Daniel Negreanu – „Zawsze mówię to co myślę”

5

Daniel Negreanu dla mniej uważnych obserwatorów pokera może wyglądać na miłego, wiecznie uśmiechniętego i żartującego ambasadora pokera. Jednak jeśli spojrzeć na jego działania i wypowiedzi dokładniej to można zauważyć, że Daniel Negreanu wypowiada się dobitnie i ostro, szczególnie na te tematy, które uważa za szkodliwe dla pokera.

Ten sposób bycia i ta otwartość w głoszeniu poglądów powodują, że Daniel ma również wielu wrogów. Do tego grona z pewnością można zaliczyć Annie Duke oraz Phila Hellmutha – dwie znane osoby z pokerowego świata, które są chyba ulubionym tematem kontrowersyjnych i ostrych wypowiedzi Daniela Negreanu.

W ostatnim numerze magazynu Poker Player zamieszczono obszerny wywiad z Danielem, w którym mówi on o wielu ciekawych i oczywiście kontrowersyjnych tematach. Zobaczmy więc co Daniel ma do powiedzenia o: Czarnym Piątku, o Annie Duke i jej nowym projekcie zawodowej ligi, a także o Philu Hellmuthcie.

„Poker online w USA nie umarł”

Opinia Daniela o „Czarnym Piątku” jest jednoznaczna. To bardzo krótkowzroczne działanie amerykańskich władz, które z pewnością nie jest dobre dla pokera online, ale jak twierdzi Negreanu zdecydowanym nadużyciem jest twierdzenie, że to śmierć pokera online w USA. To czas próby dla wielu zawodowych graczy, którzy będą musieli albo chwilowo przerzucić się na gry live, ale znaleźć sobie inne miejsce na świecie, w którym będą mogli wykonywać swój zawód.

„Jest wiele wolnych krajów na świecie, a USA akurat teraz na pewno nie należą do tej grupy. Północna Korea i USA mają ze sobą coś wspólnego” – ostro stwierdza Negreanu.

Daniel zaznacza też, że nie pozwoli, aby „Czarny Piątek” wpłynął w znaczący sposób na jakoś jego własnego życia. Przed WSOP planował grać w golfa oraz pracować i grać online. Ponieważ to ostatnie jest niemożliwe to chodził na pokera do Aria Casino, gdzie jak twierdzi gry nie były tak wysokie jakby chciał, ale i tak było to lepsze niż nic nierobienie. „Powróciłem do tego co robiłem 10 lat temu” stwierdza Daniel.

Negreanu uważa także, że „Czarny Piątek” nie wpłynął w jakiś zasadniczy sposób negatywnie na wizerunek i reputację pokera. Trochę ucierpiał wizerunek pokera online, ale stało się tak dlatego, że wielu dziennikarzy źle zinterpretowało wydarzenia „Czarnego Piątku”. Pojawiło się wiele głosów, że gra online jest złamaniem prawa, tymczasem nikogo nie oskarżono o grę online i nikt o to nie zostanie oskarżony. Jednak wśród wielu Amerykanów zapanowało przekonanie, że to właśnie gra online jest nielegalna i to w zasadzie jedyny negatywny efekt PR-owy „Czarnego Piątku”.

Daniel zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt „Czarnego Piątku”. Stwierdza on, że poprzez brak możliwości gry online powiększy się jeszcze różnica w poziomie gry pomiędzy Amerykanami i Europejczykami. Wielu Amerykanów potrafi grać poprawnego pokera, ale nic więcej – przywiązują się do tego co jest poprawne według książek i nie potrafią od tego odejść, tymczasem Europejczycy są bardziej kreatywni i dlatego też są trochę lepszymi graczami. Teraz, gdy Amerykanie nie będą mieli możliwości szlifowania swoich umiejętności przy wirtualnych stołach różnica w umiejętnościach z pewnością jeszcze się powiększy stwierdza Negreanu.

