Fedor Holz o spadającej frekwencji w One Dropie – powód to słaba lokalizacja i komunikacja

0
Fedor Holz Big One for One Drop
fot. PokerCentral

Trwający właśnie event Big One for One Drop ma najgorszą frekwencję w historii turnieju. Według Fedora Holza problem leży w słabej lokalizacji i komunikacji z graczami. Według Niemca turniej powinien być rozgrywany w Monte Carlo.

Tegoroczna edycja Big One for One Drop zgromadziła 27 pokerzystów. To zdecydowanie mniej niż w poprzednich turniejach za 1.000.000$ rozgrywanych w Las Vegas (48 osób w 2012 roku i 42 w 2014 roku). Więcej wpisowych odnotowano nawet w turnieju w Monte Carlo, który w 2016 roku rozgrywany był tylko z udziałem zaproszonych pokerzystów (28 buy-inów). Fedor Holz jest akurat jedną z tych osób, która przyleciała do Las Vegas specjalnie na Big One for One Drop. Decyzji nie żałuje, tym bardziej, że przed finałem zajmuje drugie miejsce.

– Przyleciałem do Las Vegas specjalnie na ten turniej, więc jestem bardzo podekscytowany rozgrywką. Czuję się świetnie i chcę po prostu cieszyć się tym turniejem.

Ogólnie frekwencja jest jednak negatywnym zaskoczeniem. Według niemieckiego pokerzysty jest kilka powodów takiego stanu rzeczy. Między innymi słaba komunikacja z potencjalnymi uczestnikami:

– Wielu biznesmenów, z którymi rozmawiałem przed turniejem, nawet o nim nie wiedziało. Moim zdaniem komunikacja to ważna sprawa. Naprawdę nie było nikogo, kto byłby odpowiedzialny za dotarcie do graczy i upewnienie się, że przyjadą, a wszystko jest już dla nich zorganizowane. Opóźnienia z przelewami i problemy z gotówkową rejestracją również zmniejszyły przyjemność z gry nie tylko dla graczy rekreacyjnych, lecz również dla zawodowców. Myślę, że miało to duże znaczenie dla mniejszej frekwencji. Rozmawiamy o dziesiątkach milionów dolarów, przekazujemy to wszystko do Las Vegas w różnych walutach. Próby zorganizowania miliona dolarów przez przelewy lub gotówkę mogą być trudne.

Big One for One Drop 2

Holz twierdzi, że zapotrzebowanie na tego typu turnieje jest i będzie duże. Wszystko zależy jednak od liczby graczy rekreacyjnych – co prawda ci z najwyższych stawek i tak mają duże umiejętności, ale najlepsi pokerzyści na świecie wciąż mają nad nimi dużą przewagę.

– Gdyby pojawiło się kilka osób więcej, to ostatecznie byłoby ich prawdopodobnie około 40-50. Nie ma reguły, ilu profesjonalistów pojawiłoby się w turnieju po rejestracji jednego gracza rekreacyjnego, ale z pewnością po części tak by było.

Niemiecki pokerzysta zwrócił również uwagę na lokalizację. Według niego Monte Carlo, gdzie odbyła się poprzednia edycja turnieju, byłoby dużo lepsze.

– Wszystko ma związek z opłacalnością. Jeśli turniej ma świetną frekwencję, jest w nim około 50 graczy, a na dodatek ma lepszą lokalizację, taką jak Monte Carlo, to możliwe jest zorganizowanie eventu za dwa, trzy, cztery, albo nawet pięć milionów dolarów. Największym powodem spadku frekwencji jest według mnie właśnie lokalizacja w USA. Rozmawiałem z kilkoma osobami z innych krajów i paroma Rosjanami, którzy chcieliby zagrać w tym turnieju, lecz nie dostali wizy. Neutralna lokalizacja, na przykład Monte Carlo, byłaby świetna. Właśnie to powstrzymało niektórych przed udziałem w tym evencie.

Wicelider Big One for One Drop wspomniał również o sprzedaży udziałów. To kolejny z powodów, dla którego wpłacenie całego wpisowego w Las Vegas okazało się problematyczne.

– W przypadku tak dużego wpisowego to kłopot, ponieważ nie gram tylko za swoje pieniądze. Niektórzy ludzie płacą za udziały przez internet, inni w gotówce, a nie jest to kwota, którą po prostu można od kogoś pożyczyć. Turniej za 100.000$ nie jest problemem, ponieważ ludzie w Las Vegas mają gotówkę. Wszystko jest wykonalne, ale następnym razem dopilnuję, aby przygotować się do tego lepiej.

Dominik Nitsche pracuje nad dokumentem o high rollerach!