Slow Play w Omaha Pot Limit

Poniżej znajdziecie tekst jednego z naszych czytelników Witka Homki. Witek zajmuje się ciekawym i w sumie dość kontrowersyjnym zagadnieniem jakim jest gra slow play w Omaha Pot Limit. Zapraszam do lektury…

Jak wszyscy wiemy, Omaha jest grą drawów. Dlatego prawie każdy gracz dzierżący na flopie nutsowego

strita, wykrzykuje pot, nie zastanawiając się nad wszystkimi konsekwencjami tego słowa. Oczywiście wynika to

z całkowicie uzasadnionej obawy przed sparowaniem stołu, lub pojawieniem się trzeciej karty w kolorze, ale

czy zawsze jest to optymalne zagranie? Myślę, że dobry pokerzysta powinien mieć w swoim repertuarze sztuczki

pozwalające na miksowanie gry i zaskoczenie przeciwnika w najmniej oczekiwanym przez niego momencie.

Do takich sztuczek w Omaha można z pewnością zaliczyć umiejętnie zastosowany slow play.

Wyobraźmy sobie sytuację w której przyszło nam znaleźć się na flopie 9 8 5 z ręką 6-7-4-3.

Zagrywamy jako pierwsi, bo button wygonił wcześniej podbiciem blindy, ale nas i pozostałych dwóch limperów nie

wystraszył. Pula przedstawia już niezłą wartość. Oczywiście zagrywamy o pot. Tylko button sprawdza. O czym

teraz myślimy? Zapewne czujemy, że przeciwnik drawuje i prosimy w myślach o bezpieczny turn. Może drawować

do pików, więc lepiej żeby nie spadły. Duża szansa, że ma seta, boi się strita i liczy na sparowanie. Lepiej żeby

nie sparowało. A może też ma wrapa J,10,7. Kurcze… dobrze żeby nie spadła dama, walet, dziesiątka siódemka,

ani szóstka, bo może mieć wyższego strita.

Co robimy gdy spadnie jedna z niechcianych kart? Oczywiście

czekamy. Jeżeli decydujemy się na zagranie mniejsze niż pot, to nawet średnio dobry przeciwnik wyczuje słabość

i przebije o pot niezależnie od tego, czy ten turn mu pomógł czy nie (bo jeśli nie to zazwyczaj nadal ma jakiś

draw i może semi-blefować). Jeżeli zagrywamy o pot to gratulacje – masz jaja, ale nasz portfel zapewne świeci pustkami,

bo betowanie o pot w przeciwnika którego oceniamy na draw, w momencie gdy właśnie draw siada jest receptą

na szybkie pozbycie się całego bankrollu. Tak czy inaczej z moich doświadczeń wynika,

że w 90% przypadków pojawia się check (dodam, że tylko w wyjątkowych okolicznościach sam zagrywam inaczej).

Co jeżeli po naszym checku przeciwnik zagrywa o pot. Zrzucamy. Chyba jedynym wyjątkiem może być przypadek,

w którym mamy jakiegoś fizycznego reada, ale nadal należy pamiętać, że w tej grze przeciwnicy rzadko

blefują z niczym. Prawie zawsze mają jakiś draw, który ich do tego motywuje.

Wróćmy teraz do tych niechcianych kart. 9 pików, 3 damy, 3 walety, 3 dziesiątki 2 siódemki, 2 szóstki

(my mamy po jednej), 3 dziewiątki, 3 ósemki i 2 piątki. Łącznie daje to nam 30 kart. W talii pozostało 45.

Hmm… sytuacja nieciekawa- w 2/3 przypadków przestawiamy się na check/fold i praktycznie oddajemy pule.

Czy możemy coś na to poradzić?

Na szczęście z pomocą przychodzi tytułowy slow play… Oczywiście żartuję. Takie rzeczy to tylko w erze.

W tej sytuacji z pomocą nie przyjdzie nam nikt. Musiałbym być szalony żeby radzić czekanie na tym flopie.

W wyjątkowej sytuacji, gdy na buttonie mamy słabego gracza myślącego, że omaha to prawie jak holdem i do jego obowiązków

należy zagranie continuation bet na każdym flopie, możemy zastosować check-raise. Zazwyczaj jednak optymalnym zagraniem jest pot.

