Do Ameryki na wschód, zawsze, na wschód

90

A na razie Azjo, krótkie słowa dwa – moje uszanowanie

Przeprowadzka z Azji Południowo-Wschodniej do Ameryki Północnej (nie, Meksyk to nie Ameryka Środkowa :P), zajęła mi, nie licząc samego przelotu… 15 minut. Z czego byłem naprawdę dumny. Wyjazd na weekend za miasto, czy zmiana kontynentu, na którym mieszkam, stały się dla mnie wydarzeniami z tej samej kategorii wagowej 🙂 Wrzucić wszystko z pokoju do torby i jazda. Choć muszę przyznać, że w efekcie takiego tempa zostawiłem w Bangkoku figurkę Buddy kupioną jako pamiątkę, pudełko soczewek i parę klapek…

Nie przeszkodziło mi to specjalnie, ale specyficzny problem napotkałem za to na lotnisku. Miałem przesiadkę w USA i nie wszystkie loty były na jednym bilecie. Tajka obsługująca bramkę AirAsia powiedziała mi, że system nie pozwoli na check-in, jeżeli nie podam adresu pod jakim będę mieszkał w Stanach Zjednoczonych (ech, te Amerykańców fobie imigracyjne). Kazała mi latać po lotnisku do kafejki i drukować jakieś dokumenty. Po piętnastu minutach, przy trzecim podejściu powiedziałem jej, żeby wpisała po prostu adres lotniska LAX, bo w sumie to była najsensowniejsza odpowiedź na pytanie „Gdzie (przez cztery godziny) będę mieszkał w Stanach?”.

Jak przeszliśmy ten etap, to zostałem trafiony kolejnym pytaniem. A gdzie mam bilet wylotowy z Meksyku. Wylotowy z Meksyku dokąd?! Do Polski. Meksykańskie prawo mówi, że trzeba mieć bilet powrotny do kraju ojczystego. No ja je…

Wszystkie te zabawy zajmowały dużo czasu, a ja dotarłem na lotnisko w swoim stylu, czyli na ostatnią chwilę. Do zakończenia check-in’u została… minuta. Pojawiła się jakaś przełożona kobiety obsługującej bramkę i na szczęście doszła chyba do tego, że raczej jestem podróżnikiem (duh?), a nie próbuje zostać nielegalnym pracownikiem w Meksyku dostając się tam przez USA… Powiedziała swojej podwładnej, żeby zignorowała już te siedemnaste formalności i po prostu dała mi bilety. GG.

Spontaniczną przeprowadzkę wykorzystałem do zadziwienia bliskich. Do matki zadzwoniłem z Chin.

– „A co Ty robisz w Shanghaiu?!”

– „Mam przesiadkę, bo przeprowadzam się do Meksyku. I nie pozwolili mi wyjść z lotniska, a miałem ochotę zobaczyć główny budynek HSBC. Swoją drogą wiedziałaś, że to skrót od Hong-Kong Shanghai Banking Corporation?”

– „Jak to przeprowadzasz się do Meksyku?!?!?”

W końcu udało mi się ją zdziwić, bo jak wpadłem do rodziców na obiad powiedzieć im, że się przeprowadzam na pół roku do Bangkoku, to moja mama odpowiedziała po prostu „OK. Możesz podać ziemniaki?”. True story.

Mechiko…

Osiedliłem się w Akumal i przez pierwszy tydzień po prostu się relaksowałem: oglądałem okolicę, czytałem – książki i Internet, siedziałem dużo na Skypie nadrabiając zaległości w rozmowach z rodziną i przyjaciółmi. Z lokalnych atrakcji: poszedłem popływać z żółwiami morskimi (w oceanie :). Fajna sprawa.

Drugi meksykański tydzień spędziłem w Xcalak, małej karaibskiej wiosce na granicy Meksyku i Belize, gdzie zrobiłem certyfikat Open Water Diver, nurkując tym razem z butlami. Zejście na kilkadziesiąt minut pod wodę, żeby pooglądać co tam w głębi siedzi, jest zdecydowanie przyjemne. Podejrzewam, że będzie mi się zdarzało od czasu do czasu klasycznie nurkować. Ale to nie to, co freediving. Stan nieważkości jest, ale przez butlę, kamizelkę, rurki, itd., to jednak nie aż takie wrażenie swobody. Za to nie trzeba się martwić, że powietrza zabraknie i walczyć z samym sobą. Freediving to sport, zwykłe nurkowanie to bardziej „pan ma relaks” pod wodą. Mnie bardziej porywa to pierwsze.

Po kilku dniach zachwycania się podwodnymi rafami oraz krewetkami w kokosie z sokiem z pomarańczy i pikantnym majonezem, wróciłem do Riviera Maya, żeby zacząć robić coś produktywnego.

…i powrót do klikania

Po ponad pół roku obijania się w końcu wziąłem dupę w troki i zabrałem się do pracy. Zacząłem grać, a właściwie uczyć się grać, turnieje wielostolikowe.

