Na początek muszę dodać, że chociaż spodziewałem się pewnych głosów krytycznych to ich ilość i zajadłość mocno mnie zaskoczyła. Spróbuję więc odpowiedzieć na najczęściej pojawiające się słowa krytyki.
Pierwszy i chyba najczęściej pojawiający się zarzut to fakt, że na Ukrainę jedzie "warszafka", kumple, koledzy, rodzina. Wcale nie zamierzam temu zaprzeczać. Tak na wyjazd jadą sami znajomi, tak na wyjazd jedzie również mój brat, tak wszyscy oni mieszkają w szeroko rozumianej Warszawie. Tylko co w tym złego?
Po pierwsze wyjazd na Ukrainę jest prywatną inicjatywą – moją i Jacka Danielsa. Po drugie mój portal PokerTexas obejmie patronat zarówno medialny jak i finansowy nad tym wyjazdem. W związku z tym mam pełne prawo wybrać taki skład jak mi się podoba.
Sprawa druga – mieszkam w Warszawie, tutaj gram w pokera live oraz tutaj spotykam się ze znajomymi i jakoś dziwnym trafem większość ludzi, których znam to też Warszawiacy więc siłą rzeczy to oni znaleźli się w składzie. Czy to oznacza, że impreza nie może nazywać się mecz Polska – Ukraina? Czemu nie – Warszawa chyba jest stolicą Polski więc na mecz pojadą Polacy. Jednak dla mnie sama nazwa meczu jest zupełnie nieistotna, co to za różnica czy to się nazywa mecz Ukraina – Polska, Ukraina – Warszawa, Ukraina – Unia Europejska (tak też by się to mogło nazywać :P) czy jakkolwiek inaczej. Taką nazwę wymyślili organizatorzy ze strony ukraińskiej i trudno, żebym nakazywał im jej zmianę.
Kolejne zarzuty dotyczyły wyboru ludzi na wyjazd. Przede wszystkim informację o meczu Polska – Ukraina można było znaleźć w sieci od paru tygodni. Jakoś nikt się tym wyjazdem nie zainteresował. Dopiero Jack Daniels skontaktował się z Ukraińcami, a potem ze mną i wspólnie obmyśliliśmy plan wyjazdu. Oznacza to, że jechać do Lwowa mógł KAŻDY!!!! Także ci z "podkarpackiego i lubelszczyzny, którzy mają niedaleko". Nikt nikomu nie zabraniał kontaktu z organizatorem i zorganizowania grupy chętnych na wyjazd.
Kolejna sprawa związana z doborem uczestników to zarzuty, że słabi gracze, że nie będą godnie nas reprezentować. Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że są to najlepsi Polscy gracze, ale prześledźmy w skrócie dokonania tych słabiaków:
– Milus – miejsce w czołówce obu edycji Terminatora w Olympicu (największy cykliczny turniej w Polsce, jeśli chodzi o wysokość wpisowego) + dwa miejsca w kasie w tegorocznym Olympic Festival, w tym 5 miejsce w Main Evencie
– Mario – nikt kto zna Maria nie zarzuci mu chyba, że nie umie grać w pokera, do tego należy dodać wygraną w pierwszej edycji Terminatora i miejsce w kasie w zeszłorocznym Olympic Festival
– LosAdamos – chyba najbardziej regularny gracz Warszawskiej Ligi Pokera, prawie w każdym sezonie miejsca w TOP-9 ligi, co przy frekwencji przekraczającej 40 osób w turnieju jest wynikiem naprawdę bardzo dobrym
– Clipper – założyciel WLP i członek sceny pokerowej w Warszawie od początku jej istnienia, doświadczeniem prawdopodobnie bije na głowę każdego z jego krytyków
– Karelli – Uczestnik turniejów: WSOP Europe, APPT Seul i ostatnio zakończonego Unibet Open w Pradze (10 miejsce)
– Prawiczek – tegoroczny Olympic Festival i wyniki Piotrka – 1 miejsce w rozpoczynającym Festiwal freezoucie, bubble w festiwalowym Terminatorze i 2 miejsce w festiwalowych rebuyach – to wszystko w trzy dni – Przypadek? Szczęście? Też bym tak chciał…
– Woy – w mojej opinii absolutna szeroka czołówka turniejowych graczy w Polsce o czym świadczą jego regularne dojścia do kasy w wielu turniejach, w których bierze udział
– Coher – Regularne turniejowe sukcesy w Olympicu, kilka dobrych wyników w turniejach ogólnopolskich i duże doświadczenie
– Łysy – Dla tych co nie wiedzą – rodzina, brat i w ogóle jest tutaj po znajomości 😛 – Jest jednym z niewielu szczęśliwców, który regularnie gra online, grywał już dość wysokie stawki a nigdy w życiu nie wpłacić do sieci nawet $1.
– Jack Daniels – To chyba właśnie osoba Rafała nie podoba się największej ilości osób. Piszecie, że słaby gracz? Ja się z Wami w 100% zgadzam jest tylko jedno ale… ten słaby gracz ma naprawdę bardzo ciekawe wyniki turniejowe. Farciarz i bereciarz? Pewnie, że tak, ale na Ukrainie "szczęśliwy berecik" Jacka też nam się przyda
– Pawcio – no i na koniec ja sam, w sumie to na rzeczywiście jestem fishem i się nawet z tym zgadzam, ale jako, że współorganizuję ten wyjazd to dla mnie miejsca nie mogło zabraknąć i podczepię się pod tą grupkę dobrych graczy i może się czegoś nauczę…
A już bardziej poważnie, powiecie, że sukcesy tych graczy są śmieszne. Na pewno nie są one wielce imponujące, ale są mniej więcej takie jaka jest nasza scena pokerowa, która w 90% skupia się na naszych krajowych rozgrywkach. Na duże zagraniczne turnieje jeździ garstka najlepszych, a i oni szczerze mówiąc nie imponują wynikami za granicą.
Wszystkich wyżej wymienionych graczy dotyczy jeszcze jedna, ważna informacja. Dla nich poker nie jest całym życiem (no może oprócz mnie :p) oni wszyscy mają pracę, rodziny i inne zajęcia w związku z czym nie przywiązują wielkiej wagi do ganiania po świecie za kolejnymi turniejami, a to wcale nie znaczy, że są słabymi graczami.
Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia przekonają przynajmniej kilku krytyków, że wyjazd na Ukrainę ma na celu dobra zabawę, promocję pokera i nie jest organizowany "na złość komuś". Mam nadzieję, że w rewanżu w Polsce będzie mogła zagrać dużo liczniejsza i bardziej reprezentatywna grupa graczy.
Gondar i Doda
Na koniec dzisiejszego bloga dalszy ciąg prywaty, co najgorsze dalej dotyczący jednego z pokerzystów z "warszafki". No więc mój dobry kumpel Gondar w obrzydliwy sposób chciał ukryć przed kolegami znajomość z jedną z najgorętszych Polek – Dodą. W związku z tym, że cała sprawa się wydała i Gondar już dłużej nie będzie trzymał w tajemnicy swojej znajomości tak jak mu obiecałem zamieszczam poniżej jego zdjęcie…

Teraz czekam kiedy Gondar zaprosi swoją nową koleżankę na partyjkę pokera i kiedy nam zdradzi co działo się tego wieczoru dalej po wykonaniu tego zdjęcia…


