Znajdujemy się w samym centrum miasta przy placu Roosevelta i z niecierpliwością oczekujemy, co już za chwilę pokażą Góral i LukeLasko. Pogoda nad wyraz przyjemna, na ulicach gwar i tylko mały niedosyt pozostaje na myśl o wczorajszym braku Welcome Party… (cóż to za porządki, żeby debiutujący w cyklu EPT Budapeszt nie chciał się hucznie przywitać?).
Jak na razie stoły są 10-osobowe, jednak żaden z naszych reprezentantów nie trafił na znanego gracza jako sąsiada. Struktura to standardowo co godzinę wzrastające blindy, stack początkowy wynosi 10 tysięcy i zaczynamy od 25/50.
Obaj panowie demonstrują dobry humor i nie ma mowy o zdenerwowaniu ? co najwyżej lekki dreszczyk, jak to podsumował Łukasz. Karty poszły właśnie w ruch.
Shuffle up and deal!
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 13:45
Trzeba przyznać, że Węgrzy naprawdę się postarali: sala jest przestronna, w pressroomie nie musimy się rozpychać łokciami w walce o każdy walny kawałek stołu i nawet dostęp do Internetu jak na razie jeszcze nie okazał się być z gatunku tych kapryśnych. Dodatkowo przed wejściem na salę stoją bardzo zaangażowani ochroniarze, którzy wszystkich legitymują, nie ma więc mowy o blokujących przejście nadprogramowych kibicach.
Ale cóż u naszych rodaków? LukeLasko ma przed sobą ponad 11k i jak na razie pokazał uniesiony w górę kciuk na znak zadowolenia.
Góral tymczasem już zdążył uskutecznić jeden ze swych słynnych (a dla co poniektórych ? kontrowersyjnych) foldów. Rzecz działa się w chwili, gdy trafił akurat na wczesną średnią pozycję. Dwóch graczy przed nim zlimpowało, z kolei siedzący tuż na prawo sąsiad podbił do 325. Po zwyczajowym długim namyśle Polak sprawdził, do puli dołączył także jeden z limperów. Na flopie 2s 2d 7d zarówno limper jak i agresor poczekali, Góral uderzył więc za 625, jednak sąsiad natychmiast przebił do 2125! Po długich deliberacjach ze strony Polaka, próbach wypytania przeciwnika o siłę ręki oraz wnikliwych obserwacjach (przeciwnik całkiem wyraźnie się trząsł i trzymał ręce przy twarzy na podobieństwo Hellmutha) Górał w końcu postanowił zrzucić…damy.
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 14:25
Jak spada się z początkowych 10k do 8k? Wystarczy raz sprawdzić reraise przeciwnika przed flopem z AK i nic nie trafić, raz zrzucić po flopie damy, a na deser odpuścić z top parą na flopie 3 9 7 będąc bez pozycji i już się okazuje, że początkowy stack skurczył się o jedną piątą… Jednym słowem Góral póki co dopiero się rozgrzewa, jednak biorąc pod uwagę temperaturę sali, nie powinno mu to zająć wiele więcej czasu.
Luke Lasko tymczasem zwęszył już pierwszy blef. Przed flopem jeden z graczy podbił do 150 i otrzymał dwa calle, co mający Ah 3h Polak również postanawia sprawdzić z buttona. Na flopie J 6 2 (w tym dwa kiery) wszyscy czekają, za to na turnie będącym Jh jeden z przeciwników już nie wytrzymuje i betuje za pół puli. Polak z ostrożności tylko calluje ze swoim nutsowym kolorem. River to trzeci już walet, jednak bet oponenta w wysokości 1/4 puli aż prosi się o sprawdzenie… Po dorzuceniu odpowiedniej kwoty oczom Łukasza ukazuje się kompletny blef w postaci Ad 7d.
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 14:45
Po raz kolejny potwierdza się, że aby wygrać duży turniej, obok koniecznych umiejętności potrzeba także mnóstwo szczęścia… Niestety tym razem Góralowi go zabrakło. Przed flopem sąsiad Marcina (znany nam już z rozdania z damami) dokonał małego podbicia, w efekcie czego otrzymał call od będącego na cutoffie Polaka oraz 3 innych graczy. Na flopie Kd 9s 3d jeden z nich przejmuje inicjatywę, agresor próbuje się ratować przebiciem, Góral natomiast…zagrywa all-in! Po dłuższym namyśle mający już tylko 4,3k pierwszy betujący decyduje się w końcu na call (agresor odpuszcza), po czym pokazuje Ad Qd dający mu draw do nutsowego koloru. Polak odsłania Kc 9c czyli dwie top pary z miną „tak myślałem, że masz draw – oby nie doszedł…”. Niestety już na turnie wbrew naszym nadziejom spada karo… W efekcie Marcin spada do 3,7k (w razie wygranej miałby już ponad 16k). Trzymajcie kciuki, oby tendencja ta była tylko chwilowa!
