Do emerytury jeszcze troche :)

35

Siedzę sobie właśnie w hotelu w Madrycie po szybkim odpadnięciu z EPT i nareszcie znalazłem trochę czasu i motywacji aby napisać bloga. Jako że niektórzy wysyłają mnie już na pokerową emeryturę stanowczo zaprzeczam abym się na nią udawał, aczkolwiek przyznaję, że odmiennie do wielu młodych pokerowych prosów mam życie poza pokerem :).

Muszę od razu nadmienić, że w żadnym wypadku nie krytykuję ciężkiej pracy jaką młodzi gracze wkładają na początku pokerowej kariery, cały swój czas inwestując w oglądanie filmików szkoleniowych, przeglądanie for pokerach i przede wszystkim niezliczone godziny grindowania. Jest to wręcz nieodłączna część sukcesu w pokerze aby zobaczyć te setki tysięcy rozdań (czasem miliony) i móc bazować na tym doświadczeniu w kolejnych latach. Ja z racji wieku (35) oraz długości gry (8 lat) mam już ten okres za sobą. Niestety gdy ja zaczynałem, jakość książek i filmów szkoleniowych była nieporównywalnie niższa niż jest teraz. Aktualnie jeśli ktoś ma chęci, talent i czas to może bardzo szybko dojść do wysokiego poziomu. Z drugiej strony konkurencja i poziom przeciwników jest wyższy więc summa summarum cieszę się, że zainteresowałem się pokerem w jego dość wczesnej fazie (biorąc pod uwagę erę pokera online oczywiście), pomimo faktu, że nieraz często trudno oduczyć się zagrań, które kiedyś wydawały się poprawne a okazało się, ze nie są :).

Mamy w tej chwili bardzo dużo świetnych graczy zarówno MTT jak i cash games. Sporo z nich przekazuje swoją wiedzę w materiałach szkoleniowych, czy to na IntelliPoker, czy w blogach na czy na innych serwisach polskojęzycznych. Cieszę się wręcz, że wielu z nich przejęło pałeczkę przekazywania wiedzy, gdyż niejednokrotnie mają oni o wiele więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia niż ja, przynajmniej jeśli chodzi o ewolucję strategii w grach online. Na PokerTexas cały czas pisuje Warsaw, jest Slayer, pojawił się Grasiu którego miałem przyjemność poznać na EPT w Grecji. Pojawiły się doskonałe wywiady z Pyszałkiem i GoMore (Spinx87 na PS). Mamy 4 mistrzów WCOOP, którzy wcale po wygraniu bransoletki nie osiedli na laurach. Sporo ciekawych polskich graczy pojawiło się ostatnio na EPT, nie mówiąc o całym zapleczu uczestniczącym w turniejach z mniejszym wpisowym w całej Europie. Tylko czekać jak będziemy mieli w końcu mistrza EPT! 🙂

Witam tez na PT Fizolofa, który jest postacią niebanalną, nie owija w bawełnę a pióro ma lekkie a zarazem ostre jak brzytwa. Wydaje się też, że nic innego nie robi jak tylko pisze, pisze i pisze… oczywiście z pożytkiem dla czytelników.

Z uwagi na powyższe fakty oraz to, że obyło się u mnie w 2011 i jak do tej pory w2012 bez spektakularnych wyników w dużych turniejach live nie było potrzeby pisania bloga na siłę po każdym turnieju live. Niniejszym krótkie streszczenie wycieczek od ostatniego bloga:

San Remo. Tym razem nastąpiła zmiana i w sezonie 8 EPT San Remo pojawiło się w jesieni a nie wiosną. Poza marnymi graczami (czyli dobrze dla nas) jak zwykle San Remo jest nieciekawym przystankiem. Marne i relatywnie drogie hotele, niemiła obsługa kasyna i chłodna pogoda nie zachęcają do niczego innego niż cierpliwe ogrywanie lokalsów. Moje wyniki potwierdziły regułę na 2011, dobry run w side eventach i słaby w turniejach głównych. Już przed dniem 1A wygrałem side event za 300EUR, potem nastukałem jeszcze sporo „głów” w turniejach bounty. Niestety najlepsze nawet wyniki w mniejszych turniejach co najwyżej pokrywają w long runie wpisowe do większych więc cierpliwe czekam na dobre karty w tych większych. Tym razem w Main Evencie nie wyszedł jeden blef (ale poszło do Polaka) a potem moje AA nie sprostało drawowi do koloru Vanessy Rousso.

