Dzisiaj startuje kolejna edycja Micro Millions. Przypominamy więc wywiad z Goralem, który dwukrotnie zwyciężał w klasyfikacji generalnej Micro Millions. Warto skorzystać z jego rad i powalczyć o kolejny polski triumf w generalce Micro Millions.
Wygrać klasyfikację generalną przy tak licznym gronie konkurentów wydaje się zadaniem niezwykle ciężkim, ale żeby wygrać dwie edycje Micro Millions na trzy rozegrane trzeba chyba zaprzedać duszę diabłu. A przecież taki wyczyn do swojego pokerowego CV może wpisać Team PokerStars Pro Marcin „Góral” Horecki.
Z Marcinem umówiliśmy się na rozmowę o Micro Millions i okazuje się, że nie potrzeba robić interesów z diabłem, a do skutecznej walki w klasyfikacji generalnej wystarczy perfekcyjna organizacja czasu, odrobina pokerowych umiejętności i wiele samodyscypliny. Zapraszam na rozmowę z Góralem, która może pomóc w walce w IV edycji Micro Millions, tym bardziej, że sam Góral w kolejnej edycji planuje zrobić sobie wolne.
PokerTexas: Zacząć musimy od obowiązkowych gratulacji. Teraz było łatwiej czy trudniej niż za pierwszym razem?
Góral: Dziękuję! Było łatwiej, miałem już doświadczenie z pierwszej serii to po pierwsze, a po drugie po prostu jeszcze lepiej mi szło niż podczas pierwszej edycji Micro Millions.
Jakie były różnice pomiędzy pierwszą a trzecią edycją Micro Millions?
Przede wszystkim zmienił się system punktacji. To była zdecydowanie największa zmiana, podczas pierwszej edycji było aż 10 punktów z minimalny cash, a to oznaczało, że ktoś nastawiony tylko na cashowanie turniejów miał w zasadzie zapewnioną wysoką pozycję. Doszło do tego, że podczas drugiej edycji niektórzy walczący w generalnej klasyfikacji grali „na czas”, zużywali cały time bank, nad każdym rozdaniem myśleli maksymalną dozwoloną ilość czasu, po automatycznym spasowaniu ich ręki wyskakiwali na sitout (tak zwany timeout) i zaraz wracali. To się nie podobało ani innym graczom, ani PokerStarsowi. Były nawet sytuacje, że komuś po ostrzeżeniu, że gra za wolno zawieszono na jeden dzień konto. W trzeciej edycji wprowadzono świetne zmiany w punktacji – tylko 5 punktów z min. casha i potem im dalej tym więcej punktów. Struktura punktów o wiele lepiej odzwierciedlała strukturę wypłat. Okazało się więc, że gra „na czas” przez cały turniej już nie miała sensu, natomiast najlepsze efekty przynosiła regularna gra na dochodzenie jak najdalej. Jedyne momenty gdy warto było trochę poczekać były na bublu punktowym.
Za pierwszym razem dopiero po kilku turniejach postanowiłeś walczyć w klasyfikacji generalnej, a jak było teraz? Od początku nastawiałeś się na tą walkę?
Zacząłem dość podobnie jak za pierwszym razem. Nie grałem turniejów nocnych, podobnie jak maratończyk wolałem wystartować spokojniej i zachować siły na finisz. W pierwszych dniach odpuszczałem więc turnieje nocne, dzięki temu mogłem się wyspać i cały czas grałem wypoczęty. Okazało się, że cashowanie idzie nieźle, zdobywałem nie tylko po 5 punktów, ale także 10,20 czy 25. W pewnym momencie ranking przez kilka dni był nieaktualizowany i po jego aktualizacji okazało się, że jeden z graczy (Artur Lesley) wygrywając turniej i zajmując drugie miejsce objął zdecydowane prowadzenie. Patrząc na jego grę widać było jednak, że ma on spore luki strategiczne i pod kątem punktów nie gra optymalnie i wtedy doszedłem do wniosku, że cały czas jest szansa go dogonić. No a potem przyszła wygrana w evencie PL Omaha, objąłem prowadzenie i było już wiadomo, że teraz trzeba grać tak, żeby to prowadzenie utrzymać do końca.
