Do emerytury jeszcze troche :)

Siedzę sobie właśnie w hotelu w Madrycie po szybkim odpadnięciu z EPT i nareszcie znalazłem trochę czasu i motywacji aby napisać bloga. Jako że niektórzy wysyłają mnie już na pokerową emeryturę stanowczo zaprzeczam abym się na nią udawał, aczkolwiek przyznaję, że odmiennie do wielu młodych pokerowych prosów mam życie poza pokerem :).

Muszę od razu nadmienić, że w żadnym wypadku nie krytykuję ciężkiej pracy jaką młodzi gracze wkładają na początku pokerowej kariery, cały swój czas inwestując w oglądanie filmików szkoleniowych, przeglądanie for pokerach i przede wszystkim niezliczone godziny grindowania. Jest to wręcz nieodłączna część sukcesu w pokerze aby zobaczyć te setki tysięcy rozdań (czasem miliony) i móc bazować na tym doświadczeniu w kolejnych latach. Ja z racji wieku (35) oraz długości gry (8 lat) mam już ten okres za sobą. Niestety gdy ja zaczynałem, jakość książek i filmów szkoleniowych była nieporównywalnie niższa niż jest teraz. Aktualnie jeśli ktoś ma chęci, talent i czas to może bardzo szybko dojść do wysokiego poziomu. Z drugiej strony konkurencja i poziom przeciwników jest wyższy więc summa summarum cieszę się, że zainteresowałem się pokerem w jego dość wczesnej fazie (biorąc pod uwagę erę pokera online oczywiście), pomimo faktu, że nieraz często trudno oduczyć się zagrań, które kiedyś wydawały się poprawne a okazało się, ze nie są :).

Mamy w tej chwili bardzo dużo świetnych graczy zarówno MTT jak i cash games. Sporo z nich przekazuje swoją wiedzę w materiałach szkoleniowych, czy to na IntelliPoker, czy w blogach na czy na innych serwisach polskojęzycznych. Cieszę się wręcz, że wielu z nich przejęło pałeczkę przekazywania wiedzy, gdyż niejednokrotnie mają oni o wiele więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia niż ja, przynajmniej jeśli chodzi o ewolucję strategii w grach online. Na PokerTexas cały czas pisuje Warsaw, jest Slayer, pojawił się Grasiu którego miałem przyjemność poznać na EPT w Grecji. Pojawiły się doskonałe wywiady z Pyszałkiem i GoMore (Spinx87 na PS). Mamy 4 mistrzów WCOOP, którzy wcale po wygraniu bransoletki nie osiedli na laurach. Sporo ciekawych polskich graczy pojawiło się ostatnio na EPT, nie mówiąc o całym zapleczu uczestniczącym w turniejach z mniejszym wpisowym w całej Europie. Tylko czekać jak będziemy mieli w końcu mistrza EPT! 🙂

Witam tez na PT Fizolofa, który jest postacią niebanalną, nie owija w bawełnę a pióro ma lekkie a zarazem ostre jak brzytwa. Wydaje się też, że nic innego nie robi jak tylko pisze, pisze i pisze… oczywiście z pożytkiem dla czytelników.

Z uwagi na powyższe fakty oraz to, że obyło się u mnie w 2011 i jak do tej pory w2012 bez spektakularnych wyników w dużych turniejach live nie było potrzeby pisania bloga na siłę po każdym turnieju live. Niniejszym krótkie streszczenie wycieczek od ostatniego bloga:

San Remo. Tym razem nastąpiła zmiana i w sezonie 8 EPT San Remo pojawiło się w jesieni a nie wiosną. Poza marnymi graczami (czyli dobrze dla nas) jak zwykle San Remo jest nieciekawym przystankiem. Marne i relatywnie drogie hotele, niemiła obsługa kasyna i chłodna pogoda nie zachęcają do niczego innego niż cierpliwe ogrywanie lokalsów. Moje wyniki potwierdziły regułę na 2011, dobry run w side eventach i słaby w turniejach głównych. Już przed dniem 1A wygrałem side event za 300EUR, potem nastukałem jeszcze sporo „głów” w turniejach bounty. Niestety najlepsze nawet wyniki w mniejszych turniejach co najwyżej pokrywają w long runie wpisowe do większych więc cierpliwe czekam na dobre karty w tych większych. Tym razem w Main Evencie nie wyszedł jeden blef (ale poszło do Polaka) a potem moje AA nie sprostało drawowi do koloru Vanessy Rousso.