Tylko, że zagrywając w ten sposób czuję się identycznie jakbym semi-blefował i stanowczo wolę zgarnąć pulę na flopie.

Na wszelki wypadek dodam, ze jeżeli przeciwnik zagra o pot to z naszej strony jest to easy fold. Bo najlepsze

na co możemy liczyć w tej chwili to połowa puli, a przeciwnik mający jeszcze piki do tego samego strita zalicza bardzo

przyjemnego freerolla. Oczywiście za każdym razem przyjmuje, że gramy deep stack'owo, gdzie po akcji na flopie,

turnie i riverze gracze mają jeszcze przed sobą żetony. W przypadku, gdy to zagranie o pot przeciwnika jest naszym

all inem, albo zostanie nam niewiele więcej to call jest naturalny.

Gdzie w takim razie możemy zastosować slow play?

Powyższa analiza była tylko wprowadzeniem,

mającym ukazać słabość gołego strita w tej odmianie pokera. Teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy na buttonie z kartą

A 7 6 5 (jest to niezła ręka mogąca np. trafić strita, albo wrapa z nutsowym drawem do koloru). Trzy limpy przed nami. Postanawiamy zwiększyć pulę jakimś podbiciem. Blindy foldują. pozostali gracze sprawdzają. Flop 9 8 5 .

Pierwszy gracz zagrywa o pot. Pozostali pasują. Czy czegoś nam to nie przypomina? Oczywiście, jest to wcześniejsze

rozdanie tylko teraz widzimy je z perspektywy buttona (dodam, że rozdanie to pochodzi z wczesnej fazy turnieju omahy,

a ja miałem właśnie okazję być na tym buttonie). Większość graczy zagrywa w tym momencie pot. Myślą, że posiadanie

nutsa ich usprawiedliwia. Oczywiście jest to fatalne zagranie. Tak samo jak tamten gracz nie ma nic poza stritem

i powinien się obawiać przeciwnika ze stritem i np. pikami, który będzie miał dzięki takiemu zagraniu freerolla.

Sprawdzamy. Na turn spada piątka parująca stół. Przeciwnik czeka.

Długo to trwało, ale udało mi się w końcu przejść do sedna. Jest to jeden z momentów kiedy następuje selekcja

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

pomiędzy graczami dobrymi, a słabymi. Na szczęście większość graczy zostaje przy holdemowym myśleniu: "nie będę bił,

bo sprawdzi mnie tylko lepsza ręka. Mam już tego strita, więc satysfakcjonuje mnie check-check do końca". Podstawową

umiejętnością w tej grze jest wykrywanie i atakowanie słabości przeciwnika. Każdej i nie tylko wtedy gdy chcemy blefować.

Większość słabych graczy popełnia pierwszy błąd na tym flopie, gdzie sprzedaje pozycje zagraniem za pot. Zazwyczaj takie

rozdanie się kończy właśnie na flopie, kiedy to wszystkie żetony lądują w puli. Po riverze obaj gracze oddychają z ulgą, że ich strit się

utrzymał (szczególnie gdy obaj mają jakieś redrawy do lepszych układów). Później pojawia się delikatne zniesmaczenie

gdy uświadamiają sobie, że ryzykowali swoim stackiem wynoszącym 150BB żeby podzielić się 13BB zgromadzonymi przed flopem.

Może się to wydawać teraz nieprawdopodobne, ale ludzie naprawdę tak grają.

Jakie zagranie jest, więc optymalnym? Slow play. Po uderzeniu przeciwnika o pot na flopie tylko sprawdzamy.

Czary mary i nagle dzięki temu, że mamy buttona nasze karty zamieniają się na seta, nutsowy draw do pików i strita z re-drawami

do wyższych stritów. Przeciwko przeciwnikowi z samym stritem w 2/3 przypadków zgarniamy na turnie pulę. Możecie mi nie wierzyć,

ale naprawdę nie ma szans żeby sprawdził na turnie, gdy spadnie jedna z niepokojących go kart. Dodatkowo zamiast połowy 13BB,

zgarniamy całe 39BB na turnie. Kolejny plus: zazwyczaj gdy na turnie spada blank i przeciwnik zagrywa o pot, nasza karta nadaje się

już do re-raisu. Jeżeli przeciwnik miał do tego samego strita re-drawy to już została tylko jedna karta do odkrycia,

więc jest prawie o połowę mniejsza szansa, że trafi niż gdybyśmy zagrali all in na flopie.