Loutraki. Bardzo fajny wyjazd. Pierwsze EPT w Grecji, mimo listopada bardzo przyjemna pogoda (chłodno lecz słonecznie). Zwiedziłem okoliczne zabytki (są faktycznie tak stare jak na zdjęciach) oraz te dalsze w Atenach (turniej 100km od Aten). Znów jeden cash, drugie miejsce najmniejszym turnieju hyper turbo. W main evencie overpara nie dały rady flush drawowi a potem AK przegrało z AJ allin pre flop tego samego gracza, który skończył potem na 3 miejscu.

Praga. Kolejne cashe w side eventach, tym razem dwa tego samego dnia w dwóch turniejach turbo. Niestety 10 w większym i 4 mniejszym. W main evencie ostra walka z Moormanem, skończyło się 6bet allinem z T9s i zostałem sprawdzony za 100BB przez AQo… Do Rivera nawet prowadziłem w pocie na prawie lidera po flopie Txx x ale As na river dał lepszej ręce zwycięstwo.

Deauville. Pierwszy festiwal 2012 przyniósł sporą porażkę. W mainie faktycznie dwie ręce zagrałem słabo i miałem do siebie pretensje. W sidach zaś karta najzwyczajniej robiła sobie ze mnie jaja i nie udało się zdybyć francuskiej flagi na Hendon Moba pomimo zagrania 10 side eventów! Porażki rekompensowała cicha i sielankowo spokojna wręcz wioska oraz wygrane z GoMore w Taja. Co ciekawe im gorzej karta idzie w pokera tym bardziej masakruję przeciwników w Taja i inne podobne gry :).

IPT Nova Gorica. Mój pierwszy turniej z tego cyklu. Z uwagi na lokalizację blisko Alp postawiliśmy z bratem zrobić sobie super wycieczkę nowym samochodem (wtajemniczeni już widzieli, 325km i napęd na 4 koła mniam mniam 🙂 ) najpierw na narty do Austrii a potem na pokera do Słoweni. Po raz kolejny w głównym turnieju moje umiejętności mogły się przydać do minimalizowania strat a nie maksymalizowania zysków bo jak na turnie zwykle prowadziłem to na riverze już prawie nigdy (pomimo zwykle nie więcej niż 4 outów).

Madryt. Tutaj kolejna ręka typu cooler. Po dwóch godzinach gry przy 75/150 nieznany Hiszpan w bluzie EPT grający raczej słabo do tej pory podbija ze średniej pozycji do 400 a ja dokładam z TT z BB. Mamy po 30k, nie chcę bez ante 3betować tej ręki bez pozycji. Spada AsTs4c. Bardzo dobry flop, jeśli ma Asa to szansa na dużą pulę. Jeśli nie ma to i tak dużo nie wygram. Pozwalam przeciwnikowi na CBeta (700) i mocno przebijam do 2500. Jeśli ma Asa to i tak nie wyrzuci wiec nie ma sensu robić małego Check Raise. Dodatkowo może wyglądać, że mam draw do pików. Przeciwnik sprawdza. Turn 6c. Bet za 4300. Call przeciwnika. Czyli ma Asa na 100% i mi nie wierzy w seta lub zakłada że mam draw do pików. Myślę, że powinien AA raisować tutaj bo jest za dużo drawów. Liczę na river bez pika i taki się pojawia pod postacią 8c. Czyli uzupełnia się backdoor kolor. Dalej mam świetną ręke i zagrywam za 10k zostawiając sobie 12k. Oczywiście liczę na kolejne sprawdzenie. Nieoczekiwanie przeciwnik zagrywa allina za 15k więcej. Mam w puli około 48k i do dołożenia 12k. Musze być lepszy lepszy w 20% przypadków aby call był opłacalny. W jego range jest AA (mimo wszystko), 44, Ax, Ax dwie pary), jakieś głupie blefy z nietrafionym drawem do pików lub kompletne blefy z niczym. Oczywiście dużą część jego range stanowi lepsza ręka pod postacią szczęśliwie dobranego koloru na Asie treflowym. Ja mam Tc więc jest blocker. Podsumowując na random przeciwnika na pewno jestem tam lepszy od niego w 20% przypadków (pewnie w 40-50%) więc musze sprawdzić (pytanie do prosów MTT czy mają jakieś inne zdanie na temat tej ręki i oceny jego zakresu???). Niestety przeciwnik pokazuje AcKc co potwierdza fakt mojego słabego runu w dużych turniejach.

