Telegraficzny przegląd tygodnia

DUUUUŻO GRANIA?

A więc po kolei i na szybko postaram się przedstawić moje pokerowe walki z całego tygodnia,

zarówno te na żywo jak i w sieci. Pisałem ostatnio o wtorkowym dealu z Prawiczkiem podczas

Festiwalu. Oto co było dalej?

Środa, Terminator, 700+70

W skrócie ten turniej mogę określić jako walka o przetrwanie. Już na samym początku oddałem

sporą ilość żetonów na nieudanym drawowaniu do koloru i moja sytuacja od razu stała się

ciężka. W zasadzie nie dostawałem żadnej karty, parę razy desperackim all inem ukradłem to co

leżało na stole, ale przedłużało to tylko moje męki w tym turnieju. W końcu ?odstrzelił? mnie

Borygo, który później wygrał zresztą cały turniej. Po powrocie do domu było mi mało gry i

odpaliłem jakiś mały turniej na Paradise Poker (wpisowe 5 euro, trochę ponad 100 graczy). Tak

się jakoś złożyło, że go wygrałem, więc poprawiłem sobie nieco nastrój…

Czwartek, rebuye 300+30

O tym turnieju chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Jedno słowo ? porażka!! Faza rebuyów

trwała podczas Festiwalu 1,5 godziny, więc okazji do wyrzucenia pieniędzy z kieszeni było

sporo. I wyrzucałem, oj wyrzucałem? Nie szło absolutnie nic! Przegrywałem rozdanie za

rozdaniem i kolejne rebuye nic tu nie pomagały. Doszło nawet do tego, że z JJ na ręku przegrałem

rozdanie przeciwko JT Żelika na flopie 852!! Turn 7, river 9 i pozamiatane! Takich akcji było

zresztą na moim stoliku mnóstwo i jeśli coś było pewne to to, że najlepsza ręka preflop na pewno

nie wygra rozdania. Fazę regularną po rebuyach rozpoczynałem z minimalnym stackiem 4k. Co

prawda już w pierwszym rozdaniu podwoiłem się na Krawcu, ale i tak na wiele mi to się nie

zdało. Odpadłem w miarę szybo i boleśnie dla portfela?

Piątek, Main Event, 2500+250

Do tego turnieju podszedłem bardzo poważnie. W odróżnieniu od Górala nie gram zbyt często

turniejów o takie pule i chciałem naprawdę powalczyć o jak najlepsze miejsce. Początek gry nie

zapowiadał fajerwerków. Gra toczyła się spokojnie. Do czasu? Najpierw z turnieju wyleciał

Prawiczek, który nie umiał zrzucić asów na dwie pary Clippera przy flopie KJx. Już za moment to właśnie Clipper zbyt mocno związał się emocjonalnie ze swoim AA i oddał to co zarobił na

Prawiczku grającemu w turnieju Duńczykowi. Na flopie 457 i turnie 8 Duńczyk zagrał all in, a

Clipper nie uwierzył mu w szóstkę. Okazało się, że miał nawet dwie? Potem do głosu na stole

doszedłem ja. Najpierw swoimi szóstkami złamałem walety Duńczykowi. Potem kolejny raz

okazało się, że para szóstek to była na tym stole prawdziwa potęga. Byłem na BB i dostałem na

rękę właśnie 66. Do mnie same limpy, więc się nie wygłupiałem z żadnym raisem i poczekałem

na flopa. A ten jak zwykle świetny ? J86, w tym dwa trefle. Jako, że flop najbezpieczniejszy nie

był to zagrałem dość mocno. Kolejne foldy i już myślałem, że kolejna pulka moja, aż tu nagle

Dusiciel z batona przebija moje zagranie! I to mocno! No cóż, albo rybki albo akwarium! Od razu

wepchnąłem wszystkie żetony na środek stołu i to teraz Dusiciel miał wielki orzech do zgryzienia.

Po naprawdę długim namyśle w końcu zrzucił (nie wiem do tej pory jak!) swoje dwie pary J8!!

