REKRUTACJA
Kolejne pytanie, na jakie trzeba było sobie odpowiedzieć brzmiało ? czy jest jeszcze ktoś na
tyle porąbany co ja, żeby dziś grać w karty? Na wszelki wypadek wrzuciłem informację na
forum i z mojej bogatej książki telefonicznej w komórce zacząłem wybierać co większych
świrów. W końcu nie na darmo moi koledzy mówią o mnie ?Warszawski Pokerowy Telefon
Zaufania?, co jest zgodne z prawdą, bo jeśli coś się gdzieś dzieje live to ja raczej o tym wiem.
Jako jeden z pierwszych mojego zaufania nie zawiódł Pawcio, na którego można w ciężkich
chwilach liczyć. Po chwili moja komóreczka zaczęła odbierać sygnały od innych chorych na
grę, aż w końcu mogłem oznajmić światu, że jednak skład się uzbiera i coś zagramy. Nice!
Cała ekipa spotkała się w liczbie ośmiu osób tuż przed 19 w punkcie zbiórki. Skład nie był
może zbyt liczny, ale za to waleczny, między innymi znany warszawski murek AArtino,
znawca gier wszelakich i dziwnych Lukro (nieoficjalny mistrz świata w grze w 5-kartową
omahę hi/low na trzy flopy i tego typu wynalazki) czy też nieobliczalny ?chinese poker pro
player? Losadamos. Jak już wspomniałem był też Pawcio, szybko ochrzczony przy stole jako
?mistrz studa?. Jedyne, co w tym stwierdzeniu się zgadzało to fakt, że rzeczywiście, wybierał
ciągle seven card stud, a że grał jak baran, więc do stada pasował :).
JAK NA POLIGONIE
Turniej dealer?s choice to specyficzna odmiana gry. W jej skład wchodzą: holdem, omaha,
seven card stud, crazy peaneapple i holdem double flop. Oprócz texasa wszystkie gry grane są
w pot limicie co grę troszkę komplikuje sytuację, bo niestety krupierzy w Olympicu do tej
pory na hasło ?raise o pot? reagują dziwnymi odruchami. Kończy się to tym, że przy stole
trwa teleturniej ?Wielka Zgadywanka?, w której to krupier siedzący przy stole gra z graczami
w zabawę polegającą na zgadnięciu ile wynosi obecnie pot. A że wszędzie czają się na
biednego krupiera pułapki i zasadzki to porusza się on jak po polu minowym ? boi się, że jak
nie zgadnie to mina pod nim wybuchnie! Pół biedy jak sytuacja wygląda na stole tak, że leżą
blindy, jakiś call czy dwa i ktoś woła ?pot?. Gorzej, jak nie daj Panie Boże, ktoś tego gracza
podbijającego spróbuje zaraz przebić! Ooooo! To już wyższa szkoła jazdy! To już trzeba mieć
przynajmniej ze dwa fakultety na dobrych uniwersytetach, żeby tak skomplikowane działanie
policzyć. Najciekawiej jest wówczas, gdy i ten podbijający nie do końca ?kuma czaczę?! Wtedy
zabawa rozkręca się na całego! Wzajemne licytowanie się gracza i krupiera to jedna z lepszych
scenek kabaretowych, serio! A trzeba wziąć pod uwagę fakt, że zachciało nam się grać w takim
turnieju w Nowy Rok, tuż po Sylwestrze! No nie powiem, było to widać? Niektórzy
pracownicy kasyna wyglądali jak zmory, w worach pod ich oczami można by było przemycić
w sumie pewnie z tonę kokainy z Kolumbii, a za red bulla połowa z nich oddałaby zapewne
pensję. A tu taka matematyka! Ech, jesteśmy jednak okrutni?
NA POLU WALKI
Jak już w tytule dzisiejszego odcinka napisałem w Nowym Roku za wiele się w obyczajach
panujących przy stole nie zmieniło. Schemat był taki sam jak ostatnio ? najpierw mała strata,
potem megastack, faza oddawania i wypad na bubble?u. Jako, że założyłem sobie wybieranie
tylko omahy to w nią właśnie, mając wtedy pozycję, chciałem wygrywać. Założenie dobre,
wykonanie bardzo dobre. Już pierwsze rozdanie, a ja dostaję AAT9 w dwóch czarnych
kolorach! Grube bicie, kilku chętnych i flop Axx z dwoma treflami! Mniam! Pula moja! Przy
następnej okazji pożegnaliśmy już pierwszego kolegę, który za nic nie chciał mi uwierzyć, że
mój set waletów jest lepszy od jego pary waletów i postawił na to cały swój stack. Przyjąłem
jego żetony z pokorą?