Loutraki. Bardzo fajny wyjazd. Pierwsze EPT w Grecji, mimo listopada bardzo przyjemna pogoda (chłodno lecz słonecznie). Zwiedziłem okoliczne zabytki (są faktycznie tak stare jak na zdjęciach) oraz te dalsze w Atenach (turniej 100km od Aten). Znów jeden cash, drugie miejsce najmniejszym turnieju hyper turbo. W main evencie overpara nie dały rady flush drawowi a potem AK przegrało z AJ allin pre flop tego samego gracza, który skończył potem na 3 miejscu.

Praga. Kolejne cashe w side eventach, tym razem dwa tego samego dnia w dwóch turniejach turbo. Niestety 10 w większym i 4 mniejszym. W main evencie ostra walka z Moormanem, skończyło się 6bet allinem z T9s i zostałem sprawdzony za 100BB przez AQo… Do Rivera nawet prowadziłem w pocie na prawie lidera po flopie Txx x ale As na river dał lepszej ręce zwycięstwo.

Deauville. Pierwszy festiwal 2012 przyniósł sporą porażkę. W mainie faktycznie dwie ręce zagrałem słabo i miałem do siebie pretensje. W sidach zaś karta najzwyczajniej robiła sobie ze mnie jaja i nie udało się zdybyć francuskiej flagi na Hendon Moba pomimo zagrania 10 side eventów! Porażki rekompensowała cicha i sielankowo spokojna wręcz wioska oraz wygrane z GoMore w Taja. Co ciekawe im gorzej karta idzie w pokera tym bardziej masakruję przeciwników w Taja i inne podobne gry :).

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

IPT Nova Gorica. Mój pierwszy turniej z tego cyklu. Z uwagi na lokalizację blisko Alp postawiliśmy z bratem zrobić sobie super wycieczkę nowym samochodem (wtajemniczeni już widzieli, 325km i napęd na 4 koła mniam mniam 🙂 ) najpierw na narty do Austrii a potem na pokera do Słoweni. Po raz kolejny w głównym turnieju moje umiejętności mogły się przydać do minimalizowania strat a nie maksymalizowania zysków bo jak na turnie zwykle prowadziłem to na riverze już prawie nigdy (pomimo zwykle nie więcej niż 4 outów).

Madryt. Tutaj kolejna ręka typu cooler. Po dwóch godzinach gry przy 75/150 nieznany Hiszpan w bluzie EPT grający raczej słabo do tej pory podbija ze średniej pozycji do 400 a ja dokładam z TT z BB. Mamy po 30k, nie chcę bez ante 3betować tej ręki bez pozycji. Spada AsTs4c. Bardzo dobry flop, jeśli ma Asa to szansa na dużą pulę. Jeśli nie ma to i tak dużo nie wygram. Pozwalam przeciwnikowi na CBeta (700) i mocno przebijam do 2500. Jeśli ma Asa to i tak nie wyrzuci wiec nie ma sensu robić małego Check Raise. Dodatkowo może wyglądać, że mam draw do pików. Przeciwnik sprawdza. Turn 6c. Bet za 4300. Call przeciwnika. Czyli ma Asa na 100% i mi nie wierzy w seta lub zakłada że mam draw do pików. Myślę, że powinien AA raisować tutaj bo jest za dużo drawów. Liczę na river bez pika i taki się pojawia pod postacią 8c. Czyli uzupełnia się backdoor kolor. Dalej mam świetną ręke i zagrywam za 10k zostawiając sobie 12k. Oczywiście liczę na kolejne sprawdzenie. Nieoczekiwanie przeciwnik zagrywa allina za 15k więcej. Mam w puli około 48k i do dołożenia 12k. Musze być lepszy lepszy w 20% przypadków aby call był opłacalny. W jego range jest AA (mimo wszystko), 44, Ax, Ax dwie pary), jakieś głupie blefy z nietrafionym drawem do pików lub kompletne blefy z niczym. Oczywiście dużą część jego range stanowi lepsza ręka pod postacią szczęśliwie dobranego koloru na Asie treflowym. Ja mam Tc więc jest blocker. Podsumowując na random przeciwnika na pewno jestem tam lepszy od niego w 20% przypadków (pewnie w 40-50%) więc musze sprawdzić (pytanie do prosów MTT czy mają jakieś inne zdanie na temat tej ręki i oceny jego zakresu???). Niestety przeciwnik pokazuje AcKc co potwierdza fakt mojego słabego runu w dużych turniejach.