Mam to szczęście, że moimi stakerami jest paru graczy ze światowej czołówki MTT. Poza wyłożeniem pieniędzy na moją grę, poświęcają oni czas na szkolenie mnie. Zdecydowałem się na staking właśnie ze względu na naukę – regularne omawianie rozdań, sesji, dostęp do ich hand history, etc. Wpisowe opłacać mógłbym korzystając z własnego bankrolla, ale żadne, nawet płatne lekcje nie dadzą takiego zaangażowania ze strony nauczycieli, jak to, że poświęcają oni czas „swojej inwestycji” 😉

Układ wygląda tak, że będę grał dla moich pracodawców przez rok. Poza codziennymi turniejami będę brał udział w dużych festiwalach on-line (jak niedawny SCOOP) i w turniejach na żywo. Między innymi już za niecały miesiąc, po raz drugi w życiu, dane mi będzie zaliczyć występ w Main Evencie World Series of Poker :D.

Why Leo? Not for money

Co uważniejsi czytelnicy bloga zauważyli pewnie, że mam delikatne wątpliwości, jaką cześć mojego życia chcę poświęcać pokerowi. Skąd więc taka decyzja, żeby oddać mu kolejny rok?

O ile zdecydowanie nie zamierzam do śmierci grindować na chleb, to udziału w turniejach live nie chciałbym porzucić nigdy. Uważam je za świetną formę spędzania czasu, niezależnie czy chodzi o duże eventy pozwalające poczuć sportową rywalizację, jak WSOP lub EPT, czy o te lokalne, dające okazję do spędzenia czasu w doborowym towarzystwie 😉

Nie mogłem odpuścić możliwości uczenia się jak grać MTT od jednych z najlepszych na świecie. Tak więc przez najbliższy rok nadal będzie można mnie spotkać przy stolikach.

Oryginalnie miał to być tylko turniejowy Texas Hold’em, ale po ostatnich SCOOPach zacząłem się zastanawiać, czy może nie zacząć poszerzać repertuaru. Poziom w turniejach w mniej popularne odmiany był nieprzyzwoicie niski. W mojej ulubionej niszówce – BigO (5-kartowa Omaha Hi/Lo Pot Limit) – zająłem 10 miejsce w evencie Mid. No i przede wszystkim granie innych odmian dawało mi zdecydowanie większą satysfakcję. Ja frajdę mam z uczenia się, robienia czegoś nowego, a nie z klikania na 12+ stołach na raz… Zobaczymy, co z tego wyjdzie 🙂

Na dzisiaj starczy. O tym jak na co dzień, jak od święta i jak od strony technicznej wygląda moje granie MTT napiszę w przyszłym tygodniu.

Lagra vida y el beneficio

Grasiu

PS – Zdjęcia z wojaży po Amerykach będzie można znaleźć w kolejnym albumie na FaceBooku, na razie wiele tam nie ma, ale będę go uzupełniał przez następne kilka dni.

Poprzedni artykułWSOP: Bransoletka Martina Fingera
Następny artykułPies na Tytanie II a właściwie Łajka

90 KOMENTARZE

  1. Grasiu pisze:Zacząłem Ci odpisywać i wyszły mi z tego ponad 3 akapity 😛

    Tak więc odpowiedź będziesz mógł znaleźć w następnym moim wpisie, pojawi się on pod koniec tygodnia 🙂

    ok, czekam więc. pozdr

  2. hej Grasiu! ja miałbym pytanie dotyczące nastawienia do gry. Przyznam, ze bloga zawsze czyta się z zainteresowaniem. Bije z niego optymizm, nie mówiąc już o optymizmie w głosie na videoblogach. I teraz tak. Jak to się u Ciebie dzieje, że wyniki z gry tak jakby nie wpływały na Twoją psychikę. Przynajmniej tak to wygląda. Ja straciłem dużo mniej od Ciebie ( nie wiem jakie są Twoje wyniki live, widziałem tylko sharkscopa) i przyznam, że to bardzo afetkuje moje życie. Najgorsze jest to, ze parę razy coś tam wygrałem a teraz tylko wtopa i wtopa. Czyli tak jak u Ciebie tylko w innej skali.

    • Zacząłem Ci odpisywać i wyszły mi z tego ponad 3 akapity 😛

      Tak więc odpowiedź będziesz mógł znaleźć w następnym moim wpisie, pojawi się on pod koniec tygodnia 🙂

    • Chyba sprawdziśeś na sharkscope tylko dla „grasiu” a pominąłeś główne zarobki autora kręcone pod nickiem „some18myNuts”. Nie widzę tam żadnej poważnej wtopy 🙂

      Btw nawet jakby stracił bankrolla teraz to roku podróżowania mu już nikt nie zabierze 🙂 Blog bardzo dobry. Motywuje mnie do lepszej gry. Powodzenia

  3. Ciekawe, 3 lata temu nie musiałem mieć powrotnego biletu – jeszcze nie wiedziałem dokąd będę leciał

    • Jest to fikcja służąca tylko wyciągnięciu dodatkowej kasy. Nie ma opłat wizowych – no to sobie rekompensują. Przy przekraczaniu granicy Panamy i Kostaryki obojętnie w którą stronę, jak nie masz biletu, musisz sobie kupić za 15$ bilet w budce przy granicy – oczywiście wszyscy wiedzą, że ten bilet do niczego nie służy – ale przybulić 15$ musisz. Oczywiście można to obejść w prosty sposób – drukując sobie rezerwacje na odpowiednie loty jeszcze przed wyjazdem (oczywiście rezerwecje całkowicie lipne – trzeba tylko wiedzieć jak taki wydruk z grubsza powinien wyglądać) Na granicy i tak w żaden sposób nie są w stanie tego zwerfikować. No ale trzeba to wiedzieć. Inaczej masz dodatkowy koszt

  4. Jeżeli nie zamierzasz grać do końca życia w pokera , to z czego planujesz się utrzymywać?

    Trochę takie bezpośrednie pytanie z mojej strony , ale przyznam że bardzo mnie to ciekawi.:)

    Również życzę sukcesów , i zapału do ciężkiej pracy.

