedzą, że miałem kilka słabszych lat, szczególnie online. Uznałem w końcu, że trzeba wrócić i stać się lepszym pokerzystą. Chcę się teraz skupić na grze live i „narobić trochę szkód”. Latem spędzę dwa miesiące w Vegas, ale głównie skupię się na grach cashowych. Zagram pewnie w kilku turniejach, m.in. za 50.000$ i w Main Evencie.

W ogóle w tym roku często będziecie widzieć mnie w Vegas. Zobaczycie mnie też w Barcelonie na festiwalu PartyPoker Live i na EPT w Monako. Nie wiem, w jak wielu turniejach wezmę udział, ale będę w obu miejscach.

O The Big One for One Drop…

– Grałem w tym turnieju za pierwszym razem [w 2012 roku], ale nie wydaje mi się, żebym grał w tym roku. W turnieju zagra wielu specjalistów od No Limit Hold’em i jestem pewien, że będę mieć lepsze pomysły na wydanie miliona dolarów. Oczywiście jest tam szansa na bardzo duże nagrody, ale… Może zagram jedną, dwie satelity i spróbuję wygrać miejsce w turnieju, ale nie wyłożę miliona dolarów, nie tym razem.

Bond Casino Vienna – Busted another hand, but now it is….. Comeback Time!

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

O swoich ulubionych odmianach pokera…

– Zdecydowanie jestem graczem w backgammona, jestem w tym bardzo dobry. Jeśli chodzi o pokera, to naprawdę lubię mieszankę gier, którą mamy w Bobby’s Room. Gramy tam w wiele różnych odmian. Gdybym musiał zrobić kalkulację swoich wyników z ostatnich trzech tygodni, to myślę, że idzie mi naprawdę dobrze w Seven-Card Stud 8-or-Better i Omaha Hi-Lo. Może to dlatego, że jestem dobry w tych odmianach, może inni gracze są w nich nieco słabsi. Lubię Triple Draw i Badugi. Staram się być lepszy w Pot-Limit Omaha, ponieważ to była moja słaba strona, może nadal jest. Naprawdę lubię ten miks, że nie jesteś przywiązany do jednej gry przez 10-12 godzin, gdy grasz ciągle w Texas Hold’em.

O swoim szalonym wizerunku…

– Ja naprawdę nie mogę wygrać rozdania bez dochodzenia do showdownu, ponieważ nie ma znaczenia, jak bardzo tight będę grał, ludzie i tak mi nie uwierzą. Podczas Aussie Millions na moim stole była Annette Obrestad, znakomita zawodniczka turniejowa. Grała wtedy prawie każdą rękę, a ja siedziałem przez dwie godziny bez akcji. Zagrałem potem dwa rozdania, jedno po drugim, a i tak każdy przy stole myślał, że to ona miała lepsze karty w tych 25 rozdaniach, które rozegrała w tym samym czasie, niż ja w tych dwóch. Mój wizerunek może działać w obie strony. Ale jeśli mam dobre karty, to świetnie jest być Gusem Hansenem.

?

A post shared by Gus Hansen (@therealgushansen) on

O poprawkach do swojej gry…

– Dyscyplina nigdy nie była moją silną stroną – tyczy się to zarówno mojej kariery online, jak i grach w Bobby's Room. Staram się to poprawić, więcej odpoczywać i grać krótsze sesje, zamiast grać całą dobę, a potem być trzy dni wykończonym. Uprawiam teraz dużo sportu i staram się grać maksimum 10-12 godzin, ale nie wiem jak długo uda mi się to utrzymać, bo jestem chorym popaprańcem. Jestem degeneratem, podobnie jak wielu innych pokerzystów. Niektórzy muszą uprawiać hazard codziennie. Ja mogę bez problemu wytrzymać dwa tygodnie – mój problem polega na tym, że jak już zacznę grać, to nie potrafię przestać.

O swojej aktywności w mediach społecznościowych…

– Będę dalej robił to, co robię, ale muszę też być ostrożnym, ponieważ niektórzy cenią sobie swoją prywatność i szanuję to. Jest wielu graczy wysokich stawek, którzy chcą pozostać w cieniu, ale wszyscy znają Doyle'a Brunsona czy Dana „Junglemana” Catesa, więc możecie ich zobaczyć na moim profilu. Myślałem też o napisaniu drugiej książki, podobnej do pierwszej, ale z pewnymi zmianami. Byłby to swego rodzaju sequel, napisany w nieco nowy sposób. Może napiszę go już podczas tegorocznego WSOP.

Do pierwszej książki [„W otwarte karty”] miałem osiem podejść. W tylu turniejach po każdym rozdaniu, w którym brałem udział, odchodziłem na bok z dyktafonem i komentowałem akcję przy stole. Dopiero za ósmym razem wygrałem turniej i powstała z tego książka.

Dopiero zaczynasz grać w pokera? Oto 35 rzeczy, na które musisz zwrócić uwagę

    Poker to jedno z moich licznych zainteresowań. A o każdym z nich lubię też pisać, co robię już od kilku lat.