Eureka i EPT Praga

5

Po EPT Londyn, a przed wyjazdem do Pragi sporo pracowałem nad strategią. Dzięki temu nabrałem pewności i czucia gry, więc jechałem w dobrym humorze i z pozytywnym nastawieniem. Postawiłem sobie nawet taki bardzo ambitny cel: „Zostać pierwszym w historii graczem, który wygrał dwa przystanki EPT poprzez wygranie EPT Praga a następnie PCA”. Celem pośrednim zaś było na rozgrzewkę wygranie Eureki Praga. Oczywiście cele te należy traktować z przymrużeniem oka gdyż prawdopodobieństwo wystąpienia wszystkich tych zdarzeń jednocześnie jest bardzo bliskie zera, ale jak to jakiś czas temu na Twitterze napisał Daniel Negreanu „Aby wygrywać wystarczy wierzyć, że się da” postanowiłem zacząć naśladować mojego kolegę z Teamu :).

Drugą radą Daniela było specjalnie wybrać i zabrać ze sobą strój, w którym chcemy wystąpić na stole finałowym. Jako, że w Pradze miałem zamiar być na dwóch FT zabrałem dwa stroje…   Ostatecznie ani Eureki ani EPT nie wygrałem, ale do pewnego momentu perfekcyjnie realizowałem plan gdyż jeden strój założyłem na finałowym stole Eureki zajmując w efekcie 7 miejsce na 1315 startujących. Krótki raport z najważniejszych rozdań tego turnieju na końcu bloga.

Poza Eureką zagrałem trochę ponad 10 turniejów, z czego tylko w dwóch nie miałem 5x stack startowy lub więcej. Generalnie runowałem więc bardzo dobrze w początkowych fazach. Niestety nie przełożyło się to aż tyle miejsc płatnych. Zająłem 3 miejsce w turbo side Pot Limit Stud Hi Lo oraz 11 w turbo side No Limit Omaha HiLo. Gry inne niż Texas Holdem sprawiają mi bardzo dużą przyjemność, a że na początku jest sporo przypadkowych graczy jest to dobre value aby osiągać w nich przyzwoite ROI, pomimo sporej mimo wszystko różnicy umiejętności do najlepszych graczy w tych odmianach. Zdobyłem jeszcze kilka bounty w turbo 1k+1k więc zaliczam sobie 4 miejsca płatne na te kilkanaście zagranych turniejów. Niestety w turnieju głównym EPT po 4 dniach grindu Eureki wybrałem agresywny styl, który akurat tego dnia nie przyniósł dobrych efektów i odpadłem w połowie pierwszego dnia stackując 40BB AQo vs AKo.

Jedynym turniejem, z którego mogę być niezadowolonym była satelita do High Rollera. Turniej ten był ewenementem jak na rok 2013. Otóż odbywał się on w niedzielę gdy wszyscy zawodowcy online wybrali grind w sieci. Przy wpisowym 550E + 1 rebuy + 1 addon zagrało w nim 100 osób, z czego 90 przypadkowych graczy, głównie bogatych Rosjan chcących spróbować swoich sił z najlepszymi… Poziom przypominał zabawę ze znajomymi w piątkowy wieczór. Po 3 poziomach od addona (zagrałem buyin + addon, bez rebuya gdyż się nie opłacał) miałem 5x stack startowy i chip lead w turnieju. Uzbierało się aż 10 miejscówek do High Rollera. Wtedy popełniłem pierwszy błąd, przy około 40 graczach w grze mając ATs i 60BB nie sprawdziłem pusha z SB za 20BB gdyż uznałem, że nie ma sensu ryzykować żetonów a lepiej wygrywać je dalej małymi pulami. Niestety nie wziąłem pod uwagę, że mój stack jeszcze nie daje mi pewności kwalifikacji a późniejsza struktura turbo spowodowała, że trzeba było brać spoty z dużo mniejszym EV. W tej konkretnej ręce przeciwnik miał tzw Capped Range, czyli jego zakres rąk nie uwzględniał najmocniejszych układów (bo nikt nie pushuje 20BB z AA, KK czy QQ lecz podobija indukując allina od przeciwnika) więc miałem naprawdę EV+ sytuację, którą niepotrzebnie odpuściłem. Drugim błędem było już zagranie w fazie buble przy 14 left. Po przegraniu flipa spadłem na 7BB i mając na buttonie KQo sprawdziłem push z CO za 8BB zamiast poczekać aż sam będę mógł pushować z folding equity. Także pomimo sporej szansy występ i zbieranie doświadczenia w high rollerze tym razem przeszedł obok. Nigdy nie byłem graczem high stakes z uwagi na konserwatywny bankroll management i realistyczną ocenę mojego ROI w takim turnieju, wiec wolę zagrać z direct buyina kilka mniejszych turniejów niż taki z samymi najlepszymi na świeci regami. Z drugiej strony gdy powtórzą się takie soft satelity na pewno jeszcze popróbuję.