    • Lubię uczyć, lubię poznawać ludzi i lubię spędzać czas na powietrzu, więc póki co trener Capoeiry lub nauczyciel medytacji w jakiejś jungli wydaje się najlepiej spełniają wymogi 😉

      A na serio to jeszcze nie wiem do końca. Szczęśliwie nie muszę się spieszyć z decyzją. Zobaczę co życie przyniesie, dwa lata temu jakby mi ktoś powiedział, że będę podróżował po świecie, to bym raczej nie uwierzył 🙂

  5. fajna historia bylaby, jakbys po tych wszystkich przygodach zrobil november nine na wsopie – mocno ci tego zycze! 🙂

    • Z ochotą Warsaw, nie zapomnę Cię pozdrowić z FT, jak trafię run życia w tym jednym konkretnym donkamencie ;P

    • jak qwa pozdrowic z FT? przeciez Ty bedziesz musial zaprosic caly swoj corner tam, ktory bedzie krzyczal za kazdym razem gdy ukradniesz blindy! wiec sie tam wprosimy, jeszcze transparent sie wysmaruje.

    • Myślę, że ta dyskusja powinna być przeklejona do wikisłownika pod hasło „dzielenie skóry na niedźwiedziu” ;D

  6. A czemu nie ma żadnych staków cash? Sng, mtt ale w cash jakoś nikomu sie inwestować nie chce

  7. z graniem na staku jest taki problem, że nie zawsze motywacja jest taka jaka powinna (a przynajmniej dużo mniejsza niż z graniem na swoim). Co chyba przedstawia Twój wykres…

  8. WoW, w skrocie jestes totalnym amatorem mtt, dopiero zaczynasz nauke i juz cie wysylaja na WSOP ME, ja tez tak chce!! tez jestem slaby, napomknij im tam 😉 GL

    • Raczej będziesz miał ciężko. Oprócz tego że jesteś słaby to jesteś jeszcze strasznie głupi. Ograniczasz się do komentowania innych i zazdroszczenia im sukcesów. Weź wyjdź na dwór może poznasz jakiegoś kolegę, może nawet ci się poszczęści i poznasz jakąś kobietę…. Kto wie? Byle byś przestał tu pierdo..ć.

    • taksówkarz ty miałeś jakikolwiek nie zminusowany post? 🙂 nie sądzisz że coś tu nie gra?

    • raz na jakis czas napisze cos czlowiek z ironia (tak jest tam emotikon dla tych co nie zauwazyli) a ci wszystko na serio LOL

    • Dzieki Dzob.

      Z promocja podejrzewam byłoby dobrze. Jakby ktoś z naszych się dostał do November Nine to miałby parę miesięcy, gdzie może nawet na spotkania z wyższymi politykami miałby szanse (widmo brania udziału w podziale parudziesięciu milionów dolarów lśni wizją dobrego sponsora następnej kampanii :P)

  9. Hehe, mega! 🙂 Kurczę, gratki Grasiu, że masz odwagę spełniać własne marzenia i plany. Trzymaj tak dalej! 🙂 Gorące pozdrowienia z Polski!

    • Dzięki 🙂

      Następnym razem prześlij chłodne, bo tu jest tak gorąco, że modlę się o trochę zimna 😉

  10. @Rado

    Ja też bardzo krótko, gdyż za chwilę lecę

    wynieść śmieci do osiedlowego śmietnika.Kolego, martwi mnie nieco Twój protekcjonalny ton. Wybacz, że wkroczyłem na Twój teren. Nie wiedziałem, że na Wydziale Nauk Politycznych UW były wykłady z teorii gier. Ja skończyłem jedynie 5-letnie studia magisterskie na kierunku matematyka ze specjalnością metody numeryczne i programowanie. Tak, to rzeczywiście zbyt ambitny temat jak dla mnie. No i faktycznie zupełnie nie jestem przygotowany do dyskusji z Tobą na ten temat. Nie mam jednak wątpliwości, że byłeś pilnym studentem na wykładach z erystyki.No dobrze, dosyć tych sarkazmów. Ad rem.

    Przy obecnych mocach obliczeniowych w szachach NIE MOŻNA wskazać najlepszego posunięcia. W konkretnej pozycji oczywiście ono istnieje (może ich być kilka). Szachy są grą skończoną, a co za tym idzie dla każdej pozycji gra ta ma przynajmniej jeden stan równowagi Nasha. Nie znamy jednak wyniku tej gry.

