Wiosna ach to Ty!

Wydaje się, że w końcu wiosna zawitała do nas na dobre. Dzisiaj we Wrocławiu ma być 17 stopni, a jutro nawet 20! Masakra, jestem szczęśliwy, że zima w tym roku nie dała za bardzo znać o sobie, bo tej pory roku nie lubię cholernie. Jednakże patrząc na ostatnie wydarzenia, widzę, że wiosna również niesie ze sobą trudne do wytłumaczenia zachowania. Mam tu na myśli niedawną audycję w Pierwszym Programie Polskiego Radia, którą prowadził pan redaktor Artur Wolski oraz wspaniały (sic!) news, który ukazał się na stronie Polskiej Federacji Pokera Sportowego dotyczący pucharu prezesa – celowo z małej napisałem.

Jak karmić stereotypy by Artur Wolski

Ale po kolei. W poniedziałek w radiowej Jedynce około godziny 23:00 pan redaktor Artur Wolski postanowił porozmawiać sobie na temat hazardu oraz uzależnień od tegoż. Zaprosił on do studia dwóch specjalistów: pana dra Porzelskiego, który jest specjalistą od psychologii sportu oraz pana Folesza zajmującego się klinicznym leczeniem uzależnień, w tym również uzależnień od hazardu. Pomysł oczywiście przedni i zastanawia mnie, cóż specjaliści nań powiedzą.

Niestety, moje zażenowanie oraz zdziwienie tak niskim poziomem dyskusji było ogromne. Całej paplaniny możecie posłuchać TUTAJ.

Po pierwsze, z całym szacunkiem dla pana Artura Wolskiego, którego szanuję za pracę dziennikarską, ale jako prowadzący popisał się w tej audycji niemałą ignorancją w podejściu do tematu i nie przygotował się do tej rozmowy w najmniejszym stopniu. Pytania zadawane przez pana Wolskiego bazowały przede wszystkim na panujących stereotypach, które nie tyle mają niewiele wspólnego z prawdą, ale dodatkowo karmią ogromną nienawiść do hazardu, jaka panuje w naszym bogobojnym społeczeństwie. Moim przynajmniej zdaniem nienawiść w żaden sposób nieuzasadnioną.

W poważnej dyskusji, kiedy wypowiadają się specjaliści potrzeba twardo zdefiniować to, o czym się gada. A tutaj, o zgrozo! Pan Folusz podaje definicję hazardu, której pojemność można porównywać z silnikiem Forda Mustanga, a wynikającą z niej pustkę do głowy blondynki z dowcipu o sznureczku trzymającym uszy. Dla psychologa klinicznego bowiem, hazardem trzeba nazwać każde nasze działanie, w którym ryzykujemy pieniądze lub inne dobra materialne, aby zdobyć dużą nagrodę. Z tego niestety wynika, że praktycznie każda inwestycja jest hazardem (nie ma inwestycji bez ryzyka), nie mówiąc już o giełdzie, Foreksie i tym podobnych. Gdy się ma taką definicję przedmiotu rozmowy, to niestety nie ma się żadnego przedmiotu, ponieważ to jest rozmowa dosłownie o wszystkim i o niczym. Czyli jednym zdaniem zwykłe barowe gadanie Polaków przy kuflu piwa – Polaków, którzy są ekspertami w każdym temacie, od Formuły 1 poczynając, poprzez piłkę nożną, aż po finanse państwowe oraz inseminację zwierząt futerkowych. Poziom eksperta wzrasta wprost proporcjonalnie do poziomu alkoholu we krwi.

Niestety, gdybym po przesłuchaniu audycji miał nadać jej tytuł, to bym napisał bez dwóch zdań: „Jak walczyć z demonem”. Sam hazard z założenia rozmawiających okazał się czymś bardzo złym. Nie będę się już teraz rozpisywał na ten temat po raz drugi, ponieważ nawijałem sporo w pierwszym swoim wpisie na PokerTexas – kto nie czytał, zapraszam TUTAJ.

Dalej idąc, nie określono zupełnie skali problemu, jakim jest szkodliwość uzależnienia od hazardu. Tutaj oczywiście zgadzam się i podpisuję dwoma rękami, że uzależnienie od hazardu jest szkodliwe – wymaga leczenia, które z całą pewnością wielu ludziom by się przydało. Jednakże jaka jest to skala? Na to pytanie bardzo ciężko odpowiedzieć, ze względu na brak definicji w rozmowie. Pan Folusz, którego kompetencje w rozważaniach najzwyczajniej w świecie podważam, odpowiedział tylko tyle, że skala problemu jest znaczna. Co to jednak znaczy? Może jakieś badania, jakieś liczby, jakieś statystyki? A tutaj nic!

