Wyjazd do Valencii byl dla mnie zasluzonym odpoczynkiem. Przez pierwsze trzy tygodnie marca zagralem 175k rozdan plus sporo MicroMillions i turniejow 6max. Mozna bylo zrelaksowac sie na sloncu a nawet poopalac na plazy (czego jednak nie zrobilem) podczas gdy podobno w Polsce padal jeszcze nawet snieg. W dzien bylo nawet 28-30 stopni, ale w wieczory ochladzalo sie i temperatura spadala czasem do 8-10 stopni.
Wyjazd byl wypoczynkiem, bo turniej zakonczylem na pierwszym dniu a i tradycyjnie podczas moich wyjazdow na turnieje live po odpadnieciu z turnieju glownego nie dotykam sie zadnych sideeventow i cashowek na zywo. Nie po to jade w ladne i cieple miejsce, zeby potem siedziec calymi dnami w piwnicy – od tego mam grinding w domu 🙂
Pierwsze pare poziomow mialem w miare spokojne i nawet nie zauwazylem, ze przy moim stole siedzi jeden z najlepszych europejskich golfistow – Sergio Garcia.

(strzalka na zdjeciu wskazuje mnie, a nie Sergio Garcie)
Tak naprawde zorientowalem sie, kto to jest w chwili gdy Sergio wpakowal sie w grube rozdanie (jego QQ vs AA) i przegral z 80% zetonow. Do tej pory gral dobrze (jak na amatora (?) nawet bardzo dobrze) i mial spokojnie ponad 30k. Po chwili zbieglo sie pare osob relacjonujacych turniej i doznalem olsnienia, potwierdzonego u jednego z blogerow. Kiedy juz mialem nadzieje na mila pogawedke dotyczaca golfa i postanowilem sobie, ze za nic w swiecie nie powiem mu o moim absurdalnym zakladzie sprzed paru lat, podbilem minraisem z utg+1 z AJ, wszyscy spasowali, a Sergio dolozyl z bb. Bylo to dokladnie nastepne rozdanie, w ktorym golfista przegral QQ vs AA. Flop z gatunku przyjaznych KQT, Sergio check, ja bet, on call. turn jakas blotka i Sergio gra c-r allin! oczywiscie snapuje i widze K z jakas blotka i rywal nie ma outow. Stety i niestety. Widocznie udzielil mu sie troche tilt. Po fakcie zastanawialem sie troche, co wlasciwie Hiszpan robi w tym turnieju, skoro za dokladnie tydzien rozpoczynal sie chyba najwazniejszy turniej golfowy na swiecie – Masters w Auguscie w Georgii. Przeciez to 9 godzin roznicy czasowej, plus przelot, plus aklimatyzacja, plus jakies treningi itp. Ale jak widac nic to, siadam do relacji z Augusty w nastepny czwartek, a tu Sergio twardo gra i nawet mial chyba -4 po dwoch dniach.

Z tego co czytalem, gral jednak z jakas infekcja palca i potem juz nie poszlo mu tak dobrze. Swoja droga, wyczytalem rowniez, ze swojego czasu wielu znawcow uwazalo go za potencjalnego rownego przeciwnika dla Tigera, ale mimo 22 wygranych i drugiego miejsca w rankingu, sprawy nie potoczyly sie potem wedle jego mysli.
Dla mnie wyeliminowanie Sergia rowniez okazalo sie poczatkiem konca. Pare rozdan pozniej odpadl kolejny gracz po mojej prawej i przez chwile gralismy shorthanded i gralo mi sie fajnie. Zaraz potem nasz stol zostal uzupelniony o nowych graczy, a ja podbilem kilka rak z rzedu i zgarnalem kilka malych pul. Juz przy pelnym stole dostalem JJ na utg, znowu podbilem do 600 i dostalem chyba 3 czy 4 calle, na co jakis mlodziak z bb odpowiedzial squeezem do jakos 2700-2800. Zostalo mu kolo 12-13k. Pozostali gracze, ktorzy mnie sprawdzili mnie po 10-11k, a ja jakies 23k. Z mojego punktu widzenia wygladalo to tak, jakbym dla nowych graczy przy stole mial wizerunek jakiegos maniaka, wiec bylem pewien, ze mlodziak wcale nie musi miec tam zadnego monstera. Call raczej odpadal, bo i tak musialbym stackowac sie na niskim flopie, a nie ma po co ryzykowac ani dodatkowych sprawdzen z tylu ani zagwozdki na flopie z a, k czy q. Zreszta, squeezer mial w sumie 40-50bb, wiec uznalem, ze najlepsza bedzie tu izolacja allin. Zagranie super standardowe w cashowkach, byc moze w turniejach mniej standardowe. Squeezer pokazal KK a ja spadlem na okolo 25bb.
Za chwile nasz stol zostal rozwiazany, a na nowym akcja byla superagresywna. Dwa razy wsunalem AJ i AQ bez callerow, a potem zrobilem resteala z AT z B vs bigstack LAG CO, ktory podbijal 70% rak. Mial akurat TT i to by bylo na tyle.
Po turnieju odbyla sie konferencja prasowa na stadionie Valencii, na ktorej cierpliwie wyjasnialem niuanse tego nieszczesnego rozdania JJ vs KK:

