Przy szklaneczce JD odc. 18 – Jak zwierzęta w niewoli…

Minęło kilka dni od ogłoszenia projektu nowej ustawy hazardowej przez Ministerstwo Finansów. I co? Jak zareagowało środowisko pokerowe? Nijak! W zasadzie to w ogóle. Kilka „ojojoj”, kilka „o matko, co teraz będzie?”, kilka „kurwa mać!”. I żyjemy sobie dalej, choć nowa ustawa wisi nam nami niczym miecz Damoklesa.

W piątek napisałem tekst pt. „Czas wyjść na ulice!!” i rozpoczęła się pod nim dyskusja w tradycyjnym polskim stylu. Jedni oczywiście pisali, że inicjatywa jest ciekawa i warto spróbować, nawet jeśli szanse na powodzenie są niewielkie. Jednak zdecydowana większość zwyczajnie zhejtowała ten tekst. Po części to rozumiem, bo wiadomą sprawą jest, że łatwo nie będzie i pisanie maili do posłów to tylko jakaś tam próba zwrócenia uwagi na nasz problem. Możemy zostać zwyczajnie olani i choćby poszło tych maili kilka tysięcy, to może to nic nie dać. Tak, może. Ale – pytam po raz kolejny – czemu nie spróbować? Wysłanie 40-50 maili nic nie kosztuje i zajmuje dosłownie kilka minut. Nie uda się? Trudno, znajdziemy inne sposoby. Kropla drąży kamień.

Poprosiłem o współpracę przy tym apelu zarówno wszystkie polskie portale pokerowe, jak i całą czołówkę polskich graczy i pokerowe teamy. Wszystkim im powinno chyba zależeć na tym, aby ta ustawa nie weszła w życie. I co? Z portali zareagowały dwa – Pokerground i Pokernews (EDIT: bardzo przepraszam portal Poker24, który pominąłem! oni oczywiście również przyłączyli się do akcji! jeszcze raz sorry!). Opublikowały swoje teksty informujące o moim apelu do graczy, za co jestem im wdzięczny. Reszta? Albo cisza, albo wręcz zwyczajna, zdecydowana odmowa publikowania tego apelu. Gracze olali mnie totalnie prawie w komplecie, bo albo w ogóle mi nie odpisali, albo stwierdzili, że ta akcja ma małe szanse na powodzenie, albo wręcz w ogóle w nią nie wierzyli i nie chcieli tego publikować na swoich fanpage’ach. Serio, konsolidacja środowiska w czarnej godzinie dla polskiego pokera jest wręcz rewelacyjna! Nie po raz pierwszy zresztą, o czym pisałem już wielokrotnie. Brawo wy!

Zdecydowanie bardziej martwią mnie jednak komentarze, które czytam od tygodnia na polskich portalach pokerowych. Komentarze autorstwa tych zwykłych „szarych” graczy, czasem tych bardziej znanych w środowisku. Najbardziej rozwalają mnie te w stylu „No i macie swoją legalizację! Macie swojego Wolnego Pokera! Po co było to w ogóle dotykać? Było dobrze jak było, a  teraz wszystko się spierdoliło”. Tekstów tego typu przeczytałem przez ostatnie kilka dni mnóstwo i powiem wam szczerze, że autorowi każdego z nich z przyjemnością nakopałbym do dupy! Większych idiotyzmów nie można było bowiem wymyślić! Nie dało się, naprawdę!

Pytacie  – po co walczyliśmy od 7 lat o nową ustawę? Tym, którym ostatnie szare komórki w resztkach mózgów wypalił już alkohol czy dopalacze wyjaśniam, że po to, żebyście żyli w normalnym kraju, grali w pokera na cywilizowanych zasadach, jak grają ludzie w zdecydowanej większości krajów na świecie. Jestem absolutnie przekonany, że 95% tych pyskujących teraz na walkę o legalizację pokera nie ma po prostu pojęcia, o co ta walka trwa. A wiecie dlaczego? To syndrom wychowania zwierzęcia urodzonego w niewoli – ono nie zna innego życia. Widzi klatkę i myśli „dom”. Dokładnie to samo jest z wami – wy nie znacie czasów sprzed 1 stycznia 2010 roku, bo w większości nawet wtedy nie graliście jeszcze w pokera. Nie wiecie, co to znaczy wejść do kasyna i usiąść do stołu cashowego, gdzie można było grać całą noc. Nie byliście uczestnikami EPT czy Unibet Open rozgrywanych w Polsce. Nie graliście turniejów, gdzie cała pula nagród szła do kieszeni graczy. Nie pamiętacie czasów, gdzie poker roomy ładowały olbrzymie pieniądze w promocje dla polskich graczy i biły się o klienta jak wściekłe psy. Nie pamiętacie tourów pokerowych jeżdżących regularnie po polskich miastach, gdzie we wspaniałej atmosferze rodziło się polskie środowisko pokerowe. Jesteście ślepi i głusi. Żyjecie w niewiedzy, otumanieni idiotycznymi opiniami trolli i hejterów, które podchwytujecie i przekazujecie dalej, jak swoje własne. Jesteście ubezwłasnowolnieni, nie macie swoich rozumów, albo nie chcecie z nich korzystać. Pytanie „po co nam ta legalizacja?” jest tak samo mądre, jak pytanie „po co nam ta wolność?”. Jak stado baranów idziecie na rzeź rozmawiając sobie przy tym o wyjątkowym smaku kotletów z baraniny. Polecam w tym miejscu ponowną lekturę moich tekstów „Dlaczego polscy pokerzyści są głupi”, przypomnijcie sobie, o czym tam pisałem…

