Parę tygodni temu mocno osłabła moja chęć do grindowania. Motywacja nie ma polegać na zmuszaniu się, ale na tym, że z zapałem robi się coś dla jasno postawionych celów. Te ostatnio trochę się zmieniają i zacząłem zastanawiać się, czy przez jakiś czas nie chcę zająć się w życiu czymś innym niż poker. Polityki i biznesu już próbowałem, i do mnie nie przemówiły, ale zostały jeszcze aktorstwo, podróżowanie, czy też szukanie oświecenia u tybetańskich mnichów 😉 Zresztą nie o tych rozterkach ma być ten wpis (może będzie o nich któryś kolejny).
Wyjechałem w Bory Tucholskie odpocząć i pomyśleć. Grillowałem, opalałem się, czytałem, analizowałem i jeździłem konno. I to ostatnie zajęcie przyniosło mi najwięcej emocji.
W ostrym galopie spadłem z konia, który zbyt mocno popędził za młodą źrebaczką. Upadek na bark skończył się złamaniem obojczyka. Od dobrych paru lat nie poczułem takiego bólu. Złamania nie są fajne.
Różne szkoły ortopedii
Była niedziela około godziny 21. Koleżanka zawiozła mnie do szpitala w Bytowie. Panie w rejestracji były na mnie złe, że nie jestem ubezpieczony. One nie wiedziały, gdzie są formularze do przyjęcia prywatnie i jak takowe wypełnić. W końcu za gotówkę zrobiono mi zdjęcie RTG, które widać obok. Zblazowany obudzony ortopeda spojrzał na nie i bez tłumaczenia mi czegokolwiek powiedział „Niektórzy tego nie tną, my to tniemy. Według mnie trzeba ciąć.”. Nasępnie oznajmił mi, że mam jak najszybciej przejść operację, bo za dzień-dwa zacznie się zrastać i trzeba będzie łamać przed operowaniem. Potem tydzień w szpitalu i 4-6 tygodni gipsu. Ale skoro jestem z Gdańska, to jedynie włożyli mnie w tymczasowy gips, żebym mógł dojechać na operację u siebie (jeden).
Koleżanka zawiozła mnie do Gdańska. W drodze byłem w dość morowym nastroju. Wizja rezygnacji z wyjazdu do Vegas, cięcia ręki aż do kości i odparzania się pod gipsem przez większość lata trochę smuci. Ale nawet się nie zezłościłem. Kumpela powiedziała mi, że to aż nienaturalne, i że powinienem w takiej sytuacji powściekać się i poprzeklinać. Był to dla mnie dobry test. Dużo opowiadam o pozytywnym myśleniu i tym, że od nas zależy jak zareagujemy; wściekanie się i marudzenie nie zmieni przeszłości, a jedynie może zatruć teraźniejszość. Łatwo tak mówić, jak wszystko się układa. „Jak jest dobrze, to jest dobrze”. Na szczęście w chwil trudnej nie złamałem się. Nie licząc obojczyka..
Wracając – około godziny 2 w nocy wylądowałem na gdańskim SORze (Szpitalny Oddział Ratunkowy). Tam ortopeda po obejrzeniu mojego zdjęcia rentgenowskiego i tego, że włożyli mnie w gips, złapał się za głowę. Powiedział mi, że o operacji nie ma mowy, bo w 99 przypadkach na 100 obojczyk zrasta się dobrze bez niej, a złamań bez przemieszczenia od nastu lat nie wkłada się w gips, bo on bardziej szkodzi niż pomaga. Kazał mi przyjść następnego dnia rano, żeby mi ten gips zdjęli . Zamiast niego dostałem ortezę zwaną ósemką ortopedyczną (dwa).
Po czterech dniach zaczęła puchnąć mi ręka. Dziwny widok. Moje palce zaczeły zamieniać się w serdelki jak u przeżywionego amerykanina. Zniknęły mi te kreseczki, które są pomiędzy paliczkami 😛 Ponieważ na SORze z okazji Euro była kolejka na minimum 6-7 godzin (sic!), to pojechałem na Akademię Medyczną na KOR (Kliniczny Oddział Ratunkowy). Tam zrobili mi serię badań, żeby sprawdzić, czy nie robią mi się skrzepy lub inne badziewia. Krew trzęsącą ręką pobierała mi praktykantka i robiła to dość długo, aż obejrzał się lekarz i stwierdził, że to już dawno by starczyło. „Miało być tylko do tej kreseczki”. „Aaacha”. Po trzech godzinach usłyszałem, że moje wyniki są „ Ni w pięć, ni w dziesięć”. Nawet nie zwróciłem im uwagi, że powinno być dziewięć. Zrobiono mi kolejne zdjęcie. W końcu dwóch lekarzy niepewnie zgadło, że pewnie od tej ósemki puchnie mi ręka, więc kazali mi ją zdjąć, a zamiast niej założyli mi tzw. opatrunek Desaulta (trzy).
Tak jak po samym wypadku się nawet nie zezłościłem, to teraz zaczynałem już rzucać mięsem. Nieszczęśliwy wypadek jestem w stanie zrozumieć. Gorzej z tą cholerną niepewnością, gdy nikt nie jest w stanie mi powiedzieć, jak ma wyglądać i jak długo ma trwać leczenie, gdy w ciągu tygodnia mam n-tą diagnozę i plan leczenia, do tego niepewne.