Ile łącznie zagrałeś turniejów w tej edycji Micro Millions?
Teraz to było 86 turniejów, a w pierwszej edycji 89, gdybym się uparł można było zagrać kilka eventów więcej. Z tego co wiem Karelli (3 miejsce w klasyfikacji generalnej) zagrał około 95 eventów, albo nawet więcej, to jest jednak już ekstremalne zmęczenie. Różnica w porównaniu z pierwszą edycją była taka, teraz było więcej turniejów nocnych i rannych i trudniej było to wszystko ogarnąć.
Wygrana przez Ciebie Omaha to był Event 62, od tamtej pory grałeś już wszystkie turnieje do końca?
Nie zagrałem czterech turniejów i to była strategiczna i przemyślana decyzja. To były dwa nocne turnieje, długo trwające freezouty, w których samo dojście do kasy zajmowało dużo czasu. Dwa kolejne to były turnieje z nocy sobota na niedzielę (przed ostatnim dniem serii Micro Millions III). Moje prowadzenie było już wyraźne, a te eventy zapowiadały się na super długie, późnowieczorne rebuye Action Hour i rozpoczynająca się po północy Omaha Hi/Lo Fixed Limit. Dzięki temu pospałem 11 godzin i ostatni dzień Micro Millions mogłem rozpocząć na świeżości. Okazało się, że w sumie w niedzielę i tak mogłem już nie grać, bo nikt nie zdobył tyle punktów, żeby mi jeszcze zagrozić.
Czyli aż tak ciężko nie było? Tu sobie odpuściłeś nocne granie, tam się wyspałeś i na luzie rozegrałeś 86 eventów wygrywając klasyfikację?
Hahaha. Warto podkreślić, że nawet gdybym nie wygrał tej Omahy tylko zaliczył zwykły cash za jakieś 10 punktów to i tak bym wygrał (przewaga Górala nad drugim w klasyfikacji Arturem Lesley wyniosła 95 punktów) pomimo tego, że rywal wygrał turniej i zajął drugie miejsce. Samo regularne cashowanie dałoby mi więc wygraną. Druga rzecz, którą chcę podkreślić to to, że zdecydowanie ważniejszą kwestią w kontekście końcowego sukcesu była ogólna, pozapokerowa strategia niż samo rozgrywanie rąk i stricte pokerowa strategia. Jeśli chodzi o to podejście pozapokerowe to wydaje mi się, że byłem zdecydowanie najlepszy.
To może podzieliłbyś się tą swoją pozapokerową strategią z naszymi Czytelnikami?
Bardzo chętnie, w czwartej edycji Micro Millions na pewno nie będę walczył o wygraną w klasyfikacji generalnej, więc mam nadzieję, że moje podpowiedzi pomogą w tym, aby w czwartej edycji również triumfował gracz z Polski.
Absolutnie pierwszym i najważniejszym punktem jest zarządzanie czasem tak, aby nie grać non-stop i znaleźć czas na odpoczynek. 95% turniejów NL Holdem rejestrowałem się w ostatnich 5 minutach późnej rejestracji. Ma to dwa plusy, po pierwsze pozwala odpocząć, jeśli bowiem odpadłem z wcześniejszego turnieju to nie zapisuję się od razu do następnego tylko mam godzinę czy dwie wolnego i mogę to wykorzystać chociażby na krótki sen. Druga sprawa to, według mnie, tego typu strategia późnej rejestracji co prawda zmniejsza szanse na zbudowanie wielkiego stacka i zmniejsza szanse na finałowy stolik to jednak zmniejsza także wariancję i mimo wszystko zwiększa szanse na cashowanie. Do turnieju rejestrujemy się na 20 big blindach i wystarczy jedno podwojenie, żeby mieć już sytuację pod kontrolą, a drugie podwojenie połączone z ostrożną grą gwarantuje już w zasadzie scashowanie. Wielokrotnie widziałem takie sytuacje, że w turnieju ze startowym stackiem 5,000 ktoś po godzinie miał 40,000, a i tak odpadał jeszcze zanim się skończyła późna rejestracja a ja jeszcze nie byłem nawet zarejestrowany.