Wygrana Seidela nie powinna się liczyć oraz nie ufajcie Annie Duke

W dalszej części wywiadu Daniel przechodzi do znacznie bardziej kontrowersyjnych spraw. Na pytanie jak się czuł po tym gdy Erik Seidel odebrał mu prowadzenie na liście największych zwycięzców w turniejach live Daniel stwierdza, że w ogóle tego nie odnotował, a w jego opinii wygrane Seidela wynoszą 2,5 miliona dolarów mniej. Nie powinno bowiem zaliczać się mu triumfu w turnieju Aussie Millions $250,000 Super High Roller. Był to bowiem sztuczny turniej, ogłoszony na tydzień przed jego rozpoczęciem, a dodatkowo był to tak naprawdę turniej sit&go.

Daniel Negreanu„Jeśli grupa znajomych zagra sit&go za $1,000 to nikt ich wygranych nie będzie wrzucał do ogólnych statystyk. Turniej wygrany przez Seidela zaliczyli tylko ze względu na wysokość wpisowego” – stwierdza Negreanu.

Jeszcze ostrzej Daniel Negreanu wypowiada się o nowej inicjatywie Annie Duke i Jeffreya Pollacka. Ta dwójka tworzy zawodową ligę pokerową, z wielkimi nagrodami oraz z udziałem najlepszych pokerzystów ostatnich lat. Tymczasem Negreanu stwierdza, że liga prawdopodobnie w ogóle nie wystartuje, że Duke i Pollack nie zbiorą odpowiednich pieniędzy na nagrody. Co więcej Negreanu uważa, że ta dwójka, a szczególnie Annie Duke tak naprawdę nie wierzą w to, że ta liga ruszy. Jedyne na czym Annie zależy to wypromowanie marki, która potem miałaby się stać pokerroomem oferującym grę online. Daniel dodaje, że negatywna reakcja na pomysł Annie Duke to ogólne odczucie większości zawodowców. Annie Duke wykonała znakomitą robotę PR-ową wokół tej ligi, ale prawda jest taka, że nie ma podpisanych kontraktów z zawodnikami, nie ma umowy z żadną telewizją i nie ma odpowiedniego budżetu.

O samej Annie Duke Negreanu mówi „To osoba, którą się lubi albo nienawidzi. Ja należę do tej drugiej grupy i to się raczej nie zmieni. Nie ufam jej”.

Phil Hellmuth żyje w świecie fantazji

Kolejny temat to Phil Hellmuth. Daniel zaczyna od tego, że Hellmuth żyje w świecie fantazji i zupełnie nie zdaje sobie sprawy jak się mają jego umiejętności w porównaniu z innymi graczami.

„Chodzi dookoła i opowiada, że jest najlepszym graczem w NL Holdem. Czy wiecie jak głupio to brzmi, jeśli wokół jest ze 300 dzieciaków, którzy mogli by nim zamiatać podłogę? Wróć do rzeczywistości Phil”.

Na zarzut Hellmutha, że Negreanu niszczy swoją reputację angażując się w masę mniejszych i większych konfliktów Daniel odpowiada, że kiedy widzi iż w pokerze dzieje się coś złego to od razu o tym mówi.

„Prawda jest taka, że jeśli spojrzycie w przeszłość to okaże się, że za każdym razem, kiedy zabierałem głos w jakiejś istotnej dla pokera sprawie to zawsze miałem rację” stwierdza Negreanu.

Jako jeden z głównych problemów Phila Hellmutha Daniel wymienia to, że kiedy w końcu Phil zdał sobie sprawę, że musi do swojej gry wprowadzić pewne zmiany to uznał, że wystarczą tylko proste zmiany. Phil uważa, że wystarczy jak będzie trochę częściej reraisował, częściej 4-betował i to już wystarczy. Tymczasem w opinii Daniela musi on znacznie bardziej popracować nad swoją grą, aby nadążyć za współczesnym pokerem.

W jednym z wywiadów Phil Hellmuth stwierdził, że Daniel Negreanu zazdrości mu życia jakie on sam wiedzie. Odpowiadając na to pytanie Negreanu głośno zaniósł się śmiechem, a potem stwierdził, że na pewno nie zazdrości mu tego, że samego siebie określa poprzez to ile gwiazd i celebrytów zna. Danie nie zazdrości mu też umiejętności pokerowych, braku chęci do pracy nad sobą i poprawy umiejętności ani wybujałego ego.

