W czasie ostatnich kilku tygodni dość często miałem przyjemność brać udział w różnego rodzaju turniejach pokerowych live. Były to zarówno mniejsze turnieje jak codzienne eventy w Hiltonie, czy inaugurujący Strefę Live turniej w Hyattcie jak i większy turniej ogólnopolski cyklu USOP. Prawie każdy z tych turniejów miał jeden czynnik wspólny, który nie wpływał dobrze na atmosferę podczas gry…
Zachowanie, o którym mowa to swego rodzaju wywyższanie się przez niektórych graczy oraz nagminne opieprzanie przeciwników prawie za każdym razem, kiedy ośmielili się zabrać pulę przekonanemu o swoich wielkich umiejętnościach i nieomylności "pseudoprosowi".
Co ciekawe tego typu zachowania nie doświadczyłem podczas turnieju o największą stawkę z wymienionych, czyli na USOP. Natomiast na turniejach z niewielką ilością osób i z niewielkim wpisowym takie zachowanie było dosyć częste. To co mnie szczególnie dziwi to fakt, że autorami takich zachowań byli zawodnicy, którzy starają się stwarzać pozory bycia "zawodowcami" lub "półzawodowcami", a pieniądze do wygrania w tych turniejach nie były przesadnie wielkie. Co więc wpływa na takie, a nie inne zachowanie?
Jeśli już wykluczamy stawkę turnieju i zszargane nerwy po bad beacie (swoją drogą to i tak ciężko mi uwierzyć, że gracz w każdej przegranej puli ma lepszą rękę startową, jak niektórzy próbowali za wszelką cenę udowadniać) pozostaje nam zaledwie kilka możliwości determinujących takie zachowanie: trash talking, chamstwo, przerośnięte ego i chęć wiecznego udowadniania, że jest się lepszym od innych.
Z moich obserwacji wynika, że trash talking także możemy wykluczyć, ciężko mi wyobrazić sobie osobę trashującą z premedytacją, która sama aż kipi z emocji i grozi jej to, że zaraz eksploduje. Zwykłe chamstwo i brak kultury osobistej pewnie jest częstszą przyczyną obserwowanych przeze mnie zachowań, jednak ja osobiście uważam, że największą rolę odgrywa tutaj chorobliwa wręcz chęć udowodnienia za wszelką cenę, że jest się osobą nieomylną, która zawsze wie i robi wszystko lepiej od innych. Po wygranych rozdaniach lub podczas nie grania osoba taka potrafi być miła, kulturalna i nie zatruwa atmosfery niepotrzebnie sączącym się jadem, jednak gdy tylko dotknie ją przegrana, nawet niewielkiej ilości żetonów to potrafi wyrzucić z siebie całą masę negatywnych opinii o przeciwniku, który ośmielił się sięgnąć po żetony "gwiazdy".
Mnie osobiście takie sytuacje nie przeszkadzają, dają mi tylko powód do śmiechu z takiego gracza. Każdy gracz (wyjątkiem jest Phil Hellmuth :P), który ma w planach przynajmniej udawać, że jest "pokerowym wyjadaczem" wie, że bad beaty się zdarzają, że słabych graczy jeśli nie przez wzgląd na kulturę osobistą to na fakt, "nie pukania w akwarium" się nie opieprza i nie "edukuje" podczas rozgrywki przy stole pokerowym. Wiem jednak, że tego typu zachowania szczególnie dla początkujących graczy działają odstraszająco i mocno zniechęcają nowych graczy do przychodzenia na rozgrywki live. Mam więc nadzieję, że aroganckich, a czasami chamskich zachowań będzie przy pokerowym stole coraz mniej, a już z pewnością takie zachowania są całkowicie niepotrzebne w turniejach promocyjnych, które robione są głównie z myślą o początkujących.
Na koniec jeszcze jedna uwaga dla zdenerwowanych "zawodowców", w konfrontacjach A-K kontra A-8 i tym podobnych słabsza ręka i tak ma ponad 20% szans na wygraną, więc to, że czasami przegrywacie z dominującą ręką nie jest jakimś niesamowicie pechowym zrządzeniem losu i warto się do tego przyzwyczaić. W innym przypadku może warto pomyśleć nad zmianą zajęcia, powinno to wyjść na dobre zarówno pokerowemu frustratowi jak i jego rywalom, którzy nie będą musieli dłużej znosić kretyńskich uwag.