Mind set mam jednak dobry i już niedługo udam się do Berlina na EPT (chyba że uda się jeszcze dostać do Campione bo jak nie to nie pojade). W międzyczasie pogram też MicroMillions. Na pewno będzie super zabawa. Nareszcie pokazała się seria turniejów dostępna dosłownie dla każdego!

Fakt mojej mniejszej obecności na PT nie oznacza też, że w ogóle nic się nie dzieje. Przede wszystkim inicjatywa WolnyPoker nabiera realnych kształtów (prawnie) i niedługo będzie można coś więcej napisać. Celem jest oczywiście legalizacja pokera w Polsce zarówno live jak i online. W ostatnich dniach pojawiły się kolejne opinie oraz wyroki Trybunału Europejskiego w podobnych sprawach potwierdzające, że nasze prawo nie jest zgodne z prawem UE. Kolejne państwa regulują swoje rynki i wydają licencje. Myślę, że prędzej czy później skończy się na tym i u nas więc w tym zakresie jestem optymistą.

Lekkim pesymistą jestem jednak w zakresie poziomu opodatkowania. Jak wiadomo naszym politykom wydaje się, że my jesteśmy dla nich a nie oni dla nas i ich decyzje często nie mają żadnego sensownego uzasadnienia poza faktem, że korzystają na nich wyłączni oni a nie my. Są oni zdolni wyciągnąć łapę po każdą złotówkę obywatela (na przykład nasze emerytury w OFE) a słowo hazard kojarzy im się z bajońskimi sumami i beczką bez dna. Dlatego jeśli już jakiś poziom podatku ustalą to raczej będzie on sporo wyższy niż być powinien z ekonomicznego punktu widzenia. A niestety do sprawnego funkcjonowania tego rynku potrzeba aby zarówno operator online mógł osiągnąć profit a gracze mogli grać a ich środki nie kurczyły się za szybko z powodu nadmiernego opodatkowania. W przeciwnym wypadku gracze udadzą się do nielicencjonowanych operatorów i cały system nie będzie po prostu działał. Dokładnie taki mamy przykład z zakładami sportowymi online. Po ponad roku od „legalizacji” zakładów online ani jedna firma zagraniczna nie zgłosiła się po licencję z powodu 12% podatku obrotowego, który jest po prostu zabójczy. Dla porównania w Hiszpanii przy mniejszym podatku już 28 firm się zgłosiło po licencję dzień po rozpoczęciu ich wydawania!

Także powtarzam to za każdym razem, żebyśmy mieli świadomość w potencjalnych rozmowach o przyszłej legalizacji, że sama legalizacja nie wystarczy, musi się ona odbyć przy ustaleniu rozsądnego poziomu opodatkowania.

Fizolof rozpoczął ostatnio serię artykułów w tym temacie więc warto poczytać.

To tyle. Pozdrawiam tych co wytrwali do końca wpisu!