Mind set mam jednak dobry i już niedługo udam się do Berlina na EPT (chyba że uda się jeszcze dostać do Campione bo jak nie to nie pojade). W międzyczasie pogram też MicroMillions. Na pewno będzie super zabawa. Nareszcie pokazała się seria turniejów dostępna dosłownie dla każdego!

Fakt mojej mniejszej obecności na PT nie oznacza też, że w ogóle nic się nie dzieje. Przede wszystkim inicjatywa WolnyPoker nabiera realnych kształtów (prawnie) i niedługo będzie można coś więcej napisać. Celem jest oczywiście legalizacja pokera w Polsce zarówno live jak i online. W ostatnich dniach pojawiły się kolejne opinie oraz wyroki Trybunału Europejskiego w podobnych sprawach potwierdzające, że nasze prawo nie jest zgodne z prawem UE. Kolejne państwa regulują swoje rynki i wydają licencje. Myślę, że prędzej czy później skończy się na tym i u nas więc w tym zakresie jestem optymistą.

Lekkim pesymistą jestem jednak w zakresie poziomu opodatkowania. Jak wiadomo naszym politykom wydaje się, że my jesteśmy dla nich a nie oni dla nas i ich decyzje często nie mają żadnego sensownego uzasadnienia poza faktem, że korzystają na nich wyłączni oni a nie my. Są oni zdolni wyciągnąć łapę po każdą złotówkę obywatela (na przykład nasze emerytury w OFE) a słowo hazard kojarzy im się z bajońskimi sumami i beczką bez dna. Dlatego jeśli już jakiś poziom podatku ustalą to raczej będzie on sporo wyższy niż być powinien z ekonomicznego punktu widzenia. A niestety do sprawnego funkcjonowania tego rynku potrzeba aby zarówno operator online mógł osiągnąć profit a gracze mogli grać a ich środki nie kurczyły się za szybko z powodu nadmiernego opodatkowania. W przeciwnym wypadku gracze udadzą się do nielicencjonowanych operatorów i cały system nie będzie po prostu działał. Dokładnie taki mamy przykład z zakładami sportowymi online. Po ponad roku od „legalizacji” zakładów online ani jedna firma zagraniczna nie zgłosiła się po licencję z powodu 12% podatku obrotowego, który jest po prostu zabójczy. Dla porównania w Hiszpanii przy mniejszym podatku już 28 firm się zgłosiło po licencję dzień po rozpoczęciu ich wydawania!

Także powtarzam to za każdym razem, żebyśmy mieli świadomość w potencjalnych rozmowach o przyszłej legalizacji, że sama legalizacja nie wystarczy, musi się ona odbyć przy ustaleniu rozsądnego poziomu opodatkowania.

Fizolof rozpoczął ostatnio serię artykułów w tym temacie więc warto poczytać.

To tyle. Pozdrawiam tych co wytrwali do końca wpisu!

Goral

Kod do rejestracji: POKERTEXAS