Generalnie jednak jestem bardzo zadowolony z gry i wyjazdu. Było bardzo dużo naszych graczy robiących coraz większe postępy. Gratulacje dla Olorionka za wygranie Side Eventu i deep runa w Eurece. Chciałbym też pochwalić bardzo ambitnego Łozo, z którym grałem cały dzień w Eurece i pomimo paru małych błędów grał bardzo solidnie wykorzystując pozycję i wizerunek włączając light 3 bety na małym stacku itp.

Na koniec raport z kluczowych rozdań w Eurece:

Pierwszą większą rękę zagrałem na 7 levelu po przerwie obiadowej. Z 20k na start uzbierałem małymi pulami 30k. Stolik był nieciekawy, dwie elity z Czech (na 6 które mają 🙂 ), wyjadacz online Ministerborg od razu po lewej i paru innych ogarniających graczy. Z dobrych spotów dwa na prawo siedział około 45 letni murkowaty amator z Rosji.  Z nim właśnie rozegrałem duże rozdanie. Tuż po przerwie obiadowej z 10 graczy było nas tylko 4 gdyż reszta albo kończyła obiadek albo stała w kolejce przy detektorach niebezpiecznych przedmiotów ustawionych przy wejściu na salę. Przy tylu osobach wiadomo, że każdy chce ukraść blindy (300/600 ante 75) więc zakresy są bardzo szerokie. Rosjanin z buttona po pasach pozostałych dwóch graczy otwiera do 1700 mając 28k, SB nie ma, jestem tylko ja na BB i podnoszę AsJs. Normalnie w takiej sytuacji na większość graczy jest to easy 3bet. Jednakże murkowaty przeciwnik może w ogóle nie brać pod uwagę faktu braku innych graczy przy stole, a po drugie jego sizing jest dość spory jak na steal z buttona i zwykle u takiego gracza oznacza lepszą rękę niż gorszą. Z tych powodów tylko sprawdzam. Flop Ax8x4s, po moim checku przeciwnik zagrywa za 2200. Oczywiście nie mogę tutaj odpuścić ale na pewno nie będę overplayował ręki przebijając jego zagranie gdyż spasuje każdą gorszą ręką a sprawdzi/przebije każdą lepszą. Po moim sprawdzeniu spada Ks dający mi flush drawa. Znów czekam a przeciwnik zagrywa duży bet za około 5000. W tym momencie sposób przebiegu rozdania i profil przeciwnika sugeruje bardzo mocny układ u niego, prawie zawsze lepszy od mojego. Gdyby K nie był pikowy jest to easy fold. Jednakże mam flush draw, co w połączeniu z prawdopodobnie mocnym układem u przeciwnika daje niezłe implied oddsy przy przypadku trafienia. Dodatkowo od czasu do czasu na river zobaczę check/check gdy jednak okaże się, że przeciwnik blefował lub miał gorszego asa. Czasem trafię J i wygram z AQ a czasem board się sparuje i będę miał podział z AQ. W każdym razie sprawdzam a na river spada Qs dająca mi nut flusha. Profil mojego przeciwnika zwykle odznacza się tym, że czasem ze strachu przed mało prawdopodobnym ale mocniejszym układem u przeciwnika, przeczeka on w tym spocie swój mocny układ (nie wyciągając wartości i oczywiście robiąc tym samym błąd). Z drugiej strony tacy murkowaci gracze bardzo nie lubią się rozstawać ze swoimi mocnymi rękami. Z powyższych dwóch powodów postanawiam wziąć inicjatywę w swoje ręce i stawiam go na allinie za 19k (mniej więcej pot size bet) uznając, że to zagranie ma wyższe EV niż check. Po około minucie grymaszenia dostaję sprawdzenie (od czegoś co poleciało prosto do mucka pomimo, że powinno zostać pokazane bo był allin) i wskakuję na prawie 60k.