Naprawdę, świetny fold Dusi!! Potem jeszcze ?na deser? wywaliłem z turnieju Górala, który nie

uwierzył mi w moje KK i sprawdził preflop mojego all ina ze swoimi dziesiątkami. W tym

momencie miałem już naprawdę potężny stack około 35k i wszystko wyglądało dobrze. Ale też do

czasu?

Do naszego stolika dosiadł się SC i zaczęła się katastrofa. Zaczęło się od mojego calla

z T9 na podbicie SC. Flop Txx, on check, ja bet, on all in. I oczywiście od razu wiedziałem, że ma

over parę, ale jak idiota sprawdziłem tego all ina. Oddałem 11k w tym rozdaniu jak kretyn. Potem

nadszedł okres bezkarcia i oddawania blindów bez walki, aby w końcu znowu przegrać sporą pulę

do SC, gdy ten złapał fulla do swoich waletów. No i z big stacka stałe się shortem. Na dodatek

shortem, któremu nie szła kompletnie karta. Gdy zobaczyłem więc na ręku AQ zagrałem od razu

all ina. Sprawdził mnie Milus, mówiąc mi, że ma ?parkę?. Tą ?parką? okazały się króle. As na

river wiele mi nie dał, bo Milus miał już seta króli na flopie i pożegnałem się z turniejem.

Sobota, finał o miejscówkę na EPT w Ekstravaganzie

Tego dnia chciałem odpocząć od pokera przed niedzielnymi potyczkami czekającymi mnie w

sieci. Ale jak się ma takich głupich kolegów i słabą wolę to się nie da? O godzinie 1 w nocy mój

telefon zaczął dzwonić jak oszalały, bo moi przesympatyczni koledzy się za mną stęsknili i

koniecznie chcieli mnie zobaczyć podczas imprezy pokerowej w Ekstravaganzie. No i ja, zamiast

powiedzieć im, żeby dali mi święty spokój, natychmiast zamówiłem taksówkę i pojechałem do

nich! Od wejścia złapałem szklaneczkę JD i rozpoczęło się wielkie kibicowanie Karasiowi i

Roniemu na FT. W międzyczasie wyjaśniłem Wiśni (który grał przy stoliku) moc karty Q4 i

dlaczego tej karty nigdy nie można zrzucać, co zaowocowało wygraniem przez niego ogromnej

puli. Pograłem w blach jacka z krupierem Prawiczkiem, w ruletkę z krupierem Sołtysem,

wypiłem kilka drinków, pośmiałem się i rano wróciłem do domu.

Niedziela, gra online

Co mi strzeliło do mojej łysej pały, żeby całą niedzielę grać w sieci ? nie wiem! Wiem za to co

innego ? to naprawdę nie dla mnie! Przyczynkiem do klapnięcia na cały dzień przed kompem

była satelita do EPT, którą miałem tego dnia zagrać. Postanowiłem się ?rozgrzać? przed tą wążną

walką, ale efekty tego były mizerne, żeby nie powiedzieć fatalne. Zagrałem chyba z 20 turniejów

i w żadnym nie byłem nawet w kasie! Dramat! Nie szło mi, łapałem mega bad beaty i stiltowałem

się na maxa. W samej satelicie szło mi jeszcze nawet nieźle, byłem nawet w pewnym momencie

drugim stackiem, ale kilka sprawdzeń shortów, przegrane coin flipy i sam spadłem do roli shorta.

Przegrałem w końcu z moim KJ przeciwko A8 i zostało mi tylko kibicowanie Pawciowi. Jak to się

skończyło pewnie sam napisze? Wiem jedno ? do grania w sieci jeszcze mam daleką drogę.

Poza tym jedna mała dygresja ? ile razy nie wygrywałem rozdań z kartami typu 53, 67 czy 9T

to zawsze dostawałem jakieś dziwne komentarze od graczy. A to, że z czym ja gram, a to, że to

zagranie godne fisha/donka/głupka? Nie wiem, czy w sieci gra się tylko na AA i KK??

