Najpierw w piątek udałem się na satelitkę rozgrywaną w kasynie. Turniej 100 z rebuyami do Grand Prix z wpisowym 1,100 PLN więc wiedziałem, że z rebuyami nie ma co szaleć bo to się po prostu nie opłaca. Szybki triple up i cały turniej zagrałem tylko za wpisowe i addona. Później dość spokojna gra, stack cały czas powyżej średnie albo w jej okolicach i bez większych problemów znalazłem się w TOP-6, które wygrywało wejściówki.
Sobotnie Grand Prix zaczęło się słabo, dwa pierwsze rozdania, dwa razy łapię flush draw z gut shotem i oddaję 1,500. Potem samemu betuję niski flush draw, river daje mi piątą parę i decyduję się sprawdzić zagranie Dusiciela, który muckuje karty i wracam na stack wyjściowy. Kolejne kilkadziesiąt minut to wygrywanie małych pul i stack wzrasta do 15,000-17,000. W tym momencie nadchodzi pierwsze z ważnych rozdań, o którym rozpisywać się nie będą – w przyszłym tygodniu wrzucę je do wspólnej dyskusji. Powiem tylko, tyle, że przy blindach 150/300 zrzucam najlepszą rękę w puli na chiplidera turnieju. Po tym rozdaniu spadam do 9,000 i przez bardzo długi czas mój stack waha się w granicach 8,000-12,000.
Tutaj następuje jedno z zagrań, z których nie jestem zbyt zadowolony i po podbiciu z UTG z AhJh do 1,100 decyduję się sprawdzić allin Brt za 4,000 z hakiem. Kuba pokazuje KK, jednak A na flopie i wygrywam rozdanie. Dalej eliminuję Karelliego, który decyduje się na allin będąc na short stacku i trafia na moje KK i wskakuję na 19,000.
Kolejne ważne rozdanie ma miejsce po połączeniu stolików, kiedy dosiedli się do nas m.in Rado i Warsaw. Rado gra za 2,200 z UTG i zostaje sprawdzony przez Warsawa i Ventusa. Ja na BB mam TT i decyduję się na allin za 18,000. Warsaw sprawdził mnie z 55, stół bez niespodzianek i wskakuję na 40,000. Kilka rozdań później ponownie mam TT, podbijam z późnej pozycji, a Rado decyduje się na allin za 16,000. Sprawdzam, Rado pokazuje AJ, jednak flop idealny T-4-4 i mam już blisko 60,000 przy średniej około 35,000. W grze pozostawało 18 graczy i od tego momentu zaczyna się "My bad beat story".
Na UTG znajduję AA i gram za 3,100 na co siedzący na UTG Jerome decyduje się na niezwykle ciekawe i finezyjne zagranie allin za 40,000 z QJ. Potężna pula, ale na flopie T-8-x i od razu 9 na turn kompletuje Francuzowi strita. Maksymalne wkurzenie to delikatnie powiedziane, wygrywając tą pulę wskoczyłbym na ponad 100,000 i miał otwartą drogę do stołu finałowego.
Po kilku minutach poza stołem aby się uspokoić wracam do gry. Spokoju na długo nie zaznałem i dostaję KK, podbijam ze środkowej pozycji do 4,000 mając 23,000, a Warsaw z BB mnie allinuje. AhQh Grześka i najpierw łapie on asa, a potem kolor i odpadam z turnieju na 14 miejscu.
Już dawno żadne pokerowe bad beaty nie wyprowadziły mnie tak z równowagi, grałem dobry turniej (1 może 2 niezbyt fortunne decyzje) dodatkowo nie mogłem narzekać na brak dobrych kart i wszystko na nic, bo łapie mega bad beata do idiotycznie grającego Jeroma. Teraz na pewno kilka dni odpoczynku od gry w pokera i mam nadzieję, że w końcu trafię ten swój turniej.
I na koniec jedna tylko uwaga do tych, którzy twierdzą, że bad beaty i dziwne rozdania zdarzają się tylko w pokerze online. Gwarantuje Wam, że w pokerze live dziwnych rozdań też nie brakuje!



