Przy szklaneczce JD odc. 27 – Nie prasuje się koszuli po balu

Nie chciałem się brać znowu za temat ustawy hazardowej i opisywać nadchodzących zmian. Nie chciałem, bo wydaje mi się, że wszystko co mogłem, to już o tym napisałem i nie chciałem w kółko pisać tych samych rzeczy. Ale oczywiście życie i różne sytuacje zmuszają mnie do tego, aby jednak kilka zdań w tym temacie skreślić. Dziś więc krótko, ale treściwie.

Ostatnie tygodnie w naszym pokerze nie należą na pewno do tych najbardziej szczęśliwych, bo spadają na nas coraz częściej informacje o wycofujących się z polskiego rynku bukmacherach i poker roomach, które do tej pory były obecne w Polsce i normalnie funkcjonowały. Nadchodzi jednak termin, w którym zacznie obowiązywać nowa ustawa hazardowa i pierwsze firmy postanowiły zwijać majdan już teraz i zakończyć współpracę z polskimi klientami. Gdy informowałem o tym na swoim fanpage’u czy Twitterze dostałem kilka komentarzy w stylu „No i co z tego? Przecież i tak tam prawie nikt nie grał”, bo chodziło o mniejsze poker roomy, jak Everest czy Redbet. W życiu nie słyszałem większych głupot i ciężko mi było w ogóle zrozumieć, jak jakikolwiek gracz czy pokerzysta może wypisywać takie bzdury. Choćby grało tam jedynie kilkudziesięciu czy stu graczy, to mimo wszystko stracili oni swoje miejsce w sieci i chcąc nie chcąc muszą się teraz dostosowywać do nowych warunków. A za chwilę może się okazać, że wybrany przez nich teraz poker room również się zaraz zwinie i zabawa zacznie się dla nich od nowa.

Nie jesteśmy w stanie w tej chwili ani przewidzieć, ani nawet domyślać się, co zrobią inne firmy w związku z wejściem w życie ustawy hazardowej. Z nieoficjalnych informacji wiem jednak, że najwięksi gracze – PS, Party i 888 – czekają z decyzjami na notyfikację tego aktu prawnego przez Unię Europejską. Niektórzy mniejsi jak widać już teraz wolą się wycofać, choć np. Unibet ani myśli zamykać się na polskich graczy (przynajmniej na razie), więc ciężko wyrokować, kto zdecyduje się na taki krok, jak dwie wspomniane wyżej firmy. Co prawda polscy politycy z partii rządzącej odpowiedzialni za projekt ustawy twierdzą już od kilku miesięcy, że notyfikację mają w rękach, ale jakoś dziwnym trafem nikt nie widział jej na oczy, więc śmiało można założyć, że to bzdura. Świadczy o tym również sam termin wejścia w życie ustawy – w dwóch etapach, od 1 kwietnia i 1 lipca 2017 roku. Wyraźnie związane jest to z tym, że rząd czeka na „przyklepanie” ustawy przez UE. Co będzie jednak, jeśli takiej notyfikacji nie otrzyma? Zapewne cyrk zacznie się od początku, o czym za chwilę.

Wróćmy jednak do opinii wygłaszanych przy okazji wycofywania się Everestu i Redbeta. Pisałem już kiedyś w tekście „Jak zwierzęta w niewoli…” kilka zdań na ten temat i widzę, że wówczas do wszystkich moja opinia nie dotarła, więc powtórzę kilka zdań z tamtego artykułu teraz – sytuacja przypomina stado baranów idących na rzeź i rozmawiających o doskonałych walorach smakowych kotletów baranich. Czy naprawdę ciężko jest zrozumieć osobom komentującym w ten sposób, że za chwilę, za moment, każdego dnia, może ich samych spotkać taka sama sytuacja? Co z tego, że jeden czy drugi grają tylko na największych poker roomach? One też – mimo wszystko, choć mam nadzieję, że to nie nastąpi – mogą się zamknąć na polskich klientów z jakiegoś powodu. Mogą zostać choćby zablokowane i dostęp do nich może być wybitnie utrudniony. Mogą nie chcieć działać w Polsce ze względu na np. wymagania czy przepisy giełd, na których są notowane (a są wszystkie). Mogą po prostu olać polski rynek tylko po to, aby walczyć o wiele większy i bardziej atrakcyjny rynek amerykański, gdzie co chwila słychać o przebłyskach zainteresowania ze strony władz legalizacją pokera. Możliwości jest naprawdę sporo i wierzcie mi, że tam nikogo nie będzie interesowało, że „rysio123” czy „XgrubababaX” nie będą mogli zagrać niedzielnej sesji za pięć dolarów. Nikogo! Oni mają do wygrania na tym interesie o wiele większe pieniądze, niż rake od wszystkich polskich graczy razem wziętych.

