WCOOP (wreszcie?) za nami. Zastanawiam sie, czy 'wreszcie', bo tym razem – i to mimo, ze zagralem tylko 10-11 turniejow – mocno zaburzyl on moj standardowy grinding. A wszystko to z tego powodu, ze w tej edycji postanowilem skupic sie na grze w wybranych turniejach, zamiast – jak to czesto do tej pory bywalo – traktowac je jako dodatek do normalnej cashowej sesji. Pomyslalem sobie jednak, ze jezeli taka duza seria zdarza sie dwa razy do roku, to mozna poswiecic troche dni 'roboczych' i powalczyc o cash&glory w duzych turniejach. Standardowo celowalem glownie w turnieje 6max i 4max, ale do tego doszlo tez pare zwyklych niedzielnych za 215$, bo w odroznieniu od sunday million, struktura jest w nich bardzo przyjazna.
Oczywiscie nie jest latwo skupic sie na jednym turnieju i zastanawialem sie jak to rozwiazac. Przygotowalem sobie do ogladania troche odcinkow wsopa, wpt, ept, a w nocy ogladalem (glownie Yankees i Athletics) na mlb.tv. W tym roku sezon baseballa zapowiada sie naprawde pasjonujaco, playoffy tuz-tuz.
A przy okazji jedno spostrzezenie. Na mlb.tv podczas meczu mozna wybrac komentarz home lub away. Dzieki temu nawet ogladajac wyjazdowy mecz swojej druzyny, mozna sluchac swoich ulubionych komentatorow. A poniewaz ja caly czas nie do konca mam ulubiona druzyne w MLB – ogladalem glownie Marlins (ale graja fatalnie) oraz Yankees i A's – chcialem tez zobaczyc jak radza sobie Dodgersi pod wodza konsorcjum z Magic Johnsonem na czele. I tu pojawia sie ciekawostka – mecze Dodgersow komentuje Vin Scully i robi to nieprzerwanie od… 1950 roku!!! Gosc ma 84 lata. Wielki szacunek dla niego i poszanowania tradycji – nikt go z tv nie wypycha. Jest tylko jeden (dla mnie) problem. Za cholere nie daje rady goscia sluchac 🙂 Po prostu, niestety, bardzo mnie irytuje jego monotonny glos i po paru minutach sluchania mam dosyc. I w ten sposob Dodgersom na razie podziekuje 😛
W kazdym razie baseball jest dla mnie idealnym dodatkiem do sesji. Akcja toczy sie powoli, mecze trwaja po cztery godziny, a komentarz – chocby mojej ulubionej pary od Yankees – jest rewelacyjny. Goscie super analizuja sytuacje na boisku, a oprocz tego maja czas na mnostwo ciekwych opowiesci, wspomnien i anegdotek.
Ok, wracajac do WCOOPa. Poniewaz nie jestem graczem turniejowym, odrzucilem opcje grania rownolegle z turniejami z serii kilku/kilkunastu innych turniejow. Glownie dlatego, z epo odpadnieciu wole rozpoczac swoja sesje cashowa. Dlatego najczesciej dorzucalem sobie po prostu pare turbo stepow, dzieki czemu dodatkowo wygralem wejsciowki do kolejnych trzech turniejow i nabilem troche vpp. Przyjemne z pozytecznym.
Skupianie sie na pojedynczych turniejach przynioslo zamierzony skutek. Z pierwszych osmiu scashowalem cztery i pol (2 bounty ale poza kasa w jednym z turniejow). Najwieksza satysfakcje sprawil mi oczywiscie deep run w 4maxie za 215$. Oczywiscie wynik ten nie jest spektakularny i blednie w porowaniu z dokonaniami naszych rodzimych wymiataczy (o tym jeszcze ponizej), ale dal mi duzo radosci. Przede wszystkim dlatego, ze w moim odczuciu 4max jest bardzo intensywna i wymagajaca odmiana. Przez dziesiec i pol godziny gry rozegralem w nim okolo 1300-1500 rozdan z vpip okolo 45%. W tym turnieju nie ma miejsca na odpoczynek. W kazdym rozdaniu jestesmy na CO, buttonie lub blindach, sredni vpip dobrego gracza wynosi 40-50% a 3bet najczesciej kolo 15%. Lekkie 4bety i 5bety duzymi stadami lataja nisko nad ziemia. Oczywiscie szkoda odpadniecia (KK vs AK) jak sie juz jest tak blisko i gra sie tak przyjemnie, ale wszystko w swoim czasie. Na razie jestem zadowolony z prawie 100% roi w tegorocznym wcoopie.
