Poker, kościół i Legia

Ponieważ to blog pokerowy to zacznijmy od pokera tym bardziej, że akurat trochę w ostatnich dniach pograłem więc na początek:

Liga ParadisePoker 

Liga Paradise Poker to fajna promocja, możliwość rywalizacji z polskimi pokerzystami, a do tego atrakcyjne nagrody spowodowały, że w końcu znalazłem w sobie motywację do siedzenia na dupie w domu i jakiejś regularniejszej gry online. Jak na razie we wrześniu zagrałem 18 turniejów ligowych, dwa razy byłem na final table, w sumie 3 razy na miejscach płatnych, a w klasyfikacji ligowej jestem na 41 miejscu. Szału więc nie ma, ale nie jest źle parę razy pechowo odpadałem, kilka razy szczęśliwie wygrywałem więc bilans szczęścia/pecha mam na zero. 

Jeśli chodzi o szczęśliwe rozdania to hitem był niedzielny turniej, w którym zająłem 7 miejsce. Turniej miał dziwny przebieg w momencie, kiedy w grze pozostało 20 graczy chyba przez 25 minut nie udało się nikogo wyeliminować, potem odpadło 2 zawodników i ponownie długi czas bez eliminacji. To wszystko spowodowało, że w pewnym momencie turniej zamienił się w małą "ruletkę". Ja przy 18 graczach i 13 big blindach miałem 6 stack. W związku z tym śmigały alliny pre flop i wiele gry nie było, ja jednak losowałem "szczęśliwe numerki" i podejrzewam, że przeciwnicy musieli mieć mnie już serdecznie dość. Najpierw z JT pokonałem KJ łapiąc strita na river, potem moje 35 pokonało KK, kiedy na river złapałem czwartego trefla do mojej 3 , na koniec szczęśliwej passy T8s okazało się lepsze od AA dzięki złapanemu na river stritowi. Potem nie było już tak różowo, kolejny allin z A3 został sprawdzony przez Q9 i przegrałem, chwilę później moje 77 poległo z A9 i zakończyłem grę na 7 miejscu. Te rozdania dedykuję tym, którzy tak bardzo narzekają na podkręcone softy i wiecznego pecha, może po prostu jest tak, że o swoich szczęśliwych wygranych nie pamiętacie?

Przy okazji Ligi Paradise trwa mój zakład z JD, jak na razie mam wszystko pod kontrolą, w klasyfikacji generalnej zdobyłem już 2,026 punktów, a Rafał może "pochwalić się" tylko 1,391 punktami więc mam nadzieję, że już powoli zbiera się do pisania hymnu pochwalnego o mojej skromnej osobie 🙂 

Dzisiaj zawarłem jednak kolejny zakład i ten może być znacznie trudniejszy do wygrania. W Lidze postanowił sobie zagrać również mój tata, który delikatnie mówiąc prezentuje dość szeroki repertuar "niestandardowych zagrań" i ogólnie jest zwolennikiem odbiegającej od ogólnie przyjętej pokerowej strategii. Ku mojemu zdziwieniu na razie w Lidze idzie mu nadzwyczajnie dobrze i zgromadził już 2,271 punktów. Przyjęliśmy zakład o buteleczkę dobrej whiskey o to kto będzie wyżej na koniec ligi. Już pomijam tą butelkę, ale jak przegram ten zakład to się chyba ze wstydu zapadnę pod ziemię 🙂 

Dwie wygrane 

Przy okazji grania w Lidze regularnie grywam też na moim ulubionym PokerStarsie. Co prawda nadal grywam niewiele, ale taka jest już moja specyfika, w jednym momencie nie odpalam więcej niż 4 turnieje, z reguły zaczynam grać około 19:00, a ostatni turniej zaczynam około 21:00, 21:30, tak więc dziennie wychodzi mi średnio 6-7 turniejów, czyli śmieszna liczba w porównaniu z turniejowymi zawodowcami. 

We wrześniu udało się jednak wygrać już dwa turnieje, wygrane co prawda niewielkie, ale za to satysfakcja bardzo duża, tym bardziej, że o ile mnie pamięć nie myli to moje pierwsze wygrane w tym roku. Najpierw wygrałem Omahę Pot Limit z wpisowym $3 na 650 osób, a ostatnio już całkowite zaskoczenie i triumf w turnieju H.O.R.S.E, wpisowe również $3, a zagrało 150 osób. 

Oprócz tego kilka miejsc w TOP-100 w turniejach na kilka tysięcy osób w Holdema, ale wiadomo, że w pokerze chodzi miejsca najwyższe więc gram cierpliwie i czekam na jakąś wygraną odniesioną w końcu w Holdemie, w którym czuję się najlepiej.

Gdzie jest miejsce krzyża? 

W swoim ostatnim blogu JD poruszył gorący temat krzyża. Krzyż zniknął, a temat nadal jest gorący, a mnie cała ta afera doprowadza do szału więc napiszę parę słów od siebie.

Po pierwsze, jestem osobą niewierzącą, mam jednak szacunek dla osób wierzących oraz dla religii o ile ludzie ci nie narzucają mi siebie i swojej wiary. Miejsce religii jest w kościele lub w domach, a nie w miejscach publicznych. Polska jest państwem świeckim, w którym kwestie wyznaniowe powinny być oddzielone od władzy świeckiej. Tak w tym kraju nigdy nie było, ale to co zaczęło się dziać w ostatnim czasie to już jest przegięcie. 

