Jestem zagorzałym kibicem piłki nożnej, a na dodatek fanatykiem polskiej reprezentacji i w ogóle polskich sportowców. Kibicuje im pełnym sercem i mocno przeżywam wszystkie sukcesy i porażki polskiego sportu. Z tego też powodu z niesamowitym napięciem czekałem na rozpoczęcie Euro 2008.
Pierwszy mecz z Niemcami nam nie wyszedł, a może po prostu lepiej nie potrafimy zagrać, ale pomimo wielkich oczekiwań i zwykłego kibicowskiego chciejstwa ta porażka była raczej wkalkulowana więc chociaż nie była niczym przyjemnym to nie była też wielkim rozczarowaniem. O naszych dalszych losach miał rozstrzygnąć mecz z gospodarzami – Austrią…
Euro-Przekręt
Nasi zaczęli mecz słabo, a nawet bardzo słabo i tylko Borucowi w bramce zawdzięczaliśmy, że po stronie naszych strat widniało zero. Potem przyszło super podanie Smolarka, świetne zachowanie Saganowskiego, szczęśliwy rykoszet i bramka Rogera. Od bramki obraz gry naszej drużyny całkowicie się zmienił. Polacy opanowali nerwy i w drugiej połowie to my dominowaliśmy na boisku. Wydawało się, że zwycięstwo jest już pewne gdy nadeszła 93 minuta meczu i w roli głównej wystąpił mały człowieczek, który postanowił zostać austriackim bohaterem, czyli Howard Webb – tajna broń gospodarzy, austriacki napastnik przebrany w strój sędziego.
Takiego przekrętu i oszustwa na boisku piłkarskim nie widziałem od Mistrzostw Świata w 2002 roku w Korei. Najpierw powtórzony rzut wolny (za pierwszym razem nie dało się podyktować karnego?), potem gwizdek i wymyślony faul. Takich sytuacji jak starcie Lewandowskiego z austriackim aktorzyną zdarza się w każdym meczu kilkanaście. Jeśli Lewandowski faulował to co powiedzieć o tym co robił Austriak z Bąkiem w tej samej sytuacji (Bąk został sprowadzony do parteru i tego już angielski pseudo-sędzia nie widział)? To kolejna ciekawa sprawa, gdyby takiego karnego gwizdnął Rumun, Hiszpan, Grek, Rosjanin czy ktokolwiek inny sprawa też byłaby naciągana, ale Webb podobno sędziuje mecze ligi angielskiej. Parę spotkań tej ligi to ja już widziałem i to co tam się dzieje w polu karnym to jest prawdziwa wojna i jakoś w meczach nie gwiżdże się 15 karnych.
Jaki sędzia tacy jego obrońcy
Kolejna sprawa to dzisiejsze komentarze naszego skorumpowanego środowiska sędziowskiego – jak słucham co do powiedzenia o rzekomym faulu mają przyszli (zapewne) goście wrocławskiej prokuratury to aż mi się niedobrze robi. Wytyczne UEFA, ograniczanie szarpaniny w polu karnym – takie są argumenty części naszego środowiska sędziowskiego uzasadniające podyktowanie karnego. Nie znam się na wytycznych UEFA, ale w takim razie od dzisiaj oczekuję na mistrzostwach kilkunastu karnych w każdym meczu (95% dośrodkowań w pole karne powinno kończyć sie podyktowaniem rzutu karnego).
Ironia to mój jedyny sposób na obronę przed olbrzymim zniesmaczeniem, wkurzeniem i oburzeniem po wczorajszym meczu, ale postaram się teraz trochę bardziej poważnie. Przepychanie gospodarzy jak najdalej się da to nie jest austriacki wynalazek, ale wydawało mi się, że w Europie to takie szopki jak wczorajsza nie będą się działy. Nie chodzi mi tylko o karnego z kapelusza, ale również o gwizdanie każdego minimalnego kontaktu z austriackimi piłkarzami jako wolnego dla gospodarzy. Ciekawi mnie tylko jedno, czy w planach było tylko przeciągnięcie austriackich szans na awans, czy też w planach jest przepchnięcie Austriaków do ćwierćfinału? Jeśli to drugie, to mecz gospodarzy z Niemcami będzie musiał sędziować jeszcze lepszy artysta od Webba, ponieważ mierni austriaccy piłkarze na pewno nie dadzą rady Niemcom w uczciwej walce.
Kolejna sprawa to pojawiające się w komentarzach opinie, że prowadzenie zawdzięczaliśmy niesamowitemu szczęściu i umiejętnościom Boruca, a graliśmy słabo. Pewnie, że tak, ale co to ma do rzeczy. Szczęśliwie prowadziliśmy to fakt, Austriacy mogli strzelić ze 3-4 normalne bramki to też fakt, ale ich nie strzelili, a wyrównali dopiero po ewidentnym przekręcie. Dlatego ocenę gry naszej drużyny należy oddzielić od oceny zachowania sędziego.
Brudny sport
Dzisiaj z rana naszły mnie jeszcze dwie refleksje. Najpierw przypomniały mi się słowa mojego ojca, który mówi, że nie ogląda meczów polskiej ligi bo jest skorumpowana, mecze ustawione itd. Liga była skorumpowana na pewno, czy teraz jest nie wiem, ale po wczorajszym wieczorze radzę zarówno swojemu ojcu jak i osobom o podobnych poglądach zrezygnować również z oglądania ligi angielskiej i meczów pod egidą UEFA. Jak się okazuje angielscy sędziowie są nie lepsi od polskich, a UEFA w stopniu przyzwolenia na korupcję nie różni się za bardzo od PZPN-u.
Druga refleksja, która mnie naszła ma związek z pokerem. Ludzie spoza naszego środowiska z rozbawieniem reagują, na tezę, że poker to sport. Hmm po takich wydarzeniach jak wczorajsze zaczynam się zastanawiać, czy współczesna piłka nożna to sport, a poker jestem przekonany, jest dyscypliną dużo bardziej czystą i uczciwą, chociaż rywalizacja w największych turniejach toczy się również o wielkie pieniądze.
Na koniec jeszcze jeden filmik. Czy za parę tygodni pojawią się podobne filmiki o jednym z gospodarzy EURO 2008? Jak daleko posuną się sędziowie w trakcie meczu Austria-Niemcy?