Po wygraniu jeszcze paru blindów nasz stół zostaje zamknięty i zostaję przeniesiony na nowy stół, na którym siedzi dwóch Polaków (w tym jeden świetny gracz online). Pasuję pierwsze pięć rąk ale w międzyczasie wpada mi w oko młody gracz na miejscu numer 1. Uczestniczy on w czterech z pięciu rozdań, floatuje, betuje i wygląda na szeryfa stolika. Potwierdza to 60k w stacku (chip leader poza mną) i masa żetonów o małych nominałach. Na UTG+2 otwieram swoją pierwszą rękę i zgarniam blindy. Następnie od razu na UTG+1 otwieram JJ do 1300 na 300/600. To jest moja druga większa ręka turnieju, bardzo interesująca i kontrowersyjna zarazem. Wszyscy pasują, po czym gracz na miejscu numer jeden patrzy w karty i po kilku chwili robi 3bet do 3000. Blindy pasują. Jesteśmy 100BB deep i mam dobre implied oddsy. Na pewno nie pasuję tutaj ale nie ma sensu zamieniać ręki w blefa 4betując. Sprawdzam i oglądam AK5 rainbow. Czekam a przeciwnik znów bardzo szybko zagrywa za 4500. W tym momencie mam już 3 ready świadczące, że coś jest nie tak:

Gracz szeryf stolika bardzo agresywny.

Bardzo szybki timing sugerujący brak głębszego zastanowienia nad ręką.

Bardzo duży sizing CBeta na jak 3betowaną pulę i strukturę flopa.

