Tom Waters – Nie wydaje mi się, aby płacenie rake’u za bounty było sprawiedliwe

0

Szerokim echem odbiła się niedawna decyzja platformy PartyPoker o zniesieniu rake'u z elementu bounty w turniejach Progressive KO. Żywe reakcje społeczności skłoniły do zabrania głosu dyrektora zarządzającego tego operatora. Co na temat tej i kolejnych zmian ma do powiedzenia Tom Waters?

– Rake w turniejach PKO jest czymś, o czym rozmawialiśmy od jakiegoś czasu, a rake – w ogólnym ujęciu – jest tematem, na który dyskutujemy z Patrickiem Leonardem regularnie. Tematem jest to, co powinniśmy zmienić i co będzie dobre dla graczy. Niedawno dyskusje na temat turniejów Progressive KO zyskały na intensywności, głównie z uwagi na rosnącą ich popularność wśród graczy. Odmiana ta stała się najbardziej popularnym formatem na wielu poker roomach. Przyjrzeliśmy się m bliżej i musieliśmy przeanalizować, czy nakładanie rake'u na bounty było właściwe, czy też powinniśmy objąć opłatą tylko pulę nagród. 

Powyższe stanowisko jest spójne z tym, które przedstawił dzielny orędownik na polu interesów graczyPatrick Leonard. Tom Waters otwarcie przyznał, że właśnie ten pokerzysta i jeden z najaktywniejszych ambasadorów PartyPoker miał kluczowy wpływ na kwestię pobierania (a raczej nie pobierania) dodatkowej prowizji za element bounty.

– Patrick Leonard był siłą napędową kryjącą się za tym. Zwrócił się do społeczności publicznie za pośrednictwem Twittera i innych forów, wprost pytając graczy o zdanie. Początkowy obraz sytuacji był zaskakująco rozmyty – wielu graczy broniło bowiem istniejącej struktury rake'u.

Niektóre komentarze wybrzmiewały w tonie „jeśli poker room oferuje pulę nagród i ta gwarancja obejmuje element bounty z wpisowego, to sprawiedliwe jest, że od tego elementu również pobierany jest rake”. Inni sugerowali, że rake powinien być dostosowany do elementu bounty, jeszcze inni twierdzili, że należy znieść go całkowicie, wyłączając bounty z ogólnej puli. Ich stanowisko brzmiało, że „jeśli gracze oferują za siebie bounty, to poker room nie powinien pobierać dodatkowego rake'u”.

Tom Waters

Jak widać, wypracowanie zadowalającego wszystkie strony scenariusza do najłatwiejszych nie należało.

– Przeanalizowaliśmy wyniki ankiety Patricka na Twitterze, rzuciliśmy okiem na inne dane i doszliśmy do wniosku, że to, o czym myśleliśmy, było słuszne. Czuliśmy, że mimo to, iż branża podąża według utartego schematu, nie musi on wcale być najbardziej optymalny dla graczy. Doszliśmy do wniosku, że w porządku będzie rozwiązanie oferowania turniejów z prowizją pobieraną jako element wpisowego do głównej puli, a nie od bounty samego w sobie. 

Strategia turniejowa na eventy PKO znacznie różni się od tej, którą stosuje się w innych turniejach MTT. Wraz z postępem turnieju w fazie późnej rejestracji, korzyści dla gracza spadają z uwagi na mniejszą liczbę blindów i trudniejszą do osiągnięcia eliminację rywali. Efektywnie walczy się o część puli nagród, a nie o bounty. Tak więc czy sprawiedliwym jest, że dołączając do turnieju PKO pod koniec late rega z małymi szansami na zdobycie bounty wpłacacie pełny rake za element bounty we wpisowym? Nie wydaje mi się.

Czytając wypowiedzi Watersa aż trudno uwierzyć, że persona reprezentująca interesy poker roomu w tak kategoryczny sposób opowiada się za rozwiązaniem nie do końca zbieżnym z finansowym wzrostem spółki. Nie od dziś jednak wiadomo, że osoby decyzyjne wyżej w hierarchii wartości stawiają szacunek graczy, aniżeli krótkofalowe zyski.

– Ciąży na nas ryzyko, tak wygląda biznes pokerowy. Przede wszystkim musimy odnosić sukcesy na polu przekazywania graczom najlepszej oferty. Postanowiliśmy podjąć to ryzyko i zrobić to, co trzeba. Potrzebujemy wsparcia graczy, bowiem jeśli pokerzyści do nas nie przybędą i nie będą grali w turniejach PKO, to zmiana ta nie będzie utrzymywana w dłuższej perspektywie. Wierzę jednak, że większość pokerowej społeczności zgodzi się z naszą decyzją i będzie ją wspierała, dzięki czemu reforma będzie stała, a my nigdy nie wrócimy do pobierania prowizji z elementu bounty w turniejach PKO. 

Tom Waters i Joao Simao

Tom Waters – W pokerze chodzi o to, aby walczyć o pieniądze zmieniające życie

Abstrahując od intensywnego okresu w kwestii ulepszania oferty online, za platforma PartyPoker ma za sobą również gorący czas związany z zakończeniem pierwszego i rozpoczęciem drugiego sezonu festiwali PP LIVE. Inauguracyjna seria turniejów okazała się być dużym sukcesem i po pierwszym roku działania raczej nikt nie ma wątpliwości, że na fali początkowych sukcesów będziemy świadkami dalszego rozwoju cyklu.

Plany te potwierdza sam Waters, który podkreśla, że jednym z głównych celów operatora jest umożliwienie wyjazdu na festiwale PartyPoker LIVE jak największej liczbie graczy. Pomagać ma w tym rozbudowany system satelit oraz uniwersalna waluta używana do obsługi wszystkich eventów na żywo spod szyldu tego operatora.

– Wszyscy, którzy grają w sieci, chcą wygrać duży turniej na żywo. Staramy się dać graczom taką możliwość. Jeśli możesz wkupić się bezpośrednio, po prostu jedziesz na festiwal i grasz. Większość zawodników nie jest jednak w stanie tego zrobić. Kwalifikacje satelickie oznaczają, że każdy ma szansę dostać się na festiwal PartyPoker LIVE – czy to dzięki darmowemu ticketowi, czy też niskim kosztem.

Uważam, że bardzo ważne jest, aby każdy miał szansę zagrać w tego typu eventach. Pule nagród są naprawdę duże, a wypłaty za czołowe miejsca stanowią pieniądze, które mogą zmienić życie. O to chodzi w pokerze. Na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy obserwujemy szybki wzrost liczby naszych użytkowników. Gracze rejestrują się w sieci, aby grać w satelitach, co pokazuje popularność i zainteresowanie eventami PartyPoker LIVE.


Zmiany wprowadzone w kwestii pobierania opłat możecie przetestować w praktyce, rejestrując się do turniejów Progressive KO organizowanych w ramach trwającego festiwalu Powerfest. Warto wspomnieć, że eventy PKO mają swoje dwa dni w tygodniu w ramach serii Powerfest. O szczegółach tych rozgrywek czytajcie w tym miejscu.

Eks -krupierka, Legionistka, pasjonatka pokera i wszystkiego co z nim związane.