Na zdjęciu skandalista Sorel Mizzi.
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 15:10
Góral świetnie sobie radzi na short stacku. Najpierw udaje mu się ukraść pulę reprezentując kolor przeciwko rywalowi mającemu top parę, a następnie po podbiciu gracza z pierwszej pozycji oraz jednym callu decyduje się na reraise z parą QQ. Gdy na flopie z asem Marcin podejmuje odważną decyzję o zagraniu continuation bet, przeciwnik zaś folduje, Polak oddycha z ogromną ulgą. Podobno dawno już takiej nie odczuł… W efekcie ma już prawie 5,5k i walczy dalej!
LukeLasko dla odmiany trochę zwolnił i póki co spokojnie zrzuca karty utrzymując poziom 11k. Mówi, że tylko 3 graczy przy jego stole potrafi grać, reszta natomiast nie stanowi zbytniego wyzwania. Oby miało to przełożenie na przybywające żetony… A tymczasem oczekujemy na pierwszą przerwę.
Na zdjęciu ambasador włoskiego pokera i zawsze utrzymujący klasę – Luca Pagano.
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 16:25
Niestety pochwaliłam niezawodność Internetu cokolwiek przedwcześnie… Szczęśliwie z pomocą technika po niemalże godzinie szarpania wreszcie udało mi się połączyć, w skrócie więc przedstawiam ostatnie wydarzenia. Jeszcze przed przerwą doszło do takiego oto rozdania: Włoch znajdujący się na cutoffie otwiera zaskakująco niskim podbiciem do 225 (przy blindach 50/100), LukeLasko wyraża głośne zdziwienie, a następnie przebija przeciwnika do 750 z AKo. Włoch wcale jednak nie myśli odpuścić: w odpowiedzi wrzuca do puli 1600 (!). Łukasz mimo wszystko uznaje, że ma lepszą rękę, zaś podbicie oponenta wygląda mu cokolwiek dziwnie, postanawia więc wystawić go na ostateczną próbę i zagrać all-in. Najwyraźniej siła kart Włocha nie była koniec końców taka imponująca, bo widzimy szybki fold, czym samym Polak ma teraz 13,7k. (update: po jednym podbiciu przed flopem i continuation bet przy nietrafionym flopie spadł do 12k).
Tymczasem nie najlepiej dzieje się u Górala. Gdy znajdował się akurat na dużym blindzie z Q9s, przeciwnik otworzył podbiciem, a że Polak miał podobno niewiele do dołożenia, zdecydował się na call. Na flopie Qjx Marcin uskutecznia check call, gdy jednak przeciwnik raz jeszcze bije na turnie, Marcin ostatecznie wycofuje się z puli w myśl zasady gry small ball: „nie angażujemy się za cały stack z marginalnymi rękami”. I bardzo słusznie ? oponent uprzejmie odsłania KQ dającą mu top parę z wyższym kickerem. Potem przychodzi jeszcze rozdanie, w którym do wieloosobowej puli bez podbić limpuje z buttona z 98o i trafia drugą parę, którą decyduje się opłacić, po kolejnym becie na turnie pasuje, w efekcie czego ma teraz 3,200. Przy blindach 75/150 i średnim stacku wynoszącym 11,548 nie jest to niestety zbyt różowa sytuacja…
Na zdjęciu również znajdująca się na short stacku Katja Thater.
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 16:50
Góral pomimo coraz gorszej sytuacji nie traci rezonu. Żartuje, prowadzi ożywione konwersacje z sąsiadami i wydaje się zupełnie niczym nie przejmować. I tylko stack w doprawdy alarmującej już wysokości 1600 (przy nowych blindach 100/200 i średnim stacku 12,027) świadczy o tym, że jednak nie idzie mu najlepiej… Wszystko to zaś za sprawą jednego niedanego blefu, szczegółów którego nie chciał zdradzić sam zainteresowany. Podsumował tylko: ?nie zawsze wychodzi…? Oby zatem podwojenie mimo wszystko wyszło!