Na flopie szczególnie zwróciłem uwagę na punkt 3 czyli sizing. Zwykle w 3betowanej puli CBet nie przekracza wielkości 3beta, a już na pewno nie na takim spolaryzowanym boardzie AKx. Oznacza to , że przeciwnik albo nie ma pojęcia o pokerze i gra tak mocno Ax (co jest mało prawdopodobne z uwagi na to już o nim wiem), albo coś jest nie tak w tym rozdaniu, albo… przeciwnik jest o level wyżej i uważa, że ja się takim sizingiem zleveluję (na razie wykluczam tą wersję z uwagi na timing).  Sprawdzam chcąc zobaczyć co będzie dalej. Turn to kolejny As. Czekam a przeciwnik tak jak poprzednio prawie bez zastanowienia zagrywa za 7700. Znów duży bet na jeszcze bardziej spolaryzowanym boardzie. Normalnie online jest to easy fold, nie będziemy mieli szansy na żadne live ready, wszyscy klikają szybko więc timing wcale nie musi oznaczać tego co na żywo. Podobnie jeśli naszym przeciwnikiem byłby grający prostego pokera murek (na przykład jak z rozdania powyżej) bo u niego szansa blefu przy takiej linii jest prawie zerowe.  Tutaj jednak cały czas uważam, że jest duże prawdopodobieństwo, że szeryf na siłę chce wywalić nowego gracza przy stole z Teamu Pro z rozdania. Sprawdzam i oglądamy na river nic nie znaczącą 3. Znów oczywiście czekam a przeciwnik po paru sekundach szybko odlicza 17500 i betuje. Z mojego doświadczenia jak ktoś ma na boardzie AAKxx bardzo mocny układ to przynajmniej trochę albo pomyśli nad sizingiem albo przynajmniej poudaje, że myśli i dopiero wtedy zagrywa value beta. Oczywiście nie siedziałem przy stole 8h i może akurat ten gracz każdy swój bet wykonywał jakby grał online. Tego stwierdzić nie mogę, ale na pewno kreseczka prawdopodobieństwa blefu przesuwa się trochę w kierunku blefu z tego powodu. Dodając do tego sizingi oraz image przeciwnika mam spore powody sądzić, że coś jest nie tak. Mimo wszystko 17500 to sporo żetonów. Jako że parę dni wcześniej odbyłem szkolenie z body language „You cant lie to me”, które to szkolenie przechodzą agenci FBI postanawiam spróbować coś z przeciwnika wyciągnąć. Pytam skąd jest, czy chce żebym go sprawdził i czy mi pokaże rękę. Naturalnie prawem przeciwnika jest nic nie mówić i zachować twarz pokerzysty. Ten jednak zawodnik oświadcza, że powie skąd jest, ale dopiero po ręce i że mi ręki nie pokaże jeśli go nie sprawdzę. Niby ta druga część oznacza, że woli żebym go sprawdził z ciekawości co miał, ale to sposób w jaki wypowiedział pierwszą część daje mi dużo do myślenia. Otóż przeciwnikowi poplątał się język i dwa razy musiał powtarzać, co chciał powiedzieć. Według szkolenia body language taka sytuacja oznacza, że nie czuje się on komfortowo, więc zwiększa się możliwość nie mówienia prawdy u niego (blefowania). Studiuję go jeszcze kilkadziesiąt sekund po czym oświadczam, że mam świetną rękę (najlepszą jaką dziś dostałem) i bardzo ciężko mi się będzie z nią rozstać (przyznaję, że trochę tutaj przewartościowałem tą „świetność” swojej ręki 🙂 ) i, że nie wierzę, że on ma AK. Pomimo faktu, że przeciwnik nic już więcej nie mówi reakcja jego twarzy na moją przemowę sugeruje mi, że nie spodobało mu się to co powiedziałem. Wszystkie te 4 ready (szeryf, timing, sizing, live telle na river) oczywiście nie gwarantują, że moja ocena jest dobra, znacząco jednak z moim przekonaniu zwiększają szansę, że jestem w tej ręce blefowany. Pula wynosi  już około 57k a ja mam do dołożenia 17k. Oznacza to, że nawet jeśli przeciwnik blefuje w 25% to opłaca mi się sprawdzić. Ja ten procent w efekcie raczej oceniłem bliżej 40% więc postanowiłem sprawdzić. Villain pokazuje JTo a ja swoją petardę pod postacią JJ i zgarniam bardzo soczystą pulę wskakując na prawie 100k (średnia na koniec dnia będzie wynosić 60k, tyle było w dniu 1A).

Kolejna ręka jest jeszcze bardziej zakręcona i nieprawdopodobna, całość obserwowana była przez naszą czałówkę MTT z Trójamiasta, która akurat przechodziła obok i w pewnym momencie jeszcze w trakcie rozdania wszyscy wybuchliśmy śmiechem. W każdym razie gracz na miejscu nr 1 stiltował i oddał dość szybko wszystkie żetony a na jego miejsce zasiadł gadatliwy, jasnej karnacji murzyn z Madagaskaru… :). Ja miałem już w tym momencie 125k po dość agresywnej grze a nowy przyjaciel stolika 100k. Po paru rozdaniach już widać, że murzyn nie lubi pasować, często angażuje się w grę i ma ciekawe pomysły. Na blindach 600/1200/200 robię 2500 z KhJh z MP a Madagaskarczyk przebija do 6400 z SB. Wszyscy pasują. Mamy prawie 100BB effective stack. Mam pozycję i suited broadway więc bez problemu sprawdzam jego 3beta z planem trafienia czegoś, lub wykorzystania sub optymalnej gry przeciwnika. Ciekawie zaczyna się robić jeszcze przed wyłożeniem flopa bo Murzyn czeka w ciemno! Taaaaak, 3bet pre i check blind :). Flop to QT4 w tym jeden kier. Mam więc open ended do strita, runner runner do koloru i overkarte. Przeciwnik już zaczekał, więc a nuż robił 3b z niczym i postanowił poddać jeszcze przed flopem a do tego potem nic nie trafił więc postanawiam zagrać semi blefa za jakieś 6k. Przeciwnik po namyśle zagrywa check/raise do 13k. Mam spore equity więc oczywiście sprawdzam. Tutaj nie do końca pamiętam, chłopaki mówią, że przeciwnik znów zrobił check w ciemno a mi się wydawało, że już po wykryciu turna. W każdym razie spada jakiś niski blank i znów akcja do mnie. Po raz drugi postanawiam zagrać semi blef (17k) licząc, że tym razem przeciwnik już odpuści. Niestety nasz przyjaciel z Afryki znów odlicza żetony i przebija do 36k zostawiając sobie jeszcze 35-40k. W tym momencie jego linia wygląda już absurdalnie i zupełnie nie wiem na co przeciwnika postawić (od absolutnego nutsa do kompletnego blefa), ja, cały stolik i widzowie zaczynają się śmiać. Ale ja dalej nie mam ręki a decyzja do mnie. Mam w tej chwili direct oddsy na sprawdzenie, nie sądzę abym wyrzucał tutaj zbyt duży range przeciwnika zagrywając allina więc znów sprawdzam. River to Jo więc łapię parę a przeciwnik zaczyna tankować, tankuje, tankuje i tankuje. Mija kilka minut a ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest dobrze bo moja para waletów może być dobra a przeciwnik po prostu myśli czy ma jakieś szanse, na wyblefowanie mnie nie mając nic. W końcu przeciwnik poddaje się i oznajmia check. Ja już na pewno tutaj nie betuję bo nic gorszego mnie raczej nie sprawdzi ale zanim czekam rzucam żart czy jeśli znów zagram to dostanę kolejnego check raisa? Oznajmiam check a przeciwnik mówi „you win”. Mimo wszystko nie jestem pewien bo może ma KQ ale myśli, że ja mam lepiej więc każę mu pokazać jako pierwszy. W końcu naszym oczom ukazuje się szósta para pod postacią 33. Zgarniam kolejną wielką pulę i wskakuję na prawie 200k.

