Graniczne przygody pokerzysty

3

Team PokerStars Pro Lex Veldhuis w swoim najnowszym wpisie na blogu opisuje turystyczną wyprawę do USA ze swoim znajomym z Holandii.

W całej opowieści są dwa ciekawe fragmenty odnoszące się do pokera. W pewnym momencie swojej podróży Lex Veldhuis i jego przyjaciel zawitali do Atlantic City. Pech chciał, że żadna z kart kredytowych Lexa i jego kolegi nie działała i obaj mieli zaledwie $200.

Postanowili za te niewielkie pieniądze pobawić się w grach kasynowych. Na ruletce i automatach dopisało im trochę szczęścia i powiększyli swoje pieniądze do $700. Wtedy postanowili zasiąść do stołu pokerowego na stawkach $1/$2. Mieli niewiele pieniędzy, zamówili sobie drinki i ze względu na niedziałające karty kredytowe Lex musiał grać dość tight. To wszystko w połączeniu z ich rozmową po holendersku musiało spowodować, że widziani byli jako turyści chcący pograć w pokera w Atlantic City. Gracz, który starał się być „kapitanem stołu” za swój cel obrał sobie Lexa, nie mając pojęcia z kim do czynienia. Gdy Lex podbijał pre flop ten wyrzucał karty twierdząc „Musisz mieć asy”. Dzięki temu wizerunkowi Lex mógł przeciwko niemu dość swobodnie grać, stosunkowo często go blefować, a ten wyrzucał zawsze karty i naśmiewał się z grającego „murkiem” Team PokerStars Pro. W końcu jednak zarówno Lex jak i jego kolega przegrali buy-ina, podziękowali za grę i wstali od stołu. Wtedy jeden z uczestników gry powiedział głośno, że to była przyjemność grać z Lexem, poprosił go o parę rad i wydało się z kim tak naprawdę zawodnicy grali. Lex wspomina, że mina „kapitana stołu”, gdy zdał sobie sprawę jak bardzo się pomylił w swojej ocenie Lexa, była bardzo zabawna.

Jeszcze ciekawsza jest jednak historia, która miała miejsce na granicy pomiędzy Kanadą i USA. Celnik zadał pytanie, czym się Lex zajmuje, a gdy ten odpowiedział, że zawodowo gra w pokera celnik wypalił z pytaniem „Jesteś lepszy od Phila Ivey?”. Lex odpowiedział „Nie, nikt nie jest lepszy od Phila Ivey” i jak się okazało była to poprawna odpowiedź bowiem celnik ze śmiechem stwierdził „Ok, zdałeś egzamin”. Potem rozmowa zeszła na temat Toma Dwana, a w końcu do konwersacji dołączył drugi celnik.

Lex zabawnie wspomina też pytanie celników o to ile ma przy sobie pieniędzy i odpowiedział, że około $500. Celnicy zaczęli się śmiać i stwierdzili, że na pewno ma ich przy sobie dużo więcej, w końcu jest zawodowym pokerzystą, a gdy Lex powiedział, że to nie jest wyjazd pokerowy to celnicy z uśmiechem na ustach stwierdzili, że Lex na pewno kłamie i jedzie na jakąś grubą, nielegalną grę.

Przy okazji historii Lexa Veldhuisa można też przytoczyć historię jednego z polskich pokerzystów na lotnisku Okęcie. Okazuje się, że polscy celnicy też mają pojęcie o pokerze. Jakiś czas temu gracz ten lecąc na turniej przechodzi przez bramkę bezpieczeństwa, która dzwoni i celnik każe zdjąć bluzę. Pod spodem nasz gracz ma koszulkę PokerStars-a na co celnik zagaduje „Gra pan w pokera?”. Odpowiedź pada tak, a celnik „I jak ostatnio idzie?”. Pokerzysta czujnie odpowiada „Nie wiem, przecież w Polsce grać nie mogę. Powiem panu jak wrócę”. Celnik zaczyna się śmiać i pyta się „Na jakie turniej pan jedzie? Jakie wpisowe?”. Pokerzysta odpowiada, że €770, a dobrze zorientowany w temacie celnik odpowiada „To takie średni turniej, EPT to na pewno nie jest”. Jak widać celnicy też ludzie…

Poprzedni artykułPhil Galfond na olbrzymiej huśtawce
Następny artykułPokertour 2014 – Czas na turniej na promie

3 KOMENTARZE

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.