A jezeli juz wspomnialem naszych graczy, to wielki respekt przede wszystkim dla TryToExploit. Ten chlopak ma 19 lat!!! Bodajze czwarte miejsce w generalce, mimo gry tylko w eventach holdemowych i omahowych, oznacza moim zdaniem tylko jedno – to jest juz (a co bedzie pozniej?!) po prostu gracz klasy absolutnie swiatowej! A przeciez on jeszcze nie moze nawet sprobowac swojej gry na WSOPie… Ponadto gratulacje oczywiscie dla jedynego tym razem zdobywcy bransoletki – Radzia oraz wszystkich naszych graczy, ktorzy zaliczyli stoly finalowe.
Klasa sama w sobie byly podczas WCOOPa rowniez audycje radiowe prowadzone przez Joe Stapletona. Uwielbiam tego goscia i jego poczucie humoru 🙂 Mom zdaniem byl to strzal w dziesiatke i sam tez dobrze bawilem sie sluchajac tego radia i staralem sie aktywnie brac udzial w ich dzialalnosci. Doczekalem sie rowniez wlasnego udzialu i bylem mile zaskoczony faktem, ze zostalem zaproszony na antene. Jezeli ktos ma ochote posluchac (a byl to odcinek, w ktorym Jason Mercier i Scott Seiver rozmawiaja o jakze popularnej ostatnio odmianie pokera – Open Face Chinese), to ponizej link. Warto przesluchac calosc (na pokerstars.tv jest archiwum wszystkich odcinkow), a moj wywiad zaczyna sie od okolo 57.00.
Zaangazowanie we WCOOPa spowodowalo, ze na razie we wrzesniu zagralem zaledwie 98k rozdan cashowych i pewnie bede mial w tym miesiacu max 125k. Od powrotu z BArcelony jestem (wreszcie!) powyzej ev i po ostatnich ciezkich miesiacach NIE JEST MI Z TEGO POWODU ANI TROCHE PRZYKRO 🙂
Wykres pobarcelonski (180k rak):

W sumie rozegralem juz prawie 750,000 rak na ZOOMie. Pierwsze wnioski juz mam, ale poczekam z konkretniejszym podsumowaniem do rozegrania miliona rozdan w tej odmianie, co powinno nastapic jakos na przelomie pazdziernika i listopada. Na chwile obecna wiekszosc pozytywow przemawia zdecydowanie na korzysc zooma. Ale poczekajmy, milion pewnie tez nie jest specjalnie wymierny, ale porownam go z ostatnim milionem na regularnych stolach.
Podczas WCOOPa pojawila sie rowniez promocja HM2 (trwa do konca wrzesnia), dzieki ktorej mozna po raz kolejny odnowic sobie 30dniowego triala tego produktu. Ostatnio testowalem go, kiedy zoom nie dzialal jeszcze na hm2 w 100%, a ponadto troche mniej niz w hm1 podoba mi sie w nim hud. Wykorzystalem jednak troche wolnego czasu podczas gry we wcoopie i posiedzialem troche przy hm2 i hudzie i po zakonczeniu triala przesiadam sie juz w pelni – trzeba isc z duchem czasu! 🙂
Ponizej porownanie huda z hm1 (po lewej) i hm2. Skala 1:1 – ktory czytelniejszy?

Podczas WCOOPa wybralem sie rowniez dwa razy na pole golfowe z Goralem. Przy tej okazji po raz pierwszy odwiedzilem wreszcie szumnie niedawno otworzone pole w Sobieniach Krolewskich pod Warszawa. Na pierwszy rzut oka bardzo spodobalo mi sie otoczenie i infrastruktura. Malowniczy teren w pieknych lasach i bardzo ladny domek klubowy. Nie wszystko jest jeszcze wykonczone, ale zapowiada sie naprawde niezle.