Do końca dnia czyli końca levelu dostałem jeszcze pierwsze tego dnia AA i akurat stackuję medium stacka za 35k. Kończę dzień na 240k co jest dobre na 3 stack z 1315 startujących.

Dzień drugi zaczynam z Łozo po swojej lewej i prawie cały dzień upływa nam całkiem przyjemnie. Ja krążę między 180k a 300k zabierając prawie wszystkim ale oddając każde wygrane żetony agresywnemu i gadatliwemu Niemcowi na przeciwko. Dość szybko pęka buble a do nas dosiada się wiecznie uśmiechnięty [email protected]&Go czyli nasza gwiazda online. Gramy może pół levelu i już mamy udać się na przerwę obiadową gdy na 2500/5000/500 [email protected]&Go podbija z CO do 10k a ja znajduję na SB AKo i przebijam do 27k. Obaj mamy jakieś 225k, plan to oczywiście stackoff pre. Nie mamy żadnej historii między sobą w tym turnieju, mimo to przeciwnik zagrywa 4b do 50k i snap calluje mojego allina z 88. Na szczęście po flopie 552, turn okazuje się przyjacielski pod postacią Asa i zaliczam double up do 450k eliminując przeciwnika.

W całym turnieju zagrałem sporo light 3betów i 4betów, w tym jeden 4b allin na buble FT i jeden 4b allin na FT, oba z KJs i KJo czyli light, ale raczej nie często zdarza mi się już wrzucić light allina za kilkadziesiąt blindów (jak to np zrobiłem 2 lata temu w Pradze na Moormana z T9s 6bet allin za 100BB). W związku z tym raczej bardzo mało prawdopodobne jest aby 88 [email protected]&Go było tam kiedykolwiek lepsze na mój range niż flip dlatego wspólnie doszliśmy do wniosku, że jednak zagrał trochę zbyt agresywnie.

Po przerwie obiadowej dostaję pierwsze (i ostatnie) tego dnia AA i stackuję AKo przeciwnika za 180k po czym dość szybko ja dostaję AKo przeciw AA za 140k. W międzyczasie zaliczam 2 udane floaty i jeden float z backdorem, którego mi się udaje trafić. W efekcie kończę dzień z ponad 800k co daje mi 12 miejsce na 43 graczy. Generalnie jednak dzień nie obfitował w mocne układy a utrzymywałem się nad powierzchnią poprzez dość szerokie otwieranie i light 3bety, które zwykle przechodziły pre flop lub po CBecie na flopie.

