EPT ZA NAMI
O warszawskim EPT napisano już wszystko co było można. Dzięki relacjom na PokerTexas
każdy mógł choć przez chwilę poczuć emocje i atmosferę wielkiego pokerowego święta. A co
najważniejsze turniej ten nie przeszedł niezauważony. O holdemie mówiono w Wiadomościach,
w programie ?Interwencja? na Polsacie, pisały wszystkie ważniejsze gazety. Było głośno i ? co
dla nas najważniejsze ? mówiono o nas w dobrym świetle. Chciałoby się powiedzieć WRESZCIE!
Dla mnie European Poker Tour to głównie występ w side evencie. Mój start, choć bez końcowego
sukcesu, uważam za udany. Po kilku minutach gry wiedziałem już wszystko o moich przeciwnikach
na stole i mogłem dostosować grę do poszczególnych graczy. Nieszczęśliwie już na samym
początku miałem dwa niezbyt udane rozdania. Najpierw moje QQ nie dało rady 75, potem trips
dam okazał się słabszy niż kolor u Karelliego. Ale potem było już lepiej, odrobiłem straty grając
bardzo agresywnie, w zasadzie każde rozdanie, w którym brałem udział kończyło się zagraniem
przeze mnie all ina. Odpadłem w starciu z bardzo agresywnie grającym zawodnikiem, który miał
już przed sobą stertę żetonów, bo siadało mu wszystko i zawsze. Podbiłem z A 7 , tylko on
mnie sprawdził. Na flopie pojawiły się 972, w tym dwa kiery. Zagrałem za pulę, on mnie postawił
na all inie. Postawiłem na draw do kierów i sprawdziłem, pokazał mi oczywiście dwa kiery i już na
turnie spadła dwójka kier? River nie dał mi pomocy i odpadłem z turnieju. Niby bez historii, ale
ja ze swojej gry jestem zadowolony, głównie z tego, że potrafiłem bardzo szybko ?przeczytać?
moich rywali oraz miałem dobre ready w poszczególnych rozdaniach. Dobre doświadczenie i nauka
na przyszłe występy w dużych turniejach?
HILTONOWSKIE REMINISCENCJE
Nie za bardzo jest się czym pochwalić po moich ostatnich występach w Olympicu. Leją mnie
równo i mam cholernego pecha. Jak już nawet dojdę na final table to i tak odpadnę przed kasą.
Jedyny jasny punkt na tej ciemnej mapie występów to piąte miejsce (oczywiście przy czterech
płatnych!) w ostatnim Terminatorze, co pozwoliło mi awansować na drugie miejsce w końcowej
klasyfikacji tego cyklu. Ale co z tego? Już dwa dni później w turnieju Masters nie dostałem w
zasadzie nawet szansy na podjęcie walki, przez parę godzin gry dostałem może z dwie, trzy ręce
nadające się do gry. Poza tym totalna plaża! Nawet konektorów, nawet kart w kolorze, nic!! Dramat!
Podobnie jest zresztą i w innych turniejach, najzwyczajniej w świecie nie idzie mi karta! Ale nie
załamuję rąk, słaby okres też w końcu minie przecież?
Nie będę Wam opowiadał o jakiś pechowych rozdaniach, przegranych coin flipach itp. sytuacjach.
Ale historię jednego rozdania muszę tutaj opisać, jestem ciekaw Waszych opinii na ten temat.
Akcja miała miejsce podczas sobotniego freezouta za 330 zł. Na starcie 10.000 żetonów, więc
formuła taka jak w Terminatorze. Na turniej przyjechało mało osób (jakby nie było to Wielka
Sobota, więc zaraz Święta?), uzbieraliśmy akurat 10 osób na jeden stolik. Wśród nas był ?gracz?,
którego sporadycznie widuje się w Hiltonie, zazwyczaj mocno ?pod wpływem?, który jako takie
pojęcie o grze ma, ale za to niemiłosiernie przedłuża grę. Gada, śmieje się, lansuje, udaje, że się
zastanawia? Koszmar! Po paru minutach gry każdy miał go już przy stole dosyć! Nasze prośby,
uwagi, sugestie nie dawały rezultatów. Ja już w pewnym momencie oczywiście nie wytrzymałem
i puściło mi ciśnienie, więc w kilku ciepłych słowach powiedziałem pijanemu grubasowi co myślę
o jego osobie i jego grze, co skończyło się tym, że jak w pewnym momencie poszedłem do łazienki
to on polazł za mną i stojąc mi za plecami zaczął mi wygrażać? No idiota!
I wtedy przyszło to rozdanie. Chwilę wcześniej Maciek przegrał grubą pulę do AArtino i zostało mu
625 w żetonach. Blindy skoczyły właśnie na 50/100, Maciek zagrywa swojego all ina za te 625,
sprawdzam go ja, sprawdza następny zawodnik? W tym momencie grubas mówi coś takiego: ?He
he he! Grasz all in? To ja daję też all in!?. Po czym wyrzuca karty! Siedzący za nim AArtino też
dokłada 625 do puli. W tym momencie Maciek ? absolutnie słusznie ? mówi ?Zaraz, zaraz!
Człowiek zagrał all in, więc jego żetony muszą trafić na środek stołu!?. Grubas oczywiście dać
swoich żetonów nie chciał, tłumacząc się, że przecież wyrzucił karty. Na to Maciek mówi mu, że
bardzo mu przykro, ale zajął właśnie ostatnie miejsce w turnieju. No i się zaczęło! Awantura na
całego, wezwani inspektorzy, sięganie do regulaminu, ochrona postawiona w stan gotowości, bo
pijany grubas zaczął być rzecz jasna agresywny? Siwy dym! Po półgodzinnej walce z grubasem
jego żetony w końcu trafiły na środek stołu, ale nikt za bardzo nie wiedział co dalej z nimi ma się
dziać! Kto je może wygrać? Czy trzeba było sprawdzić zagranie grubasa? Ciekaw jestem jak Wy
byście zinterpretowali taką sytuację? Jak to się skończyło opowiem Wam w następnym moim
blogu?
SERIALOWE SZALEŃSTWO
Jako, że jestem absolutnym fanem kilku seriali – lecących głównie w amerykańskich stacjach
telewizyjnych ? to oglądam każdy nowy odcinek z zapartym tchem. Teraz, po zakończeniu
trzeciej serii ?Prison Break? moja uwaga skupiona jest głównie na czwartym sezonie rewelacyjnego
serialu ?Lost?. Ale, że to tylko jeden odcinek w tygodniu to rozpocząłem poszukiwania nowych
seriali do obejrzenia. Ściągam więc następne nowe serie do obejrzenia. W poprzedniej przerwie
między nowymi sezonami ?Prisona? i ?Lostów? obejrzałem między innymi ?Travelera? i ?Break
Day?, teraz przyszła pora na dwie serie ?Dextera? i ?Jericho?. Oglądając te seriale zastanawiam
się czasem czy w naszym kraju sprzedaje się tylko papka w stylu ?Klanu? czy ?M jak miłość??
Dlaczego nikt nie kręci dobrych seriali sensacyjnych? ?Pitbull? czy ?Oficerowie? to tylko wyjątki
potwierdzające regułę, a kto widział te dwa polskie seriale przyzna, że stoją na naprawdę wysokim
poziomie. Jako, że ostatnimi czasy z turniejów odpadałem dość szybko i wracałem do domu to
kolejne noce spędzałem przed laptopem i połykałem kolejne odcinki i kolejne serie. Polecam tą
rozrywkę wszystkim lubiącym dobre filmy! W końcu nadal mamy długie zimowe wieczory?