Po raz kolejny okazalo sie, ze na turnieju bylo kilkunastu Polakow (dwoch skonczylo main event w kasie, byly tez sukcesy w sideeventach). Dla mnie cos takiego jest od zawsze bardzo przyjemne, bo pamietam jeszcze czasy, kiedy kazdy wyjazd Polaka na w miare wiekszy turniej byl czyms niezwyklym i sporo osob z utesknieniem wyczekiwalo relacji i wynikow. Teraz (od paru lat) mozna na slepo jechac na jakikolwiek turniej z wpisowym 1ke+ i zawsze bedzie tam spora grupa Polakow, z ktorych czesc w ogole sie z tym nie afiszuje, tylko traktuje to jako chleb powszedni. Tutaj spotkalem znajomych graczy, dla ktorych przykladowo byl to kolejny (drugi-trzeci) turniej zaliczony podczas jednego wyjazdu! Wiekszosc z tych graczy to zreszta turniejowi wyjadacze, ktorzy znakomicie sobie radza w turniejach zarowno w sieci, jak i na zywo, dodatkowo dobrze sie przy tym bawiac. Niby jest to juz standard od dluzszego czasu, ale dla mnie osobiscie jest to niezmiennie mile. W moich prehistorycznych czasach bylo to odlegle marzenie.