Jeśli chodzi o turnieje Fixed Limit i turnieje w inne gry to tutaj zwykle rejestrowałem się od początku. Po pierwsze w formule limit nie da się przegrać całego stacka w jednym rozdaniu więc ta wariancja w początkowych fazach jest znacznie, znacznie mniejsza, a po drugie jeśli jest się lepszym od przeciwników to można spróbować zbudować duży stack i potem gra się łatwiej. A w grach w mniej popularne odmiany jak np. Razz ludzie robią takie błędy na początku, że aż głupio byłoby z nimi nie siąść do gry.
Coś więcej powiedziałbyś o tym zarządzaniu czasem, bo przecież nie chodzi tylko o późną rejestrację.
W tej edycji Micro Millions turnieje ranne zaczynały się o 4:00, 8:00, 10:00 i 12:00. Jeśli o 4:00 zaczynał się jakiś freezout NL Holdem to ustawiałem budzik na 5:55, wstawałem, rejestrowałem się i jak się udało podwoić to grałem dalej, a jak nie to szedłem spać i budzik ustawiałem na 9:55 i ponownie to samo, jak się podwoiłem to grałem dalej, jak nie to znowu spać i wstawałem o 11:55, aby zagrać turniej z 10:00.
Widziałem, że część moich przeciwników grała praktycznie non-stop i pod koniec narzekali oni na straszne zmęczenie. Wydaje mi się, że z czołówki byłem zdecydowanie najbardziej wypoczęty, a to przekładało się na to, że już w czasie samej gry mogłem podejmować optymalne decyzje.
Rozumiem, że jeśli zarządzanie czasem było tak istotne to żadnych innych turniejów niż Micro Millions nie odpalałeś w tym samem momencie?
Nie, nie było mowy o czymś takim. W ogóle w ostatnim czasie nie grywałem turniejów tylko Zoom-y, a one są o tyle dobre, że w czasie 2 sekund można rozpocząć grę i zakończyć. Jeśli więc nie miałem jakiś turniejów, które trzeba wyjątkowo dokładnie obserwować jak H.O.R.S.E czy 8-Game to odpalałem Zoomy.
Wiem natomiast, że śmieszny błąd popełnił Karelli, który w czasie jednego z turniejów Micro Millions odpalił sobie Big-a za $4. Odpadł z Micro Millions i potem musiał całą noc siedzieć przy Big-u, ostatecznie zajął jakieś 20 miejsce na kilka tysięcy graczy i wygrał całe $40. Był to ewidentny błąd strategiczny, z którego potem razem się śmialiśmy.
To była zresztą moja przewaga nad graczami zawodowo grającymi turnieje. Oni w pewnym momencie musieli podejmować trudne decyzje, czy opłaca im się grać o generalną klasyfikację kosztem swojej sesji, czy może grać nadal normalne sesje i być super zmęczonym? Ja, jako gracz cashowy miałem znacznie większą elastyczność.
A jeśli chodzi już o samą grę, tutaj też była jakaś specjalna taktyka, czy grałeś je po prostu normalnie, o zwycięstwo?
Jak już mówiłem, w I i II edycji Micro Millions opłacało się grać wolno, teraz po zmianie punktacji i przy tylko 5 punktach za min. cash nie było to już tak opłacalne. Natomiast w momencie punktowych bubbli trzeba było odpowiednio dostosować swoją grę i odpuszczać marginalne spoty jak np. allinowanie się z parą dziewiątek bez folding equity.
Ważne też jest, aby mieć rozpisaną tabelkę w Excelu, która oblicza nam od którego miejsca mamy zmiany w punktach. W momencie, gdy zbliżał się punktowy bubble mogłem grać ostrożniej i spokojniej poczekać na większą ilość punktów. Wydaje mi się, że większość osób z czołówki miało przed sobą taką tabelkę i grało poprawnie nie biorąc marginalnych spotów na punktowym bubblu i korzystając czasami z time banku.