A na zdjęciu także bardzo ożywiona Annette Obrestad. Towarzysze przy stole nie przestają jej zagadywać i prowokować do śmiechu. W połączeniu z niezłym stackiem Norweżka nie ma więc niewątpliwie żadnych powodów do narzekań.
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 17:30
Przy stole Górala miała miejsce dziwna sytuacja. Doszło do all-inów na flopie, po czym gracz, który wygrał rozdanie, kilka rąk później odkrył nagle, że dostał wówczas za mało żetonów o 2,5k. Wezwano oczywiście supervisora i przedstawiono mu całą sytuację, ten jednak uznał, że już przepadło, gracz musi się więc ze stratą pogodzić i koniec kropka. Kropki jednak bynajmniej nie zamierzał postawić sam zainteresowany (notabene znany nam już jako sąsiad Górala): zaczął głośno protestować, krzyczeć, że to kradzież, w końcu wstawili się za nim również i inni gracze (włącznie z tym, który owo rozdanie przegrał), aż pojawił się supervisor wyższej rangi. Po długich pertraktacjach poszkodowany Anglik odzyskał w końcu, co jego, Góral zaś niezmiennie czeka z 1800 na podwojenie.
Jak sprawuje się z kolei LukeLasko? Próbował strapować przeciwników, aż w końcu strapował…samego siebie. Będąc na wczesnej pozycji otworzył podbiciem do 600 z QJo i doczekał się callów od blindów. Na flopie 3d Qc 3h postanowił po checkach przeciwników również odstukać check z intencją betu na turnie, gdy jednak pojawiła się tam kolejna 3, uznał, że to idealny obrót spraw i wobec tego lepiej będzie sprowokować któregoś z nich do blefu na riverze. River przynosi asa, jeden z blindów odzywa się za 1050 i ostatecznie Łukasz…odpuszcza.
Na zdjęciu pewna niezwykle popularna masażystka…
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 17:55
Tak jak ogłosiłam wcześniej w komentarzach, niestety z turniejem żegna się znienacka…LukeLasko! Gracz z wczesnej pozycji otwiera podbiciem do 600, otrzymuje dwa calle, po czym na dołączenie do gry decyduje się także będący na buttonie Polak z As 5s. Flop wydaje się wymarzony – Ac 9s 8s ? gdy zatem jeden z graczy przed Łukaszem uderza za 1800, ten postanawia przebić do 4k, a kiedy w odpowiedzi zostaje postawiony na all-inie, konsekwentnie dorzuca już resztę żetonów. W efekcie przeciwnik pokazuje 98 dające mu dwie pary, żaden z licznych outów Polaka nie spada na board i niestety Luke odpada.
W jego ślady właśnie poszedł też niestety Góral. Gdy wyblindował się już do raptem do 1200 żetonów, nagle znalazł na dużym blindzie AQ. Podbicie przeciwnika sprowokowało go do oczywistego zagrania all-in, do gry dołączył się jeszcze trzeci gracz, i pomimo sporej liczby outów (board KJxJx), Polak ostatecznie przegrywa z parą 77. Zdecydowanie zły dzień dla Polaków…:-(
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 19:20
Polacy odpadli, sala się przerzedziła i choć pewnie jest to tylko moje subiektywne odczucie, nagle zrobiło się tak jakoś…smutno. Czyżby na sali zapanował wirus roznoszący powszechny brak energii?
Mimo wszystko co poniektórzy gracze nadal próbują być gadatliwi. Z pewnością do takich zaliczyć można Marcela Luske, który sprawdził bet przeciwnika na flopie, a następnie po jego checku na turnie (board Ts Qc 2c 9s) zamaszystym ruchem wsunął wszystkie żetony na środek i tak uparcie perorował, że aż w końcu przeciwnika…wystraszył.
Przy tym samym stole przyszło siedzieć również Danny Ryanowi (na zdjęciu), który chwilę temu stanął akurat przed trudną decyzją: gracz po jego prawej podbija do 900 (blindy to już 150/300 ante 25), on w odpowiedzi przebija do 2600, a tymczasem uparty oponent zagrywa all-in za 13,5k! Amerykanin, któremu po sprawdzeniu tak dużego podbicia niewiele by już zostało, z wielkim bólem zrzuca ostatecznie JJ i wygląda, jakby zaraz miał się rozpłakać.
