Znane powiedzenie pokerowe mówi, że jeśli chcemy odnieść sukces w życiu, powinniśmy otaczać się geniuszami, jeżeli natomiast pragniemy uzyskiwać dobre wyniki w pokerze, lepiej dla odmiany trzymać się blisko kretynów. Rada ta wydaje się być oczywiście jak najbardziej słuszna i na miejscu, zastanówmy się jednak, czy sami pokerzyści aby faktycznie tak ochoczo się do niej stosują?
Najpierw wyobraźmy sobie taką oto często spotykaną sytuację: godzinę temu rozpoczęliśmy zwyczajową kilkustolikową sesję w Internecie, zdążyliśmy już trochę w niefortunnych okolicznościach przegrać, co być może wprowadziło nas w stan subtelnej i ledwie wykrywalnej irytacji, lecz wciąż jeszcze nie ma podstaw, aby owo pobudzenie nazywać tiltem, po czym nagle na jednym ze stołów udaje nam się trafić seta w podbijanej przez nas przed flopem puli. No wreszcie! Do rozdania włączył się akurat (i jak zawsze?) gracz, który wprost lubuje się w dokładaniu z byle czym, w dodatku nie przepuszcza żadnej okazji, aby potem swojego przeciwnika jakąś głupią odzywką na chacie w razie szczęśliwie wygranej puli dobić, w tym przypadku więc o slowplayowaniu nie ma nawet mowy?
Możemy zatem, ba ? musimy (!)- śmiało obstawiać, żeby jak najwięcej na naszej calling station zarobić: betujemy w efekcie równowartość puli na flopie, atakujemy równie zaciekle na turnie, aż w końcu wypalamy ostatni pocisk na riverze, niestety gdy dochodzi do showdownu, z dziką irytacją odkrywamy, iż nasz oponent beztrosko dołożył z niczym na flopie oraz zapłacił równie słono z marnym gutshotem na turnie po to tylko, aby oczywiście na riverze skompletować swojego skandalicznego strita, a następnie pocieszyć nas komentarzem w okienku chata o treści: ?loser?. W takich chwilach na usta i pod palce cisną się już tylko dwa magiczne słowa: ?lucky fish?. De facto wielu graczom nie tylko się one cisną, a wręcz same na klawiaturze wystukują, zanim więc w ogóle uda nam się zorientować, już zdążyliśmy dla określenia naszego przeciwnika uciec się do mniej lub bardziej nieprzystojnego wyzwiska, wytknąć mu jego pokerową indolencję, a na koniec już tylko czysto retorycznie oburzyć: ?jak mogłeś dokładać z 62 na runner runner gutshota?!? Co za bad beat?
Zaraz zaraz, przecież bad beaty zdarzają się tylko dobym graczom. Ale jak on mógł?! Otóż mógł, zagrał, a nawet w tym konkretnym przypadku wygrał ? i miał takie prawo. Skoro jednak już się dobrowolnie na równie słabe i na dłuższą metę nieopłacalne zagranie zdecydował, jakim prawem my z kolei mielibyśmy mu darmowej oraz zupełnie nieproszonej porady mogącej się przyczynić choćby w nieznacznym stopniu do poprawy podobnego stylu gry udzielać? Tak? Wściekłość po pechowo przegranej puli potrafi na chwilę zamroczyć nawet i tych najzdolniejszych, nigdy jednak nie powinniśmy dopuścić do przerwy w dostawie zdrowego rozsądku: nie zamierzamy przecież uczyć pokerowego kretyna, jak stać się pokerowym geniuszem! Bo czy naprawdę chcielibyśmy siedzieć przy stole z graczami, którzy nigdy nie rozgrywają marginalnych rąk bez pozycji, drawują tylko w zgodzie z oddsami, potrafią spasować strita, jeśli podejrzewają przeciwnika o kolor, w czasie turniejów natomiast zawsze liczą się z tym, jak stacki mają się do blindów, wiedzą, co robić w czasie bubble?a , a także zdają sprawę z tego, czym jest re-steal ?
Do nauki pokera służą książki, fora dyskusyjne, artykuły, programy, filmy instruktażowe, ba, na upartego można sobie znaleźć i nauczyciela; jeśli zatem nasi przeciwnicy środków tych świadomie unikają, samo doświadczenie z gry natomiast wydaje się w ich przypadku nijak nie skutkować, nie próbujmy ich na siłę uszczęśliwiać krytykami poszczególnych zagrań, nie wskazujmy, co zrobić należało, nie psujmy im zabawy oraz nie obrażajmy ? bo milczenie jest złotem i w tym przypadku bardziej dosłownie niż mogłoby się wydawać!



![WPT Global: rozpoczęły się satelity do Polish Poker Championship w Bratysławie [darmowe turnieje] WPT Global Polish Poker Championship](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/800x533-3-100x70.jpg)