Poker stał się na tyle globalnym zjawiskiem, że co jakiś czas możemy przeczytać o różnego rodzaju badaniach naukowych dotyczących pokera.
Jednym z najnowszych jest badanie profesora Gerharda Meyera z Uniwersytetu w Bremie. Profesor po przeprowadzonych przez siebie badaniach uznał, że poker jest grą, w której decydujące znaczenie na wynik rozgrywki ma szczęście.
Profesror Meyer uznał, że różnego rodzaju gry dzielimy na te, w których o wyniku decyduje tylko szczęście (np. ruletka), tylko umiejętności (np. szachy) oraz te, w których występuje i szczęście i umiejętności. Do tej ostatniej grupy zaliczył pokera i postanowił zbadać jak dużą rolę odgrywa w nim szczęście i umiejętności.
W tym celu grupę 300 graczy (dobrych, średnich i słabych) usadził przy 6-osobowych stolikach i śledził wyniki rozgrywanych przez nich rozdań. Wyniki badań profesora były zaskakujące:
- ze złymi kartami dobrzy gracze przegrywają mniej niż słabi (tu jest wszystko ok)
- ze średnimi kartami obie grupy graczy radzą sobie tak samo
- mając dobre karty jednak to słabsi gracze potrafili wygrywać z nimi więcej niż ci dobrzy
Wniosek jaki profesor Meyer wyciągnął z tych badań brzmiał „Pokerzyści przeceniają znaczenie umiejętności, a poker to przede wszystkim gra szczęścia”.
Być może nad wnioskami wyciągniętymi przez Meyera można by się zastanawiać i dyskutować z opinią profesora, gdyby nie jeden dość istotny fakt. Doświadczenie przeprowadzone przez naukowca trwało 60 rozdań!!! Wydaje się, że tylko ten fakt całkowicie dyskredytuje całe badania oraz wyciągnięte przez Meyera wnioski.