Poniedziałek, Terminator w Hiltonie

Na totalnym tilcie po niedzielnych porażkach pojechałem do Hiltona na kurację. Nic tak mi nie

pomaga jak udana gra na żywo. Zaczęło się jednak średnio. Nie wygrywałem dużych pul, karta

tez jakoś nie szła specjalnie i spadłem do 6k w żetonach. Miałem za to fajny stolik, dużo było

akcji i jedno było pewne ? jak się dostanę na final table to sobie jakoś poradzę. Choć cały czas

grałem z podwyższonym ciśnieniem (tilt dawał o sobie znać) to zmuszałem sam siebie do gry

rozsądnej i opanowania. Ostatnio mam w zwyczaju wkładać w uszy słuchawki od iPoda i

słucham podczas gry dużo muzyki. W zależności od tego co chcę w danym momencie osiągnąć

zmieniam rodzaj muzy. Jak chcę grać agresywnie to włączam Metallikę albo Iron Maiden, jak

chcę przeczekać spokojnie jakąś fazę turnieju to najlepsze jest The Cure albo Sting. A jak już

jestem na stole finałowym wtedy słucham tylko płyty ?Older? George?a Michaela, swoją drogą

najlepszej płyty jaką słuchałem w swoim życiu.

Ta metoda pomogła mi i tym razem. W końcu

doczekałem się na dobrą kartę. Dostałem KK, lekko zmontowałem Woya swoją gadką, żeby mnie

sprawdził po moim all inie i podwoiłem się, bo jego KQ okazało się za słabe. W tym momencie

Pawcio (który odpadł już wcześniej i pykał sobie na stoliku cashowym) powiedział mi, żebym się

niczym nie martwił, bo on już i tak wie, że w HU spotkam się z Mariem. Mi taki układ bardzo się

spodobał, Mariowi również i uzgodniliśmy, że jeśli spotkamy się rzeczywiście w HU to Pawcio

ma od nas butelkę JD, a my podzielimy się kasą.

Na stoliku nadal rządził Woy, który dostał od

dwóch graczy ?w prezencie? około 50k żetonów (w prezencie, naprawdę?) i miał gigantyczny

stack. Mi kilka razy pomogła jedna karta ? para dziesiątek. Na FT dostałem tą kartę chyba z pięć

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

razy i ani razu mi nie przegrała. Kolejne wygrane all iny oznaczały kolejne podwojenia. W końcu

na stoliku finałowym zostało nas czterech, czyli wszyscy byli już w kasie. Clipper odpadł jako

pierwszy. Wyeliminował go Mario, który na flopie 884 trafił fulla ze swoimi czwórkami na ręku.

W tym momencie byłem shortem przy dwóch wielkich stackach Maria i Woya. Ale jak mówiła

mi często moja mama ? ?cierpliwością i pracą ludzie się bogacą?. W myśl tej zasady wcale nie

chciałem poddawać się w tej nierównej walce. Kolejne dziesiątki pozwoliły mi po raz kolejny

podwoić mój stack kosztem Maria, który sprawdził mnie z JT. Potem kilka razy dostałem niezłe

ręce i ukradłem blindy. W końcu znowu para dziesiątek i mój raise kończy się all inem Woya.

Ja sprawdziłem, Woy pokazał A2, asa nie trafił i byłem ?bogatszy? o kolejne 40 k.

Swoją drogą poznałem już sposób na Woya ? trzeba z nim grać jak najdłużej się da! Od godziny mniej więcej

2 w nocy nie jest już tak skupiony na grze i dopada go senność. Więc trzeba go po prostu brać

?na zmęczenie?! Jeszcze kilka rozdań i w końcu Mario ?dobija? Woya i ? zgodnie z tym co

przepowiedział Pawcio ? heads up to sprawa między mną i Mariem. Tak jak uzgodniliśmy już

wcześniej zrobiliśmy deala, a finałowe rozdanie udało mi się wygrać, gdy moje zdominowane J4

wygrało z KJ Maria. Dzięki punktom za zwycięstwo awansowałem już aż na trzecią pozycję w

klasyfikacji Terminatora, a Mario wszedł ponownie do pierwszej ?dziewiątki?, która będzie

grała w turnieju Masters. Obaj byliśmy więc niesamowicie zadowoleni!