W końcu w poniedziałek, tydzień po wypadku, poszedłem na wizyte do dra Marka Krzemińskiego. Jest on ordynatorem ortopedii w Kościerzynie, podobno jednej z najlepszych w Polsce, a raz w tygodniu przyjmuje prywatnie w Gdańsku. W końcu on ze mną sensownie pogadał i opowiedział mi, że nie ma jednoznacznej wykładni jak leczyć złamany obojczyk poza tym, że na pewno nie operacjami ani gipsem. Wytłumaczył mi co daje każdy z opatrunków i zalecił mi ortezę ramienną typu Desault-Gibortho, czyli mniej więcej to, co założyli mi na KORze, tyle, że z pianki, takie co można zdejmować do mycia się (cztery).
Za miesiąc mam zdjęcie kontrolne, potem miesiąc rehabilitacji, a pełną sprawność osiągnę najwcześniej po pół roku. Nie jest to błogosławieństwo, ale przynajmniej wiem co i jak, i mam plan działania. A oto skrótowe zestawienie moich przygód:

Podsumowując – parę rad od serca
- W razie jakiegokolwiek wypadku, jeżeli musicie, to zgłoście się na Oddział Ratunkowy, ale niech wykonają tam *minimum* zabiegów. Nie dajcie się operować, o ile nie jest to konieczne.
- Sprawdźcie w Internecie / innych źródłach, kto jest dobrym i cenionym specjalistą w waszym regionie, i jak najszybciej udajcie się do niego, żeby prowadził wasz przypadek.
- Zasięgnijcie opinii co najmniej dwóch lekarzy. To nie będzie standardowe, jak pójdziecie do lekarza, a w momencie, jak będzie chciał przejść do jakiegoś zabiegu, to powiecie „Nie, dziękuję, najpierw spytam jeszcze kogoś innego”, ale tak trzeba zrobić.
- Każdą wizytę każcie rejestrować, żeby była z niej dokumentacja. W razie braku ubezpieczenia miejcie gotową odpowiedź na bezsensowne pytania, np. „Pracuję jako informatyk w Nevadzie” i nie zgadzajcie się na wilczą przysługę przyjęcia bez rejestracji, bo za darmo, czy coś innego.
Do Las Vegas na.. satelity
À propos pracy w Nevadzie. Między Polską a USA nie ma umowy o braku podwójnego opodatkowania. Od każdej wygranej powyżej $5000 IRS ściąga od razu 30%. W efekcie tego granie na WSOPie nie ma specjalnie sensu. Mamy jedynie 70% swojej akcji na start, bo resztę od razu „sprzedajemy” z markupem 0.0 rządowi amerykańskiemu. Taki podatek od bycia Polakiem (a jest ok. 30 innych narodowości, które nie mają tej nieprzyjemności).
Mimo to, jeszcze zanim się połamałem, dałem się namówić na wyjazd do Las Vegas. Rok temu po wizycie w Mieście Grzechu dostałem niesamowicie pozytywnego życiowego i zawodowego kopa. Zdecydowałem, że chcę takowego dostać jeszcze raz i szczęśliwie łamanie się nie pokrzyżuje mi planów.
Poza tym znalazłem coś, co jednak mogę grać bez płacenia tego morderczego podatku – satelity. W Rio w satelitach wygraną nie są pieniądze, czy nawet wejściówki do Main Eventu, ale żetony turniejowe, nazywane lammers. Tak jak T$ na PokerStars można wykorzystać je jako wpisowe do dowolnego eventu. Ponieważ będę miał w Vegas sporo znajomych grających WSOPy, to będę mógł im te żetony odsprzedawać. Tak więc od 26 czerwca do połowy lipca grać będę:
- satelity STT: http://www.parttimepoker.com/wsop-live-satellites-a-guide-to-single-table-satellites
- satelity MTT: http://www.wsop.com/2012/satellites/index.asp
Życzcie mi szczęścia 😉 Jak bardzo dobrze mi w nich pójdzie to może nawet zagram Main Event, który po uwzględnieniu opodatkowania jest gdzieś w okolicach 0EV.
Połamane pisanie
Aktualnie praca przy kompie nie jest dla mnie najwygodniejsza. Zebranie się i stworzenie tego wpisu zajęło mi ponad tydzień. Mimo to będę starał się od czasu do czasu skrobnąć, jak mi tam za oceanem. Nie dojdę LoChecka w tym, jak fantastycznie on relacjonuje swoją przygodę, ale spróbuję wystawić mu jakąś konkurencję.
Mam nadzieję, że pracownicy lotnisk nie będą mi robić problemów na bramkach, twierdząc, że przemycam w opatrunku 3 Meksykańców i 2 kilo koki. A jak tak, to będę miał od razu temat na następny wpis 🙂
Żyjcie długo i osiągajcie profit
Grasiu
PS – Projekt zrobienia mental hand histories z czytelnikami PT, który przedstawiłem w poprzednim wpisie, jest nadal aktualny, ale z racji unieruchomienia prawej ręki niestety odsunie się on w czasie do sierpnia. Mam już wstępnie wybrane 3 osoby/tematy, ale nadal możecie tam zgłaszać propozycje.


![Co dzieje się na GGPoker w październiku [festiwale MTT, wyścigi NLH/PLO i inne, freerolle] Promocje GGPoker na październik](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/10/promocje-GGPoker-pazdziernik-100x70.jpg)