Dzień trzeci zaczynam z kolejną naszą gwiazdą czyli Olorionkiem. Już w pierwszym okrążeniu jesteśmy dwa razy na allinie (bo był shortem) i dwa razy kończymy podziałem A6 vs A4 i KJ vs KJ. W pierwszym przypadku prowadziłem do turna bo spadły 2 i 3 ale river sparował a w drugim to Olorionek  miał freerola na turnie pod postacią flush drawa. Z uwagi na dużo mniejsze efektywne stacki nie będzie już spektakularnej gry post flop jak dnia pierwszego a cała gra zwykle kończyła się albo na otwarciach pre flop, albo 3betach pre lub po prostu allinach pre flop. Z 800k wskoczyłem na 1200, potem spadłem na 600k, wróciłem na 850k przy około 20 left. Tutaj trafiłem dość szczęśliwe (aczkolwiek poprawnie rozegrane) rozdanie. Na 15/30k ante 4k gracz z CO otwiera do 60k mając 480k. Ja dostaję KQs na SB i zagrywam allina. Gracz na BB z 460k budzi się z AKo a gracz na CO sprawdza z AA. Mam całe 14% equity w tej ręce ale nie z takich opresji się wychodziło :). Flop Kxx, turn Q a river to nie parujacy boardu blank i nagle eliminując dwóch graczy wskakuję na 1.9m i jednego z chip leaderów. Niestety po drodze odpada Olorionek i drugi pozostający w grze nasz gracz Flaszeczka.

Od tej pory zbudowałem się jeszcze do 3.3m małymi pulami oraz wygrywając cennego flipa za 650k z 44 vs JTs. Od 14 left karta jednak się odwróciła i zacząłem przegrywać większość (aczkolwiek mniejszych i średnich) pul. Nie było już żadnych allinów z mojej strony a shorty odpadały jeden po drugim. Ostatecznie zostało nas 8 w tym ja z 6 stackiem 1.2m. Stolik był jednak świetnie obsadzony bo pierwsze trzy miejsca w żetonach (i w na koniec w turnieju) zajmowały gwiazdy online Stevie444, UhhMee oraz bardzo agresywny cashowiec Dimadu.

Finałowy stolik to walka na wysokich blindach (między 12 a 25). Dwa razy wsunąłem TT, raz 3bet allin KQ z BB vs SB. Raz na 17BB wsunąłem light 4b allina na Dimadu z KJo i miałem rację bo od razu spasował. W końcu jeden short odpadł a drugi się podwoił a ja zostałem z najmniejszym stackiem. Mając 1.4m na 50/100k wsunałem A9o z SB po limpie słabego gracza z CO mającego 2.8m. Po paru minutach tankowania sprawdził z 99 i wygrał. Z początku byłem niepewny swojego zagrania ale zarówno nasza kadra jak i inni zawodowcy z FT potwierdzili, że zagraliby tak samo więc po prostu GG.

Oczywiście wynik brałbym w ciemno przed turniejem, ale po FT pozostał niedosyt. Z drugiej strony fajna, agresywna gra z optymizmem pozwala patrzeć na dalsze turnieje więc nie rezygnuję z planu zostania pierwszym graczem z dwoma tytułami EPT! :).

To tyle bo się trochę rozpisałem. W następnym blogu postaram sie napisać coś więcej o szkolenie z body language. W skrócie bardzo ciekawa teoria ale trzeba dużo popracować żeby ją wdrożyć do stolika pokerowego.

A już za parę dni wycieczka na Bahamy i PCA!

Pozdrawiam,

Goral

5 KOMENTARZE

  1. Fajna relacja i gratulacje FT ! Góral mógłbyś częściej wrzucać relacje, może nawet podusmowania z dnia granego turnieju.

  2. Czemu Cię nie ma na liście Klubu Blogera? Tajny agent?

    A poważnie: czy władze Wolnego Pokera musiały zmienić nicki i konta na Starsach? I co w takim razie z twoim kontem?

  3. Jeszcze raz gratulacje wyniku i dobrego wpisu 🙂

    Dzięki zwłaszcza za pełną analizę tych kluczowych rozdań – sądzę, że wiele osób było zainteresowanych tokiem myślowym, który skrywał się za poszczególnymi rozegraniami.

    Oczywiście powodzenia w PCA!

Comments are closed.