Dziewczyna pokerzysty – rozważania nie do końca poważne

W życiu niemal każdego pokerzysty przychodzi taki czas, gdy poznaje odpowiednią przedstawicielkę płci przeciwnej, ulega jej wdziękom, a w następstwie zmienia status na "zajęty". I choć mogłoby się wydawać, że od tej pory czeka na nich już tylko łzawy happy ending (a przynajmniej czekać powinien, gdyby tylko świat rządził się prawami komedii romantycznych), w rzeczywistości stanowi to dopiero pierwszy krok…w stronę kłopotów. I wcale nie dla niego!

Tak… Dziewczyna pokerzysty z zaskoczeniem odkrywa bowiem, że luby poza nią kocha również karty, przy stole spędza niezliczone godziny z okazji turniejów, po nocach przesiaduje w wirtualnych poker roomach, a na lukratywne sesje w pokera urywa się nad wyraz często i zawsze w najbardziej niepożądanych momentach. Nieustannie narzeka na swego odwiecznego pecha, głośno wyklina ?podkręcony soft?, okazjonalnie rzuca myszką o ścianę w przypływie kolejnego ataku furii po niefartownej przegranej i w dodatku wydaje pieniądze na coraz to kolejne (i nikomu do niczego niepotrzebne) książki o strategii pokerowej. O zgrozo!

Na tym jednak nieszczęścia dziewczyny pokerzysty bynajmniej się nie kończą: nie dość, że ukochany lwią część swojego czasu przeznacza na pokera właśnie, w pozostałych chwilach próbuje zachęcić do swej pasji także i ją! Szafuje więc różnymi teoriami, powołuje się na rachunek prawdopodobieństwa i wygaduje inne okropieństwa… Oczekuje przy tym akceptacji, fascynacji i podziwu i zupełnie nie przyjmuje faktu zamartwiania się o stan jego portfela do wiadomości! Cóż zatem biedna dziewczyna w takiej sytuacji uczynić powinna?

Można oczywiście czym prędzej znajomość tę zakończyć: poszukać sobie chłopaka koszykarza bądź wędkarza i uwolnić się od nudnych dyskusji na temat zasadności postawienia równowartości miesięcznej pensji wujka na top parę, skończyć z wysłuchiwaniem rozpamiętywanych bad beatów (tak – wszystkie dziewczyny pokerzystów niespodziewanie szybko uczą się, co owo z pozoru niewinne określenie oznacza), jak również uwolnić od odwiecznego zamartwiania w stylu ?czy mój chłopak nie jest aby hazardzistą?. Chyba jednak nie tędy droga…

Drugą, trochę mniej brutalną propozycją jest więc aktywna walka z niewygodnym hobby naszego wybranka w myśl zasady: nie może przecież kochać mnie i kart równie mocno, zmuszę go zatem, aby z pokera zrezygnował – w imię miłości! Próbujemy prośbą, próbujemy groźbą, przecież poker jest nieciekawy i niebezpieczny, więc trzeba ukochanego ocalić, ?karty albo ja? – wypowiadamy jak mantrę zamiast śniadania i w ramach kolacji – uciekamy się nawet do efektownego płaczu, aż w końcu…wybranek zaczyna się buntować (!).

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Może zatem lepiej nie szantażować, miast tego zacząć efektownie się dąsać? ?Kochanie, grałeś dzisiaj w pokera? – obiadu nie będzie?; wywiesić na lodówce oświadczenie: ?3 godziny gry w pokera odpowiadają 6 godzinom prac domowych?; bądź też zagrozić: ?za zmarnowanie nocy na pokera następną spędzasz karnie na kanapie.? Okazujemy niekończące się niezadowolenie, niepocieszenie, rozgoryczenie i rozczarowanie, a gdy ukochany – nie daj Boże – coś przegra, zostawiamy go samego i idziemy się wypłakać na usłużnym ramieniu przyjaciółki. Ostentacyjnie! To też wydaje się jednak nie skutkować…

Postanawiamy dla odmiany wziąć go na przetrzymanie i uparcie pokera ignorować. Nie kibicujemy, nie współczujemy, nie gratulujemy i tylko od czasu do czasu okazujemy lekkie, a przy tym podszyte subtelną pobłażliwością zdziwienie w związku z faktem, iż nasz ukochany marnuje swój żywot przy kartach. Próbujemy udawać, że w naszym idealnym związku pokera po prostu nie ma, a jeżeli wygrał właśnie jakiś turniej, to już jego sprawa, w końcu ładne buty i tak nam się należą. Z urzędu. Jednak i tutaj pojawiają się zgrzyty!

A może zamiast ignorować, lepiej zaproponować coś lepszego do roboty w zamian? Niech znajdzie sobie pasję kulturalną, zainteresuje się pracą normalną, niech zapomni wreszcie o setach i karetach i zobaczy coś więcej niż karty! Podsuwamy więc literaturę angielską i kino francuskie, planujemy wyciągnąć wybranka na zakupy, a potem koniecznie na wspólne spotkanie z przyjaciółką i jej arcynudnym, acz nie grającym w pokera chłopakiem, osiągamy wyżyny kreatywności proponując kurs origami i swingu, szukamy mu pracy w ?porządnym biurze? z pomocą życzliwego kuzyna, no po prostu robimy z zapamiętaniem wszystko to, co tylko zrobić w tak niefortunnej sytuacji można, gdy chce się odciągnąć ukochanego od blefów i blocking betów, nic jednak nie przynosi skutku. Ratunku!

Cóż więc nam pozostaje…? Skoro pragniemy lubym się interesować, nie zamierzamy szantażować, nie chcemy ignorować, nie myślimy dąsać się, karać i na siłę wybranka "prostować", może więc…warto zawiesić broń? Pokera polubić, samej wziąć karty w dłoń?

Kod do rejestracji: POKERTEXAS