Wróćmy jeszcze do wygranego przez Ciebie turnieju Omaha Pot Limit. Mówisz o tabelkach, punktowych bubblach, strategii ukierunkowanej na zdobywanie jak największej ilości punktów. W którym momencie turnieju w Omahę uznałeś, że grasz już o wygraną, a nie o punkty?
Ta Omaha była dość śmiesznym turniejem. To był turniej z rebuyami, zaczynał się o 4 rano i wiadomo było, że potrwa dość długo. Dodatkowo wtedy całą noc nie spałem, bo grałem wcześniej i miałem ten turniej nawet odpuścić. Pomyślałem jednak, że spróbuję i jeśli uda mi się mocno nabudować w rebuyach to potem będę mógł się godzinkę, dwie przespać. Stack startowy wynosił 5,000, rebuy 5,000 a add-on 7,500, a pierwszy poziom po fazie rebuy to było tylko 50/100. Oznaczało to, że nawet dwie godziny snu nie powinny wyrządzić większych szkód w moim stacku.
Miałem też to szczęście, że trafiłem na stolik, gdzie drugi gracz też chciał grać ostro i walczyć o jak największe nabudowanie się. Obu nam udało się zgromadzić stacki po 100,000, a więc po fazie re-buy mieliśmy po 1,000 big blindów. Ja pierwsze co zrobiłem to poszedłem spać i po dwóch godzinach snu ze 130,000 zostało mi 115,000, praktycznie w ogóle nie odczułem tej straty, a ciekawostką jest fakt, że drugi gracz, który tak się nabudował to w czasie mojego snu zdążył już odpaść z turnieju. Ja natomiast byłem w super komfortowej sytuacji, bowiem cashowało ten turniej 216 graczy, a gdy się obudziłem w grze było nieco ponad 400, a więc nawet dalej będąc na sit-oucie doszedłbym do kasy.
Jak już jednak wstałem to zacząłem grać i grało mi się bardzo dobrze. Spokojnie wszedłem do kasy, potem drugi poziom punktowy, trzeci poziom i to już był moment, gdy w grze zostało mniej niż 100 zawodników. W tym momencie finałowy stolik jest już na tyle blisko, że przestaje się opłacać grać tylko o punkty. Dokładniej to w tym momencie strategia punktowa zaczyna się pokrywać z grą o wypłaty, czyli zaczyna się grać po prostu o zwycięstwo.
Ciekawe było to, że przy około 30 graczach zauważyłem, że prawie wszyscy grali już tylko o przetrwanie, o jedno, dwa miejsca wyżej. Oni grali tight ja zacząłem więc grać ultra agresywnie, tu już nie chodziło nawet o umiejętności gry w Omahę, ale o czystą agresję. Wyobraźcie sobie, że grałem statystykami 55/50 i dochodziło do tego, że na bubblu finałowego stołu było kilku shortów po 3-4 big blindy i ja podbijałem jakiekolwiek 4 karty, a oni pasowali big blinda nawet wtedy gdy w stacku mieli niewiele ponad 2 big blindy. Nabudowałem się w ten sposób strasznie. Na stole finałowym był jeden gracz, który może nie grał rewelacyjnie, ale był jedynym, który wykazywał jakąkolwiek agresję i to on doszedł ze mną do heads-upa. Tak się ułożyło, że wygrałem ten turniej w zasadzie samą agresją, a umiejętności gry w Omahę nie były aż tak ważne.
Za tobą blisko 200 turniejów w I i III edycji Micro Millions. To spora dawka, wydarzyło się w ich czasie coś ciekawego, zabawnego?
Są dwie takie zabawne historie. W czasie Micro Millions I byłem na obiedzie u rodziny i tam miałem grać jeden z turniejów z rebuyami. Zdecydowaliśmy jednak, że wracamy do domu więc wyrejestrowałem się i wróciłem do domu. Chciałem się więc do niego ponownie zarejestrować, ale okazało się, że nie wyrejestrowało mnie za pierwszym razem, blindy zjadły cały stack i zostałem z turnieju wyeliminowany. No i mega tilt, turniej rebuy, faza rebuy jeszcze trwa, a ja nie mogę grać, bo już odpadłem.