Mając już amunicję zacząłem wielkie polowanie. Ofiary wystawiały
mi się same na strzał, nie wierząc na przykład, że co z tego, że ktoś ma seta waletów z flopa
jeśli ja mam 3 5 w treflach i czwórkę na flopie? Przecież chyba logiczny dla wszystkich jest
fakt, że zaraz przyjdą dwójka i as, prawda? Zresztą magia 3 5 była dziś ze mną i wygrałem
na tą kartę kilka dobrych rozdań. Po ostatnim razie, gdy zabrakło mi wiary w jej moc i moich
przeprosinach dla Maria musiałem się nasłuchać od niego wielu gorzkich słów, więc dziś nie
ryzykowałem i od razu z ta kartą atakowałem przeciwników. Dzięki takiej grze nabudowałem
stack do wysokości około 35 tysięcy, czyli 3,5 raza więcej niż mieliśmy na początku. I jak
zwykle dramat zaczął się od prób wyrzucenia z gry shortów. Kilka nietrafionych drawów,
jedno rozdanie, w którym Lukro zabrał mi mnóstwo żetonów trafiając na riverze fulla do
mojego najwyższego koloru z flopa i tak z 35 zrobiło się nagle 15 tysięcy i trzech zawodników
w grze. W końcu mój as z królem nie wytrzymuje naporu 4 9 na flopie A94 w rozdaniu w
crazy peaneapple?a i odpadam pierwszy przed kasą. Tak naprawdę to nawet mnie to nie
wkurzyło, bo chodziło mi raczej o dobra zabawę, a tej mieliśmy naprawdę pod dostatkiem,
bo śmiechu było co niemiara. Długo będę pamiętał teorię jednego z graczy na temat tego
dlaczego zagrał all in w studa mając tylko parę piątek. Przepraszam was, ale ja nie potrafię
tego wam przekazać? Może za parę lat, jak już będę dobrym graczem to to do mnie dotrze.
PRZYSZŁE EKSPERYMENTY Z ARBUZAMI
Podczas turnieju dowiedzieliśmy się, że kasyno wprowadza do swojego arsenału kilka nowych
gier. Szczególnie jedna nam się bardzo spodobała ? watermelon! No już sama nazwa jest
śliczna, po peaneapple?u mamy kolejny owoc! A i zasady są podobne ? gracz dostaje cztery
karty jak w omahę, ale jedną wyrzuca po flopie, a drugą po turnie. Rany, już się nie mogę
doczekać! Wstępnie na jutro jest ustawiony stolik cashowy tylko w tą grę na stawkach 1/1.
Nie chcę nawet myśleć, co się będzie działo?
9999999999999999999
hmmm Warsaw czy Ty powiedziałeś Danizowi, że sie podzielicie?? bo prowokuje jak może:)JD miły wpisik, a watermelon to będzie niezła zabawa:)
racja:) liczb dokładnie nie pamiętam, ale sama sytuacja warta poświęcenia jedynego “nieligowego” wtorku na turniej Dealer’s Choice w Hiltonie:))
Tak było tylko inaczej! 🙂 Zagrywający myślał, że ma być 1500, a było 1350 🙂
nabardziej mi się podobało, jak jeden z graczy kłócił się z krupierem ile wynosi pot, gracz podbijający uważał, że 1350, krupier 1100, Jack spytał “ile??” na to gracz postanowił, że jednak 1150, a krupier, że 1250, Jacku załamując ręce: “ile??”, gracz już cały czerwony, nad głową krupiera czarne chmury z parującego mózgu, wreszcze któryś trafił 1500:) (150+300+300)*2 hurra!! wszyscy odetchnęli za ulgą.. no kabaret nieprzeciętny:)
z tym watermelonem brzmi fajnie, sie od razu upewnie: wyrzucanie kart nie po samym wylozeniu flopa czy turna, tylko jak w crazy pineapplu po licytacji na danej ulicy? czy jednak nie? 🙂 jesli nie, to ja wole crazy watermelona :>
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.