w pokerze jak w życiu – fajnie mieć farta

4

Ostatnio omal nie stałam się żywym przykładem, że najgorszy beret może wygrać  turniej, jeśli akurat mu trochę szczęścia dopisze – doszłam do finałowej trójki, byłam w tym momencie pierwsza, z ładną przewagą żetonów nad drugim graczem i pięciokrotną nad trzecim  – ale kolacja w piekarniku zaczęła sie przypalać powoli, więc uznałam, że trzecie miejsce w sumie tez na podium – więc starczy mi całkowicie – i w kilku rozdaniach, za to konsekwentnie  dwóm panom (sądząc po nickach) rozdałam żetony.

Zdjęcie kolacji dołączam. Mam nadzieję, że też uznacie, że była tego warta.

Następny  turniej gram w niedzielę. Limit szczęścia na ten rok już raczej wyczerpałam, więc nie liczę na zbyt wiele. I zobaczę, ile do tej pory zdążę się douczyć. Pokera, bo z gotowaniem nie mam problemów:)

Poprzedni artykułZnamy wstępny harmonogram WCOOP 2012
Następny artykułPoker770 – ruszyły satelity do MPS Chorwacja

4 KOMENTARZE

    • Dziękuję, aczkolwiek z wrodzonej skromności musze dodać, że przypadkiem, póki co, tak wyszło:)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.