A to z kolei jeszcze odrobine mialo wspolnego z zapytaniem, ktore dostalem ostatnio od ekipy, ktora w grudniu krecila moj krotki filmik o grze w teamie online. Rozkladaja oni material na czynniki pierwsze i szukaja potencjalnych informacji, ktore moglyby posluzyc do montazu filmu. Zapytali, czy jest to mozliwe, abym byl pierwszym profesjonalnym pokerzysta w Polsce (oczywiscie mowimy o erze nowozytnej, internecie itd). Troche sie nad tym zastanawialem, rozmawialem z woyem, ale chyba jest to nie do sprawdzenia. Zawodowo zaczalem grac w polowie 2004 roku. Wiem, ze juz wtedy byli bardziej doswiadczeni gracze, byl cykl turniejow planetowych, bylo troche graczy grajacych juz na PS (pamietam, jak Autarkis vel Cauley opowiadal mi o zlotych czasach gry na PS, kiedy o danej godzinie odbywaly sie darmowe sng, w ktorych kazde miejsce premiowane bylo nagroda pieniezna), byl sukces komornika w pierwszym sezonie EPT, ale nie mam pojecia, czy ktos z tych osob gral zawodowo, czy byla to po prostu kwestia rozrywki i ewentualnie dodatkowego przychodu. Autorow filmu nie interesowaly tez potencjalne kwestie jakichs podziemnych gier w 5-card itp, poniewaz jest to zupelnie niesprawdzalne oraz nie dotyczy nowoczesnego pojecia poker pro, gdzie nacisk polozony jest na gre w sieci. Wydaje mi sie wiec, ze na pewno bylem jednym z pierwszych, ale czy pierwszym, tego sie juz chyba nie da stwierdzic. Wszelkie wspominki mile widziane. Pamietam tez, jak jakis czas temu, gdy Soprano nakrecil ze mna wywiad na tlpoker i troche tam wspominalismy, pojawil sie komentarz, ze nam – graczom z tamtych czasow – nalezy si eszacunek chocby za to, ze bylismy pokerowymi pro w okresie, kiedy nikt w Polsce nie wiedzial jeszcze, co to wlasciwie znaczy 🙂
Na wyjezdzie spotkalem rowniez Tombo, wlasciciela statusu SNE, z ktorym swojego czasu gralem wiele tysiecy rak online. Spedzilismy razem sporo czasu, dyskutujac na temat pokera i NBA. Wlasnie Tombo polecil mi dwie rzeczy, ktore powinny usprawnic grinding. Pierwsza to Table Scan Turbo, program obecnie darmowy (byc moze bedzie platny w przyszlosci, ale na pewno nie bedzie drogi), sluzacy do table selection. Do tej pory uzywalem HM-owskiego Table Scannera, ale TST wydaje sie byc jego inteligetniejszym bratem. Korzysta ze wszystkich baz danych, ktore ma sie na kompie, dziala blyskawicznie, a dodatkowo mozna go sobie bardzo przyjaznie skonfigurowac, ustalajac jakie stoly z jakimi graczami ma nam wyszukiwac. Najwazniejsza dla mnie jego funkcja jest jednak samodzielne siadanie na wybranych stolach lub tez zapisywanie sie na waiting liste, jezeli miejsc nie ma. To gigantyczne usprawnienie, bo do tej pory zapuszczalem skan w TS i sam musialem tam klikac, zeby otworzyc stol/zapisac sie na liste. Bylo to o tyle uciazliwe, ze korzystajac z kontrolera, musialem lapac za myszke i klikac w TS na jednym ekranie podczas rownoczesnej gry na drugim. Dodatkowo TS od dawna ma wade, ktora powoduje, ze znajduje rowniez stoly na ktorych juz siedze lub juz jestem zapisany na liste i po kliknieciu 'join' po prostu 'odpisywal' mnie z listy, co bylo dosyc irytujace, bo przykladowo bylem juz pierwszy z kilkunastu osob na liscie do dobrego stolu. TST widzi gdzie siedze i gdzie jestem zapisany i nic w tym nie zmienia. Malo tego, potrafi mnie 'odpisac' z listy, na ktorej nie ma juz interesujacego mnie gracza. Generalnie to rewelacja, moge sobie spokojnie grac na jednym ekranie, podczas gdy TST na drugim sam sobie lata i zapisuje/odpisuje/sadza mnie na odpowiednich stolach i w zaden sposob nie zabiera 'focusa' ze stolow na ktorych w danej chwili gram. To przynajmniej 10-cio procentowa poprawa wydajnosci. Oczywiscie samemu ustawia sie, co ile minut skan ma byc wykonywany, niemniej smiesznie to wyglada, gdy cale table selection jest robione na ekranie obok przez 'robota'.
Ponizej krotki, roboczy i byle jaki filmik probujacy oddac, jak to wyglada (krecony na szybko na potrzeby bloga, zaden Almodovar)
Nie mialem jeszcze czasu zajac sie druga polecona rzecza, czyli w miare szeroko juz znanymi okularami Gunnar, ktore podobno dzialaja cuda, jezeli chodzi o szacunek dla oczu oraz polepszenie ich wydajnosci i jakosci widzenia. Z tego co mowil mi tombo, bez problemu mozna je kupic w wawie, chocby w zlotych tarasach i na pewno niedlugo sie tam udam, bo co jak co, ale okulary wole sobie przymierzyc niz zamawiac na slepo z sieci. Jak tylko zakupie i sprawdze, na pewno napisze, czy sie mi sprawdzily. tymczasem w kwietniu planuje zagrac 250k rozdan 🙂
pozdrawiam,
DaWarsaw
PS:


![Co dzieje się na GGPoker w październiku [festiwale MTT, wyścigi NLH/PLO i inne, freerolle] Promocje GGPoker na październik](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/10/promocje-GGPoker-pazdziernik-100x70.jpg)
