Szkoleniowy heads-up

Dzięki relacji live mogliśmy śledzić wczorajszą finałową rozgrywkę z Kopenhagi. Nie dane mi było dokładne oglądanie całej rozgrywki na finałowym stole ponieważ odwiedzili nas wczoraj znajomi. Niestety wyszli oni trochę za wcześnie i na swoje nieszczęście załapałem się na całego heads-upa, który miał wyłonić zwycięzcę Scandinavian Open. Siadając przed komputerem spodziewałem się interesującej, pokerowej wymiany ciosów, tymczasem byłem świadkiem pokerowego kabaretu. To co zaprezentowali obaj gracze, w finale było całkowitym zaprzeczeniem dotychczasowej strategii gry heads-up, którą znałem. Nie mnie oceniać czy wynikało to z niskiego poziomu ich umiejętności (w to wątpię w końcu obaj pokonali 458 rywali), czy też może stawka finału przerosła ich psychicznie, czy też byli już tak zmęczeni, w każdym razie po wczorajszym wieczorze poczyniłem kilka obserwacji na temat nowej taktyki gry heads-up.

Po pierwsze w grze headsup gramy pozbawieni jakiejkolwiek agresji. Jest ona całkowicie zbędna. We wczorajszym finale standardem był rozdania w stylu call small blinda i dalej check/check/check itd. Na river pokazujemy karty i lepsza wygrywa.

Po drugie jakąś głupotą i całkowitą nieprawdą jest twierdzenie, że w grze headsup praktycznie każde dwie karty są dobre, a jeśli przeciwnik nie jest zbyt agresywny to w zasadzie zawsze powinniśmy przynajmniej wyrównywać ze small blinda. Wczoraj czymś normalnym były serie po 6-7 rozdań, w których mały blind pasował karty.  

Po trzecie, to patent Sorena Jensena, jeśli mamy silną rękę po flopie to bez względu na wielkość stacków i wielkość puli gramy allin. A może przeciwnik zgłupieje i nas sprawdzi. Co prawda wczoraj Jensenowi ta taktyka średnio się udała, ale jak ją dopracuje to kto wie…

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Po czwarte niezwykle ciekawym pomysłem jest siedzenie tyłem do przeciwnika, prawie tyłem do stołu i patrzenie się w sufit, a następnie czekanie w ciemno do samego końca, żeby w efekcie zorientować się, że na flopie mieliśmy top parę. Grając w ten sposób stajemy się całkowicie nie do odszyfrowania dla naszych rywali. Hmmm czemu nikt wcześniej na to nie wpadł?

No i na koniec jeszcze jedna sprawa, obaj wczorajsi finaliści sprawiali wrażenie nie do końca normalnych. Amerykanin w czasie finału zrobił chyba niezłych kilka kilometrów chodząc cały czas wokół stołu. Do tego non stop coś gadał albo śpiewał. Może to sposób na odreagowanie stresu, ale ja nie gustuję w tego typu zachowaniach przy pokerowym stole. Z kolei Duńczyk zastosował inną taktykę, według wiadomości uzyskanych przez naszego wysłannika w Koepnhadze, Soren od początku EPT postanowił się nie myć i nie zmieniać ubrania łącznie z bielizną. Ja rozumiem przesądy itd. ale to już jest chyba lekkie przegięcie. Współczuję graczom, którzy siedzieli w najbliższym sąsiedztwie Sorena 🙂 

Podsumowując wczorajszy niezwykle długi headsup był jednym z najgorszych, najnudniejszych jakie widziałem. Przypominając sobie zeszłoroczny headsup z Kopenhagi, który widziałem na własne oczy to są dwa różne światy. W zeszłym roku w finale EPT Kopenhaga zmierzyli się "Elky" i Magnus Petersson. Ich gra pełna była pokerowej agresji, wykorzystywania pozycji blefów i innych typowych dla gry headsup zagrań. Wczorajsza gra przypominała bardziej towarzyską grę pomiędzy dwoma kolegami o to, który następny pójdzie do baru po piwo.

Mam nadzieję, że podczas EPT Warszawa w finale zobaczymy dużo lepszych graczy, którzy będą w stanie uraczyć nas ciekawą i emocjonującą pokerową rozgrywką.  

Kod do rejestracji: POKERTEXAS