Goral

35 KOMENTARZE

  1. Bardzo miło znowu poczytać Twojego bloga! +1 za niego, bez dwóch zdań.

    Dzięki za miłe przywitanie! Faktycznie ostatnio nie idzie. Na własne oczy widziałem, co się działo w Deauville i stwierdziłem, że pewnie przynoszę pecha 😀 Jak się okazało, niekoniecznie. Miejmy nadzieję, że w side eventach w Madrycie będzie lepiej, no i oczywiście na cashówkach z Hiszpanami 😉

    Pozdrawiam

    Fizoloff

    P.S. Pozdrów chłopaków!

  2. W tym roku nie ma wymowek, ze dom, ze dzieciaki etc

    Rzucam wyzwanie golfowe i mam nadzieje, ze przyjmiesz. Bardziej jako motywacja do gry/cwiczenia I by w koncu zagrac jakas runde razem.

    Zasady? Mozesz wybrac

    Moze byc jedna runda, moze byc kilka na roznych polach np.

    Stawka moze byc symboliczna, moze byc wieksza, pewnie sie dogadamy.

    Tylko bedzie trzeba ustalic HC, ja pewnie bede miec oficjalny, Ty pograsz w jakis turkach?

    Let’s do it!

  3. TobetGate pisze:Goral to jest jednakfirma! na downswingu… stars mu placi gra za darmo kiedys cos szipnie, a jak nie to zapraszamy do teamu tobetu 🙂

    Lekko to koloryzujesz, moze u Was Tobecie jest wszystko za darmo :), w takim razie przemysle oferte hehe

  4. Goral to jest jednakfirma! na downswingu… stars mu placi gra za darmo kiedys cos szipnie, a jak nie to zapraszamy do teamu tobetu 🙂

  5. ten Goral to ma fajną emeryture, jezdzi po swiecie i w pol roku tyle zwiedził co sredni Polak przez całe zyciel; życ, grac nie umierac 😛

    • dobrze Cię „czytać” z powrotem,

      btw. chętnie się ustawię na kresce jak masz ochotę przetestować samochód 😉

  6. Obv pisze:powiedz Pawciowi, że jak wrzuca na stronę tekst za pomocą kopiuj-wklej, to uśmiechy emotikonowe zrobione w wordzie zamieniają się w te mistyczne Joty na końcach zdań…dobry tekst!

    Wrzucalem sam i u mnie widac usmieszki normalnie.

  7. To nawet nie jest emerytura, a i tak kazdy moglby pozazdroscic Twojej obecnej sytuacji 🙂

    A tego monstera widzialem, nie wiem jak sie sprawuje na drodze, ale zakladam, ze dostarcza wrazen 😛

  8. powiedz Pawciowi, że jak wrzuca na stronę tekst za pomocą kopiuj-wklej, to uśmiechy emotikonowe zrobione w wordzie zamieniają się w te mistyczne Joty na końcach zdań…

    dobry tekst!

  9. Imię moje jest przyjmijmy Zdzisiek.Działaczem jestem. Sportowym.Przyjechalismy tu ekipą do Bejinga na olimpiade, co by tu sportowcow naszych na miejscu wspierac,

    bo oni tu przeciez po czesci i dzieki naszej społecznikowskiej krwawicy znależli się. No. Poszedłem ja sobie pod koniec do baru w wiosce olimpijskiej relaxu trochę zarzyć pod koniec tego naszego męczącego pobytu, parno jak ch.., całymi dniami w knajpie połowa to tacy jak ja społecznicy, a gruga połowa to społecznicy chińscy oni to tacy jacys na służbie jakby bardziej….Pierwsza kolejkaPowiem szczerze że pije ja , bo żal mnie mnie troche ściska w czterech literach , jak mysle o tych sukcesach naszych w tym Bejingu. O braku własciwie.

    Siatkarki, zajebiste dupki , smigają za ta piłeczką, się przyjemnie patrzy , a ta pipa ten Bonitta , to taki niezadowolony szczurek , a to się przyp… do jednej a to do drugiej , i rozpieprzył te całe Złotka w drobny mak, ale z drugiej strony cięzki ma chłopina kawałek chleba bo weż tu spokojnie opieprzaj naguską Barańską czy inszą Skowrońską w szatni po meczu… mój boże ale by człowiek pokrzyczał … echDruga kolejkaJa pamiętam ten dzień dwanascie lat temu , jak chłopaki , na zapasniczych matach w Atlancie rozpirzyli cały świat, Wroński, Zawadzki, Wolny, Fafiński , Tracz.