Ktoś mógłby powiedzieć: omaha jest grą drawów – co jeśli przeciwnik zagrywa na flopie właśnie z jakimś dobrym

drawem i na turnie trafi, przecież mogliśmy go wyrzucić re-raisem na flopie.

Po pierwsze – jeżeli ma bardzo dobry draw to pewnie go na flopie nie wyrzucimy. Może mieć np. top seta z nutsowym drawem do koloru.

Wtedy bardzo chętnie wrzuci wszystkie swoje żetony do puli, a my sprzedajemy pozycję za coin flipa.

Po drugie i w sumie najważniejsze. Dzięki sprawdzeniu na flopie totalnie maskujemy siłę naszej ręki. Za każdym razem

gdy tylko sprawdzimy, stawiają nas na draw (bo tak zazwyczaj jest), jeżeli betował tylko piki i board się sparuje, wtedy przeczeka bo będzie myślał, że

graliśmy z setem. Jeżeli odpowiemy re-raisem przed flopem to zdradzimy swoje dwie karty (jest wtedy oczywiste, ze mamy strita) .

Dobry przeciwnik mający draw do nutsowych pików i jakiś draw do wyższego strita i tak sprawdzi, bo ma oddsy, ale dodatkowo będzie wiedział,

że jeżeli na turnie board się sparuje to bardzo łatwo będzie mógł nas wyrzucić z rozdania. Natomiast nie zaryzykuje takiego zagrania,

gdy wszystkie nasze karty są dla niego zagadką.

Po trzecie – szansa na to, że trafi ten swój słaby draw (bo tylko taki możemy wyrzucić) jest zbyt mała żeby ryzykować konfrontacje za cały

swój stack z innym stritem mającym jeszcze re-drawy.

Dodatkowo dzięki temu, że zagrywamy tak jakbyśmy mieli draw, przeciwnik, który na flopie zagrywał z drawem będzie myślał, że

blank na turnie jest dla niego całkiem niezłą kartą i zabetuje znowu, bo po okazaniu takiej słabości na flopie jest dla niego jasne,

że potrzebujemy pomocy na turnie żeby sprawdzić jego kolejny bet. A jak blank może pomóc? Dlatego jak wspomniałem zwiększa się wartość

naszego re-raisu o pot na turnie, bo przeciwnicy mogą kontynuować semi-blefowanie z flopa. Czasami pojawia się bardzo korzystna

sytuacja, gdy przeciwnik dochodzi do wniosku, że przecież niemożliwe jest to żebyśmy tylko sprawdzili ze stritem na flopie i w końcu sprawdza, bądź

zagrywa all in z top setem (nasz re-raise na turnie to już 156BB, więc przeciwnik ma już bardzo blisko do zagrania swojego all ina)

Na koniec dodam, że jest to jedyny przypadek kiedy według mnie opłaca się stosować slow play w omaha (może jeszcze kareta z flopa:).

Gdy np. mamy 10,10 na flopie 10,9,9 to i tak wypłaci nam tylko zawodnik z 9, więc nie ma na co czekać. Dodatkowo pamiętajcie też, że takie zagranie

jest optymalne tylko wtedy, gdy mamy gołego strita. Jeżeli oprócz tego mamy jakieś re-drawy w postaci seta, drawu do koloru czy, wyższego strita, to

powinniśmy być usatysfakcjonowani z możliwości wrzucenia wszystkich żetonów do puli już na flopie. Często przeciwnik odsłoni strita, a my

wyluzowani będziemy tylko czekali na to, że może spadnie nasz kolor i zgarniemy cały jego stack.

Faktem jest, że niektórzy przeciwnicy grają źle, dlatego lubimy ten sport i dlatego na nim zarabiamy, ale od nas zależy, czy ich słabość wykorzystamy w 100%.

Pozdrawiam

Witek Homka 

Kod do rejestracji: POKERTEXAS