Konektory w kolorze – słowo krytyki

Konektory w kolorze zazwyczaj mają w oczach pokerzystów status specjalny: otóż wielu z nich (w tym na przykład sam Daniel Negreanu) traktuje je jako potencjalną broń, która przy małej inwestycji przed flopem może przynieść niebywałe zyski później, kiedy to przeciwnik wykrwawi się ze swoimi asami czy top parą z top kickerem nie zauważając nawet, co właściwie go wykończyło. Takie podejście rzeczywiście pomaga wzbogacić naszą grę o dodatkowy element utrudniający przeciwnikom odszyfrowanie nas, trzeba sobie jednak uczciwie zadać pytanie, czy aby na pewno ręce takie zasługują jedynie na bezkrytyczny zachwyt?

I drugie ważne zagadnienie: sami otwieramy z nimi podbiciem, czy też raczej jedynie sprawdzamy cudzy raise? Raul Mestre ? jeden z najlepszych graczy cashowych w Hiszpanii, który dał się poznać polskiej pokerowej publiczności przy stole finałowym w turnieju EPT Praga 2008 ? postanowił wypowiedzieć się na temat tej ostatniej kwestii i trzeba przyznać, że ma akurat dosyć radykalne zdanie. Oddajmy mu głos:

Gracze, którzy opłacają możliwość wejścia do rozdania z konektorami w kolorze, podkreślają, jak to w przypadku trafienia flopa mogą dużo zarobić w starciu z overparami lub innymi w miarę mocnymi rękami, karty ich są bowiem trudne do odczytania – z tego też powodu (tak naprawdę mało doprecyzowanego) sprawdzają dowolne podbicia przed flopem, byle tylko trafić któryś ze swoich wymarzonych układów.

Takie podejście ma niestety jeden poważny problem: otóż zwolennicy callowania raise'ów z konektorami nie biorą pod uwagę częstotliwości, z jaką swój upragniony flop trafią oraz ile tak naprawdę oglądanie wszystkich tych mniej upragnionych flopów kosztuje! A skoro ręce tak silne jak kolor, trips, dwie pary czy strit zostają skompletowane tylko w 5,5% przypadków, oznacza to, że 19 pozostałych razy będziemy zmuszeni porzucić naszą inwestycję i raz na 20 razy trzeba będzie jakoś tych utraconych 57BB (przy założeniu, że sprawdzaliśmy podbicia za 3BB) odzyskać ? czy jednak jest to w ogóle możliwe?

Oczywiście nie zawsze zarabiać będziemy jedynie na trafionych już na flopie stritach czy kolorach: de facto zyskowne okazują się być w tym momencie semiblefy . Drawy minimum 8-outowe przyjdzie nam zobaczyć w 20% przypadków i choć powszechnie wiadomo, że agresywne rozgrywanie ich jest potencjalnie opłacalne, w praktyce pojawiają się jednak dwa czynniki, które tę opłacalność redukują. Po pierwsze zatem, gdy decydujemy się już na semiblef, jedna z rąk, która często nam dołoży, to draw do koloru na wysokiej figurze, w efekcie czego nasza wartość oczekiwana nagle spada; po drugie natomiast, ponieważ częściej zmuszeni będziemy rozgrywać drawy niż gotowe mocne układy, regularny semiblef może w końcu obrócić się przeciwko nam: gdy tylko wyjdzie na jaw, że w zakresie naszych rąk znajdują się również i słabe karty, przeciwnicy mogą nagle zacząć sprawdzać nasze semiblefy nawet z byle top parą (!). Oczywiście sama wartość naszych mocnych układów dzięki temu wzrośnie, te jednak w porównaniu do liczby semiblefów, które przyjdzie nam rozegrać, trafimy relatywnie rzadko.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet przy założeniu, iż nasze semiblefy okażą się opłacalne, nie będziemy w stanie odzyskać wszystkich straconych na oglądanie nietrafionych flopów pieniędzy: semiblefy oraz mocne układy stanowią bowiem 25% rąk, musimy zatem jakoś odzyskać 9BB z puli wartej 6BB. I tak podczas gdy każdy udany semiblef przyniesie nam zysk rzędu 12BB, semiblefy nieudane okazują się nad wyraz kosztowne: jest to kwota w przedziale 20-30BB, dlatego też musielibyśmy zarobić jakieś 25BB na gotowej ręce za każdym razem, gdy wreszcie uda nam się trafić coś mocnego.

Problem polega po prostu na tym, że semiblefy nie okazują się być tak zyskowne, jak być powinny, ponieważ ich wartość oczekiwana w momencie, gdy przeciwnik decyduje się już sprawdzić nasz bet, nie jest w rzeczywistości wystarczająco wysoka. Dla porównania, w przypadku semiblefu z AJs sprawa ma się już zupełnie inaczej: otóż mamy tutaj draw do nutsowego koloru, jeśli więc nasz przeciwnik również próbuje akurat skompletować ten sam układ, zawsze możemy jeszcze ewentualnie wygrać pulę dzięki samemu asowi jako karcie high.

Tym samym, aby móc w ogóle zarabiać, powinniśmy stosować również blefy całkowite, a także semiblefy w przypadku, gdy mamy mniej niż 8 outów na wygraną. Możemy tak oczywiście postąpić w starciu z graczami słabszymi, gdy jednak mierzymy się z przeciwnikami solidnymi i/lub agresywnymi, działanie takie niechybnie prowadzi na dłuższą metę do utraty pieniędzy.

Podsumowując, konektory w kolorze w sytuacjach, gdy tylko sprawdzamy cudze podbicie przed flopem, są w rzeczywistości rękami dużo słabszymi niż większość graczy NL zwykła sądzić: dzieje się tak, ponieważ semiblefy funkcjonują gorzej niż sobie wyobrażamy, aby więc wygrywać bez zbytniego ryzyka podejmowanego przy nadmiernym blefowaniu, potrzebowalibyśmy prawdziwego cudu lub słabych przeciwników.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS