Turniej na promie – Dzień finałowy

Zakończyła się wielka pokerowa impreza na promie, o tym jak było, kto się bawił, a kto wygrał pisze Fizoloff.

O godzinie 3:00 przy bardzo ostrym bujaniu oraz kilku wizytach w toalecie, zakończył się pierwszy turniej na promie z serii PokerTour!

To był bardzo długi dzień, podczas którego wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Prowadzenia przechodziły z rąk do rąk, a suckouty oraz bad beaty mnożyły się, jak króliki w deszczową pogodę. Ten dzień to przede wszystkim historia Gumisia. Takiej opowieści nie wymyśliłby sam Walt Disney i nie bez kozery gracz ten nosi tak bajkowy nick. Poza tym, że grał bardzo dobrze, to miał tyle samo pecha, co farta i po wielu perypetiach doszedł do heads-upa z Kilianem. Ale od początku.

Gumiś zaczynał dzień, jak to w każdej bajce bywa od sielanki. Prowadził sobie chłopak w turnieju z całkiem porządnym stackiem, który był niemal tak wielki, jak stany posiadania graczy cash – czyli blisko 100 BI. Początek jednak nie był zbyt dobry dla niego. Najpierw kart brakowało, później stolik był ciężki, bo Barry siedział i Ciejas nawet oraz kilku graczy, którzy mieli więcej serca do gry, niż umiejętności, ale sercem tym zdobywali wiele. Gumiś swoje prowadzenie stracił bardzo szybko i oscylował w granicach średniego stacka, do momentu aż nie starł się z Jackiem – Poznaniakiem, który reprezentował … bardzo radosny styl.

Jacek sobie po prostu grał, sprawdzał, nie patrzył na stacki, nie patrzył na pule, ale miał czutkę i co najważniejsze trafiał. Gracz, który prezentuje tak, że tak się wyrażę – niestandardowy sposób gry jest odbierany zazwyczaj jako fish, donk, amator lub jak to Rado określił – gracz niedzielny. Jackowi faktycznie wchodziło wszystko, potrafił sobie zlimpować z K-2, a następnie sprawdzić all-in za 12 BB na zupełnym lajcie. Tak właśnie wyleciał wcześniej wspomniany Rado, który popisał się niewymowną dyplomacją nie używając słów nieparlamentarnych.

Jacek niszczył wszystkich, jak leciało. Na bubble'u sprawdzał rywali, podwajał shortów, a następnie z jakimś piknikowym układem wywalał deepstacków, którzy nie mogli mu uwierzyć. Tak sobie facet zaliczał swingi to góra to dół i w końcu po pęknięciu bubble'a doszedł do stolika finałowego z trzecim stackiem. Ale zostawmy go na razie.

PaloŚwietnie radziła sobie nasza eksportowa trójka, czyli Ciejas, Barry oraz Grigorek. Pomimo mocnego eksponowania swojej bardzo hałaśliwej natury oraz ekscentrycznego zachowania, które – mówiąc delikatnie – nie wszystkim pasuje, panowie owi grali bardzo dobrze. Niestety zabrakło nieco szczęścia przed bubblem. Barry, który prowadził w środkowej fazie dnia przegrał kilka flipów, popisał się niezbyt fortunnym 3-betem, a następnie odpadł próbując coś ukraść. Grigorek grał również dość rozważnie, ale niestety na skilla Jacka z Poznania nie starczyło farta i ten gracz również stracił wszystko niedługo przed kasą.

Najbliższy uratowania honoru bywalców EPT był Ciejas, który jednak przegrał sobie jakiegoś flipa i był bardzo zdziwiony, gdy mu powiedziałem, że odpadł na jedną pozycję przed bubblem. Paliwa było dość, a może nawet za dużo, aby zaczaić, że gdy jest 13 graczy w stawce, a 11 miejsc płatnych, to lepiej nie robić dziwnych rzeczy.

Bubble ciągnął nam się dość długo. Przede wszystkim przez frywolność Jacka, który grał sobie limpując i sprawdzając shortów, jakby siedział w domu przy piwku i grał na play money na Kurniku. Hand-for-hand trwał około godziny i w końcu wysypał się jeden z shortów, który nie życzył sobie, aby umieszczać go w relacji, a tym bardziej eksponować zdjęcie.

Finałowy stolik miał liczyć sobie 10 miejsc, jednakże w tym samym momencie na dwóch semi finałach odpadło dwóch graczy i tym sposobem wyłoniła nam się najlepsza dziewiątka turnieju. Oto owi jegomoście oraz ich stacki:

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

1. Palo – 91 000

2. Daniel – 120 000

3. Kilian – 375 000

4. Smakosz – 192 000

5. GrzechuTG – 128 000

6. Jacek – 323 000

7. Fsn – 238 000

8. Gumiś – 212 000

9. Sebastian – 413 000

Start stolika finałowego był bardzo ostrożny. Nawet Jacek, który wcześniej poczynał sobie bardzo radośnie, pasował ręce przed flopem i większość akcji kończyła się na pierwszej rundzie licytacji. W końcu jednak się posypało. Najpierw padli Daniel oraz FSN. Ten pierwszy był już krótki, natomiast ten drugi zdążył się skrócić po kilku 3-betach i w końcu padł ofiarą Jacka.

Wtedy prowadził właśnie poznański jegomość, któremu wszyscy zazdrościli trafionych flopów oraz cudownych riverów. Ale i na niego przyszła pora. Parę bardzo kiepskich zagrań, kilka marnych sprawdzeń i nasz bohater ostatecznie zakończył swoją przygodę z turniejem na promie na 7. miejscu.

Gracze odetchnęli z ulgą. Jacek bowiem psuł dość poważnie ich poczucie pokerowej estetyki przy stole i w końcu nasze chłopaki mogły się zająć uprawianiem niemalże pokera sportowego wzbogaconego przez pewną dawkę Holywoodu – w tym mistrzem był właśnie Gumiś, który celebrował większość swoich decyzji do granic możliwości.

GrzechuTGJani stwiedził, że gra powinna zakończyć się w okolicach godziny 22:00, może 23:00. Jak na złość jednak shorty się podwajały i nikomu za bardzo się nie śpieszyło do domu, bo niby jak ktokolwiek miałby do tego domu z promu pojechać przed czasem. Kolejne godziny mijały jedna za drugą. W końcu ciśnienia nie wytrzymali Palo oraz Smakosz. Ten pierwszy wsunął za 2 BB z T-7o siedząc na CO i dostał sprawdzenie od Grzecha, który z big blinda sprawdzał z any two praktycznie – tym razem były to lepsze Q-8. Pomimo tego, że na flopie spadła dziesiątka, to jednak na riverze sprawiedliwości stało się za dość i Grzechu dostał damę, która zakończyła karierę Palo.

Smakoszowi natomiast pękła żyłka bardzo wyraźnie. Open raisem rozpoczął Gumiś, a Smakosz dołożył z dużej w ciemno. Na flopie Qs Tc 3h Smakosz zdecydował się na donk beta za 3/4 puli. Gumiś dość długo myślał i w końcu sprawdził, aby zobaczyć 8s na turnie. Gdy Smakosz ponownie zaatakował – tym razem za 100 000, zostawiając sobie za sobą około 250 000, Gumiś wsunął za ponad pół miliona. Smakosz przez chwilę pomyślał, a następnie pokazując, że ma już dość tej gry dołożył z A-T. Gumiś jednak pokazał rakiety A-A i po blank riverze zabrał cały stack rywalowi.

Niedługo później odpadł Grzechu, a dosłownie dwa rozdania po nim z turniejem pożegnał się Sebastian. Ten drugi miał totalnego pecha do dam. Dostał ich kilka w całym turnieju i … przegrał znaczną większość, jeżeli nie wszystkie. Tym razem miał pecha w starciu z Kilianem, który po open raise Sebastiana z buttona, wsunął z K-Q siedząc na big blindzie. Seba pokazał Q-Q, więc Kilian, który miał znacznie mniej żetonów od rywala powoli szykował się do drogi. Na flopie bez zmian, ale na turnie spadł Kx, który dał mu lepszą parę i mocne podwojenie. Seba odpadł chwilę później przegrywając flipa z Kilianem i ostatecznie budując go do około 1 100 000. Gumiś miał w tym momencie około 1 000 000, więc stacki były bardzo wyrównane.

Wtedy rozpoczął się heads-up. Jednakże Gumiś oraz Kilian zdecydowali się podzielić po równo pota i zapewnić sobie po 11 000 oraz zostawić 1100 w puli dla gracza, który zdobędzie pierwszy tytuł mistrza PokerTour. Po kilkunastu minutach poszły all-iny. Kilian odsłonił pocketa 4-4, natomiast Gumiś K-Q. Board nie pomógł bajkowemu stworowi, który po raz kolejny przegrał w tym turnieju flipa i tym sposobem Kilian został mistrzem PokerTour na promie!

Serdecznie gratulujemy! A oto ostateczna klasyfikacja:

Miejsce Nick Wygrana w PLN
1 Kilian 11,000 + 1,100*
2 Gumiś 11,000
3 Sebastian 6,550
4 GrzechuTG 5,250
5 Smakosz 4,450
6 Palo 3,650
7 Jacek 2,850
8 FSN 2,350
9 Daniel 1,950

*Kilian i Gumiś zrobili deal zostawiając 1100 dla zwycięzcy.

Kilian

Kod do rejestracji: POKERTEXAS