Po przesłuchaniu tej audycji dwukrotnie, postanowiłem napisać do pana Artura Wolskiego taki oto list:

Witam serdecznie Panie Arturze,

nazywam się XXXXXX i jestem redaktorem portalu PokerTexas.pl. Wysłuchałem właśnie pańskiej audycji i niestety muszę przyznać, że jestem nią bardzo rozczarowany. Mam wrażenie, że nie zadał Pan sobie żadnego trudu, aby zgłębić temat hazardu oraz uzależnienia od hazardu i wyszła z tego zwykła paplanina, która moim zdaniem niesie za sobą więcej szkód, niż korzyści.

Przede wszystkim, nie zdefiniowaliście panowie należycie przedmiotu tej dyskusji. Definicja hazardu podana przez pana Folusza jest zbyt pojemna. Mieści się w niej praktycznie większość naszych codziennych zachowań, w których mamy do czynienia z pieniędzmi. Mówiąc kolokwialnie, co jest do wszystkiego, to jest do niczego. W momencie, gdy nie ma pokazanego przedmiotu dyskusji, rozmowa jest praktycznie o niczym.

Zadawane przez Pana pytania bazowały na szerokich stereotypach, które potwierdzał Pan przykładami uzależnień podawanych przez słuchaczy. Niestety, wypowiadane przez pana wielokrotnie słowo „hazard” było naładowane ogromnym ładunkiem negatywnym. Nie zostało to powiedziane wprost, jednakże z audycji wyniosłem wrażenie, że hazard to zło. Podejrzewam, że wiele osób utwierdziło się w przekonaniu, że to faktycznie jest zło. Moim zdaniem, Panie redaktorze, nie możemy demonizować samego hazardu. Owszem należy negatywnie określić uzależnienie od hazardu, ale nie sam hazard. Na takiej samej zasadzie można by demonizować alkohol, ale przecież cóż on jest winny temu, że przysłowiowy Mietek z Koziej Wólki ograniczył swój świat do sklepu monopolowego wraz ze schodkami, na których żebrze o 2 PLN na wino oraz ławki w parku, która mu do spożywania tego nektaru służy? W taki właśnie sposób, poprzez karmienie stereotypów wprowadzono prohibicję w Stanach Zjednoczonych na początku zeszłego stulecia. Owszem, przykład bardzo skrajny, ale niestety z identyczną sytuacją mamy do czynienia obecnie, za sprawą naszej „wspaniałej” ustawy hazardowej. W drugiej części próbowaliście już panowie naprawić nieco sprawę, ale pomimo starań pana doktora Parzelskiego, który zachowywał bardzo duży dystans do sprawy oraz popisywał się zdrowym rozsądkiem, to się wam niestety nie udało. Powodem tego jest właśnie brak bardziej precyzyjnego zdefiniowania hazardu oraz negatywnego napiętnowania samego słowa „hazard”.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Kolejnym błędem moim skromnym zdaniem jest również brak określenia skali problemu uzależnienia od hazardu. Jaki procent ludzi grających jest uzależniony. Pan Folusz powiedział, że problem jest znaczny i bardzo szeroki. To ponownie wydaje się być niezgodne z prawdą, ponieważ z moich danych wynika, że procent uzależnionych jest znikomy. Podając nam przykładowe liczby, że w Polsce uzależnionych od hazardu jest 10 000 ludzi – dla pana Folusza jest to pewnie znaczne, jako dla człowieka, który leczeniem uzależnień się para, jednakże w skali kraju oraz biorąc pod uwagę wszystkich grających, ten procent jest naprawdę znikomy. W Polsce mamy znacznie więcej ludzi uzależnionych od alkoholu, niż od hazardu. Niestety, w pańskiej audycji nie padło na ten temat ani jedno słowo i w tym momencie większość waszej grupy docelowej może uważać, że co drugi Polak przegrywa wypłatę na automatach, czy w w kasynie na ruletce.

Prywatnie teraz zupełnie na sam koniec, muszę powiedzieć, że zabolało mnie takie podejście do tematu. Zabolało mnie, jako człowieka, który stara się czynnie walczyć ze stereotypami Wielkiego Szu – te niestety są w Polsce cały czas żywe. Patrząc przez pryzmat pokera tylko i wyłącznie, w którego nota bene granie również może stać się hazardem (wszystko zależy od człowieka), jesteśmy w obecnie w sytuacji identycznej, jak ludzie w Stanach Zjednoczonych w latach 20-tych, którzy chcieli sobie wypić szklankę whisky wieczorem po kolacji. Pańska audycja niestety nie pomogła nam w tym, a wręcz muszę powiedzieć, że zaszkodziła.

Proszę tylko o przemyślenie moich słów. Jeżeli będzie pan natomiast zainteresowany, to oczywiście zapraszam do rozmowy na ten temat – prywatnej lub publicznej.