    Można natomiast znacząco zawęzić drzewo poszukiwań stosując algorytm mini-maxowy. I na tym bazują engine’y szachowe w grze środkowej. Na większość graczy jest to wystarczające, jednak na wyższym poziomie nadal człowiek ma przewagę. W złożonych pozycjach lub w końcówkach engine’y są często bezradne podając niewłaściwe oceny pozycji.W pokerze online najlepszym obiektywnie zagraniem jest to, które maksymalizuje wartość oczekiwaną (daje statystycznie największe profity).

    Podobnie jak w szachach, również w pokerze istnieją algorytmy, które dosyć dobrze wskazują czy zagrać i za ile w konkretnej sytuacji. Dlatego boty są zabronione.Dla naszych rozważań nie ma znaczenia, czy gra jest z pełną czy niepełną informacją. To niewłaściwa linia podziału. Bo dlaczego dla szachów są niezłe algorytmy grające, natomiast dla go (go – taka gra planszowa), nie ma, mimo że obie gry należą do kategorii z pełną informacją?

    Nie zrozumiałem idei rozegrania jakichś partii ze wskazanymi przeze mnie graczami. Najpierw przyrównałeś ich do 12-latków, a teraz chcesz z nimi grać? Po co? O co tutaj chodzi?Nie interesują mnie bullety, blitze, rapidy i inne “turbo-gry”. To niczego nie dowodzi. To tak jakby rozstrzygać kto jest lepszym matematykiem na podstawie wyniku zawodów w rozwiązywaniu całek na czas. Albo kto jest lepszym kompozytorem na podstawie szybkości z jaką komponuje oratoria.Nie tędy droga. Partia szachowa to intelektualne dzieło sztuki. Dzieła sztuki nie tworzy się w 10 minut. W 10 minut, to można stworzyć co najwyżej “Majteczki w kropeczki”.Moja propozycja jest cały czas aktualna.Pozdrawiam i sukcesów w LV życzę.

  11. Bardzo krótko, gdyż za chwilę lecę na samolot do LV;Kolego, wkraczasz na tematy przedmiotu z wyższych studiów pod nazwą teoria gier. Szkoda tylko, że podejmujesz tak ambitny temat bez przygotowania. Najbardziej dziwi mnie porównanie szachów do pokera: “?Jak Mały Kazio wyobraża sobie współczesną grę korespondencyjną?. To tak jakby napisać, że w pokerze online wygrywa ten, kto ma lepszy soft i szybszy komputer.”W teorii gier masz kilka rozdziałów i warto nie mieszać ich ze sobą. Zwłaszcza nie wypada wrzucać do jednego worka gier o niepełnej i pełnej informacji. Szachy są grą o pełnej informacji – czyli widząc pozycję można obiektywnie wskazać najlepszy ruch (dlatego kompy zniszczyły to co mi proponujesz – grę korespondencyjną). Poker to coś zupełnie przeciwnego – gra o niepełnej informacji. Nie jesteś obiektywnie wskazać najlepszego zagrania (mimo iż w grze są 100x większe pieniądze, ciągle nie istnieje skuteczny program do dobrej gry w pokera).W swoim poście wskazałeś kilka nazwisk świetnych korespondencyjnych graczy szachowych. Czy któryś chciałby wpaść na USOP Kraków i zagrać mecz do 5 zwycięstw po 10 minut na gracza? Rozumiem, że granie 10 ruchów na 2 miesiące by zagrali, ale może pójdźmy prostą drogą i zagrajmy na żywo :)pozdrawiam

  12. @Rado.

    Ad 1. Nie oszalałem.Ad 2. Mała poprawka. Przy tym tempie mecz trwałby MAKSYMALNIE 1,5 roku. W praktyce około 6-9 miesięcy (niektóre partie krócej, niektóre dłużej). Możemy zagrać w tempie rapid 10 posunięć na 30 dni. BTW czy Ty naprawdę potrzebujesz 100 dni na wykonanie 20 pierwszych posunięć? Bo ja nie. Moja propozycja zawierała standardowe tempo, ale nie upieram się przy nim. BTW jak sądzisz ile będzie trwał mecz Dwan vs Antonius? Krócej? Wątpię.Ad 3. Dla niewtajemniczonych. Jak większość szachistów OTB (over the board) Rado miesza turnieje engine’ów obsługiwanych przez ludzi z turniejami, gdzie grają zawodnicy korzystający z baz danych, engine’ów oraz książek podczas gry (identycznie jak w pokerze online).

    Fragment, cyt.: “Wygrywa ten kto ma lepsze komputery i ma ich więcej. Partia wygląda tak, że po otrzymaniu ruchu od przeciwnika wrzucamy pozycję na jak najmocniejszy procesor i czekamy 2-3 dni na odpowiedzi komputera (dzisiejsze kompy grają znacznie lepiej niż mistrzowie świata)” śmiało można by zatytułować “Jak Mały Kazio wyobraża sobie współczesną grę korespondencyjną“. To tak jakby napisać, że w pokerze online wygrywa ten, kto ma lepszy soft i szybszy komputer.

    Zapewniam Cię Rado, żę obecnie WSZYSCY szachiści (zarówno OTB jak i CC) mają świetne komputery oraz soft. Jak więc wytłumaczyć kapitalne wyniki jednych i słabe innych? Jak to się dzieje, że w turnieju XV kategorii jeden “robi ranking” 2800 a inny tylko 2400? Może miał jakieś bad beaty? Nie? A w ogóle to po co oni grają? Przecież tu nie ma żadnych pieniędzy!