    No kurwa byliśmy potęgą. Myśmy w tej naszej społecznikowskiej grupie wsparcia działaczy dawali tak czadu pozniej , że jeden kolega to po powrocie do kraju to juz cały czas musiał chodzić na takie zajęcia z grupą wsparcia, żona mu takie ultimatum postawiła…ech nie żyje już .. za jego pamięćTrzeci kolejkaWszyscy się tu podniecają tym Phelpsem , amerykańskim pływakiem. Kolegow dwoch moich rozmawialo o nim ostatnio. Jeden mowi że jakby on był Polakiem to by zdobył może z jeden brązowy medal a nie osiem złotych no bo jaki normalny człowiek wstawałby dzień w dzień o czwartej rano żeby potrenowac na basenie bo pozniej jest zajęty , a ponad wszystko jest za krótki, więc pływając trzeba nadrabiac wyobraźnią , się ma wtedy bogate życie wewnętrzne a nie wyniki …Czwarta kolejkaW tym naszym czterdziestomilionowum kraju zyje kilkadzisiąt tysięcy kochajacych się lać po mordach. Na stadionach, w knajpach , na ulicach i w domach, a w kur… jeb..e boksera ani jednego przyzwoitego nie mamy. Jeden tu przyjechał co by na wesele swoje zarobić, sympatyczny taki. I co ? I ch…. losowanie miał wyśmienite, obił jakiegoś afrykańskiego uchodźce , a potem wyskoczył na niego taki ryży Irys z Belfastu , Paddy on na imię miał tak jakoś , i skończyło się , ani wesela ani poprawin.Piąta kolejkaMamy problem ze skakaniem , w dal , w górę , w bok i w przód. Jak się patrzyło na to nic tylko skoczyć po pół litra, ech życie….Oj tak teraz wypije kilka kolejeczek na pożegnanie bez smutnych mysli.Ciao ciao ping pong.Latający trawniczek i z powrotem w Polandzie ………do zobaczenia za cztery lata ….

  10. Pawciu, sam sobie zaprzeczasz.. jaki sport mamy wszyscy wiemy i w zasadzie wiekszosc sukcesow, jesli je odnosimy jest ponad stan posiadania.. nie ma boisk etc. – temat rzeka.. ale musze stanac w obronie mazurek.. juz sam start na olimpiadzie jest dla niej duzym sukcesem, przeciez ona nie skonczyla jeszcze 18 lat.. pojechala do pekinu, pobila zyciowki, wiec chyba wszystko idzie w dobrym kierunku.. za 4 lata w londynie bedziesz z uwaga sledzil jej losy, bo wtedy szanse medalowa bedzie juz miala.. a dzieki temu, ze wystartowala w pekinie, stres bedzie dla niej mniejszy, bo bedzie wiedziala z czym sie juz olimpiade je.. dlatego akurat przyklad mazurek nie jest trafiony, co do innych mam podobne zdanie do ciebie.. ale skoro takie byly minima i zawodnicy je osiagneli, trzeba pozwolic im wystartowac.. ma to tez na celu w jakims stopniu promocje danych dyscyplin, a chyba nie trzeba pisac, ze w niektorych tylko jestesmy na papierze, a o sukcesach nie ma mowy.. ale byc moze ktos ogladajacy taka mazurek czy badmintonistow itd. zlapie bakcyla i za 8, 12 czy 16 lat nie bedziemy musieli sie wstydzic, ze przegrywamy wszystko, wszedzie i ze wszystkimi..

