Antonio Esfandiari – Dzisiaj możesz wygrać Main Event i rok później ktoś zapyta: kim był ten gość?

0
Antonio Esfandiari

Prawie osiem lat temu Antonio Esfandiari wygrał w turnieju Big One for One Drop, w którym za pierwsze miejsce była rekordowa kwota 18,3 mln dolarów. Kilka lat zajęło rywalom pokerzysty wyprzedzenie go na All Time Money List.

O All Time Money List, zainteresowaniu pokerem i życiu Esfandiari rozmawiał niedawno z Cardplayerem.

Dzisiaj liderem All Time Money List jest Bryn Kenney, który w zeszłym roku wyprzedził Justina Bonomo. „Magik” mówi, że nie wiedział nawet o tym, że jest nowy lider.

Nie śledzę już pokera. Miałem takiego gościa, któremu płaciłem za wszystkie informacje i plotki, bo to kochałem. Teraz jednak nie wiem, co się dzieje. Nie wiem, kto wygrywa i kto kogo atakuje na Twitterze.

Antonio mówi, że podobał mu się czas spędzony na szczycie statystyk. Jeff Gross, dobry przyjaciel pokerzysty, chwalił się wszystkim, że Antonio „wygrał w pokera najwięcej”, co było dość sympatyczne. Teraz „Magik” jest na 14. miejscu, a na razie nie zapowiada się, że Kenney odda prowadzenie.

Tak, ciężko będzie go złapać, bo on ciągle gra. Jest młody, nie ma dzieci, może latać po świecie i grać w turniejach. Prawdopodobne jest więc, że zostanie na szczycie. Kiedy wyprzedził mnie Daniel Negreanu czułem głód powrotu. Później jednak urodziły mi się dzieci i już zupełnie mnie to nie interesowało.

Pomimo, że Esfandiari nie interesuje się już dzisiaj tak bardzo tym, co dzieje się w świecie pokera, ciągle pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych graczy. Walczył w Kevinem Hartem na ringu bokserskim, pojawia się w „Poker After Dark”, ale przyznaje, że czasy szalonego grindu ma już za sobą.

Grałem w wakacyjnych kurortach, które były wspaniałe, ale ludzie byli tam całkowitymi degeneratami. Pamiętam, że raz zaczęliśmy grać w piątkową noc, a skończyliśmy w niedzielne popołudnie. Graliśmy bez najmniejszej przerwy w tym pięknym, tropikalnym miejscu, a nikt nawet nie postawił stopy w oceanie. Totalne szaleństwo na najwyższym poziomie – wspomina.

Ksywa „Magik” nie jest oczywiście przypadkowa. Zajmował się iluzją i nie chciał nawet być pokerzystą. Mówi też, że rodzina początkowo na jego grę patrzyła dość krytycznym okiem. Poker nie był tym, co mogło sprawić, że rodzice młodego Irańczyka będą dumni. Antonio mówi jednak, że kiedyś zaprosił tatę do oglądania swojej gry. Grał z amatorami i świetnie ich czytał – podejmował doskonałe decyzje. Kiedy tata zrozumiał, że poker to gra umiejętności, a jego syn radzi sobie świetnie, zaczął go wspierać.

PP Millions North America - Antonio Esfandiari
Antonio Esfandiari

Były gorsze momenty

Antonio wspomina, że decydującym momentem jego kariery była wygrana w WPT L.A. Poker Classic. Dzień przed turniejem stracił w cashówce połowę swojego bankrolla i zasnął stiltowany. Zagrał jednak w turnieju, miał dobrego runa i po pięciu dniach został mistrzem WPT. Wygrał 1,3 mln dolarów. Był to początek gwiazdorskiej kariery, a pokerzysta gościł w wielu programach i grał największe turnieje. Mówi, że ludzie potrzebowali wtedy pokerowych gwiazd do inspiracji. Dzisiaj o mistrzach szybko się zapomina.

Nikt cię nie pamięta do momentu aż coś wygrasz. Moment nie mógł być lepszy. Nie jest sekretem, że uwielbiam światła kamer, a właśnie wtedy chciałem być „kimś”. Zresztą to może powiedzieć każdy. Chciałem wtedy zostać kimś – taki był mój stan mentalny. Miałem to szczęście, że poker potrzebował wtedy gwiazd. Ludzie chcieli oglądać w telewizji coś, z czym mogą się identyfikować. Jeżeli wtedy wygrałeś turniej, to już byłeś na tej mapie i każdy wiedział, kim jesteś. Dzisiaj możesz wygrać Main Event WSOP, a rok później ludzie pytają: Kim był ten facet?

Parę miesięcy temu Esfandiari pojawił się na turnieju WPT Five Diamond Poker Classic. To był zaledwie trzeci jego event live w 2019 roku. Gra go zawsze, bo dziesięć lat temu wygrał tam swój drugi tytuł WPT, a kilka razy zajmował czołowe miejsca. Tym razem jednak po eliminacji pokerzysta poleciał do Venice, gdzie mieszka. Mówi, że turniej uwielbia, ale chce czas spędzać z rodziną. Dodatkowo wie, że poziom gry jest tam wysoki.

Nie czuję nawet, że zostałem z tyłu, ale wszyscy są coraz lepsi i to irytujące. Dzisiaj wiedzą co masz i jak przeciwko temu grać – mówi i dodaje, że ludzie korzystają z dostępnych źródeł informacji i całkowicie to rozumie.

Pokerzysta mówi też jednak, że trochę irytuje go to, iż gra bywa koszmarnie wolna. Temu woli prywatne gry na zaproszenie. Tymczasem w turniejach gra to głównie pasowanie, a niektórzy rywale potrafią „myśleć po osiem minut nad rozdaniem”. „Magik” mówi, że brakuje mu trochę tego szaleństwa, dobrej atmosfery, głośnych rozmów i luźniejszej gry.

Oczywiście Antonio mówi, że nie jest jeszcze na pokerowej emeryturze. Wróci do gry, ale na pewno nie będzie to w najbliższym czasie. Teraz rodzina to priorytet.

Czy wrócę do gry na pełen etat? Na pewno nie zamierzam latać i grać wszystkich turniejów, jak kiedyś. Jeden z moich chłopaków ma prawie pięć lat, drugi dwa lata, ale ja wiem, że kiedyś będą starsi. Dzisiaj jest z nimi wiele radości. Sama zabawa jest wspaniała i nie ma nic lepszego. Wiesz jednak, że kiedyś będą mieli po 15 lat i będą mnie kochali, ale nie będą przecież przychodzili się przytulać na kanapie. Wtedy wrócę do pokera – mówi.

Foto: Poker Central.

Galfond Challenge – Phil wychodzi na prowadzenie!