    Wyjaśnię Ci. Otóż wygrywają lepsi, a przegrywają gorsi. Wygrywają ci, którzy lepiej rozumieją pozycję. Bo szachy, brydż, poker, backgammon stanowią wyzwanie INTELEKTUALNE.BTW Twoją opinię o poziomie czołówki Polski “w to coś” przekażę pp.Skrobkowi, braciom Matlak, Mirkowi Jaworskiemu, i kilku innym.Co do przytoczonej przez Ciebie partii we francuzie, to wygląda na wcześniej przygotowaną pod Ciebie nowinkę (ale może się mylę). Równie dobrze mógłbyś wpaść w ten wariant grając OTB. Takie rzeczy zdarzają się.

    Trochę się rozpisałem, ale napisałeś tyle bzdur, że trudno mi było nad tym przejść do porządku dziennego.Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że taki “deep stackowy” pojedynek nie interesuję Cię. Jeśli obawiasz się engine’ów, a czegoś jeszcze nie masz, to zamówię Ci co tylko zechcesz (stać mnie) w sklepie NewInChess (często robię tam zakupy). Pod tym względem szanse będą równe, a Ty zniszczysz mnie swoim skillem ;-)Przemyśl sobie moją propozycję.

  13. @Chessfriend

    1)Czyś ty oszalał?

    2)6 partii, 10 posunięć na 50 dni? Partia trwa średnio 50 posunięć x 2, czyli mecz trwałby 500 dni, 1,5 roku.

    3)Dla niewtajemniczonych. ICCF to tzw. szachy korespondencyjne. Kiedyś bardzo prestiżowa dziedzina szachów, polegająca na analizowaniu pozycji w domu i wysyłaniu posunięcia do przeciwnika. Niestety w momencie rozwoju komputerów zmieniła się w wojny engine`ów. Wygrywa ten kto ma lepsze komputery i ma ich więcej. Partia wygląda tak, że po otrzymaniu ruchu od przeciwnika wrzucamy pozycję na jak najmocniejszy procesor i czekamy 2-3 dni na odpowiedzi komputera (dzisiejsze kompy grają znacznie lepiej niż mistrzowie świata). Obecnie “najlepsi” szachiści Polski w to coś nie sprostaliby poziomem w turnieju rangi MP Juniorów do lat 12.Grywałem czasami korespondencyjnie w swojej karierze. Ostatnią partię rozegrałem w ramach show na Internet Chess Club przeciwko drużynie absolutnych amatorów z LeChess. Partia skończyła się błyskawicznie i była później wielokrotnie publikowana. Przeciwnicy wymyślili fantastyczne nowe posunięcie (ofiarę hetmana), jakiej nie widział wcześniej sam mistrz świata. Później zobaczyłem analizy jakie rzekomo dokonali przeciwnicy – kilkadziesiąt stron komputerowego maszynopisu. Partia jest dostępna tutaj:

    http://www.chessgames.com/perl/chessgame?gid=1335895Dzięki za propozycję, ale wolę grac w szachy 🙂

  14. nie na temat :

    jak obliczyć prawdopodobieństwo zajęcia odpowiednio 1 2 3 miejsca w S&G gdzie pozostaje 4graczy ze stackami : 4200 3800 2500 4500 ?

  15. @Rado

    Chętnie zmierzę się z Tobą w szachy.

    Proponuję następujące warunki:

    1. Mecz złożony będzie z 6 partii rozgrywanych symultanicznie na serwerze ICCF (http://www.iccf-webchess.com).

    2. Standardowe tempo gry standardowe 10 posunięć na 50 dni.

    3. Standardowe 30 dni urlopu na rok kalendarzowy dla każdego zawodnika.

    4. Dozwolone są liniowe posunięcia warunkowe.

    5. Transmisja na żywo bez żadnych opóźnień.

    6. Obowiązuje regulamin ICCF dla partii rozgrywanych na serwerze (http://www.iccf.com/rules/2009/PRWebserver2009.pdf).

    7. Partie nie podlegają ocenie rankingowej.

    8. Sędzią (TD) będzie osoba posiadająca uprawnienia międzynarodowe (International Arbiter ICCF).Jeśli jesteś zainteresowany, to rozpocznę załatwienie spraw (rejestracja meczu na serwerze, sędzia).Czekam na Twoją decyzję.

  16. Mowiac szczerze, ze wszystkich znanych gier szachy najmniej lubie wiec chyba jednak odpuszcze zaklady 🙂

  17. Goral: Ja chętnie przyjmę wyzwanie szachowe, jestem na pewno dużo słabszy niż Rado… :)A skoro stwierdziliśmy już, że lubimy nowości, to kto chętny na szachoboks? 🙂

  18. Obawiam sie, ze przy moich szachowych umiejetnosciach musialbyc dac dwie wieze, krolowa i gonca 😀

  19. Ewentualnie mogę też nie patrzyć na szachownicę w czasie gry, tzn grać “na ślepo”, ale nie wiem czy to pomoże 🙂

  20. Nie wyobrażam sobie życia bez golfa, szczególnie zimą. Do golfa pasuje poker i czasami dla szpanu sobie pogrywam. Takie są trendy, nawet Kubica czasami posuwa w Formule 1 ( z podobnym skutkiem ) w przerwach pomiędzy turniejami pokerowymi.

