O fałszywym Bernard(ynie) i prawdziwych interesach

Ave chłopcy i dziewczęta! Witam ponownie w moim kąciku lekkich niepoprawności. Nie ma to jak przyładować z teorią, niczym orzeł w transformator. W poprzednim wpisie wspomniałem o pięknym zagraniu Tapie, który zasłonił się Starsami, a już dzień później pisałem newsa o tym, że gwiezdny poker room doprowadził sprawę do końca. To jednak nie zmienia faktu, Tapie to szuja i tyle.

Zastanawia mnie natomiast jedna rzecz i to bardzo mocno. Francuski potentat uciekł praktycznie spod gilotyny. Wiedząc, że z dealu i tak nic nie będzie, mydlił ludziom oczy, czekając zarazem na cud. Ten się zdarzył, w sukurs przyszedł Isai Scheinberg i to uratowało fałszywego Bernardyna (taki pies ratownik) od blamażu oraz utraty kilku punktów na giełdach. Co zatem po tym niewypale z FTP trzyma jeszcze pana Tapie w naszej branży i popycha go do zorganizowania wielkiego turnieju na stadionie Wembley? Tak, tak, można powiedzieć, że to miłość do pokera, który jest bliski sercu Laurenta, ale przecież, gdyby to właśnie o nią chodziło, to wyszłaby ona przy okazji Full Tilta. To samo tyczy się chęci zrobienia czegoś wielkiego, niepowtarzalnego – przejęcie upadłego poker roomu nie miałoby sobie w tej materii równych.

Dzisiaj Pawcio wstawił bardzo ciekawy artykuł dotyczący spraw technicznych takiego przedsięwzięcia, jakim jest turniej na stadionie dla 30 000 chłopa i baby. Od razu począłem się zastanawiać, jaki pomimo tak wielkich niedogodności i przeszkód jest sens w organizowaniu tej imprezy. Im więcej nad tym myślałem, tym bardziej otwierały mi się oczy i zastanawiałem się, w jaki sposób Tapie zbudował swoje imperium mając takie napady irracjonalności.

Abstrahując już zupełnie od tego, czy impreza wypali, czy też nie – czy zjawią się gracze, czy się nie zjawią oraz tego, czy organizatorzy sprostają kosmicznym wręcz problemom technicznym, jakie zostały przed nimi postawione, trzeba zadać sobie jedno podstawowe pytanie: PO CO? Jaki jest sens organizowania takiego spędu? By móc się szczycić zrobieniem najliczniejszego turnieju w historii i znaleźć na kartach Księgi Guinnessa? Sami wiemy, że to nie jest specjalnie marketingowe. Wystarczy spojrzeć na te rekordowe turnieje, którymi prześcigali się Full Tilt oraz PokerStars. Kto z was pamięta, jaki jest aktualny rekord i kto sobie w ogóle tym głowę zawraca?

Popularyzacja pokera? Tak, to może być argument, ale popatrzmy bliżej. Tylko skąd nagle tyle altruizmu u Tapie, aby popularyzować branżę, w której praktycznie go nie ma – na ISPT nie zarobi, nie ma takiej fizycznej możliwości, właśnie ze względu na gwarantowaną pulę nagród. Teraz męczy mnie pytanie – dlaczego zatem? OK, mogą znaleźć się sponsorzy, ale moment, czy to przypadkiem Tapie nie jest tutaj sponsorem głównym? Wejściem w biznes jest zainteresowana jedna z francuskich stacji telewizyjnych … niezłe. Turniej organizowany przez laika w temacie, który sobie ubzdurał zbudowanie czegoś wielkiego, odbędzie się na terenie Wielkiej Brytanii i będzie relacjonowanie przez francuską telewizję. Jak to brzmi? Jak jakaś bajka rodem z Monty Pythona – powiem szczerze, że już Żywot Briana był dla mnie bardziej realistyczny.

Faktycznie, jeżeli Tapie przejąłby FTP, wówczas akcja promocyjna na tak wielką skalę miałaby sens. Rozreklamowanie poker roomu w nowych rękach, pokazanie siły sprawczej nowych właścicieli, a to mogłoby puścić w zapomnienie wszystkie wałki dokonane przez poprzednich pryncypałów. Teraz jednak? Jak dla mnie to się nie trzyma kupy.

Jeżeli sobie myślicie, że życzę źle całej inicjatywie, to oczywiście grubo się mylicie. Bardzo chciałbym, aby turniej doszedł do skutku, patrzę jednak na to wszystko z ogromną rezerwą, bo dla mnie całe zamieszanie wokół ISPT to jedno wielkie kuriozum. Życzę bardzo dobrze Tapie w tym temacie, ale nie wierzę totalnie w jego intencje, a co więcej, nie widzę żadnych intencji ani powodów, dla których chciałby bardzo mocno i z całych sił zorganizować ten turniej. Dlatego podejrzewam, że się on nie odbędzie i niestety po raz kolejny będziemy świadkami upadku idei, na którą napaliło się wielu ludzi. Czy ktoś jeszcze będzie w stanie uwierzyć w cokolwiek panu Tapie, gdyby faktycznie pomysł ISPT upadł? To było pytanie retoryczne…

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Przepraszam, czy tu biją?

Wracając teraz do przejęcia Full Tilta przez PokerStars, euforia pierwszymi informacjami już przeszła i teraz wszyscy czekamy na uruchomienie softu oraz dostęp do zamrożonej tam kasy. Uwierzcie mi, że ze swoim malkontenckim podejściem bardzo chciałem znaleźć jakieś minusy całej sprawy. Dla wszystkich, którzy narzekają tylko po to, żeby narzekać, bo nie lubią PokerStars i wyciągają przez cały czas argument o monopolu, mam tylko jedną odpowiedź – to był jedyny sposób na to, aby gracze odzyskali kasę.

Kto bowiem mógłby przejąć FTP, spłacić graczy w jednej chwili i liczyć na to, że poker room będzie jeszcze zarabiał kasę oraz odzyska dobre imię? Moim zdaniem mało było takich szaleńców. Wyobraźcie sobie teraz, że faktycznie Tapie przejmuje firmę. Moim zdaniem mielibyśmy do czynienia z masowymi wypłatami i ucieczką z poker roomu, czego również bał się francuski mogul i w porozumieniu z Departamentem Sprawiedliwości chciał zawrzeć jak najwięcej przepisów, które zapobiegałyby takim praktykom. Skończyłoby się na tym, że poker room by ruszył, gracze mogliby obracać pieniędzmi, które do końca nie byłyby ich środkami i wszystko przypominałoby grę na play money.

Kto bowiem jest na tyle szalony, aby wykupywać długi firmy, której przyszłość na rynku jest totalnie niepewna, a oczekiwane zyski przez długie lata nie pokryłyby kosztów takiej inwestycji?

PokerStars miał natomiast jeden najważniejszy atut w rękawie, atut, o którym inni mogli tylko pomarzyć. Przede wszystkim ogromny szacunek w branży, który sobie zdobyli wychodząc z amerykańskiego rynku – szybko, sprawnie i bez stresów. Natychmiastowa spłata graczy z USA podniosła maksymalnie wiarygodność firmy. Po wykupieniu FTP, gracze, którzy z innym właścicielem wypłaciliby momentalnie wszystkie swoje środki, zostaną z PokerStars. Oczywiście gigant nie uchroni się przed masowym wypływem gotówki, to nie ulega wątpliwości, ale biorąc sprawę racjonalnie – będzie to odpływ minimalny. Część z wypłaconych środków znajdzie się z całą pewnością na kontach graczy na samym PokerStars.

Jeżeli chodzi o płynność gry przy stolikach – zawsze można połączyć pulę graczy tworząc sieć i wtedy zostanie ona zachowana. Gdyby stało się tak, że ludzie masowo odchodziliby z FTP, wówczas takie połączenie zażegnałoby groźbę załamania się płynności, a tym samym zdegradowania poker roomu do miana krzaka.

Czy Starsy przypominają wam teraz dobrego Samarytanina, który robi coś bezinteresownie, aby pomóc graczom? Nie ma takiej fizycznej możliwości. To wszystko jest wykalkulowane i bardzo dobrze przemyślane. Wygląda na to, że PokerStars ma odpowiedź na wszystko, na każdy problem, czy ewentualność. Dodatkowo, rozwiązaniem tej sprawy wyczyszczą sobie papiery za Oceanem, co da im równą pozycję na starcie w przypadku ponownego otworzenia amerykańskiego rynku. Teraz mogą już szukać sojuszników na indiańskiej ziemi, którzy są w posiadaniu licencji i z impetem wkroczyć całą armią roznosząc konkurencję w proch i pył.

Monopol? Będzie, owszem, ale pierwszy raz mówię w pełni świadomie, że nie jest on zły. W zamian za odzyskanie pieniędzy, w zamian za zakończenie tej nieprzyjemnej sprawy, w zamian za usunięcie złego światła z całej pokerowej branży to ja się na ten monopol godzę. Wierzę, że ludzie z PokerStars panując nad rynkiem nie będą chcieli go zniszczyć, nie będą chcieli stać się czarnymi charakterami i zmieniać się w tyranów, którym gracze będą musieli się poddać. Bo niby po co? Odpowiedź jest identyczna, jak w przypadku Tapie i jego mrzonki o stadionach – zwykłe „po nic”.

Znowu optymistycznie mi wyszło. Cholera, jeszcze ze dwa takie wpisy i jedno „f” na końcu z nicka odpadnie. A tak na boku zupełnie, prowadziłem na FejsTłuku kącik swój „Muzyczna edukacja młodzieży”. Tytuł specjalnie taki z góry, aby trochę kij w mrowisko wsadzić. Teraz będę go kontynuował tutaj, na blogu. Dzisiaj nieco przewrotnie, żeby nie wyszło, że różowe okulary założyłem 😉 Żyję tą wspaniałą muzyką od niepamiętnych czasów i nią się dzisiaj z wami podzielę – Danzig „Tired of being alive”. Przyjemności i do następnego!

Kod do rejestracji: POKERTEXAS