POTWIERDZENIE TEORII
Już po pierwszym rozdaniu środowego freezouta mój początkowy stack wynoszący 7.000
wzrósł do 12.500 po tym jak jeden z graczy opłacił mi sowicie mojego nutsowego strita,
którego złapałem na riverze. Zaczęło się więc dla mnie wręcz rewelacyjnie, a potem było już
tylko lepiej. Dwa kluczowe rozdania, które zdecydowały o moich losach w turnieju miały
miejsce już na początku turnieju. Najpierw z J9 wszedłem w rozdanie z pozycji dealera po
małym podbiciu od jednego z graczy. Na flopie pojawiły się przyjazne karty ? 876. Do mnie
wszyscy gracze przeczekali, więc postanowiłem spróbować zabrać pulę już na flopie. Zagrałem
mniej więcej za wysokość puli, a nagle jeden z graczy, raczej słaby zawodnik, mocno mnie
przebił. No cóż, w myśl zasady ?jak drawować to drogo? sprawdziłem jego przebicie licząc na
pomoc w kolejnych kartach. I co? Oczywiście ją dostałem, najlepszą jaką mogłem ? dziesiątka
na turnie dał mi nutsa! Na to mój przeciwnik pcha wszystkie swoje żetony na środek stołu!
No dzięki stary! Call, misio pokazuje 97, ja dziękuję mu za jego genialne zagranie i żegnam go
czule ustawiając jego żetony przed sobą, bo dama na riverze tylko poprawiła mi mój układ.
Potem kilka wygranych mniejszych pul i na big blindzie dostaję 53. Zawodnik ze środkowej
pozycji podbija, Prawiczek ze small blinda sprawdza, więc i ja dokładam z moją petardą w ręku.
Flop marzenie ? 55T! Prawiczek czeka, ja oczywiście również, a agresor wali za wysokość pota.
No dobrze jest, myślę sobie, ale nagle Prawiczek przebija dwukrotnie jego zagranie! Hmmm?
Też ma piątkę? Nie, pewnie trafił dychę albo w ogóle nic nie ma? Jako, że miałem już sporo
amunicji to zagrałem w jedyny sposób, który wpadł mi do głowy ? all in!! Jeszcze się dobrze
nie uporałem z wepchnięciem swoich żetonów za linię, a mój przeciwnik szybko sprawdził
mojego all ina. A żetonów miał sporo, bo wziął wcześniej kilka większych pul i miał drugi stack
na stole, zaraz po mnie. Prawiczek oczywiście sfoldował karty, a mój przeciwnik pokazał mi
dwa czarne asiorki. No cóż, po raz kolejny sprawdziła się teoria Maria ? 5 3 jest mocniejsze od
dwóch asów i nic tego nie zmieni!
Co ciekawe, była połowa drugiego poziomu blindów, a ja miałem już około 35.000 żetonów!
Z taką ilością amunicji nic nie było mi straszne. Tym bardziej, że karta dalej szła nieźle i na
pierwszą przerwę schodziłem ze stackiem wynoszącym prawie 45k. Ładnie! Trochę szczęścia
miałem, to prawda, ale umówmy się, że stół miałem tak łatwy, że w zasadzie wygrywaliśmy na
zmianę z Prawiczkiem każdą pulę na stole. Oczywiście reszta graczy starała się jak
mogła stawiać nam opór, ale jak miałem problem to robiłem magiczny ruch ? stawiałem na
środku stołu wysoooooką wieżę niebieskich żetonów po 1000 ? i opór natychmiast malał. 🙂
W ten sposób bez najmniejszych problemów dotarłem na stół finałowy, na którym byłem chip
leaderem. No, ale tu już słabych nie było i trzeba się było brać za poważną pracę. Początek dość
nieudany, bo oddałem około 15 tysięcy Woyowi trafiając tripsa asów na jego fulla. A jak już nie
raz się przekonałem Woy podwojony to Woy groźny, więc od razu zaczęło być wesoło i walka
rozgorzała na całego. Shorty odpadały dość szybko i w końcu zostaliśmy we czterech ? ja, Woy,
Prawiczek i Losadamos. Stacki się mniej więcej wyrównały i gra zrobiła się bardzo ciekawa,
znowu można było zobaczyć kawałek świetnego pokera. Agresywna gra zgubiła Prawiczka jako
pierwszego i odpadł on na czwartym miejscu. Ja zacząłem notować długie okresy bolesnego
bezkarcia, za to Woy dostawał co chwila takie karty, że moja teściowa by z takimi wygrywała
kolejne rozdania. Na szczęście długie okresy bez karty, podczas których traciłem dość dużo
żetonów kończyły się zawsze podwojeniem na Woyu, który bardzo ładnie opłacał moje all iny
swoimi zdominowanymi kartami (A9 v A5, AT v QT itp.). W końcu po długiej walce doszliśmy
do wniosku, że prędzej tu zaśniemy niż ktoś z nas wygra, więc zrobiliśmy deala, na którym jako
chip leader najlepiej wyszedłem i przed 3 w nocy zakończyliśmy turniej. Można więc śmiało
powiedzieć, że tytuł obroniłem 🙂
CZWARTKOWA ZMORA
Następnego dnia udałem się na turniej freezout za stówkę. Nie wiem po jaką cholerę jeżdżę co
tydzień na ten właśnie turniej, bo ostatni raz jak byłem w nim wysoko miał miejsce jakieś sto
lat temu. Co tydzień przeżywam ten sam koszmar ? albo nic mi nie idzie i odpadam do jakimś
?desperado all in?, albo dostaję takiego bad beata, że nic tylko się powiesić. Turniej ten ma
jednak dość specyficzny charakter. Jako, że to najtańszy turniej w holdema w kasynie przyciąga
on co tydzień tłumy? no dobra, powiem to ? donków!! Takiej ilości beznadziejnych, durnych,
słabych i głupich zagrań jak podczas jednego czwartkowego turnieju w Hiltonie nie znajdziecie
chyba nigdzie! Wierzcie mi albo nie, ale to co się tam momentami dzieje zakrawa na pokerową
komedię (lub jak kto woli tragedię). Wczoraj kilku z nas boleśnie się o tym przekonało?
Jako, że jako krupierka przy moim stoliku występowała Ania, do której mam ogromnego pecha
(wiem co mówię, ta dziewczyna jest przesympatyczna, ale ma soft bardziej podrasowany niż
Erklos w najlepszych czasach na PPT!) od razu wiedziałem, że trzeba się mieć na baczności. Ale
jak to zrobić?? Pierwsze rozdanie i od razu dostaję dwa króle na UTG! Super! Od razu mam
odpaść? No dobra, raise, jeden caller, flop bez asa, bet, fold? Udało się! Zaraz wygrałem jakieś
kolejne rozdania (między innymi zrobiłem radosny call z 7 2 z batona, bo ?suited były? i na
flopie trafiłem dwie pary!) i zrobiło się nieźle. Ale od czego jest Ania? Jeden strzał, drugi, kilka
następnych i stack spadł mi do 2.000. No tak, jak zawsze? Odbiłem się trochę do 3.500 po tym
jak z moim 7 5 trafiłem dwie pary na flopie i nagle na big blindzie dostaję AA!! Cały stół jednak
wyrzuca po kolei karty i zaczyna mi brakować kupców na te moje asy. Na szczęście Pawcio wie,
że z pozycji trzeba przywalić i zrobił raise z butona. Gracz ze small blinda, debiutant w turnieju
czwartkowym w Hiltonie, sprawdził podbicie, więc ja wiele się nie zastanawiając zrobiłem
re-raise. Pawcio chwilkę podumał, po czym dołożył, to samo zrobił small blind. Flop T87 trochę
mi się nie spodobał, ale bez względu na wszystko zagrałem all ina za 2500, czyli więcej niż było
w puli. Pawcio jeszcze się zastanawiał na swoim zagraniem, jak siedzący po mojej prawej donk
już wrzucał swoje żetony do puli! Pawcio więc sfoldował swoje karty, a gracz pokazał mi JT!!
