Dara O’Kearney – Przemysł pokerowy robi błąd pomijając starszych ludzi

0
dara o'kearney

Pochodzący z Irlandii pokerzysta zwraca uwagę na pewien często pomijany aspekt pokera: starszych graczy. Dara O’Kearney sam stał się profesjonalnym pokerzystą dopiero w wieku 42 lat. Teraz ma już 52 lata i opierając się na swoim doświadczeniu dostrzega problem, ale też szansę dla pokerowego przemysłu. Opowiada o tym w wywiadzie dla „PokerStrategy”.

– Jesteś znany jako jeden z najlepszych graczy MTT w historii Irlandii, a także dzięki sponsorowanemu przez Unibet Chip Race Podcast, ale być może najbardziej niesamowitą rzeczą związaną z twoją osobą jest fakt, że nauczyłeś się gry bardzo późno. Krąży wiele stereotypów o tym, że starsi pokerzyści źle grają. Ale w rzeczywistości jest prawdziwy wiek i pokerowy wiek, prawda?

– Rozumiem to, że się wyróżniam, i faktycznie uważam, że jest prawdziwy wiek i pokerowy wiek. Pamiętam, jak kilka lat temu spędzałem czas z jednym Niemcem na WSOP. Poszedł grać w evencie w Razza, usiadł przy stole, przy którym siedzieli sami starsi pokerzyści, więc powiedział „na pewno są kiepscy, bo gdyby byli dobrzy, to bym na pewno już o nich słyszał”. Pomyślałem, że ma rację, bo wszyscy znają dobrych, starszych graczy.

Denerwuje mnie to, że marketing wokół pokera skupia się na osiemnastoletnich millenialsach i tylko to się liczy. Jeżeli jednak pomyślisz czego potrzeba do gry online, to konieczny jest czas i pieniądze. Kto je ma? Starsi ludzie. A jednak zdecydowana większość marketingu zupełnie ich pomija. Po skandalach z Full Tilt i UltimateBet są oni podejrzliwi w stosunku do pokera online, a jednak wydaje się, że przemysł pokerowy nie robi nic, żeby ich do siebie przyciągnąć.

– Reakcja na Johna Hespa w zeszłym roku potwierdza twoje słowa. Jest duża różnica w tym, czego chcą klienci, a tym, co pokerowi operatorzy zakładają, że ich klienci chcą.

– Uważam, że historia Johna Hespa była wspaniała. To było dokładnie to: człowiek może mieć normalne życie (a nie spędzać 18 godzin dziennie na programami pokerowymi) i wciąż polecieć do Vegas i świetnie poradzić sobie na finałowym stole największego turnieju na świecie. To znakomita historia potrafiąca sprzedać innym pokera, w przeciwieństwie do tych, które pokazują, że to gra tylko dla młodych. W tych historiach musisz mieć 21 lat, żeby zacząć grindowanie dwóch milionów rąk i spędzać 20 godzin dziennie nad programami. To nie brzmi jak coś zachęcającego. Gdy jestem na eventach dla seniorów i mówię, że gram online, często pytają mnie dlaczego to robię. Poker online nie jest im sprzedawany jako miłe spędzanie czasu. Poker room, który stworzy społeczność dla starszych graczy powinien sobie świetnie poradzić na rynku.

John Hesp
John Hesp (foto: Pokerlistings.com)

– Twój sponsor, Unibet, zrobił podobną rzecz w stosunku do kobiet.

– Ogólnie uważam, że strony powinny przyciągać do siebie starszych ludzi w podobny sposób, jak zaczęły robić to w stosunku do kobiet. Myślę też, że te same działania miałyby większą szansę powodzenia u starszych graczy, ponieważ oni mają czas i pieniądze. Jeśli rozejrzysz się po Vegas, to zobaczysz, że wiele rzeczy kręci się wokół starszych osób. Vegas to rozumie, a z jakiegoś powodu operatorzy online całkowicie to ignorują.

– 21-latkom łatwiej jest zostać zawodowym pokerzystą, ponieważ nie mają kariery, którą porzucają. To dla ciebie musiało być najtrudniejsze, gdy zostałeś profesjonalnym graczem w wieku 42 lat?

– Nie do końca, bo akurat miałem własną firmę. Założyłem ją jeszcze przed trzydziestką. Firma zajmowała się tworzeniem oprogramowania, więc nie była bezpieczna na zasadzie, że zawsze będzie istniała, ale pozwoliła mi zarobić pieniądze, które były dla mnie parasolem bezpieczeństwa, gdyby poker nie szedł wystarczająco dobrze.

Zająłem się jednak pokerem chcąc, by było to moje główne hobby, ale nie długoterminowy pomysł na życie. Wcześniej biegałem w ultramaratonach i byłem jedną z piętnastu najlepszych osób na świecie, ale zrozumiałem, że muszę zająć się czymś innym, bo nie będę robił tego mając 50 lat. Zobaczyłem pokera w telewizji i uznałem, że zajmę się właśnie nim, ponieważ nie ma on żadnych wyraźnych, fizycznych aspektów. Uznałem, że bycie dobrym pokerzystą może zająć mi sześć-siedem lat, był to więc plan długoterminowy. Jednak od samego początku zacząłem odnosić duże sukcesy live i online, więc niecały rok po tym, gdy mój brat wyjaśnił mi, czym jest flop, zarabiałem na pokerze więcej niż w pracy. Wydawało się więc logiczne, że zajmę się tym. Miałem też oszczędności, więc gdyby poker nie wypalił, mogłem z powrotem odbudować firmę.

To, że karta poprawia twoją rękę, nie znaczy, że masz grać dalej

ŹRÓDŁOPokerStrategy
Poprzedni artykułRaport online – dwie wysokie wygrane po 25.000$!
Następny artykułConcord Masters – Artur Witecki w finale Main Eventu