4 maj
W poniedziałek wieczorem zasiadłem do gry w kilku turniejach multi, a międzyczasie dopełniałem sobie stoliki graniem 180 osobowych sit&go. No i w jednej ze 180-tek udało się dojść do stołu finałowego, na którym w pewnym momencie byłem nawet jednym z chipliderów. Przy 4 osobach w grze zaczęły się jednak podwajać shorty i stacki bardzo się wyrównały. Niestety tym, który w końcu przełamał passę wygranych na allinach byłem ja i po przegranym coinflipie A8 na 66 odpadłem na 4 miejscu.
Na pocieszenie udało mi się jeszcze scashować dwa większe turnieje, niestety oba na niższych miejscach. W turnieju z wpisowym $10 zająłem 293 miejsce na 2124 uczestników, lepiej poszło mi w turnieju $3 z rebuyami, w którym pula nagród wynosiła ponad 70,000 USD. Swoją drogą ten turniej jest świetną rozrywką dla graczy z mniejszym bankrollem. 90 minutowa faza rebuy i spokojna struktura powodują, że jest bardzo dużo miejsca na grę, a duża ilość rebuyów napędza pulę i dzięki temu nawet osoby z niewielkim bankrollem mogą powalczyć o bardzo konkretne pieniądze.
Wracając do mojej gry w tym turnieju to faza rebuy potoczyła się bardzo przyjemnie. Najpierw podwójny rebuy, ale potem było już z górki. Na stole T8762 double up z J9 przeciwko samej 9, potem suck-out na allinach pre flop z AJ kontra AQ, a na koniec wygrany pięciosobowy allin z AA (!!!). Sam nie wierzyłem, że się utrzymają :). No i po fazie rebuy dysponowałem całkiem przyjemnym 30,000 stackiem. Potem spokojna gra i ciągłe utrzymywanie się powyżej średniej, pękniety bubble i już gramy w kasie. Tam dopada mnie słabszy okres, na cont. bety przeciwnicy nie pasują, podbicia pre flop spotykają się z 3-betami, a że kart w tym czasie nie było to spadam z wielkością stacka, a blindy cały czas rosną. W końcu gram allin z K9 i zostaję sprawdzony przez JJ. Flop KQT, turn K, ale na river spada as i odpadam z gry na 127 miejscu na blisko 6,000 uczestników. Niby nieźle, ale jak na dobrych kilka godzin gry to wygrana $80 pozostawiła spory niedosyt.
5 maj
Wczorajszy dzień podobny do poniedziałku, z tą różnicą, że czując się lekko zmęczony postanowiłem nie odpalać $3 rebuy, ponieważ turniej ten zmusza do siedzenia przed kompem przez całą noc, a akurat wczoraj nie miałem na to ochoty.
Gram więc kilka różnych freezoutów, wpisowe od $5 do $20. Na dobry początek cashuję turniej turbo za $10 z godziny 18:15. Ten z kolei turniej idealnie nadaje się dla graczy, którzy chcą pograć przeciwko większej ilości graczy, a nie zamierzają siedzić przed kompem kilkanaście godzin. 5 minutowe poziomy blindów i stack początkowy wynoszący 1,500 żetonów powodują, że już po 1,5 godzinie spośród 2,600 rozpoczynających grę pozostaje zaledwie 200-300. Mnie w tym turnieju udało się zająć 329 miejsce, szału nie ma, ale kolejny cash i kolejne punkciki wpadają.
Drugi turniej, w którym zrobiłem jakiś ciekawszy wynik to był $5 freezout z godziny 19:00 z gwarantowaną pulą wynoszącą $20,000. Spokojna struktura i 3,000 żetonów na start pozwalają nie stresować się słabym początkiem. Ja dość długo grałem mając stack niewiele poniżej średniej, co się nabudowałem trochę to zaraz gdzieś żetony oddawałem. W końcu spadłem w niebezpieczne rejony, kiedy przegrałem moje KK vs. JJ i walet na turn. Mając 2,500 przy blindach 150/300 nie czułem się komfortowo. Wtedy jednak zaczął się niesamowity rush i w czasie 15 minut moje 2,500 urosło do 30,000 (!!!). Mając już tak znaczący stack grało się dużo przyjemniej i spokojnie kontrolowałem grę na stoliku. W końcu jednak miły i przyjemny okres się skończył. Na niskim flopie przegrywam z TT kontra AA, potem alliny pre flop moje AK kotra 77 przeciwnika. Flop to 77x i odpadam na 230 miejscu na 4,600 graczy.
Wydawało się, że kolejny dzień prawie taki sam jak poprzednie za mną – niby dobrze, ale bez błysku, prawie jak Małysz w zeszłym sezonie :). Grałem jednak jeszcze jeden turek Omaha Pot Limit za $10. W turnieju zagrało 250 graczy, a mnie od początku szło w nim bardzo dobrze. Szybko podwoiłem się i cały czas utrzymywałem się w graniach TOP-10. W końcu kilka kluczowych rąk wygranych i zostaję chipliderem i jako lider zaczynam również grę na stole finałowym, który w efekcie wygrywam. Pierwsze konkretniejsze zwycięstwo w ramach challengu więc już za mną, wpadło sporo punktów, a i bankroll już przybiera coraz solidniejszą postać blisko $1,300. Co ciekawe w turnieju Omaha PL ani razu nie byłem na sprawdzonym allinie, co oznacza, że przez cały turniej nawet raz nie byłem zagrożony eliminacją. Turniej marzenie!
Po 5 dniach gry uzbierałem więc już 1,201 punktów TLB, punktując w 11 turniejach. Wydaje mi się, że Łysy "Tweety" powinien już zacząć myśleć o jakimś treningu kondycyjnym, żeby w dobrym czasie pokonał trasę dookoła Pałacu Kultury. Dzisiaj najprawdopodobniej zrobię sobie wolne. Po pierwsze dwa dni gry do godziny 2 w nocy i ranne wstawanie są trochę męczące, a po drugie spokojnie chcę obejrzeć jak Barcelona kończy marzenia Chelsea o wygraniu Champions League.


![WPT Global: rozpoczęły się satelity do Polish Poker Championship w Bratysławie [darmowe turnieje] WPT Global Polish Poker Championship](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/800x533-3-100x70.jpg)