No brawo mistrzu!! Pierwszy raz grasz, tak?? Druga ósemka zabrała mojemu przeciwnikowi
trochę outów, ale na Anię można zawsze liczyć, więc nawet nie byłem zdziwiony jak na riverze
spadła dziewiątka? Najlepsze było jednak stwierdzenie donka, który wygrał to rozdanie ?
?Asy? Oj, najgorsza karta, strasznie jej nie lubię, w zasadzie to często ją pasuję przed flopem,
bo się można nieźle przejechać??. O rany? I to mówi gość, który bez pozycji, ze small blinda
sprawdza re-raise z JT off? RATUUUUUNKU!!!! I to wszystko spotkało mnie tylko dlatego,
że Pawcio nie zabrał mnie na walentynkową kolację, którą ze mną przegrał!! I tak mu jej nie
podaruję!! 🙂
Po powrocie do domu chcąc jakoś odbudować swoje morale po bad beacie zacząłem szukać
w sieci ciekawych filmików i znalazłem coś, co od razu poprawiło mi humor. Obejrzyjcie sami!
Ja to nie miałem pecha, oni mieli go na pewno!!
PPT ZAGROŻONE???
Wczoraj pokerowym światkiem wstrząsnęła informacja o odwołaniu poznańskiego weekendu
pokerowego z cyklu Polish Poker Tour. Lakoniczna informacja pojawiła się wczoraj po południu
na forum i od razu wywołała prawdziwą lawinę pytań o dalsze losy tego cyklu w Polsce. Czy to
tylko jednorazowy ?wypadek przy pracy?? Co to są te ?przyczyny organizacyjne?? Czy i4poker
wycofa się z organizacji PPT? Niedopowiedzeń jest wiele i nikt nie wie co się stało, poza
samymi organizatorami. Co prawda Erklos już próbuje ratować pokerowy weekend w Poznaniu,
ale co z tego wyjdzie nie wiadomo. Jedno jest pewne ? gracze chcieliby się dowiedzieć co w
trawie piszczy, więc mam nadzieję, że Michał z i4poker wkrótce ogłosi co się dzieje. Żal mi
szczególnie tego weekendu, bo miał się odbyć turniej high stakes, na którym chciałem zagrać?
Może uda się jeszcze uratować ten weekend??
KOLEJNY PRASOWY BAD BEAT
Po nieudanym artykule w dzienniku ?Polska The Times? dziś w Łodzi ukazał się kolejny
artykuł szkalujący nasze środowisko. Gazeta ?Express Ilustrowany? opublikowała wypociny
swojego dziennikarzyny, który dostał się na rozgrywki łódzkiej ligi i następnie opisał wszystko
w swoim artykule, który ukazał się na pierwszej stronie tej gazety. Już sam początek zwala z
nóg ? ?W centrum Łodzi regularnie odbywają się pokerowe turnieje. Choć polskie prawo tego
zabrania, dwa razy w tygodniu do zielonych stolików zasiada kilkunastu wytrawnych
pokerzystów. Minikasyno funkcjonuje w piwnicy jednej z kamienic?. Dalej nie jest lepiej?
Naprawdę, aż płakać się człowiekowi chce nad ludzką głupotą?
BLOG ROKU ? OSTATNIE STARCIE!!
Do końca konkursu na Blog Roku zostało zaledwie 5 dni. Po jednym bad beacie, jakim było
nie przyznanie mi nominacji do konkursu głównego, nastąpił kolejny ? mój najgroźniejszy
rywal odrobił całą stratę, którą miał (ponad 80 głosów) i wyprzedził mnie w rankingu. Jego
przewaga nie jest może jakaś duża (przynajmniej na razie), ale regularnie zdobywa on głosy,
podczas gdy mój blog jakby stanął lekko w miejscu? No cóż, jest jeszcze parę dni na podjęcie
walki i mam nadzieję, że mimo wszystko uda się wygrać!

![Co dzieje się na GGPoker we wrześniu? [Wyścigi, WSOP Online, freerolle] Wrześniowe promocje GGPoker](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/Promocja-GGPoker-wrzesien-100x70.jpg)
