Pokerowa kartka z kalendarza – Bartosz Piesiewicz drugi w Italian Poker Open (9 stycznia)

0
112
Rok temu Bartosz Piesiewicz zajął drugie miejsce na Italian Poker Open

W tym roku żadnemu z Polaków nie udało się zameldować na stole finałowym Italian Poker Open. Równo 12 miesięcy temu w Campione znakomicie spisał się jednak Bartosz Piesiewicz. Nasz pokerzysta zajął wówczas drugie miejsce i po dealu zgarnął 122.000€.

W pierwszej zeszłorocznej edycji Italian Poker Open zgromadzono 1.937 wpisowych. Do miliona euro w puli nagród trochę więc zabrakło (gwarantowana pula nagród wynosiła 600.000€), ale ponad 939.000€ do podziału między najlepszych i tak robiło wrażenie. A wśród nich znalazł się Bartosz Piesiewicz, który walkę na stole finałowym rozpoczynał z piątym stackiem.

Rozgrywka na stole finałowym rozpoczęła się bardzo dobrze dla naszego pokerzysty. Szybko powiększał stack, on był też sprawcą pierwszej eliminacji. Na dziewiątym miejscu odpadła Francesca Paccini, której walety nie utrzymały się w starciu z KQ Piesiewicza, bo na flopie pojawiła się dama.

Trzeba przyznać, że spore przeskoki w kasie znacznie wpływały na grę praktycznie wszystkich finalistów. Delikatnie mówiąc, rozgrywka była bardzo tight. Polakowi wiodło się różnie, przegrał kilka sporych pul, między innymi coinflipa AK na dziesiątki, ale miał też trochę szczęścia, kiedy jego AJ w treflach złapało na riverze kolor przeciwko AQ jednego z rywali.

Ogromny przeskok w kasie między pierwszym a drugim miejscem skłonił graczy do rozmów o dealu, gdy w grze została tylko czwórka. Oprócz Piesiewicza wśród najlepszych znaleźli się jeszcze Auouri Belgacem, Antoine Profit i Mathias Jordi. Gracze do porozumienia doszli dość szybko. Każdy zapewnił sobie minimum 75.000€, a na zwycięzcę czekały 124.000€. Chwilę później z turniejem pożegnał się Belgacem.

Na trzecim miejscu ostatecznie odpadł Profit, którego para trójek nie utrzymała się w starciu z AJ Piesiewicza. Dzięki temu Polak rozpoczynał heads-upa z Jordim z lekką przewagą, lecz wszystko zmieniło się w rozdaniu, kiedy po flopie KT3 żetony obu graczy powędrowały na środek stołu. Piesiewicz miał wówczas K9, jego rywal KQ, a turn i river nie zmieniły już sytuacji.

Po tym rozdaniu naszemu pokerzyście zostało zaledwie pięć big blindów. Raz co prawda zdołał się on podwoić, ale w ostatnim rozdaniu A4 Polaka nie utrzymało się przeciwko KJ Jordiego, bo na turnie pojawił się król. Dzięki temu to właśnie Szwajcar sięgnął po mistrzowski tytuł i 124.000€. Bartoszowi Piesiewiczowi pozostało drugie miejsce i 122.000€, co i tak jest jednak jego najlepszym wynikiem w karierze.

O pokerze pisze od 2013 roku, głównie na Pokertexas. Dziennikarstwem zajmuje się jeszcze dłużej, choć głównie w wydaniu piłkarskim i tenisowym. Pasjonat sportu i gaduła.