Ustawa hazardowa, władza i pokerzyści.

Ustawa hazardowa to jeden z najpopularniejszych tematów ostatnich miesięcy na wszystkich pokerowych portalach. Co jakiś czas pojawiają się gorące newsy oraz felietony i artykuły na ten temat. Na Pokertexas gromadzą one rzeszę czytelników co zauważalne jest w zmożonej liczbie komentarzy, a pewnie nie pomylę się mocno jeśli stwierdzę, że informacje o ustawie mają najwięcej wyświetleń spośród wszystkich artykułów. Jeszcze przed wyborami, pisano po prostu źle o ustawie i źle o władzy koncentrując uwagę na sporach sądowych, które miały miejsce w oparciu o jej zapisy. Po wyłonieniu się nowego rządu, przeszła fala nadziei, że teraz będzie lepiej i trwała ona do ukazania się projektu nowelizacji. Od tego momentu mamy do czynienia z nową falą frustracji, wrogości i złości skierowanej do rządzących.

Wszystko co piszą portale pokerowe na temat ustawy hazardowej skrócić można właściwe do tego, że ustawa jest zła bo likwiduje rynek pokera zrównując tą dobrą grę hazardową ze złymi grami hazardowymi oraz zmniejsza wpływy do budżetu państwa, a klasa polityczna jest głupia i niczego nie chce zrozumieć. Oczywiście pojawiają się również informacje bieżące kto co powiedział na ten temat itd. Nie będą wypowiadał się w kwestii Pana posła Artura Górczyńskiego, nie znam go, ani jego poglądów, widzę ogromne zaangażowanie dla sprawy pokera w Polsce i wierzę w szczerość intencji (w przeciwieństwie np. do intencji Jarosława Gowina). Uważam jednak, że zaangażowanie kogokolwiek nie ma tu żadnego znaczenia. A problem leży w zupełnie innym miejscu na co nie zwraca uwagi nikt z pokerowego środowiska. Jest to problem tego co władzy wolno, a czego nie wolno.

Środowisko pokerowe od momentu wprowadzenia ustawy hazardowej walczy o uwolnienie swojej gry. Oczywiście pokerzystów interesuje tylko poker. Gra ta jest uznawana za słuszną, za grę umiejętności, co najwyżej miękki hazard (i to tylko przez nielicznych), w którą grać powinno być można legalnie. Argumenty środowiska koncentrują się generalnie na uzasadnianiu wyższości pokera nad innymi grami oraz jego pozytywnym wpływie na finanse Państwa. Podobnie swoje argumenty od lat wygłaszają zwolennicy legalizacji miękkich narkotyków, ale i generalnie większość grup społecznych przejawiających jakiś wspólny polityczny interes. Tak przedstawiająca punkt widzenia, grupa pokerzystów jest wstanie poprzeć każdego, zjednoczyć się z każdym, kto tylko stanie politycznie po właściwej stronie barykady. W zasadzie jest to całkowicie wystarczające, a cała reszta nie ma znaczenia. Takie rzeczy jak pobudki z jakich dany polityk występuje, motywy działania czy światopogląd partii którą reprezentuje nikogo nie obchodzi. Wystarczy cień nadziei, że partia może wprowadzić właściwe zmiany.

Środowisko pokerowe taką postawą wpisują się w retorykę władzy, której wolno wszystko. Bo skoro władza może zabronić gry w pokera czy ruletkę, lub pozwolić, to znaczy, że ma prawo w pełni decydować o naszym życiu. Może powiedzieć co możemy jeść, pić i palić, kiedy mamy prawo przejść przez drogę, ile możemy zarabiać, co mogą uczyć się dzieci itd. Generalnie dajemy przyzwolenie rządowi na kontrolę każdej czynności. Nie mówimy, rząd nie ma prawa o tym decydować, ale prosimy żeby zdecydował na naszą korzyść.