  11. A trzymanie laptopa na kolanach jest niezdrowe.

    Jacek daniel tak trzymał…i teraz nie moze… hihihi:D

  12. Tego się można było spodziewać. Majewski wziął sprawy w swoje ręce i zaraz sam wywalczy medal w pchnięciu kulą 😉

  13. Polski sport poprostu nie istnieje i tyle 🙂 Wystarczy zobaczyć ile na zachodzie dzieci 9na10 uprawia sport a ile w Polsce 1na10 , wystarczy spojrzeć ile miejsc do uprawiania sportu jest na zachodzie a ile w Polsce( sławne betonowe boiska na których chyba każdy grał polskich Ronaldinho nie wychowią ) . Wreszcie wystarczy spojrzeć na mentalnośc naszych sportowców jak nie są wstanie czegos dokonać nawet nie potrafią się do tego przyznać że byli poprostu słabsi od innych 🙂 Tak winna jest pogoda, sędziowie, spisek, zmęczenie, brak formy tylko do cholery do igrzysk pzrygotowuje się 4lata i jakoś inne reprezentacje mogą mieć forme 🙂 Jaki kraj tacy sportowcy nigdy nie osiągniemy sukcesu jeśli zamiast trenować będą się martwili co na starość do gara włożyć. Jesteśmy zacofani z infrastrukturą sportową na poziomie krajów Afryki, ba nawet tam widziałem lepsze stadiony piłkarskie bo przecież nawet RPA będzie organizować mistrzostwa św. 🙂

  14. Pawcio, pozwole sobie zauważyć, że minima olimpijskie są bardzo wyśrubowane. Na tyle, że czesto zawodnicy po spełnieniu tych norm nie mogą sie do nich zbliżyć podczas zawodow olimpijskich. A, czy dają one szanse na zwyciestwo ? To juz jest niemal wrożenie z fusow. Ile razy na basenie zdarza sie, ze zawodnik osiąga wynik w granicach dotychczasowego rekordu Świata i nie łapie sie na podium. Ile razy zawodnicy osiagaja lepsze wyniki w półfinalach niz w samym finale. A,ze na obecnej Olimpiadzie ciężko walczyc z tubylczymi cyborgami, i jednocześnie, tak myśle, z jednorazowymi meteorami, to i efekty mamy opłakane. Gdyby ktos mi powiedzial, przed np finałem 200 m mot kobiet, że dwie pierwsze zawodniczki poprawią w finale swoje najlepsze dotychczasowe rezultaty o 3, 4 sekundy to bym go wyśmiał. Później sam bym miał czerwone ze wstydu uszy.

    Następnym aspektem sprawy jest to, że stawki startujacych zawodnikow są bardzo wyrownane. O miejscach decyduja czesto dziesiate sekundy(a nawet setne). Często róznica pomiedzy 3 miejscem a 8 to tzw koński paznokieć. Nie można stawiac tylko na pewniakow.

    Uprawianie sportu to zbyt wiele wyrzeczeń, zeby nie doceniać nawet 17 miejsca. Szczegolnie jak zajmuje je osoba młoda, z perspektywami na kolejne igrzyska. A, że po nieudanym występie trenerzy i zawodnicy ponarzekają sobie – to takie nasze polskie(nawet jak jest nieźle lubimy ponarzekać).

    P.S.

    Fajna historia z turnieju bokserskiego. Jeden z naszych zawodników jako pierwszego przeciwnika

    miał jakiegoś egzotycznego rywala. Nasz bank informacji nic o przeciwniku nie wiedział(czyli lepiej niż wiedzieli o tym co niby atatkował). Wypytywali o niego trenerów i zawodników z innych ekip. Niestety nikt im nie udzielil żadnych informacji. Jednak przed pojedynkiem udalo sie naszej kadrze trenerskiej ustalić, ze jest to zawodnik praworęczny(w boksie to ważna informacja). Podejrzeli go podczas posiłku, ustalając, że jadł jak typowy praworęczny :-)))

  15. Ale ja nie mam pretensji do Mazurek czy jej podobnych. Bo sam na pewno też bym takiej okazji skorzystał. Twierdzę tylko, że ustalanie minimów na takim poziomie, że z góry wiadomo, że nic nie zdziałają jest bez sensu.

