Azjatycka Przygoda

0
341

Luty był pod wieloma względami symbolicznym miesiącem. Zagrałem 90 godzin w najkrótszym miesiącu w ciągu roku, co w moim wypadku jest nie lada osiągnięciem. Przy stołach spędziłem 20 dni, a więc średnia sesja trwała 4,5 godziny. O ile moja pamięć nie szwankuje, również wynik Post-Rakeback EV był najlepszym jaki kiedykolwiek odnotowałem. Jestem bardzo zadowolony ze swojej gry,  nie czuje już żadnej presji podczas gry na NL2k. Oczywiście tradycyjnie przydarzyły mi się randomowe speewy, wg moich kalkulacji w lutym przegrałem w ten sposób 3-4 tysiące dolarów USA. (nieco więcej niż styczniu, jednakże mniej w przeliczeniu na BI). Jednak z miesiąca na miesiąc pracuję nad tym aby popełniać jak najmniej błędów, zdając sobie równocześnie sprawę, iż raz na jakiś czas trzeba coś odjebać:)

Ponadto wykonałem bardzo dużo zajęć natury administracyjnej, którymi należało się zająć w tym roku. Jako, iż każde opuszczenie przytulnego gniazdka w celu dopełnienia spraw urzędowych wyciąga ze mnie życiodajną energię, zawsze miałem tendencje do odwlekania w czasie tego nieprzyjemnego doznania. Muszę jednak stwierdzić, że poziom obsługi w angielskich urzędach jest na bardzo wysokim poziomie, cały proces przebiegł gładko i przyjemnie (oprócz tego, że kilka razy trzeba było wstać przed 12 – FML:( )

Dopiąłem również większość szczegółów mojej azjatyckiej podróży. 21 marca wylatuje do Tokio, w Japonii spędzę około 2 tygodni, następnie planuje spędzić 2 tygodnie dni w Tajlandii (prawdopodobnie 10 dni na Phuket i 4 dni w Bangkoku). Jako że mój towarzysz podróży przez Japonię jest psychopatą, zapowiada się sporo przemieszczania się z miejsca na miejsce. Wstępnie plan naszej objazdówki zakłada:

– Podczas 5 dniowego pobytu w Tokio mamy zamiar zobaczyć buddyjską świątynie Asakusa oraz dzielnice Hurajuku zwaną potocznie „mekką ludzi młodych”.

– 1 dniowy przystanek w Matsumoto poświęcimy na odwiedziny Czarnego Zamku, następnie udamy się w głąb japońskich Alp aby zażyć kąpieli w Okuhida Onsen, oraz skosztować znakomitej wołowiny przyrządzanej przez właścicieli lokalu

– 2 dni w Takayamie, jak na standardy japońskie malutkie miasteczko, nastawione mocno na turystykę, jednakże z wyczuwalnym w powietrzu przywiązaniem do tradycji

– 1 dzień w Kanazawie, która znana jest z powodu Kenroku-en ( jednego z 3 najpiękniejszych w Japonii ogrodów), dzielnicy gejsz oraz wspaniałych owoców morza

– Na koniec osiądziemy na 5 dni w dystrykcie Kensai, w planie zwiedzanie zabytków Osaki i Kioto oraz jednodniowa wycieczka do Himeji/Hiroszimy

The Castle Black 😉

Na horyzoncie pojawiła się również opcja wypadu do Vegas na WSOPa. Gdy zaczynałem grać w pokera udział w ME był moim największym marzeniem, jednak w ciągu kilku ostatnich lat jakoś specjalnie nie ciągnęło mnie to tego aby odwiedzić miasto Sinatry. Jako, iż jestem brytyjskim rezydentem podatkowym mogę się cieszyć wizją 0 podatku od wygranych uzyskanych w mieście grzechu. Co prawda nie tak dawno pojawiła się informacja, iż nastąpiły niekorzystne dla graczy zmiany w tej materii, jednakże wg organizatorów wszystko pozostało bez zmian.

International WSOP players may have tax issues after ITIN rule changes

W ostatnich tygodniach złapałem muzycznego bakcyla na twórczość Sir Elton Johna, doprawdy wybitny to jegomość.

Następny wpis, już z „Kraju Kwitnącej Wiśni”

Z fartem,