Kod do rejestracji: POKERTEXAS

Krzyż na Krakowskim Przedmieściu przed siedzibą Prezydenta RP to jakaś czarna parodia, krzyż to powinien być w kościele, a nie na ulicy. Jarosław Kaczyński co miesiąc zapalający tam lampki to kolejna pomyłka, cześć i pamięć bratu powinien chyba oddawać po cichu na Wawelu, a nie w blasku kamer i przy tłumie dziko zachowujących się zwolenników i przeciwników krzyża. Cała ta historia sprowokowała mnie do kilku smutnych wniosków na temat roli kościoła w Polsce:

  • Księża nawołujący do głosowania na tych, a nie na innych – chyba nie do tego służą kazania w kościele?
  • Lekcje religii w państwowych szkołach? Ja rozumiem naukę etyki, filozofii czy religioznawstwa, ale miejscem indoktrynacji religijnej to niech będą salki przy parafiach, a nie szkoły państwowe.
  • Wpis w dzienniczku mojej córki "Na lekcji W-F uczniowie idą na mszę do kościoła". No co to kurna jest??!! To jest ten rozdział państwa od kościoła? To jest państwo świeckie?
  • Komisja Majątkowa, której jedynym zadaniem jest ciągłe nabijanie kasy instytucji kościoła w Polsce. Kolejna paranoja w niby świeckim kraju.

Cała ta sytuacja wkurza mnie tak bardzo, że w wyborach parlamentarnych na moje głosy może liczyć tylko to ugrupowanie, które będzie wyraźnie akcentowało plany wyraźnego rozdzielenia państwa i kościoła i zapewni mi, że religia zniknie z życia i przestrzeni publicznej.

Legia-Tragedia

Jakoś tak się złożyło, że z wyjątkiem tematu pokera, to ten odcinek bloga przypomina gorzkie żale. Były żale na pseudo-świeckie państwo to teraz będą żale na pseudo-piłkarzy i na to co prezentuje sobą Legia. W zasadzie na poważnie o tym co dzieje się w tym klubie to pisać się nie da, powiem więc tyle, że jeszcze 2 tygodnie temu obawiałem się, że czeka mnie sezon pozbawiony emocji, Legia zajmie miejsce gdzieś w środku tabeli i tyle będzie z emocji na Łazienkowskiej. Jednak ostatnie mecze uspokoiły mnie i już wiem, że emocje będą do końca ligi, z tą tylko różnicą, że zamiast walką o puchary to będziemy się emocjonować walką o utrzymanie. 

Jest piękny stadion, jest fantastyczna atmosfera na trybunach, przyszedł nowy trener, dokonano znakomitych zakupów, ale okazuje się, że ten kwiat piłkarstwa z Bałkanów, król strzelców drugiej ligi tureckiej i najszybszy zawodnik ligi portugalskiej jakoś nie do końca dogadują się z naszymi "gwiazdami". Maciek "Pączek" Iwański gra dobrze wtedy jak mu się chce, a jak mu się nie chce to nic nie gra, do tego ma najwięcej do powiedzenia w szatni, Maciej "Optymistycznie patrzę w przyszłość" Skorża to już chyba w ogóle nie panuje nad tą drużyną więc szansy na poprawę można chyba tylko upatrywać w Marku "Wielkim Poszukiwaczu Talentów" Jóźwiaku. Jak nam Jóźwiak nie sprowadzi jakiejś gwiazdy to chyba już nic z tego nie będzie. Szkoda tylko, że do tego kabaretu na Łazienkowskiej nie dołączyły medialne wymysły transferowe Legii, czyli Morientes i Wiltord – to dopiero byłby kabaret klasy światowej.

Trochę o MMA

Wielu pokerzystów pisze ostatnio o MMA więc i ja coś na ten temat napiszę. W zasadzie mógłbym o tym napisać tyle: zupełnie się na tym nie znam i w ogóle mnie to nie interesuje. O ile jednak pierwsza część to prawda i wielkiego pojęcia o MMA to ja nie mam to muszę przyznać, że walki MMA zaczynają mnie coraz bardziej interesować. 

Do czasu pojawienia się Pudziana oglądałem tylko wcześniejsze walki Pawła Nastuli i właśnie o roli walczących celebrytów chciałem napisać. Z Pudziana i jego przeciwnika, który przypominał wieloryba można się pośmiać, z "walki" Saleta-Najman też, ale nie da się ukryć, że to oni przyciągają zainteresowanie zwykłych kibiców nieznających się na tych walkach. To dzięki nim obejrzałem ostatnią galę i dzięki nim zobaczyłem dwie walki, które strasznie mi się spodobały. Dla mnie laika, jeśli chodzi o MMA, pojedynki Dowda-Kułak i Błachowicz-Tabera okazały się fantastycznym, emocjonującym sportowym widowiskiem i z pewnością będę oglądał kolejne gale. Teraz już Pudzian i Najman nie są mi do zachęty potrzebni, ale to dzięki ich obecności na gali w ogóle obejrzałem wszystkie walki, więc ci celebryci chyba są potrzebni, aby ta ciekawa dyscyplina była jeszcze bardziej popularna. 

Kod do rejestracji: POKERTEXAS