    Nie uważam też, że pływanie to lekkie zajęcie. Wiem, że to kosztuje bardzo dużo wysiłku i poświęceń, ale myślę, że taki kraj jak Polska może wysyłać na Igrzyska tylko zawodników, którzy rokują mniejsze lub większe nadzieje na niezły wynik.

  16. A ja muszę stanąć w obronie, Zuzi Mazurek i innych podobnych do niej młodych sportowców, którzy pojechali na olimpiadę. Po prostu nie mogę się zgodzić z tym co powiedziałeś:) To nie jest tak, że ona pojechała tam sobie a muzom. Najpierw przecież musiała wywalczyć minimum olimpijskie, ale jeszcze wcześniej musiała ostro zapierdzielać żeby dojść do takiej formy i takiego poziomu. Sam trenuję pływanie, pół-profesjonalnie, ale moja siostra trenuje już profesjonalnie, więc wiem jak to wszystko wygląda. Codziennie musi wstawać o 5 rano, o 6 już wskakuje się do wody i pływa dwie godziny. Potem szkoła, po szkole jeszcze raz basen, kolejne dwie godziny i powrót do domu wieczorem. Tak pięć dni w tygodniu. Do tego dochodzą, zawody, zgrupowania, dieta i treningi w soboty co jakiś czas. Poza tym mnóstwo wyrzeczeń, łez, bólu i wysiłku. Naprawdę Zuzia Mazurek musiała spędzić połowę swojego życia w wodzie i zebrać się na duże poświęcenie, żeby dojść do takiej formy i uzyskać minimum. Wiem też, że trenuje się po to, żeby potem startować w zawodach i generalnie zasada jest taka że im więcej startów tym lepiej. Nabiera się doświadczenia, oswaja ze stresem. Zresztą podobnie jest z pokerem, jeśli mało grasz, mało startujesz w turniejach, to nie będziesz w to dobry. Z tym że pływanie wymaga jeszcze większego wysiłku fizycznego i wyrzeczeń. Na treningach trener każe przepłynąć ci np 4km, więc przez cały ten czas nie widzisz, nic innego poza ścianą i kafelkami na dnie basenu, a mięśnie dają znać o sobie. Dodatkowo Zuzanna wypadła bardzo dobrze na igrzyskach, bo pobiła swój rekord Polski, wygrała swoją serię i poprawiła życiówkę. Wiem jak to jest, bo sam startuję w zawodach, kiedy płynie się swój dystans, nie widząc co się dzieje, jak się płynie, jaki się ma czas. I nagle dotykasz końcowej ściany, odwracasz się, widzisz że poprawiłeś swój rekord, a twoje nazwisko jest na pierwszym miejscu – niesamowite uczucie 😀 A gdy są to jeszcze igrzyska olimpijskie to wyobrażam sobie że nie da się tego z niczym porównać. Nawet taki mały sukces jest czymś nie do opisania. Na koniec zadam Ci pytanie: a gdyby Tobie zaproponowano wyjazd na olimpiadę, jako reprezentant Polski, to czy zgodziłbyś się? Ja bez wahania bym przyjął propozycje, nawet gdybym miał zająć ostatnie miejsce 🙂 Dlatego mam nadzieje że ta wypowiedź wynikała tylko z twojej chwilowej irytacji. Sam nie jestem zadowolony z tego co tam się dzieje i że tak słabo nam idzie. Ale igrzyska jeszcze się nie skończyły, Togo i Kirgistan są w naszym zasięgu, a ja ciągle wierzę że nadejdą dla nas jeszcze piękne czasy, między innymi dzięki takim ludziom jak Zuzanna Mazurek.Pozdro 🙂

  17. i miales racje Wisla polegla ale akurat to nie jest najgorsze/najlepsze…najlepsze jest to ze w klasyfikacji medalowej wyprzedza nas Kirgistan i Togo :)a to ostanie zdobylo medal w kajakarstwie gorskim…hahha

Comments are closed.