Przedostatnie rozdanie…

UNIBET OPEN

W zeszłym tygodniu w warszawskim kasynie w hotelu Hyatt odbyła się kolejna impreza z

cyklu organizowanego przez firmę Unibet . Na starcie stanęło 270 zawodników, czyli więcej

niż na wcześniejszym EPT. Również Polaków wystartowało więcej ? ponad 50 graczy. Czyli

wszystko wyglądało pięknie! Trzeba przyznać, że z mojego punktu widzenia (mam nadzieję,

że obiektywnego) również pod względem organizacyjnym turniej ten wyglądał lepiej niż EPT.

Jakoś tak wszystko do siebie pasowało, nie było opóźnień, każdy wiedział co, gdzie i jak. Na

turnieju wystąpiłem oczywiście również ja. Mój występ do złudzenia przypominał mi mój start

w Mediolanie. Zacząłem bardzo dobrze, po kilku minutach zacząłem przejmować panowanie

nad moim stolikiem, jedynie jeden szalony Włoch próbował stawiać mi opór. Jak można było

się domyślać obaj szybko zbudowaliśmy duże stacki i chyba intuicyjnie nie chcieliśmy już

ze sobą walczyć w bezpośrednich starciach dbając o swoje żetony. Natomiast reszta stołu nie

umiała nas powstrzymać. Stąd nagle po dwóch poziomach miałem prawie 30k w stacku!

Jednak wszystko co piękne musi się kiedyś skończyć i przyszły dwa rozdania, w których mój

stan posiadania uległ gwałtownemu uszczerbkowi. Najpierw na wojnie blindów moje dwie

pary z flopa nie dały rady uzbieranemu przez rywala kolorowi, a chwilę później kolejny gracz

pozbawił mnie kolejnej porcji żetonów, gdy po all inach preflop moje JJ przegrało z jego AK.

Oba rozdania kosztowały mnie po około 7 tysięcy i wszystko trzeba było zaczynać od nowa.

Na szczęście poziom zawodników na moim stole był na tyle łatwy, że nie było większych

problemów z readami i unikałem kłopotliwych rozdań budując od nowa stack. I tak mijały

kolejne godziny, kolejne levele?

Gdy ogłoszono pięć ostatnich rozdań miałem 27k przy

średniej około 33k. W przedostatnim rozdaniu dostałem AK na późnej pozycji i standardowo

podbiłem preflop. Dołożył mi tylko gracz z BB. Na flopie pokazały się KJ5, w tym dwa trefle.

Mój rywal czeka, ja c-bet. On chwilę pomyślał i z jakimś takim dziwnym wahaniem przebił

mnie o kilka tysięcy. Przesunąłem swoje wszystkie żetony na środek stołu, na co on zaczął

jakąś szopkę odstawiać, przeliczać żetony po dziesięć razy, już miał foldować, żeby zaraz

łapać za żetony? Myślałem, że ma jakąś kartę w stylu KQ, może KT albo QT, ewentualnie

draw do trefli, a ten nagle z niechęcią mówi ?call? i pokazuje mi seta waletów!! Wow! I nad

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

czym on tyle myślał? Oczywiście set mu się spokojnie utrzymał i odpadłem po 9 godzinach

gry w przedostatnim rozdaniu dnia. Było mi trochę przykro z tego powodu, bo (zajadę teraz

trochę językiem Górala) grałem naprawdę nieźle przez cały dzień i wywaliłem się na sam

koniec. Ale ja nie grałem o wejście do drugiego dnia tylko o FT, więc uważam moje zagranie

za całkowicie prawidłowe w tej sytuacji. Przegrywam ? trudno, wygrywam ? jestem jednym

z liderów po pierwszym dniu. Proste. Tym razem się nie udało, ale Budapeszt już w marcu?

Poniżej kilka filmów z Unibet Open w Warszawie:

A jeśli już jesteśmy przy kolejnym Unibet Open w Budapeszcie? UWAGA!! W piątek o

godzinie 21 na Unibecie będzie można wygrać całkowicie za darmo wejściówkę do kolejnego

turnieju z tego cyklu!! Odbędzie się bowiem freeroll pod nazwą ?Unibet Open Special? o

pełny pakiet wart 2.700 euro!! Rejestracja zaczyna się na dwie godziny przed turniejem.

Zapraszam do gry!!

POJEDYNKI Z ROBERTEM K.

Kilka tygodni temu przedstawiłem Wam wywiad z Robertem Kubicą o jego grze w pokera.

Teraz nadarzyła się okazja do praktycznego sprawdzenia, co naprawdę prezentuje nasz kierowca

przy zielonym stoliku. Miałem bowiem przez kilka ostatnich dni przyjemność powalczyć z

Robertem w pojedynkach HU. I zostałem przez niego okrutnie ograny!! Szczerze powiem, że

chyba najwyraźniej nie doceniłem Roberta i podchodziłem zbyt wyluzowany do pojedynków

z nim. Okazało się, że to stary cwaniak i gra naprawdę bardzo fajnego pokera, a przy tym ma

niesamowite szczęście! Ilość kolorów, fulli i stritów, którymi mnie ?raczył? podczas naszej gry

przekraczała wszelkie granice! No cóż, okazja do rewanżu pewnie już wkrótce się nadarzy i

będę się mścił! Robert, tym razem tak łatwo ci się nie poddam!!

MY, DZIECI KOMUNY?

Ostatnio znalazłem w sieci świetną przeróbkę wielkiego przeboju Bruce?a Springsteena ?Born

in the USA?. Wrocławska kapela Snake Charmer nagrała cover tego hitu pod tytułem ?Born in

the PRL?, który pojawił się ostatnio na Youtube z teledyskiem przypominającym jak się kiedyś

w tym kraju żyło? Polecam tym starszym w ramach przypomnienia i tym młodszym, aby też

zobaczyli w jakim świecie przyszło dorastać nam, pokoleniu lat 70. i 80.

Pytanie ? kto wie skąd jest ten sygnał na samym początku teledysku?? Ja pamiętam jak dziś?

Kod do rejestracji: POKERTEXAS