W taki sam sposób działają wszystkie grupy społeczne, każda ma jakieś oczekiwania, każda ma jakieś żądania i każda chce aby zwycięska partia wprowadziła je w życie. A jak rząd sprawuje władzę? Rząd patrzy na dwie rzeczy. Własny interes i społeczne oczekiwania. Im ktoś głośniej krzyczy, im ktoś zgromadzi więcej zwolenników tym większa szansa, że wprowadzi zmiany korzystne dla siebie. Oczywiście pod jednym zasadniczym warunkiem, zmiany te nie mogą uderzać w interes władzy.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

I tak właśnie działa nowy rząd, ale i oczywiście każdy poprzedni. Wprowadza zmiany, które będą odczuwalne społecznie i zagwarantują utrzymanie się na powierzchni. Na tej liście nie ma pokerzystów, którzy stanowią wyłącznie marginalną część społeczeństwa. Znalazły się na niej jednak rodziny, które dostają jałmużnę w postaci 500 zł. na dziecko. Większość się cieszy, bo jest to poważny zastrzyka dla domowego budżetu. Nad konsekwencjami, już nie tylko dla budżetu, ale dla całej gospodarki nikt się nie zastanawia. Oczywiście zastanawiają się polityczni przeciwnicy, którzy postanowili jednak licytować się kto da więcej niż poważnie analizować skutki projektu 500+. Beneficjentem nowej władzy została również pokaźna grupa emerytów. Ci już otrzymali część darmowych leków i nie zastanawiają się kto za to płaci, a na tapecie jest jeszcze projekt obniżenia wieku emerytalnego. Pomocna dłoń rządu wysunięta została również w stronę wiecznie niezadowolonych frankowiczów. Znajdzie się też coś dla młodych, a mianowicie program mieszkanie+. Rolnicy zostali za to wmanewrowani w zakaz handlu ziemią, co oczywiście spotkało się z ich aplauzem. Ot wrogi Niemiecki kapitał nie wykupi ich ojcowizny. Nikt nie zauważył, że nowe przepisy doprowadzą do obniżenia wartości tej ojcowizny, a grupa znajomych królika, do której należą duże gospodarstwa rolne będzie mogła teraz wykupić ją za drobne (na wykup zgodzić się musi agencja rządowa, ale przecież tam właśnie siedzi królik). Jak w tym wszystkim odnajduje się pokerowe środowisko? Na początku, na zapowiedzi zmian zareagowało z optymizmem. Jak to? Rząd chce robić bzdury a pokerzyści się cieszą? No tak, proces myślowy był mniej więcej taki. Skoro rząd daje to musi brać. A jak nie ma skąd, to pokerzyści otworzą swoje głębokie kieszenie niech sobie władza używa. Bo przecież, wpływy z hazardu są niskie, a mogłyby być znacznie większe. Więc jeśli będzie brakować środków  w budżecie to władza może zdecyduje się zalegalizować hazard, żeby czerpać z niego korzyści. Taka argumentacja przetaczała się przez pokerowe portale i nikt nie zauważał w niej nic absurdalnego. Pokerzyści chcą legalnie grać, legalnie zarabiać i płacić podatki. To, że rząd przeciwny hazardowi zalegalizowałby go żeby czerpać korzyści finansowe już nikogo nie interesuje. Problem jednak w tym, że skoro rządzący potrafią zmieniać swoje poglądy w każdej chwili i zależeć to będzie wyłącznie od aktualnych potrzeb, to znaczy, że posunąć się mogą do każdej niegodziwości.

Tak działa demokracja, która jest niczym innym jak tyranią większości. Dwóch głupich ma przewagę nad jednym mądrym. Nie liczą się wartości, nie liczy się prawda, nie liczy się prawo. Liczy się prywatny interes kasty rządząco-urzędniczej i krzyk gawiedzi. Dlatego ta forma sprawowania władzy jest najgorsza jaką kiedykolwiek wymyślono. Każdego interesuje jego własny ogródek i każdy walczy o to by władza zrobiła mu dobrze, by trafiła mu się część publicznego tortu. A partia by utrzymać się u władzy i zapewnić wystarczająco dużą kroplówkę publicznych pieniędzy swoim najwierniejszym żołnierzom, musi lepką łapą sięgać głęboko do naszych kieszeni i rozrzucać drobne pod nogi swych poddanych.

W szkole uczyliśmy się o złych czasach gdy chłop pańszczyźniany robił na pana 100  dni w roku. Dzisiaj chłop robi na swojego pana 6 miesięcy w roku i nie nazywamy tego poddaństwem, a sprawiedliwością społeczną. Tak działa system, w którym przyszło nam żyć. Demokracja, wbrew temu czego uczą nas naiwni nauczyciele w publicznych szkołach, jest najgorszym ustrojem jaki kiedykolwiek wymyślił człowiek. Doprowadziła do upadku starożytną Grecję, doprowadziła do upadku Polskę szlachecką, teraz prowadzi do upadku Europę.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS