Turniej miał idealną strukturę, 20 tysięcy w żetonach, 2 godzinne rundy i wolno rosnące blindy zaczynające się od 50/100. Nic tylko grać! Stolik trafiłem bardzo dobry (podobno na WSOP 90% początkowych stolików to dobre stoliki). Dwóch internetowych graczy, którzy nigdy nie grali na żywo (swoją drogą niezły widok: drżące ręce, mina czytelna jak otwarta książka itd), czterech amatorów i dwóch solidnych graczy na żywo (solidnych ale bez rewelacji). Amatorzy byli świetni: wielki murzyn obwieszony złotem robiący overbety 5xpot, ?Dan drżące ręce (i baaardzo długie paznokcie 🙂 ) z Dallas?, Mister Mega Murek z Florydy itd… Jednym słowem stół raj na ziemi. Niestety w pokerze skill nie zawsze wygrywa.
Od samego początku był to turniej, w którym nic mi się nie kleiło: moje drawy nie wchodziły, moje blefy sprawdzali, moje dobre ręce albo outdrawowali albo pasowali a do tego całe multum 2nd best hands… :(. Jak to czasem bywa oczywiście dwóch najsłabszych graczy trafiało wszystko na prawo i lewo, zaczynając od zwykłych setów, przez nutsowe fulle na karetach skończywszy… Na nic nie zdały się moje laydowny, po kilku razach wydawało się, że już więcej rąk nie da się przegrać. Odpuściłem na nutsowego fulla u przeciwnika, potem na karetę, strita i tripsa. Gdy w końcu dostałem Top Parę/Top Kicker (AK) + Nut Flush Draw wydawało się, że dotknąłem nieba… Na turn nawet trafiłem ten nutsowy kolor. Co z tego jak ?Dan drżące ręce? oczywiście dobrał do fulla ze swoich dwóch niskich par… Po tylu pasach wcześniej popełniłem błąd, bo zamiast spasować po raz kolejny niepotrzebnie sprawdziłem jego bet na river. Czasem wydaje się, że już gorzej iść nie może a jednak może i ten kolejny pas znów był dobrym rozwiązaniem.
Przez kilka godzin grindowałem między 4 a 8k mając sąsiadów ze średnią 25k… W końcu doczekałem się ręki! AJ. Po dwóch limpach przy blindach 150/300 ante 25 easy allin za 4150. Wynik i przebieg tej ręki to dobre podsumowanie całego turnieju. Zostałem sprawdzony przez 74s…! Flop AJ4, turn jakaś blotka ale dająca mu draw do koloru, river… oczywiście kolor… MEH! Jedno podwojenie i wróciłbym na 10k co przy blindach 150/300 jest niezłą pozycją… niestety moja ręka okazała się zbyt słaba na 74.
Zdarzają się każdemu takie turnieje, szkoda tylko, że zamiast jakiegoś małego turnieju o pietruszkę takim turniejem jest Main Event WSOP :(. No nic, już za 365 dni kolejna szansa na pokonanie kilku tysięcy przeciwników :).
Pojutrze gra Żelik z SC a potem Josek. Mam nadzieję, że chociaż im lepiej pójdzie i będę miał komu kibicować.
Na razie pozdrawiam i przepraszam, że zawiodłem wszystkich chcących zobaczyć Jacka Danielsa na czerwonym dywanie na lotnisku w Warszawie :). Może za rok!
Goral