    Świat i dzie do przodu ale przed nim już są Warsaw i Góral.

    Zazdroszczę

  21. Handicap w sportach nie jest niczym dziwnym. W bowlingu stosuje się go nagminnie, nawet w dużych turniejach (np. kobiety grając z facetami mają +8/10 punktów do każdej gry, chociaż wiele z nich gra na tym samym poziomie).Poza tym uważam, że Warsaw nie da Ci szans Góral w tym zakładzie, bo wyliczyłeś wszystkie swoje plusy, ale on ma jeden, z którego go znam bardzo dobrze – ma pasję i jak się do czegoś przykłada to nie ma bata, żeby mu nie wyszło. Ty nie jesteś tak zdyscyplinowany jak on i nie będziesz miał serca do tylu treningów. Generalnie to w ogóle uważam, że Ci się ten golf szybko znudzi. I tak, chętnie postawię parę złotych na Grzesia 🙂

  22. Spoko, pewno będzie okazja zagrać po twoim powrocie z Vegas, to będzie wiadomo jak z naszym poziomem i będzie można ustalić jakieś sprawiedliwe wyzwanie:)

  23. Heh, to Ty mnie nie zrozumiales :). Nie chodzilo mi o aktualny zaklad, tylko o to, ze skoro obaj gramy w golfa (tzn ja narazie probuje) to moze sie o cos zalozymy 😀

    A ze z Warsawem wygram to taki jest plan oczywiscie i ciesze sie, ze znawcy tez mi daja szanse 🙂

  24. Góral chyba mnie nie zrozumiałeś.

    Ja uważam, że to dla ciebie praktycznie surebet jeżeli się przyłożysz, więc nie bardzo wiem o co mielibyśmy się założyć:)ps. Majcher co do twojej wypowiedzi, to nie martw się, ja też wychowałem się w bloku, nie jesteś sam

    Pozdro

  25. Nie pomylilem sie – dzwonilem wlasnie do kumpla, ktory gra od kilkunastu lat aby sie upewnic. Malo tego, powiedzial mi jeszcze, ze po wygranym turnieju HCP mozna zwiekszyc i do kolejnego turnieju znowu przystepowac jako jeden z najslabszych…

  26. Hmm tego akurat nie wiem, ale sam system handicapowy nie jest do konca fair, np. grasz bardzo duzo, ale nie uczestniczysz w turniejach, Twoj handicap jest powiedzmy 36 – poczatkowy dla mezczyzn, ale w rzeczywistosci grasz bardzo dobrze, powiedzmy w granicach zera. I teraz, uczestniczac w turniejach dla amatorow, ktorzy maja powiedzmy HCP w granicach 10, juz na starcie masz nad nimi przewage 26 uderzen, owszem po tym turnieju Twoj HCP tez maleje, nie wiem jedynie czy po jednym juz si liczy, czy tez po kilku jest usredniany (mam nadzieje, ze niczego nie poknocilem).

  27. Tak, masz racje jesli chodzi o zawody Pro, ale jesli np. rozgrywane beda Mistrzostwa Polski i bedzie grac kilkunastu pro i kilku amatorow z HCP dodatnim, to oni na starcie maja wlasnie minus. Generalnie z tego co sie orientuje to jak dojdziesz do HCP “0” to przechodzisz na zawodostwo.

  28. Nie znam szczegolow ale wydaje mi sie, ze na zawodach Pro raczej HCP nie wplywa na wyniki. Jak Tiger zrobi najmniej uderzen to wygra i juz. Za duzy byloby kombinowania chyba z zawyzaniem HCP w takiej sytuacji aby miec lepsza sytuacje.

  29. Golf w Polsce na razie traktowany jest jako sport dla elit, poniewaz jest malo pol, a co za tym idzie za gre na dobrym polu placimy dosc spore pieniadze. Jest szansa, ze w najblizszym czasie zmieni sie ustawa i wlasciciele pol golfowych nie beda placic tak duzych podatkow jak obecnie (kpina), co zaowocuje nowymi polami i spadkiem cen zarowno za gre jak rowniez za sprzet golfowy.

    Najwieksza moim zdaniem porazka w turniejowych zasadach golfa jest wlasnie handicap, w skrocie: zawodowiec moze przegrac z wiele slabszym graczem, mimo ze wykonal o wiele mniej uderzen. To tak jakbym zasiadl do stolow na WSOP i dostal na start kilka razy wiecej zetonow od np. Gorala, tylko z racji tego, ze nie jestem zawodowcem.

  30. Ja bym chętnie pograł, ale z tego co widzę to jak zdarzy się cud najwcześniej za rok wyjdę na pole. Chyba że ktoś zna dobrego specjalistę od barków w Warszawie?