Śmieszna historia miała też miejsce w ostatniej edycji Micro Millions. Artur Lesley, który zajął 2 miejsce w rankingu, w pewnym momencie zobaczył, że mu odskoczyłem w klasyfikacji i zaczął latać po moich stołach i oferować bounty za moją głowę. To oczywiście nie jest do końca fair i gdybym myślał, że to mogłoby mu w czymś pomóc to mógłbym nawet złożyć skargę. On jednak na tyle mocno zajmował się śledzeniem mojej gry i oferowaniem bounty, że w jednym z turniejów mając 7,500 po fazie re-buy zapomniał wziąć add-ona o wartości 7,500. Sam więc sobie zrobił krzywdę i pamiętam, że zaraz potem odpadł z turnieju. Także ułatwiali mi zadanie wygrania jak mogli :).
W tej edycji Micro Millions ogólnie jako Polacy wypadliśmy nieźle w klasyfikacji generalnej. W TOP-10 byli jeszcze Karelli i Palo, radzili się Ciebie jakoś? Podpowiadaliście sobie coś wzajemnie?
Zarówno Karelliego jak i Palo znam od dawien dawna więc oczywiście uwagi o strategii wymienialiśmy i nawzajem się wspieraliśmy. Wklejaliśmy sobie przegrane rozdania i tłumaczyliśmy sobie, że spokojnie, jest dużo turniejów, da się to odegrać. Szczególnie ważne było to na początku, kiedy Artur Lesley wygrał jeden turniej, potem w kolejnym był drugi i osiągnął sporą przewagę. Było wtedy małe zrezygnowanie, bo jego przewaga była duża, ale wspólnie powiedzieliśmy sobie spokojnie, on nie gra najlepiej, może jeszcze uda się go dogonić.
Pomimo wymiany opinii i podzielenia się z chłopakami moją strategią, to np. Karelli wolał grać po swojemu. Większość turniejów grał od początku, przez co zwiększał sobie wariancję i na koniec był już bardzo zmęczony. Jest to dowód na to, że wydaje mi się iż moja strategia była lepsza.
Na koniec pytanie, które muszę zadać – brat ci pomagał w czasie III edycji Micro Millions?
Hahaha. Nie, oczywiście, że nie. Jak już mówiłem w podcascie absurdalne i komiczne jest w ogóle posądzanie mnie o coś takiego. Każdą jedną rękę zarówno w Micro Millions I jak i III rozegrałem sam. Potwierdzeniem tego jest to, że części turniejów nie zagrałem, część grałem na sit-oucie bo akurat spałem no i często korzystałem z late registration. Mogę zagwarantować, że poświęcając dużo swojej pracy i czasu, można wygrać klasyfikację Micro Millions grając samemu.
Powiedz jeszcze, bo wspominałeś, że czwartą edycję odpuszczasz. To pewne? Z pewnością nasi Czytelnicy są tym zainteresowani, bo od tego zależy, czy będą mogli walczyć o wygraną, czy pozostanie im tylko walka o 2 miejsce?
To jest naprawdę trudne i wyczerpujące i na dzień dzisiejszy mam dość takiego grindu i wydaje mi się, że Micro Millions IV na pewno odpuszczam, może powalczę w piątej edycji. Wiem natomiast, że na generalną klasyfikację IV edycji ostrzą sobie zęby Karelli i Palo.
Mistrzostwa MicroMillions rozgrywane są na PokerStars. Jeśli jeszcze nie macie konta na PokerStars możecie je założyć tutaj.



![Co dzieje się na GGPoker w październiku [festiwale MTT, wyścigi NLH/PLO i inne, freerolle] Promocje GGPoker na październik](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/10/promocje-GGPoker-pazdziernik-100x70.jpg)