Wtorek, satelita do EPT i stoliki w Alternatywnym

We wtorek po raz drugi z rzędu nie pojechałem na ligę do Clipcia. Tydzień wcześniej grałem

w Festiwalu, teraz musiałem powalczyć w kolejnej satelicie do EPT na Paradise Poker. Jednak

i tym razem gra online mi nie posłużyła. Przegrałem już pierwszego dużego coin flipa. Moje TT

nie były już tak szczęśliwe jak podczas Terminatora i przegrały z AQ. W następnym rozdaniu

zagrałem all in z KQs, sprawdził mnie Solik z 77 i nie trafiając nic na flopie odpadłem z gry.

Ale

pokera na wtorek było mi zbyt mało, więc około 23 wsiadłem szybko w samochód i pognałem

na Ursynów do Baru Alternatywnego, Mekki warszawskiego pokerka. Na ligę się rzecz jasna nie

załapałem, ale za to na stoliki cashowe jak najbardziej. Najpierw lekka porażka na stoliku nr1,

bo ze szczęściem Lukra nie ma co z nim siadać na stolik, a potem przesiadka na stolik nr 2. A tam

działo się sporo. Graliśmy texasa, omahę hi i omahę hi/low. Zestaw dla mnie idealny, bo właśnie

te trzy gry preferuję najbardziej. Skład na stoliku śmiało można nazwać ?lekko podchmielonym?.

Jedni ? jak Kirek ? opijali sukces Arsenalu z starciu z Milanem w Lidze Mistrzów. Drudzy ? jak

Simon ? opijali porażkę Milanu w meczu z tymże Arsenalem. Reszta ? czyli reszta ? piła piwka

dla towarzystwa. Stolik był więc wesoły i zapowiadało się, że taka sama będzie też gra. Nie

myliłem się. Jako, że i mi i Clipperowi, który dosiadł się do stolika wraz ze mną, nie pozwolono

wkupić się za więcej niż 100 zł (blindy 1/1), a stan posiadania co poniektórych graczy wynosił już

dobrze ponad tysiaka, musieliśmy szybko nazbierać trochę amunicji na walkę z głównym

przeciwnikiem na stole ? Czarkiem. Miał on przed sobą już około 1,5k i ?popisywał? się betami

za 100 zł preflop. Okazja sama pchała się więc w ręce, wystarczyło raz czy dwa trafić kartę. Na

szczęście długo nie musiałem czekać i po kilku rozdaniach część żetonów Czarka przeszła w moje

ręce, a część w ręce Clippera. Mieliśmy już więc jak grać.

I wtedy przyszło rozdanie w omahę hi.

Dostałem 8832, karta może niespecjalna, ale double suited, a że między innymi w treflach to

wszedłem w podbicie do 10 zł od Czarka, a wraz ze mną w grze było jeszcze czterech graczy.

Flop 877 to oczywiście było marzenie! Czarek poczekał, ja zagrałem o pot, na to Kirek przebił

moje zagranie jeszcze o dwie stówki, a Czarek zagrał all ina za prawie tysiaka! Wow! No cóż,

najbardziej lubię sytuacje, gdy mam nutsa z flopa a inni się biją? Oczywiście sprawdziłem,

Kirek również wrzucił swojego all ina i okazało się, że Czarek ma na ręku 87, a Kirek siódemkę.

Turn i river nic nie zmieniły i cała pulka popłynęła w moja stronę! 🙂 W sumie udany wieczór!

Środa, freezout 200+20 w Hiltonie

Do kasyna pojechałem lekko rozkojarzony. Zaspałem na turniej (zaspałem na turniej na 19!!!),

leciałem na złamanie karku zaspany do Hiltona, na miejscu okazało się, że nie ma wolnych

miejsc i trzeba otworzyć dla mnie i kilku spóźnialskich nowy stolik. Wszystko się przeciągało,

inni już jakiś czas grali jak ja dopiero siadałem do stolika. Nie lubię takich akcji, zawsze sobie

powtarzam, żeby się nigdy nigdzie nie spóźniać na granie, bo to mi nie pozwala się odpowiednio

skoncentrować. I tak było i tym razem. Niby początek dobry, kilka wygranych pul, niezły stack,

ale we łbie cały czas bałagan. Nawet muzyka nie pomagała mi się skoncentrować na tyle, żeby

nie popełniać błędów. I po jednym z takich błędów właśnie odpadłem. Źle oceniłem gracza, z

którym grałem, nie doceniłem ani jego gry ani siły ręki, zagrałem jak osioł i wyleciałem z turnieju.