A tymczasem powodów do płaczu nie ma z pewnością nabudowany Arnaud Mattern. Szczególnie wtedy, gdy pochyla się nad nim szepcząc coś przy tym do ucha prześliczna Francuzka (znana nam chociażby z Londynu jako dziewczyna w zaawansowanej ciąży)…
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 20:20
W ostatnim rozdaniu przed ostatnią dzisiaj przerwą (po niej będą już tylko dwa levele, a potem wolność) torturujący stół ciągłymi podbiciami Arnaud Mattern postanowił ukraść blindy z pierwszej pozycji w nadziei, że gracze bardziej zainteresują się wolnym kwadransem niż walką o żetony. Gdy wszyscy potulnie sfoldowali aż do buttona, można było mniemać, że zamysł ten faktycznie mu się uda, wtedy jednak znać o sobie postanowił dać siedzący na buttonie Włoch: ów zmęczony dominacją Francuza gracz najwyraźniej postawił sobie za punkt honoru, ażeby w ostatnim rozdaniu wygrać miał właśnie on, w efekcie więc odważnie przebił do 3 tysięcy. Zgodnie z przewidywaniami Mattern dosyć szybko pozbył kart, Włoch tymczasem pokazał swojemu koledze…Q9o (tak, udało mi się to podejrzeć).
W grze wciąż jeszcze utrzymuje się lokalny gwiazdor o pseudonimie Majka, który to zyskał sławę dzięki reality show. Co ciekawe, jego sąsiadem na początku turnieju był…Góral, z pewnością więc panowie ucięli sobie niejedną miłą pogawędkę na temat sławy 😉
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 21:15
Wygląda na to, że Luca Pagano trafił na stół, gdzie przeciwnicy dorównują, jeśli wręcz nie przewyższają go poziomem agresji. Co rozdanie pojawiają się raise'y i reraise'y przed flopem, zaś dwa najczęściej wypowiadane zdania to ?how much have you got left?? (ile ci jeszcze zostało?) oraz ?I'm all-in?. Można tam również napotkać cokolwiek karkołomne próby squeezowania: gdy gracz z pierwszej pozycji przy blindach 200/400 ante 50 otwiera za 1300 i otrzymuje jeden call, Amerykanin na buttonie decyduje się na bezczelny atak na pulę za 4200, zostawiając sobie przy tym zaledwie 8,5k. Pierwszy agresor nie daje się jednak nabrać na takie sztuczki – pewnym głosem deklaruje all-in, po czym button natychmiast i zgodnie z przewidywaniami folduje…
Świetnie powodzi się tymczasem Annette Obrestad, która właśnie wygrała dużą pulę dzięki złapanemu runner runner kolorowi. Uprzejmy przeciwnik metodą check call zasilił jej stack o ponad 20 tysięcy! Niestety o powodzeniu nie można mówić w przypadku wszystkim świetnie znanego z finałowego stołu w Londynie Johanessa Strassmanna. Ma mało żetonów i doprawdy niewyraźną minę…
PokerStars.com EPT Budapeszt – Godzina 22:15
Ostatni level to już całkiem jawne znużenie pozostałej w grze niepełnej setki zawodników. Gracze generują nad wyraz mało akcji po flopie i nawet posiadająca ponad 80k Annette, która otwiera podbiciem do 2400 (blindy 300/600 ante 75) i otrzymuje jeden call, woli poczekać na flopie 5s Qs Kc, po czym potulnie spasować w odpowiedzi na bet w wysokości…1525.
W końcu po usilnym zaklinaniu zegara turniejowego nadchodzi i ten pożądany moment, gdy tournament director ogłasza koniec dnia 1A. Muszę przyznać, że był to nad wyraz dziwny początek turnieju… Polaków grało dzisiaj mało i odpadli szybko, grono prosów okazało się być reprezentowane raczej nielicznie, a w dodatku w press roomie nie pojawiła spora część spośród tych dziennikarzy, którzy do tej pory stawiali się na wszystkich zaliczonych przeze mnie turniejach. Za plus z pewnością można za to uznać brak przerwy obiadowej: przynajmniej wszystko skończyło się szybciej.
Oby zła passa Polaków się jutro zatem odwróciła, a tymczasem ja wracam do hotelu. Trzeba przy tym przyznać, że zaletą zorganizowania turnieju w centrum są takie oto widoki po drodze… Na zdjęciu widzimy również kolejnego zapalonego miłośnika tatuowania sobie karcianych motywów – ciekawe, czy w Polsce zapanuje kiedykolwiek taka moda…