„Nawet jeśli byłbym najlepszy na świecie nigdy bym o tym nie mówił. Phil Ivey jest najlepszym graczem na świecie i nie musi on o tym mówić, bo robią to za niego inni” – to opinia Daniela, która odnosi się do charakteru Phila Hellmutha.

Na koniec tematu Phila Hellmutha Daniel stwierdza, że on już nigdy nie wróci na pokerowy szczyt. Musiałby zbyt dużo nad sobą pracować, żeby zlikwidować wszystkie braki w swojej grze. „On miał braki w swojej grze już dawno temu, ale potrafił do maksimum wykorzystać błędy popełniane przez słabych graczy. Dzisiaj średni pokerzysta jest znacznie lepszy niż 5-10 lat temu i to co działało kiedyś nie działa dzisiaj. Jego poziom umiejętności spadł drastycznie, a nie wydaje mi się, żeby on zdawał sobie z tego sprawę”.

Jak łatwo się domyślić wywiadu Daniel udzielał jeszcze przed świetnymi wynikami Hellmutha na tegorocznym WSOP. Ciekawe czy dzisiaj również podtrzymałby swoje opinie…

Dzisiejsze gwiazdy są nudne

Zapytany o to jak widzi dzisiejszego pokera Daniel odpowiada, że jeśli chodzi o poziom gry, o umiejętności to jest znacznie trudniej niż kiedyś. Średni poziom umiejętności graczy bardzo się podniósł. Jednak jeśli myślimy o pokerze jako o czymś fajnym, ciekawym, intrygującym to już tak nie jest. Kiedyś za każdym znanym nazwiskiem stała intrygująca historia jego życia, takimi zawodnikami byli Devilfish, TJ Cloutier, Sammy Farha i wielu innych. Dzisiaj natomiast pytając się każdej młodej, pokerowej gwiazdy o jego historię usłyszymy „Byłem na studiach, zrezygnowałem z edukacji i zacząłem grindować na 24 stołach” – wszystkie te historie są prawie identyczne.

„Dzisiaj pokera jest trudniej sprzedać, bo przecież obserwowanie stołu finałowego gdzie siedzi sześciu identycznych gości w kapturach i ciemnych okularach jest na pewno mniej ciekawe niż obserwowanie takich osobowości jak Doyle Brunson, Sammy Farha czy Phil Hellmuth”

Na koniec Daniel Negreanu stwierdza, że sam siebie widzi jako pomost pomiędzy starymi i nowymi graczami. Dodaje, że ma głębokie wyczucie i wiedzę o tym co jest dla pokera dobre. Zdaje też sobie sprawę, że ma sporą grupę przeciwników, którym nie podobają się jego wypowiedzi jednak jak twierdzi to dobrze, bo:

„Jeśli wszyscy Cię lubią to znaczy, że nie jesteś uczciwy wobec siebie. Dla mnie bycie tym kim naprawdę jestem jest czymś z czego jestem dumny i z tego nie zrezygnuję. We wszystko co mówię naprawdę głęboko wierzę”.

Na podstawie – „Loud and proud” wywiad z Danielem Negreanu – Poker Player

5 KOMENTARZE

  1. Nie sadzilem ze Daniel’a stac na tak ostre wypowiedzi. I zgodze sie z Dypek’iem ze troszke jednak traci zarozumialstwem.

  2. wypowiedz o Philu byla przed WSOPem.

    co do turnieju superhighroller to prawda, to byl typowy sng ktory z turniejem mtt nie moze sie liczyc. Przeciez Ivey na swoje urodziny moze zrobic turniej 1mln buy in i tez znajdzie sie 20-27ochotnikow.

  3. Ja jestem ciekaw czy te wypowiedzi o Phillu to były przed czy po jego 2 miejscach w tegorocznym wsop.

  4. Dużo prawdy jest w tym co on mówi, chociaż bardzo nie spodobała mi się u niego ta wypowiedź : „Prawda jest taka, że jeśli spojrzycie w przeszłość to okaże się, że za każdym razem, kiedy zabierałem głos w jakiejś istotnej dla pokera sprawie to zawsze miałem rację” … jak dla mnie to wkrada się tutaj trochę zarozumialstwo …

Comments are closed.