Na poczatku mialem wrazenie, ze samo pole tez jest jakies takie niedokonczone i niedopieszczone. Tymczasem okazalo sie, ze celowo jest one zaprojektowane (przez angielska pracownie) na wzor szkockich links. W zwiazku z tym stworzono wrazenie, ze …pole niczym zywcem wyjete jest ze szkockich wybrzezy, ma sztuczne wydmy, bardzo waskie faiwaye, bezlitosne roughy i bardzo duzo wody. Takie pola maja nazwe links i wydaje mi sie, ze w Polsce podobnego jeszcze nie mamy. Z kazdym kolejnym dolkiem coraz bardziej docenialem kunszt projektantow i to 'przygodowe' pole naprawde robi profesjonalne wrazenie (swoja droga spelnia wszystkie miedzynarodowe standardy i moga sie na nim odbywac dowolne zawody).
Co ciekawe, zbudowane lub bedace w budowie przy-polowe domy i apartamenty (co jest bardzo czeste przy polach golfowych na calym swiecie) zrobily na mnie jednak bardzo slabe wrazenie (i wzbudzily wielki niesmak u gorala 🙂 Napisalem 'jednak', bo w przypadku takiej inwestycji (polozonej bardzo niedaleko 'bogatych' miejscowosci jak Konstancin-Jeziorna czy Jozefoslaw), myslalem ze beda one zdecydowanie bardziej 'wyjsciowe'. A tu, nie dosc, ze sa one – moim zdaniem fatalnie umiejscowione tuz przy domku klubowym, obok glownego parkingu, przy strzelnicy, to jeszcze znajduja sie bardzo blisko siebie, a do tego wygladaja troche jak… jakies magazyny czy stodoly. Ale byc moze to kwestia gustu i sie nie znam 🙂
Ponizej pare zdjec z Sobieni:



Jak juz jestesmy przy sporcie, to jeszcze wspomne o moim planie cwiczeniowo-odchudzajacym. Minely prawie 3 miesiace, podczas ktorych – odliczajac wyjazdy, kosza, golfa i wolne niedziele (a jak!) bylem na silowni jakies 45-50 razy (i zawsze bylo to max 35-40min). Obecnie waga spadla juz definitywnie do 82kg, a czasami nawet do 81,5kg). Czyli 8-8,5kg w ciagu trzech miesiecy i to bez absolutnie zadnej zmiany w diecie (kilka razy w miesiacu pozwalam sobie na zinger menu czy pizze) i bez zadnych produktow wspomagajacych przemiane materii czy innych sterydow. Biorac pod uwage rowniez fakt, ze osoby pracujace normalnie maja zdecydowanie wiecej czasu 'do zmarnowania' niz ja, wydaje mi sie ze zrzucenie wagi jest absurdalnie proste, tylko trzeba chciec (a to pewnie jak zwykle najtrudniejsze) 🙂
Ostatnio jest jednak jedna rzecz, ktora mnie troche martwi – rozpoczynajac cwiczenia spodziewalem sie bardziej zrzucenia wagi niz przyrostu masy miesniowej, a ta ostatnia rozwija sie w zaskakujacym tempie. Prawdopodobnie w najblizszym czasie (od poczatku pazdziernika) zmienie troche zestaw cwiczen – zrezygnuje z cwiczen na klatke i rece na atlasie na rzecz podwojnego zestawu cwiczen na brzuch. Pod koniec roku – czyli po kolejnych trzech miesiacach zobacze, co dala ta zmiana, i postanowie co robic dalej 🙂
I na koniec najwazniejsze: Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od wypuszczenia NBA2k13! Zawczasu zlozylem sobie zamowienie i powiniene otrzymac egzemplarz byc moze nawet w pierwszym tygodniu pazdziernika. Ponizej oficjalny trailer (moim zdaniem zwala z nog):
I gameplay (dla hardcorowcow jak ja) w wykonaniu dwoch z pracownikow 2k – wyglada naprawde swietnie!
Powodzenia przy stolach!
DaWarsaw


![Co dzieje się na GGPoker w październiku [festiwale MTT, wyścigi NLH/PLO i inne, freerolle] Promocje GGPoker na październik](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/10/promocje-GGPoker-pazdziernik-100x70.jpg)