Cała nasza nadzieja wciąż w tym, że tej notyfikacji nie będzie, bo w zapewnienia Gowina, że zaraz po wejściu w życie tej ustawy rozpoczną się prace nad jej nowelizacją (głównie w kwestii pokera właśnie) to już chyba nie wierzy nikt, nawet sam wicepremier. Ale co wówczas, gdy rzeczywiście trzeba będzie za kilka miesięcy ponownie przekonywać polski rząd o słuszności zmian w tej ustawie? Ano właśnie, tu zaczynamy wracać do punktu wyjścia…

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Kilka dni temu przeczytałem w sieci apel wystosowany przez dwóch pokerowych dziennikarzy – Kubę Suszkę i Tomka Bisewskiego – dotyczący debaty środowiska pokerowego o dalszej walce o legalizację pokera. Szczerze mówiąc uśmiechnąłem się tylko pod nosem po lekturze tego tekstu, bo przypominam wszystkim, że ja już 1 lipca 2016 roku napisałem tekst „Czas wyjść na ulicę!”, w którym apelowałem o działania na rzecz pokera ponad podziałami. Prawie osiem miesięcy temu pisałem o tym, o czym dwaj panowie wspominają dopiero teraz. Proponowałem m.in. akcję wysyłania maili do posłów, bo była to rzecz, którą każdy z nas mógł zrobić siedząc przy komputerze każdego dnia. Prosiłem o włączenie się pokerowych mediów do tej akcji i odpowiedź była prawie żadna. Nie zainteresowały się też tematem organizacje pokerowe, poza stowarzyszeniem „Poker to nie hazard” Artura Górczyńskiego. Proponowałem również, żeby Wolny Poker zorganizował pikietę pod Ministerstwem Finansów. Wtedy był na to czas! Wtedy można było o to walczyć! To o jakiej my tu teraz współpracy mamy mówić? O jakiej walce? Teraz? Ja oczywiście wiem i rozumiem, że Kuba i Tomek chcą dobrze, że nie podoba im się stan obecny i przeraża ich to, co ma zaraz nadejść. Ale teraz – piszę to z niesmakiem – jest już niestety przysłowiowa musztarda po obiedzie. Zgadzam się jednak w jednej kwestii z twórcami tego apelu – polskie organizacje pokerowe nie robią nic lub prawie nic w temacie walki o legalizację pokera i to jest z pewnością dziwne, niepokojące i zwyczajnie przykre. I najbardziej zaskakująca jest w tym wszystkim bezczynność Wolnego Pokera, bo to jednak najbardziej prężna ze wszystkich organizacji i aż dziwne, że nie wykorzystują swoich sympatyków do wspólnych działań.

W jakąkolwiek debatę środowiska nie wierzę. Zbyt wiele jest różnych pretensji, żali i niedomówień, albo wręcz zwyczajnie kłótni w naszym światku, aby razem usiąść do jednego stołu i ustalić wspólny plan działania. Każdy ma inny interes, każdy reprezentuje swój (lub cudzy) biznes, każdy ma inne pomysły i każdy co innego chce osiągnąć. Każda ze stron, która byłaby w stanie wnieść cokolwiek do tej debaty ma również – a może przede wszystkim – na taką debatę wyjebane. Gdyby było inaczej, to rozmowy w takim dużym, wspólnym gronie trwałyby już od 2010 roku…

Postanowiłem jednak, że nie będę jedynie wybrzydzał i negował słusznej skądinąd inicjatywy. Muszę więc napisać, jak ja widziałbym taką debatę, a może raczej napiszę, jakie mam pytania w związku z jej organizacją. A więc – jak ona miałaby się odbywać? Wspólne spotkanie (bo chyba nie ma to być debata medialna)? Jeśli tak – kiedy i gdzie? Kto ma to zorganizować? Kto ma poprowadzić? Kto ma przygotować program takiej debaty? Kto ma zostać na nią zaproszony? Co z ewentualnymi wnioskami zebranymi na takim spotkaniu? Co z nimi zrobić? Kto ma je przedstawić np. stronie rządowej? W jakiej formie? Kto w ogóle jest (lub będzie) zainteresowany udziałem w takiej debacie? Mam nadzieję, że odpowiedzi na takie pytania pomogą się nam wszystkim do tego apelu ustosunkować i podjąć decyzję.

Jak pisałem wcześniej – słabo widzę ten pomysł, ale oczywiście sytuacja może się zmienić. Jeśli tej notyfikacji naprawdę nie będzie i ustawa będzie musiała przejść szybki lifting, to może kilka osób pójdzie po rozum do głowy i ustali choćby zarys planu walki o normalność. Czy jednak wspomniany lifting ustawy dotyczyć będzie pokera? Czy wtedy część wczesnych pomysłów Gowina (czyli krótko mówiąc odwieczne postulaty pokerowego środowiska typu legalizacja pokera online czy rezygnacja z podatku w grach live) może wejść w życie? Może się tak stać, jeśli jakaś mądra głowa w UE powie Janczykowi „Ty, Wiesiek, Ciebie to chyba pogrzało! Monopol na pokera online? Z którego Ty sufitu te pierdoły spisywałeś? Weź to skreślaj, bo wstyd sobie robisz!”. Ale czy taka sytuacja nastąpi? Tego nie wie teraz nikt. Zamiast szykować się na zbliżający się bal, pomyślmy raczej o tym, że on się już zakończył i goście dawno się rozeszli po domach. My wciąż jednak stoimy w samych gaciach i zabieramy się za prasowanie smokingu i koszuli. A powinniśmy zacząć raczej sprzątać salę po imprezie…

Kod do rejestracji: POKERTEXAS