Darren Elias o czwartym tytule WPT, festiwalu WSOP i największej wygranej

0
283
Darren Elias
Foto: WSOP.com

Podobno jeśli zapytacie kilkunastu zagranicznych graczy o to, z kim gra się im najciężej, wielu z nich odpowie, że jest to Darren Elias. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem mówimy o jedynym pokerzyście, który ma na koncie cztery tytuły mistrza WPT. Zapraszamy do lektury podsumowującego ten rok wywiadu, którego Elias udzielił stacji Poker Central.

W 2018 roku Darren scashował ponad milion dolarów, dzięki czemu suma jego wygranych w pokerze live wynosi już 6.300.000$. Pochodzący z New Jersey pokerzysta doskonale odnajduje się w Las Vegas, skąd pochodzi sześć jego tegorocznych miejsc płatnych. Miłość do tego miejsca narodziła się w nim jednak znacznie wcześniej, a dokładniej około piętnastu lat temu.

– Przyjeżdżałem do Vegas od czasów szkoły średniej, czyli gdy miałem 17-18 lat. W pokerze radziłem sobie wówczas nieźle, ale byłem młody i głupi. Nie traktowałem gry na poważnie. Do Vegas wpadałem z przyjaciółmi na weekendy. Graliśmy w polo, wynajmowałem pokój w Venetianie i tam się bawiliśmy. Miałem też fałszywy dowód osobisty, dzięki któremu gamblowałem. Wciąż mam z tymi osobami kontakt, ale żadna z nich nie jest związana z pokerem na poważnie. Niektórzy z nich śledzą branżę i wysyłają mi wiadomości ze słowami wsparcia w mediach społecznościowych, to bardzo miłe. Myśląc o tamtych czasach sądzę, że Vegas było wówczas miejscem imprez z większą ilością alkoholu i gamblerki niż ma to miejsce teraz.

Skoro Elias sam przyznaje, że szalone życie w Vegas już za nim, skupmy się na jego osiągnięciach. W tym miejscu trzeba wspomnieć o rekordowym czwartym mistrzowskim tytule WPT, który wywindował go na pozycję samodzielnego lidera klasyfikacji i umocnił pozycję w gronie najsolidniejszych pokerzystów.

– To było wspaniałe doświadczenie, pierwszy turniej, który zagrałem tego lata. Ledwo co wyskoczyłem z samolotu w Las Vegas i zdołałem wygrać. Zrobienie czegoś, co nie udało się nikomu w przeszłości jest świetnym osiągnięciem. Im jestem starszy, tym tego rodzaju wyczyny znaczą dla mnie więcej. Wygranie czwartego turnieju WPT w Arii jest czymś, co zapamiętam na zawsze. Grałem w pokera przez osiem czy dziewięć dni z rzędu, doprowadziło mnie to również do Turnieju Mistrzów [Elias zakończył go na trzecim miejscu przyp.red.]. Tak wspaniały run na dwóch stołach finałowych jest bardzo pamiętnym doświadczeniem.

Jeśli chodzi natomiast o festiwal WSOP, Eliasowi kojarzy on się z syndromem wypalenia, którego stara się uniknąć szukając pozapokerowych aktywności.

– Rozbiłem wyjazd na ten festiwal na dwie wycieczki. Odpuściłem dwa pierwsze tygodnie, wybrałem kila turniejów z harmonogramu – te z wyższym wpisowym w formacie No-Limit i event za 10.000$ w lowballa. Uważam, że lepiej jest skupić się na kilku eventach i zachować świeżość.

Wielu uczestnikom festiwalu WSOP brakuje takiej roztropności, przez co pokerowy maraton z przyjemności zamienia się w przykry obowiązek.

– Widzę to każdego roku. Zanim koniec WSOP pojawi się na horyzoncie, oni chcą celowo przegrać. W Rio widzę to za każdym razem – ludzie flipują i cieszą się, gdy nie muszą grać kolejnego dnia. Ja nie znam tego uczucia, bowiem gram mniej i zawsze jestem tym faktem podekscytowany. 

Foto: PokerNews.com

Pokerzysta, który zapisał się na kartach historii serii WPT, zapewne chętnie dopisałby do listy sukcesów spektakularny rezultat w Main Evencie WSOP. Póki co na kilka prób musi zadowolić się jednym cashem w tym turnieju, który zaliczył – a jakże! – właśnie w tym roku.

– Zaliczenie jakiegokolwiek runa w Main Evencie jest ekscytujące. To był dziesiąty lub jedenasty raz kiedy grałem w tym turnieju i po raz pierwszy doszedłem do kasy! To z całą pewnością fajne doświadczenie, jednak jestem nauczony nie spoglądania zbyt daleko w przyszłość, zatem gdy dotarłem do dnia piątego, nie myślałem o stole finałowym. Po prostu doceniam moment, w którym się znajduję i się nim cieszę. Staram się w danym momencie zajmować tym jednym rozdaniem i tą jedną jedyną decyzją.

Największa wygrana w życiu

Elias oprócz doskonałych umiejętności, za którymi idą spektakularne wyniki, cieszyć się może statusem szczęściarza również na gruncie prywatnym. Jak sam przyznaje, córka jest jego największą inspiracją i to o niej myśli podczas długich pokerowych podróży.

– Mam dwuletnią córkę i wziąłem ślub, z tego powodu odpadło mi wiele zagranicznych wyjazdów. Większość turniejów, w jakich biorę udział, to eventy WPT oraz WSOP w Vegas, a także te na Bahamach czy w Kanadzie. Do Europy i Azji praktycznie już nie podróżuję. Co prawda to tam odbywa się wiele turniejów Super High Roller, jednak w punkcie kariery, w którym się znajduję, nie są one w centrum mojego zainteresowania. Większość mojego harmonogramu wypełniają turnieje odbywające się w Ameryce Północnej z wpisowym między 3.500$ a 25.000$.

Darren nie ma problemu z ekspresowym przestawieniem z trybu pokerzysty skupionego na grze na tryb kochającego ojca i męża. Prawdopodobnie to właśnie ta umiejętność pozwala mu czerpać z obydwu aspektów życia maksimum przyjemności.

– Gdy jestem w domu, poker nie zaprząta mi myśli. Do momentu, w którym nadejdzie czas kolejnego turnieju, zdążę już na nowo stać się głodnym gry i się nią ekscytować. To pozwala mi wyróżniać się na tyle gości, którzy wypalają się przez ciągłe podróże lub nieustanną naukę gry. Zdolność wyłączenia się i cieszenia z czasu spędzanego z rodziną pomaga mi pozostać świeżym.

Po czasie relaksu z rodziną nadchodzi jednak czas kolejnego wyjazdu. Jak wygląda codzienność Eliasa na kilkunastodniowym wyjeździe w pogoni za kolejnym tytułem?

– Staram się dbać o pozytywny mindset. W Rio prowadzi się ciężki żywot, próbuję zatem tego unikać. W tym roku zatrzymałem się w Arii i Venetianie. Uwielbiam dobre jedzenie, a kilka moich ulubionych restauracji znajduje się właśnie w Vegas. Gdy przedwcześnie odpadnę z turnieju lub mam wolny wieczór, idę na obiad – z przyjaciółmi lub bez nich. Podoba mi się to, że na Las Vegas Strip wszystko jest w jednym miejscu.

Już za kilka miesięcy przekonamy się, czy kolejna wyprawa na WSOP okaże się dla Eliasa przełomowa. Póki co gratulujemy dotychczasowych wyników, pierwszego casha w Main Evencie i czekamy na więcej!