Ech,
Chciałoby się, żeby zima wyglądała właśnie tak jak na zdjęciu. Póki co mamy tylko pizgawicę i problemy z odpaleniem samochodu rano (kto ma diesla ten wie, co mam na myśli).
Moje granie na nl10 sh jest ciągle w toku, ale coś czuje, że przeskok nie będzie kwestią tygodni, no może np. 30 tygodni, to tak. Jest ciężko, bo w grze przeszkadza pewny dośc wkurzający gość – ja sam. Szukając recepty na niesatysfakcjonujące wyniki zdałem sobie sprawę z rzeczy, która może umknąć początkującemu pokerzyście.
Póki co wynik jest jedno cyfrowy BB/100, a uważam, że micro można mieć powyżej 10BB/100 grając tak jak ja 4-6 stóliki. Już tak się do tego przyzwyczaiłem, że gubię się przy 7miu. Komfort obserwacji i gry nieporównywalny, naprawdę!
Jeśli tylko znajdą się chętni możemy popróbować robić sweat sessions na umówione terminy. Szukam kogoś w podobnej sytuacji geopolitycznej, czyli na nl10 sh.
Sami wiecie jak często zadajemy sobie pytanie: „Dlaczego ten fish takiego lucka ma i trafia na mnie dziwne rzeczy?” No właśnie…
To, że ktoś ma vpip powyżej 50% jest dla mnie nie bez znaczenia. Flopa trafiamy ponoc raz na 3 razy, ale co to znaczy, że go trafiamy tak naprawdę? Ile razy przegrało się TPTK na dwie randomowe pary z flopa? Czy grając, poprawnym wyselekcjonowanym rangem nie stajemy się niewolnikami naszego własnego stylu, który łączy się nierozerwalnie z czymś co nazwałem:
High Reverse Implied 'Odds' Potencial
Zastanówcie się nad tym. Ja się zastanawiam ciągle…
Rozwinięcie myśli następnym razem jeśli ktoś będzie chciał 😉