  31. W golfa nie grałem więc się nie wypowiadam,nie będę się lansował na znawce.

    Pozdrowienia dla wszystkich ekspertów 🙂

  32. No dobrze, gry karciane sa od lat znane w Polsce. Jednak czy od lat ludzie na wszelkie wyjazdy zabieraja sobie walizke zetonow? Maja jakas nowa talie do gry przy sobie? Czy po prostu sobie pogrywali? Jesli uprawiasz jakis sport, to gdy Ciludziom nie wychodzi przez bardzo dlugi okres czasu to rzucaja to, a w pokerze jgdy ludziom nie wychodzi i przegrywaja coraz to wiecej, to jednak zazwyczaj graja dalej bo wiesz “ja gram w pokera”.Swoja droga, golf, tenis tez sa od dawna znana w Polsce, tak jak i poker, tylko ze teraz wystepuje zwiekszone zainteresowanie, nierzadko spowodowane checia lansowania sie.

  33. mac-10 dajes idealny przyklad kto gra w golfa czyli bananowe dzieci ktore maja juz to wpojone,no bo chyba nie powiesz mi ze ktos kto od najmlodszych lat gral w tenisa i jezdzil konno to jest typowy obraz polskiego dzieciaka,druga rzesza osob grajaca w golfa to dorobkiewicze chwilowi lanserzy,a najmniejsza grupa pewnie znikoma to ktos kto robi to rzeczywisice dla siebie i nie obnosi sie z tym na prawo i lewo

    jak ktos pisal w kazdym sporcie trafiaja lanserzy z ta roznica ze w golfie to jest zdecydowana wiekszosc,to takie moje zdanie co do tematuLuke a co do tego ze rownie dobrze mozna powiedziec tak samo o pokerze,to jak dla mnie nie bardzo mozna to porownac i tak powiedzie,bo gry karciane brydz,poker(choc w nie takiej formie)itp. byly grane i znane u nas od lat i w jakims stopniu nie sa one w Polsce obce,a nawet mozna powiedziec ze jakies tradycje maja w Polsce,a pozatym w pokera wiekszosc gra dla profitu,a w golfa wiekszosc gra dla zabawy

  34. i jeszcze cos mnie urzeklo.“Talent do gier”

    Ty w ogole Goral widze jestes bardzo uzdolniony i az nadto skromny.

  35. Chyba nie ma niczego złego w poznawaniu i uczeniu się nowych rzeczy. Gdyby nie ta chęć to pewnie wielu z nas nie zaczęłoby grać w pokera. Najwyraźniej akurat teraz o golfie jest głośno i stał się popularny wśród polskich pokerzystów. Nie widze w tym niczego złego.

  36. Goral, masz nawet talent do oceny katow? w sensie jestes statystycznie lepszym katomierzem niz srednia populacji czy taka kontomierzowa mensa raczej?

  37. “Haha, ale co my mozemy zrobic skoro akurat golf calkiem dobrze pasuje do pokera?”Ja sie interesuje tym co lubie, a nie tym co pasuje do niektorych rzeczy, ktore robie.

  38. “A mnie trochę bawi to nagłe zainteresowanie wszystkich golfem?”JD – parafrazujac to co napisales mozna rownie dobrze powiedziec, ze powinno bawic cie to nagle zainteresowanie wszystkich pokerem i zarzucic ludziom, ktorzy zaczynaja grac, ze ida za moda i chca sie lansowac. Ale tego raczej nie powiesz.

  39. zgadzam się z przedmówcą. Golf jest mały, brzydki i jeżdżą nim wieśniaki. Ja zdecydowanie bardziej wolę passata.

  40. Postanowiłem specjalnie założyć konto, bo aż przykro czytać te komentarze o golfie.Od najmłodszych lat uprawiam wszelkie możliwe sporty, trenowałem między innymi tenisa, piłkę nożną, a od liceum koszykówkę. Od 6 roku życia jeżdżę na nartach i konno itp itd

    Każdy sport oferuje coś innego i w każdym ale to każdym sporcie można dzisiaj odnaleźć elementy lansu i co z tego?Golf jest sportem indywidualnym, który wymaga wielkiego skupienia i koncentracji, a także dużej wytrwałości w treningach, bo nic nie przychodzi w nim łatwo. Jest świetnym sposobem na kompletne oderwanie się od wszystkich codziennych spraw, a w przypadku pokerzystów doskonałym argumentem żeby odejść od komputera i spędzić cały dzień na powietrzu. Na dodatek jest to sport wręcz stworzony do robienia wszelakich zakładów! Czego chcieć więcej?Proponuje żeby przed zabieraniem głosu w jakimś negatywnym stylu, spróbować i wyrobić sobie zdanie.ps. Góral jeżeli potraktujesz ten zakład poważnie to nie ma możliwości żebyś go przegrałPozdro

  41. ad LukeLasko1 – tenis to drugi sport, który wymienił Ten Aktor, mimo jego spowszednienia nadal jest symbolem prestiżu.mój wpis nie jest zarzutem w stronę Górala, ani żadnego konkretnego gracza, proszę mnie dobrze zrozumieć. Mam szacunek do wyborów innych – co więcej sam chętnie pochodziłbym sobie po fajnych terenach wbijając piłeczkę do dołków. Odpowiedź na pytanie czemu jest tak popularny wśród wąskiej elity wymaga jednak odwołania się do kontekstu społecznego w którym funkcjonuje. Czemu ludzi z niższych warstw interesuje piłka nożna i boks, a wyższych tenis i golf, czemu elity słuchają jazzu i klasyki, a najniższe mają disco i hip hop.