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że z tych dziesiątków postów wrzucanych do sieci bije taki ogrom niewiedzy i kompletnego braku rozeznania w temacie, że aż głowa boli. Każdy średnio interesujący się tym tematem pokerzysta już od dawna powinien wiedzieć, że obecnie funkcjonująca „ustawa Kapicy” jest prawnym bublem, który nie był notyfikowany przez UE. W związku z tym i tak ten rząd musiał się za tę ustawę zabrać, bo obowiązujące w niej przepisy nadal biją polski budżet mocno po dupie (patrz: sprawy sądowe z właścicielami automatów o kosmiczne odszkodowania). Walka trwa więc o to, aby przy okazji nowelizacji wprowadzono dobre regulacje dotyczące pokera, co doskonale zrozumiał Jarosław Gowin przedstawiając swój projekt ustawy. To, że w tej chwili Ministerstwo Finansów ma swój plan na ustawę, to już zupełnie inna sprawa. Stało by się to czy byśmy o pokera walczyli czy nie.

Rozbrajają mnie również totalnie komentarze w stylu „czy Poker Stars może zostać w takiej sytuacji państwowym monopolistą?”. Serio, ręce opadają kompletnie, gdy czyta się takie idiotyzmy. Zacznijmy od tego, że w ustawie mowa o monopolu państwa, ale jestem w 100% przekonany, że przede wszystkim chodzi o automaty do gier, a nie pokera online czy zakłady bukmacherskie. Wcale nie jestem do końca przekonany, czy ten przysłowiowy Lotto Poker, którego tak się wszyscy boją, ma w ogóle jakiekolwiek szanse powstać w polskich warunkach. Również blokowanie stron hazardowych (w tym poker roomów) nie jest sprawą do załatwienia na pstryknięcie palcami, a i tak zawsze jest przecież VPN, z którego można korzystać w najgorszym wypadku. Zresztą nawet sam Wiesław Janczyk z prezentowanym przez nas wywiadzie mówił wprost, że w temacie pokera „trwają burzliwe dyskusje”, więc może jeszcze do końca sprawa nie jest przegrana. Stąd właśnie mój apel o bombardowanie głównie jego osoby mailami popierającymi naszą sprawę.

Nie dalej jak wczoraj w jednym z komentarzy na Pokertexas przeczytałem mniej więcej takie słowa: Jack, po co Ci to wszystko? Po co ta walka? Dla kogo? Nikt Ci nawet nie powie „dziękuję” za Twoją pracę i wysiłki. Zostałem porównany do Rejtana drącego koszulę walcząc o beznadziejną, przegraną sprawę. Pewnie coś w tym jest, ale jak już napisałem w odpowiedzi – „religia mi zabrania” nie robić nic i patrzeć, jak sufit wali nam się na głowy. Stoję na tym froncie prawie sam, jedyną osobą mocno zaangażowaną w temat jest wciąż Artur Górczyński, z którym jestem w stałym kontakcie i wymieniamy się pomysłami. Ale wciąż powtarzam sobie w głowie, że było już w historii wiele spraw, wydawałoby się nie do ogarnięcia, które odniosły sukces. Daleko nie patrząc – potrafiliśmy w tym kraju (a potem w całej Europie) obalić komunizm, co wydawało się niemożliwe do osiągnięcia po kilkudziesięciu latach sowieckiej supremacji w naszym regionie. Banał? Porównanie na wyrost? Oczywiście, ale doskonale pokazuje, jak niemożliwe staje się faktem. Po długiej walce, ale dało się. Wierzę, że i nam się uda.

Wciąż jednak będę powtarzał jak mantrę, że bez odpowiedniej współpracy i konsolidacji pokerowego środowiska nie zrobimy nic sensownego. Jak można walczyć o normalność dla pokera, gdy większość z graczy w Polsce myśli jedynie w kategoriach „ja sobie jakoś poradzę”? Właśnie – JA!! Patrzenie jedynie na czubek własnego nosa jest właśnie największą bolączką i trawiącą ten światek zarazą! Gdybym nie znał polskich graczy i przyglądał im się z bliższej perspektywy dopiero od niedawna, to bym nie mógł w to uwierzyć, że można mieć tak na wszystko klasycznie wyjebane. I to w takim momencie! Wciąż się nie mogę z tym pogodzić i nie mogę na to patrzeć bez poczucia żenady i wstydu.

Sami pod sobą kopiemy doły, w które później wpadamy. Aż 1 stycznia 2017 roku obudzimy się z ręką w nocniku i rozlegną się głośne krzyki dzisiejszych pieniaczy „Dlaczego nikt nie walczył o legalizację pokera w nowej ustawie? Co jest grane? Czemu ja nie mogę zagrać sobie w pokera? Kto jest za  to odpowiedzialny? Gdzie był Wolny Poker? Gdzie byli pokerowi dziennikarze i działacze?”. A wtedy pozostanie zaśmiać im się w twarz.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS