Pojechali, pograli i przegrali – tak można by w skrócie opisać ostatnie dokonania Polaków na arenie międzynarodowej, a następnie dalsze dyskusje dla świętego spokoju ukrócić. W końcu polscy kibice grzmią z nieukontentowania, oliwy do ognia więc nie dolewamy, zanurzając się zamiast tego w niemej rozpaczy nad naszą domniemaną nieudolnością.
Ale, ale… Ale zaraz! Może jednak warto wzniecić ognisko chociaż na chwilę i się nad owym stanem rzeczy w bezpiecznych laboratoryjnych warunkach zastanowić? Ostatecznie sytuacji chyba i tak już pogorszyć nie sposób, możemy więc przynajmniej przyjrzeć się naszym polskim realiom i ich skutkom z bliska, a potem może, trochę i jakby nieśmiało…zrozumieć?
Zacznijmy od samej natury pokera: to oczywiście jedna z tych dziedzin, w której przy obecności umiejętności oraz braku nadmiernego pecha pieniądz robi pieniądz. Rzecz jasna można też próbować robić pieniądz z niczego (patrz freerolle), jest to jednak dużo bardziej kręta, uciążliwa i długa droga, więc na potrzeby tych rozważań scenariusz taki porzucamy.
Tym samym mamy oto pierwszy i podstawowy warunek: kapitał. A ponieważ turnieje międzynarodowe, spragnieni chwały odnoszenia w których jesteśmy, są inwestycją nietanią, potrzebujemy tutaj bankrolla rzędu 250 tysięcy euro przy założeniu, że w turniejach za 5 tysięcy euro i w zgodzie z BM właśnie grać będziemy. To nie jest mała kwota… Co więcej, przy średnich zarobkach w Polsce wynoszących w przybliżeniu 400 euro kwota ta wydaje się być jeszcze większa, mamy więc do wyboru następujące scenariusze:
1.jesteśmy bogaci i niczym się nie martwimy, bo każdy turniej stoi dla nas otworem
2.może i nie jest nas jeszcze stać na swobodne wkupywanie się do dużych turniejów bezpośrednio, często jednak grywamy w satelitach, co także wymaga sporego portfela (najlepiej internetowego, żeby łatwiej było operować pieniędzmi)
3.gramy na średnich stawkach bez wychylania się i chociaż rezygnujemy z potrzeby turniejowej sławy, w zamian otrzymujemy przyzwoity dochód
4.wpłacamy swoje pierwsze $50 i mozolnie budujemy bankroll… kto wie, może któregoś dnia stać nas w końcu będzie na Unibet Open?
5.BM jest dobry dla frajerów, dlatego też decydujemy się na złoty strzał i wkupujemy do dużego turnieju za kwotę większą niż 2% naszego dobytku
Oczywiście sam pieniądz, jak już wcześniej wspomnieliśmy, przy pokerze nie wystarcza, dlatego też w tym momencie na scenę wkraczają umiejętności. Umiejętności zaś to oczywiście wypadkowa talentu, pracowitości, determinacji, materiałów dydaktycznych oraz właściwych warunków, w których szlifujemy nasz skill, zastanówmy się zatem, jak Polakom wiedzie się z kolei na tym polu.
Przede wszystkim nasze środowisko pokerowe jest jeszcze zwyczajnie małe… Początkujący mogą oczywiście poradzić się tych bardziej doświadczonych kolegów, mamy fora dyskusyjne i przejawy życia na pokerowym osiedlu, jednak ci bardziej zaawansowani pokerzyści odkrywają, że muszą radzić sobie sami, możliwości prowadzenia konstruktywnych dyskusji z innymi przedstawicielami po fachu o podobnym poziomie okazują się bowiem znikome.
Tak, graczy takich jest zwyczajnie mało, a w dodatku zazdrośnie strzegą swych sekretów, dlatego też prężnie działającą i wzajemnie motywującą się do działania społeczność musimy sobie dopiero wspólnymi siłami zbudować!
Druga kwestia z rozwijaniem swoich umiejętności związana to oczywiście same materiały. Jeśli nawet kogoś nie stać na początek na książki czy filmy instruktażowe, zawsze może jeszcze szukać artykułów za darmo w internecie. Co jednak począć z tymi, którzy nie znają języka angielskiego na tyle dobrze, aby coś faktycznie z wymienionych źródeł pomocy wynieść, zaś po polsku wciąż jeszcze nie mamy zbyt wielu zaawansowanych pomocy? A problem ten niestety występuje pośród licznych polskich pokerzystów…
Kolejna sprawa to zasygnalizowany już wcześniej…pech. Tak, pech, bo przecież nikt nie mówił, że wariancja ma obowiązek akurat szybko ów element losowy wyrównać, dzięki czemu uwypuklą się nasze umiejętności. Spójrzmy prawdzie w oczy: poker to gra opierająca się na statystyce i umiejętnościach, w związku z czym na dłuższą metę każdy dobry gracz wyjdzie na swoje, pytanie tylko, czy akurat starczy nam życia, żeby właśnie na to ?nasze? wyjść.
Bo ileż to razy trafi się tak, że w bezbłędnie rozegranym turnieju trafiamy nagle asami na króle i na riverze pojawia się król, czym samym szansa na finałowy stół, sławę i duże pieniądze pryska…? Co jak co, ale na podstawie dotychczasowych próbek dostarczonych nam przez naszych reprezentantów nie można było mówić o przesadnych przejawach braku pecha za wyjątkiem niesamowitego rusha Górala na stole finałowym w Londynie, a przecież brak pecha w turniejach jest akurat niestety kwestią dosyć istotną.
Podsumowując zatem powyższe rozważania, wyłania nam się obraz następujący: niewielu Polaków w ogóle stać na to, żeby regularnie pojawiać się w dużych turniejach, ci, którzy to robią, niekoniecznie muszą być już na tyle wysokim poziomie, aby konkurować z innymi nacjami, a jeśli nawet ktoś rzeczywiście reprezentuje wysoki poziom, narażony jest oczywiście na nieprzyjemne skutki wariancji… Co to w takim razie oznacza? Że wszystko dopiero przed nami!



![Co dzieje się na GGPoker we wrześniu? [Wyścigi, WSOP Online, freerolle] Wrześniowe promocje GGPoker](https://pokertexas.net/wp-content/uploads/2026/09/Promocja-GGPoker-wrzesien-100x70.jpg)