POKEROWYCH PRZYGÓD KILKA…
Za oknem coraz cieplej, słońce grzeje niemiłosiernie, a do mojego wyjazdu do Turcji jeszcze prawie 2 tygodnie. Co prawda każdy kolejny znajomy wracający z Alanyi opowiada, że nasze "upały" to pikuś w porównaniu z tym, co się tam dzieje, ale ja od mojej pierwszej wizyty w Turcji zakochałem się w tamtejszym klimacie, ludziach, jedzeniu, plażach itd. Czekam więc z utęsknieniem na dzień odlotu. A na miejscu to już będę wiedział co ze sobą zrobić! Skutery wodne, rafting, nurkowanie – będzie co robić! Póki co czas spędzam głównie przed kompem, telewizorem i książkami, na zmianę grając, oglądając filmy i duuuużo czytając. W niedzielę zrobiłem kolejne podejście do Sunday Million, ale trafił się bolesny bad beat i wyleciałem na samym początku turnieju. Coraz bardziej uważam, że ten turniej to wielki Donk Fest i może z 10% graczy w nim uczestniczących ma jako takie pojęcie o pokerze. Tym razem po moim podbiciu z KQ i boardzie z Q high trafił mi się gracz, który moje podbicie sprawdził z Q3 off i trafił fulla. Nawet się nie zdenerwowałem, bo chcę, żeby tacy idioci trafiali mi się zawsze. Zresztą kilka ostatnich dni mam właśnie takich "szczęśliwych". Choćby kilka minut temu skończyłem grać jakiś turniej na Paradise Poker i wyleciałem z niego mając nutsowy kolor. Jednak mój rywal w tym rozdaniu wszedł do gry z T8s na moje AA i trafił oczywiście pokera. Brak mi słów… Oczywiście był to bubble w tym turnieju, ja miałem w tym momencie trzeci
stack, a on był – jakimś cudem! – liderem. Piszę "jakimś cudem", bo wcześniej dość dokładnie patrzyłem na jego grę i to co wyprawiał to był jakiś kosmos, tyle, że miał mnóstwo farta i zbudował duży stack. No nic, nie ma się co użalać, bywa.
W niedzielę grałem też SundayPL i zanim na dobre rozpoczęła się gra zaliczyłem pierwszego bad beata. I to nie na stoliku! Otóż zanim rozpoczął się turniej napisałem do byczącego się w Mielnie Pawcia smsa z propozycją tradycyjnego side beta. Zaraz do mnie oddzwonił i w chwili gdy dogadywaliśmy warunki (ale jeszcze przed "przyklepaniem" zakładu) Pawcio ze swoim AK wpakował się na AA i odpadł. Zabrakło mi jakieś 20 sekund, żeby przytulić od niego stówkę… Ech, peszek!
W dzisiejszym freerollu na Paradise Poker ponownie było bounty za moją głowę. Tak łatwo jak w zeszłym tygodniu już graczom nie poszło, a dzięki temu, że kilku z nich było pazernych na nagrodę udało mi się nawet paru po drodze wywalić. Jednak po raz kolejny odpadłem w "ciekawych" okolicznościach. Przy blindach 50/100 byłem na BB i miałem 62. Po drodze kilka limpów, nikt nie podbija, więc w puli zrobiło się 600. Flop Q52, minimalny bet za 100 od chip lidera, sprawdza SB, ja również. Turn dla mnie cudowny – spada szóstka, mam więc dwie pary. Lider betuje, ja go przebijam, on call. Nic nie znaczący river, akcja, all iny. Co miał?? Oczywiście Q2off!! Już nie chodzi o to czy ja odpadłem czy nie, ale – na litość boską! – co ludzie robią w rozdaniach z takim ścierwem?? Już przestaję kumać… I co się potem dziwić, że nasi gracze odnoszą niewiele sukcesów w dużych turniejach online jak tego typu zagrywki są u wielu z nich na porządku dziennym??