Pozdrawiam serdecznie

XXXX  „Fizoloff” XXXX

Nie będę już dłużej analizował tej rozmowy, ponieważ to nie ma większego sensu. Chcę tylko zaapelować, panie Arturze, trochę więcej profesjonalizmu w tym co pan robi. Rozmowy na takim poziomie można sobie prowadzić faktycznie w knajpie przy kuflu dobrego piwa, a nie na antenie Polskiego Radia, którego słuchają dziesiątki tysięcy ludzi, a nie wiem, czy przypadkiem ta liczba nie jest może sześciocyfrowa. Niech się pan teraz postawi na miejscu kogoś kto nie ma totalnie żadnego pojęcia jeżeli chodzi o temat, tylko tak jak pan bazuje na stereotypach. Wystarczy jeden przykład, że ktoś coś przegrał, aby powiedzieć, że hazard to zło w czystej postaci. Rzucając kilkoma takimi przykładami obraz, który ma przeciętny Polaka jest już jasny i widział go pan na przykładzie wypowiedzi słuchaczy. Sprawa jest jednak znacznie bardziej złożona i takie jej spłycanie jest zwykłym fałszem.

Żeby oczywiście nie było, nie lubię hazardu, nie lubię być na straconej pozycji, ale to nie o to chodzi. Chodzi o rzetelność w przedstawianiu rzeczywistości, szczególnie, gdy ma się wpływ na sposób myślenia takiej rzeszy ludzi.

Paweł Abramczuk i 1001 sposobów na strzał w kolano: przepis 679. Puchar Prezesa

Dzisiaj rano dostałem linka od Pawcia do newsa na stronie Polskiej Federacji Pokera Sportowego. Oto news, jaki ukazał się na tej stronie. Najpierw zaniemówiłem, a następnie zaniosłem się gromkim śmiechem przerywanym przez kompulsywne odruchy spowodowane zakrztuszeniem się kawą.

Ja wiem, że pan Paweł Abramczuk oraz dowodzona przez niego federacja to mistrzowie świata w strzelaniu sobie w kolano, ale ten news to już jest przejaw totalnej głupoty, braku profesjonalizmu oraz naiwności.

PFPS chce być poważną organizacją, która ma za zadanie promowanie pokera, przyśpieszenie legalizacji oraz zapewnienie pokerzystom poczucia jakiejś wspólnoty. Panie Pawle, biega pan na poważne spotkania z ministrami, urzędnikami, negocjuje, lobbuje i bóg wie, co jeszcze, a nagle wyskakuje pan z takim oto tekstem:

Haha, zorganizowaliśmy sobie turniej, haha, wiemy kiedy, ale nie powiemy, haha, wiemy gdzie, ale też nie powiemy, haha, bo wiemy, że jakbyśmy powiedzieli, to wpadłaby nam na kwadrat ekipa od Jacka Kapicy, haha, ale jesteśmy inteligentni i dlatego uniknęliśmy kary.

Szkoda, że nie zrobiliście jeszcze pikiety pod gabinetem obergruppernfuhrera Kapicy z transparentami „Wiemy, ale nie powiemy”, „Puchar Prezesa przekazany” i skandowaniem „Kto nie skacze ten za Tuskiem, hop, hop, hop”. Miodzio.

Jak sam pan wie, poker turniejowy z jakimikolwiek nagrodami jest nielegalny w Polsce i za to grozi kara. Jak zatem do ciężkiej cholery ma być odbierany pan oraz cała pańska organizacja, która łamie prawo i jeszcze się do tego przyznaje? Jak promuje pan pokera pokazując politykom, że świadomie łamie pan prawo? Przecież do jest młot na całą pańską organizację. Jeżeli chce pan być odbierany poważnie przez polityków oraz działać na rzecz pokera w Polsce, to nigdy przenigdy nie może pan działać poza prawem, niezależnie od tego, jak jest ono głupie. Może pan sobie organizować turnieje za granicą, prywatnie, w domowym zaciszu, ale nie może pan w żaden sposób mieszać w to organizacji, która ma być wzorem dobrego zachowania.

Musi pan w końcu zrozumieć, że działanie na rzecz pokera musi odbywać się w ramach prawa. Tylko wtedy będzie pan odbierany poważnie. Chcemy prawo zmienić, owszem, jest głupie, nielogiczne, nietolerancyjne etc. ale to wszystko musi się odbywać legalnie, a nie z durnym wręcz nastawieniem, że ponieważ prawo jest głupie, to my je będziemy łamali. To jest niepoważne.

Niestety, to była kolejna kompromitacja nie tyle PFPSu, co całego środowiska pokerowego, które pan samozwańczo reprezentuje. Co miał na celu ten news? Jak dla mnie wygląda to na chęć pokazania ludziom: Patrzcie, stać nas na puchar! Od samego prezesa! Panie prezesie, kończąc powiem tylko tyle, puchar należy się panu, za niezwykłe zdolności w kompromitowaniu siebie, PFPSu oraz całego środowiska pokerowego.

Obu panom życzę oczywiście wszystkiego dobrego. Cieszmy się wiosną, ale z zimy zachowajmy chłodne podejście do tego, czym się zajmujemy.

Kod do rejestracji: POKERTEXAS