Morten Mortensen – Kocham Las Vegas!

0
Morten Mortensen

Morten Mortensen na World Series of Poker bywał rzadko, ale za każdym razem odnotowywał imponujące wyniki. Ma nadzieję, że równie świetnie pójdzie mu w tegorocznym Main  Evencie.

Morten Mortensen pochodzi z Danii, a jego wygrane w turniejach na żywo wynoszą łącznie 1.189.913$. Ponad dwukrotnie więcej zarobił grając przez internet. Jego najwyższa wygrana w wysokości 210.793$ pochodzi z turnieju 3.000$ No Limit Hold'em rozegranego podczas World Series of Poker 2012. W wywiadzie opowiedział przede wszystkim o swojej miłości do Las Vegas i o turniejach, które się tam odbywają.

Atmosfera Las Vegas

– Czas w Las Vegas płynie szybciej. Wszystko tu jest inne niż gdziekolwiek na świecie. Nawet mentalność ludzi jest inna. Każdy goni za amerykańskim snem i sławą, która się z nim wiąże. Ten pościg przyciąga wielu graczy rekreacyjnych. Pieniądz oznacza tu dumę, godność i wiele innych uczuć. Nie czuję, żeby w Europie było podobnie.

Co zatem sprawia, że on sam chętnie odwiedza Las Vegas? Co sprawia, że World Series of Poker jest dla niego wyjątkowym wydarzeniem?

– Chodzi o historię. Na festiwal przyjeżdża wielu różnych ludzi, wszystko pokazywane jest w telewizji, każdy zna ten festiwal. Amerykanie uczynili go wielkim i to przyciąga. Każdy chce być jego częścią. To jest chyba mój czwarty raz, ale miałem kilkuletnią przerwę. Nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo za nim tęskniłem, dopóki nie wszedłem kolejny raz do Rio. Poker na wysokim poziomie, świetne restauracje, doskonała pogoda – mają tu wszystko co nierozerwalnie wiąże się ze stylem życia pokerzysty.

Mortensen chętnie odwiedza też inne kasyna w Las Vegas i zapewnia, że w tym mieście każdego dnia o każdej godzinie startują turnieje na wszystkich poziomach wpisowego.

– Jest tu pięć głównych kasyn, które mają własne cykle turniejów. W The Wynn odbywa się Summer Classic, Planet Hollywood ma swojego Goliatha, a Rio oczywiście zaprasza na WSOP. Jest mnóstwo turniejów o każdej porze, a ich poziom wcale nie jest wysoki. Jest dużo łatwiej niż gdziekolwiek w Europie. Amerykanie nie grają przez internet, a Europejczycy tam właśnie szlifują swoje umiejętności.

Las Vegas

Emocje na World Series of Poker

Inne turnieje w Las Vegas nie są jednak tym samym co turnieje WSOP, w których do zdobycia poza pieniędzmi są sława i złote bransoletki. Jakie to uczucie, kiedy siada się przy stole takiego turnieju i czeka na rozdanie kart?

Atmosfera jest naprawdę wyjątkowa. Ciężko to porównać do europejskich turniejów. To jest jak EPT tylko dziesięć razy większe. Ludzie są bardzo emocjonalni. Za każdym razem kiedy przegrają pulę, uderzają w stół, a za każdym razem kiedy im się poszczęści, klaszczą i krzyczą. To się nie zdarza w Europie. Duch dawnych amerykańskich graczy wciąż tu jest, oni wciąż noszą kowbojskie kapelusze, a o zagraniu w tych eventach marzyli od lat. Część z nich wygrała satelity, część oszczędzała przez kilka lat. Są szczęśliwi, że tu są.

Z pewnością nic jednak nie może równać się uczuciu, kiedy wszystkie kamery są skierowane na stół, przy którym siedzisz, a gra toczy się o naprawdę duże pieniądze.

– Byłem tu kilka tygodni temu i skończyłem siódmy w evencie short-handed za 3.000$. Było fantastycznie, ale nie miałem zbyt wielu swoich ludzi na widowni. To był mój pierwszy turniej tego lata i wielu moich przyjaciół było jeszcze w Danii. Miałem ze sobą pięciu kolegów, z których czterech nawet nie gra w pokera. Obserwowali moją grę na widowni, ale to wszystko trwało tylko jakieś 90 minut. Bardziej kręci mnie rywalizacja i gra sama w sobie niż media, więc skupiałem się na tym, co się działo aktualnie przy stole.

Morten Mortensen

Rola doświadczenia

Morten Mortensen pierwsze większe turnieje na żywo zaczął grać w 2010 roku. Co się w nim zmieniło od tamtej pory? Czy teraz jest lepszym pokerzystą?

– Kiedy byłem młodszy bardziej się wszystkim przejmowałem. Teraz przywykłem do gry, do wariancji i umiem odciąć się od mediów krążących dookoła. Zajęło mi to kilka lat. Kiedyś mnie to przerażało, dziś umiem się wyciszyć.

Wielu ludzi traktuje Main Event WSOP w sposób szczególny. Czy tak samo odbiera go Morten Mortensen?

– Kiedy osiąga się pewien wiek, ma się już doświadczenie i nie ulega się tak bardzo emocjom. To wciąż ekscytuje i marzy się o finałowym stole. Nie myślę wyłącznie o Main Evencie. Tutaj turnieje odbywają się codziennie. Wszyscy w tym mieście wiedzą o Main Evencie, nawet ci, którzy nie grają w pokera. Jest bardzo popularny, wręcz ikoniczny. Z osobistego punktu widzenia chciałbym wygrać Main Event, by dołączyć pod tym względem do Petera Eastgate'a. Też pochodzi z Danii i wygrał Main Event w 2008 roku. Jest moim przyjacielem i fantastycznym człowiekiem. Wycofał się z pokera, więc nie widuję go często na turniejach, ale gdybym wygrał, byłoby cudownie.

Morten Mortensen jak widać uwielbia Las Vegas i jest zdeterminowany, by osiągać jak najlepsze wyniki w kolejnych turniejach. Do Danii wróci z trofeum, gdyż 24 czerwca wygrał turniej z serii Wynn Summer Classic, dzięki któremu stał się bogatszy o 88.608$. Nie miałby z pewnością nic przeciwko temu, żeby w jego bagażu znalazła się jeszcze złota bransoletka największego pokerowego festiwalu na świecie.

Poker Fever

ŹRÓDŁOPokerNews
Poprzedni artykułPokerowa kartka z kalendarza – zapłacił 10.000$, aby zagrać Ladies Event (8 lipca)
Następny artykułDavid Bach zdradza sekrety gry w Seven Card Studa