A propos sukcesów w dużych turniejach – po raz kolejny z dobrej strony pokazali się nasi gracze – LukeLasko (w zeszłym tygodniu 12 w Sunday Million) zajął świetne siódme miejsce w Sunday Warm Up! Poza nim dobrze zagrali również Alchemik i Bartas w SM. Miałem tą przyjemność, że obserwowałem całą noc zmagania chłopaków i ich gra zrobiła na mnie spore wrażenie. Nie chodzi mi o jakiś spektakularne calle, śliczne blefy czy cudowne ready. To co najbardziej mi się w grze każdego z nich spodobało to cierpliwość. Były momenty, gdy było już z nimi naprawdę krucho, mieli małe stacki, presja ze strony "kibiców" też robiła swoje. A oni spokojnie czekali sobie na swoje szanse, nie robili idiotycznych zagrań i pięli się coraz wyżej w klasyfikacjach turniejów. Brawo chłopaki, z przyjemnością pokibicuję Wam znowu w niedzielę!
Jednak Sunday Million czy Warm Up to nie to samo co WLP, więc LukeLasko musiał we wtorek dość szybko pakować manatki J W ten wtorek po raz kolejny zagrałem na lidze, bo jednak gra na żywo to mój żywioł i żadna sieć nie odda tego co mam podczas grania live. Ta cudowna "rodzinna" atmosferka to jednak jest coś! Znowu jakims cudem dotarłem do FT, co ciekawsze jako chip lider. Ale szczęście nie trwało zbyt długo. Najpierw prawie pół stacka oddałem 88 v TT (gdy na boardzie obaj mieliśmy fulla), a już rozdanie później odpadłem przegrywając z moimi dziesiątkami na dwa walety… No cóż, we wtorek znowu powalczę! Może tym razem uda się zajść chociaż do pierwszej trójki??
TROSZKĘ O SPORCIE
Tak sobie dni lecą i dość niespodziewanie – po emocjach związanych z EURO – za chwilę zaczynają się igrzyska olimpijskie. Trochę żałuję, że początkowych kilku dni nie obejrzę, bo wątpię, żeby w Turcji leciała jakaś polska TV. Ale może chociaż coś na Eurosporcie złapię? W zasadzie to chyba nikt w tej chwili nie potrafi powiedzieć ile szans na medal ma nasza reprezentacja. Pływacy, wioślarze, kajakarze, ktoś z lekkoatletów, któraś z drużyn? Ktoś jeszcze? Oby nasi zdobyli tych medali jak najwięcej! Osobiście boleję nad słabą formą naszych siatkarzy, bo finał Ligi Światowej to był w ich wykonaniu dramat. Najpierw mecz z USA przegrany pomimo piłki meczowej, a potem ostry łomot z Serbią – to nie wróży najlepiej. Trochę lepiej prezentują się siatkarki, ale tam z kolei problemem jest konflikt części zawodniczek z trenerem Bonittą. A więc największe nadzieje pokładać trzeba w naszych piłkarzach ręcznych. Każdy medal będzie olbrzymim sukcesem!
U nas w kraju trwa prawdziwy cyrk związany z piłkarskimi rozgrywkami ligowymi. Jako człowiek zakochany po uszy w futbolu jestem zwyczajnie zniesmaczony tym całym gównem, które dokładnie oblepia polską piłkę ligową. Nikt mi nie wytłumaczy, że tym całym – nomen omen – "piłkarskim pokerem" rządzą zdrowi na umyśle ludzie. Bałagan jaki obecnie trwa tradycyjnie odbija się na najmniej winnych – kibicach i piłkarzach. Panowie działacze walczą ze sobą, a liga nie gra. A potem się dziwimy, że polskie drużyny mają problemy z przejściem pierwszych rund w pucharach z jakimiś kelnerami… Wczoraj na szczęście Legia i Lech na luzie pokonały swoich przeciwników z jakichś dzikich krajów, ale Wisła jeszcze musi powalczyć w rewanżu.
I jeszcze wracając do Eurosportu – w piątek o 22 po raz kolejny jadę komentować pokera w tej stacji. Już zaczynałem troszkę tęsknić za studiem, więc jadę z przyjemnością.
A już w sobotę kolejne Poker Grill Party. O matko, już mnie wątroba boli… 🙂 Ale jak tu nie jechać??

![Co dzieje się na GGPoker we wrześniu? [Wyścigi, WSOP Online, freerolle] Wrześniowe promocje GGPoker](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/Promocja-GGPoker-wrzesien-100x70.jpg)