Kolejna nauczka na przyszłość, ważny klaps w mój pokerowy tyłek. Należało się. Dodam tylko,

że zgodnie z moimi przewidywaniami środowy turniej staje się najlepiej obsadzonym turkiem w

Hiltonie ? w środę zagrało w nim 37 zawodników!!

Czwartek, freezout 100+10

Tak? Miałem zagrać? Ale spałem prawie dobę i właśnie niedawno wstałem. Jest 5 rano, a ja

siedzę i piszę sobie bloga. Może dziś uda się pojechać w takim razie na rebuye? 🙂

Uffff?. Tak to mniej więcej wyglądało przez ostatni tydzień. Upadki, sukcesy, porażki i wygrane.

Wszystko to, co może przytrafić się pokerzyście w ciągu tygodnia gry. A tutaj już za chwilę EPT

i znowu wielka gorączka. Ja pewnie w Main Evencie nie zagram. Może i szkoda, ale nie mam też

specjalnego parcia na to, żeby koniecznie w nim wystąpić. Co prawda w poniedziałek jest jeszcze

w Hyatcie Super Satelita (rebuye po 1000zł) i pewnie wejściówek będzie z niej sporo do wygrania,

ale wiąże się to z faktem zaryzykowania ładnych kilku tysięcy złotych do wsadzenia w ten turniej.

Znając moją głupotę, chęć gry i wieczną potrzebę rywalizacji to pewnie zagram, ale chyba tym

razem będę musiał włączyć sobie opcję ?murek? i grać jak najbardziej tight, bo nie za bardzo

chciałbym sam opłacić jedną z tych wejściówek do wygrania?. Jak będzie zobaczymy?

Na koniec jeszcze tylko dawka dawno nie publikowanej przeze mnie pokerowej ?poezji? z okazji

zbliżającego się turnieju EPT w Warszawie?

GORĄCZKA EPT

W marcu po raz drugi w warszawskim Hyatcie

Zobaczycie pokera w najlepszym formacie!

Zjadą do stolicy najlepsi pokerzyści,

Aby walczyć o prestiż i w euro korzyści.

Naszych kilku graczy również w szranki stanie.

Walczyć będą o kasę i w świecie uznanie

Komu się to uda? Nie wiadomo jeszcze!

Skład naszej ekipy w kilku słowach streszczę?

Na początek Górala osoba się kłania

Gracz, co w oczach ludzi ma dużo uznania

Za swoje sukcesy w Kopenhadze i Goa.

Może on do finału doczłapać się zdoła?

Warsaw oraz Sejo z Wiśnią do kompletu

Grać będą jako gracze Teamu Unibetu.

Jak im pójdzie w turnieju? Jak swą grę zakończą?

Mam nadzieję, że Wiśnia zagra śpiewająco!

Z Betssona wystąpi Liroy, raper znany

Przez część znienawidzony, przez innych kochany

Czy jest jakaś szansa, że gra Scyzoryka

Będzie równie udana co jego muzyka?

W turnieju wystartuje Hajjer uwielbiany,

Od jakiegoś czasu w Polsce bardzo znany.

W Danii miał swój debiut, był raczej udany

A czy po Warszawie będzie roześmiany?

Co nasi wywalczą w pokerowych bojach?

Czy pokażą charakter w turniejowych znojach?

Czy karta iść im będzie? Będą sprzyjać flopy?

Czy wygrać się coś uda na oczach Europy?

Naszych zagra wielu, to w końcu Warszawa.

Jak im pójdzie turniej to już inna sprawa.

Ja mam tylko marzenie, że otwieram gazetę

A tam wielki tytuł ?Polak wygrał EPT!?

Kod do rejestracji: POKERTEXAS