    Indywidualne preferencje?

  42. hm, a to sam jestem ciekaw… jaki musiałby być handicap w figurach żeby ogólnie ogarnięty amator miał szanse z arcymistrzem??

  43. Rado, z Tobą mogę się założyć o mecz o szachy – Będziemy grać w piłkę a wygrany dostaje od przegranego szachy 🙂

  44. Wyglada na to, ze niektore osoby zupelnie na opak zrozumialy moje porownanie pokera i golfa.

    W zadnym wypadku nie uwazam tez, abym mial jakies pietno z uwagi na to ze gram prosta ale jakze skomplikowana strategiczna gre umiejetnosci jaka jest poker. A juz tym bardziej abym musial to pietno zmazywac gra w golfa. Jesli to nie jest ironia to jest to spore nieporozumienie.Mialem na mysli iz zarowno w golfie jak i pokerze potrzebne sa mocne nerwy, strategiczne myslenie, zasady etykiety oraz walka z samym soba o jak najlepsze decyzje/zagrania.LL bardzo dobrze napisal, tenis byl elitarny kiedys a teraz gra wiele osob. Na swiecie golf jest takim samym popularnym sportem jak wiele innych. Gra i trenuje bardzo duzo osob. Nagrody za turnieje zawodowcow dochodza do paru milionow (+ pare razy wiecej od sponsorow) a Tiger Woods jest gwiazda dla kazdego przecietnego obywatela. Na turnieje przychodza prawdziwe tlumy widzow. Spore nagrody sa tez w tenisie, pilce noznej, koszykowce, sportach motorowych i wielu innych sportach, z ktorych nikt sie nie smieje. Nie widze zadnych podstaw aby smiac sie z kogos, kto tez chce sie nauczyc grac w ta gre/sport. Wszedzie zdazaja sie “Lanserzy”, na korcie, na stoku narciarskim, na boisku, ale krzywdzace jest aby uwazac, ze skoro jest gdzies jeden “Lanser” to wszyscy z tej grupy sa tacy sami.

    Podsumowujac, nie grasz? Nie musisz ale miej szacunek dla wyborow innych.Pozdrawiam,Goral

  45. a mi sie podoba zaklad i powodzenia Goral! To ze jacys serialowi aktorzy lansuja sie za pomoca tego sportu zeby podniesc swoj prestiz nie znaczy ze inni nie moga sprobowac w nim swoich sil :)Zreszta Goral nie musi niczego udowadniac ani sie lansowac bo to jego zapraszaja do TV a tacy aktorzy sie wpraszaja :P;)

  46. *Czy to wina grajacych w golfa, ze w Polsce uderzanie kijem pilki jest jak to napisal Domasz – lansem?

  47. Lol, a kto dzis w ogole oglada TV, zeby zobaczyc jakiegos aktora w porannym programie TVN:)Swoja droga to ciekawa dyskusje mozna rozpoczac – pare lat temu sportem, ktory uchodzil za elitarny byl tenis, dzis to sport jak kazdy inny. Czy to wina grajacych w golfa, ze w Polsce traktuje sie uderzanie kijem pilka traktowane jest jak to napisal Domasz, jako lans? A moze to po prostu bardzo fajny sport?

  48. Golf to w panującej ideologii sport przynoszący największy prestiż. Sport, który “przystoi” osobom,które odniosły sukces finansowy i zawodowy. Nie mam w tym nic złego, ale jak w Dzień dobry TVN, widzisię polskiego aktora średniej klasy, który opowiadał nad wyższością golfa, nad każdym innym sportem i jak z wypiekami śledzi transmisje z pól golfowych to nie sposób się nie uśmiechnąć.

    Każdy wie, że piłka nożna, transmisje z rajdów żużlowych i formuły 1 jest zajęciem plebsu.Dlaczego golf pasuje do pokera?

    bo zmazuje z pokerowych graczy piętno Wielkiego Szu. Poker nie jest zbyt prestiżowym sportem, także swój osobisty prestiż podnieść należy w inny sposób. Golf świetnie pełni tę funkcję.

    Prosimy pozdrowić Tomka Kammmmela na Lisiej Polanie!

  49. ja tez za bardzo nie widze zwiazku pozatym ze golf to sport ktory rowniez do najtanczych nie nalezy 🙂

  50. “…golf calkiem dobrze pasuje do pokera…” – możesz to rozwinąć ? Fakt widzę, że jest modny w tych kręgach i może służyć jako relaksujący spacerek bo godzinach siedzenia, ale czy to wszystko ?

  51. Moglibyscie pograc w bowling ale wtedy Warsaw musialby dawac jakis gigantyczny handicap albo w MtG ale wtedy musialbyc grac zawsze z muligana do 5 :p

  52. Haha, ale co my mozemy zrobic skoro akurat golf calkiem dobrze pasuje do pokera? Wlasnego piczi polo nie wymyslimy jak golf juz instnieje 🙂

  53. Dokladnie… Nie moze cie sobie znalezc wlasnego hobby ? No chyba ze PRZYPADKIEM jest to rowniez golf …;)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.