W dzisiejszym numerze gazety "Dziennik" pojawił się bardzo ciekawy wywiad z Vassilisem Akriditisem, szefem biura antydumpingowego w kancelarii prawnej Hammonds. Okazuje się, że Komisja Europejska zaczęła badać tryb pracy nad polską ustawą hazardową.
Nasz rząd ma czas do końca tygodnia, aby złożyć wszystkie niezbędne wyjaśnienia. W przypadku uznania ich przez Komisję Europejską za niewystarczające i dopatrzenia się złamania procedur unijnych, Polsce grożą gigantyczne kary finansowe!
Oto fragment wywiadu ze strony www.dziennik.pl. Cały tekst znajdziecie tutaj .
Artur Grabek: Chce pan przed Komisją Europejska dowieść, że ustawa o grach hazardowych narusza prawo unijne.
Vassilis Akritidis: Nie chodzi jedynie o jej przepisy, ale przede wszystkim o sposób, w jaki została uchwalona.
A konkretnie?
Zamiar wprowadzenia nowego prawa zawierającego przepisy o technicznych standardach zobowiązuje rząd kraju członkowskiego do poinformowania o tym fakcie Komisji Europejskiej, czyli do procesu notyfikacji. Dopiero po jej pozytywnej opinii projekt takiej ustawy może wcielać przepisy w życie. Nowe prawo bez konsultacji z KE jest nielegalne.
Notyfikacja dotyczy jednak regulacji technicznych. Polski rząd twierdzi, że takich nie ma w ustawie o grach hazardowych.
Oczywiście, że są. Sztandarowym przykładem jest chociażby znajdująca się w ustawie definicja automatów o niskich wygranych czy innych gier hazardowych. Ponadto prawo europejskie jednoznacznie określa, że wprowadzenie zakazu przepływu określonych towarów bądź usług z natury rzeczy jest definicją techniczną. Skoro więc polski rząd zakazuje gier na automatach o niskich wygranych, powinien ten przepis notyfikować.
Komisja rozpoczęła już procedurę w sprawie skargi. Na jakim jest ona etapie?
5 lutego wysłała do polskiego rządu pismo z prośbą o wyjaśnienia, dlaczego nie została poinformowana o zamiarze wprowadzenia nowego prawa. Zgodnie z przyjętą zasadą krajowe władze mają miesiąc na odpowiedź.



